Drukuj Powrót do artykułu

Józef Ratzinger i niemieccy teologowie a celibat

23 stycznia 2020 | 03:19 | Dawid Gospodarek | Kraków Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Stefan Wermuth/Press Association/East News

Niemieccy teologowie zdecydowanie nie byli zajadłymi przeciwnikami celibatu. Wręcz przeciwnie, domagali się podjęcia dyskusji na jego temat na najwyższych szczeblach hierarchii, właśnie po to, by go ratować- mówi w rozmowie z KAI Piotr Popiołek, teolog, doktorant teologii na UPJPII i religioznawstwa na UJ, członek redakcji czasopisma “Pressje”.

Dawid Gospodarek (KAI): Jako argument, a może tylko ciekawostkę, w trwającej dyskusji o celibacie przytoczono fragment tekstu podpisany nazwiskiem Józefa Ratzingera. Mógłbyś wyjaśnić, co to za artykuł?

Piotr Popiołek: Powrót do dyskusji na temat celibatu zdarza się co kilka lat. Fragment tekstu, który przytoczono, to list niemieckich teologów z 1970 r. Jednym z autorów tego dokumentu był właśnie Józef Ratzinger. Oprócz niego podpisali się m.in. Karl Rahner, Walter Kasper i Karl Lehmann. Autorami byli członkowie komisji ds. wiary i moralności, powołanej przez niemieckich biskupów. List ten już był przypominany w dyskusji nad celibatem w 2011 roku. Teraz ponownie stara się go używać jako argumentu za rzekomym „liberalizmem” młodego Ratzingera.

KAI: Czy niemieccy teologowie i przyszły papież sprzeciwiali się celibatowi?

– Skąd. Oni zdecydowanie nie byli zajadłymi przeciwnikami celibatu. Wręcz przeciwnie – domagali się podjęcia dyskusji na jego temat na najwyższych szczeblach hierarchii, właśnie po to, by go ratować. Nie ulega wątpliwości, że była to również odpowiedź na to, co wówczas postrzegali za znaki czasu. Było to świeżo po wybuchu tzw. rewolucji seksualnej, a niedawno opublikowana encyklika o celibacie „Sacerdotalis Coelibatus” Pawła VI z 24 czerwca 1967 r. wydała się autorom niewystarczająca.

KAI: W tym czasie odnotowujemy duży spadek powołań…

– Tak, Kościół w Niemczech również się z tym borykał. Ponadto autorzy listu dostrzegli spadek w „jakości” powołanych. Jako inne objawy kryzysu związanego z celibatem zaobserwowali brak rozeznania u księży w wielu parafiach, występowanie tzw. „gosposi” u księży, izolację księży, ich niejednoznaczny obraz w społeczeństwie, nieumiejętność podejmowania decyzji przez nich oraz „psychiczną niestabilność do życia «zdrowym» bezżennym życiem we współczesnym przeseksualizowanym świecie”.

KAI: Czyli niemieccy teologowie nie postulowali, by zalegalizowano „gosposie”, czyniąc je żonami?

– List niemieckich teologów był swoistą interwencją. Nie chodziło o nacisk w celu zniesienia celibatu, a o wywołanie dyskusji i zwrócenie uwagi na konieczność przebadania kwestii „prawa” celibatu w niemieckim (jak i powszechnym) Kościele łacińskim.

Autorzy wspólnie podkreślili, że nie ma wątpliwości co do tego, że bezżenność dla Królestwa Bożego (za Mt 19) jest wyjątkową formą chrześcijańskiej egzystencji i że istnieją dobre teologiczne podstawy by łączyć ten stan z funkcją kapłańską. Nawet gdyby w przyszłości doszło do dopuszczenia wyświęcania żonatych mężczyzn na kapłanów, to bezżenność na zawsze pozostanie podstawową formą pełnienia tej posługi, jako wzorzec i stan idealny. Niemożliwe też jest, by na zasadzie jakiejś ogólnej zasady „poluzować” czy znieść zasadę celibatu dla już wyświęconych kapłanów. Raz już złożona przez nich przysięga nie może zostać unieważniona. Nawet subtelne dopuszczanie takiej możliwości jedynie w dyskusjach tylko niepotrzebnie wprowadza zamieszanie w Kościele. Autorzy jasno dają do zrozumienia, że taka rewolucyjna opcja nagłego zniesienia czy unieważnienia celibatu absolutnie nie wchodzi w rachubę – jest ona niezgodna z teologią i praktyką chrześcijańską, od samych początków Kościoła.

KAI: To o czym chcą dyskutować, skoro piszą że celibatu nie można znieść?

– Chodziło o rozważenie, czy możliwe i zasadne by było, żeby w Kościele istniały dwie drogi kapłaństwa – jedna dla celibatariuszy, druga dla żonatych kapłanów.

KAI: Jak to uzasadniano?

– Przede wszystkim zwrócono uwagę na nowy kontekst historyczny i społeczny. Celibat jako „prawo” (gdyż, jak zaznaczono, jako forma życia istniał od początków Kościoła), a dokładnie prawo ludzkie, a nie Boże, nie ma charakteru dogmatu. Został jako prawo ustanowiony w określonej sytuacji i historii Kościoła. Dzisiaj ten kontekst jest inny. Ponadto – wyświęcanie żonatych kapłanów było i jest praktykowane w Kościele, mianowicie w Kościołach Wschodu. Od strony teologicznej zatem nie ma przeciwwskazań, by celibatu nie narzucać kapłanom.

Ponadto zauważono w liście, że dyskusja na temat celibatu po prostu już trwa. Tak jak dzisiaj, jest to temat, który przewija się i wśród wiernych i teologów.

KAI: W Niemczech ten temat chyba najgłośniej wybrzmiał w XVI wieku…

– Dokładnie – warto pamiętać, że w samych Niemczech temat był podejmowany w okresie Reformacji przez kontrreformacyjnych teologów. Kardynał Kajetan na przykład w piśmie skierowanym do Klemensa VII pisał o ustępstwach w zakresie praktyki Kościoła, które można uczynić względem luteran. Argumentował, że w kwestiach wiary to jest niemożliwe, ale właśnie na przykład w kwestii praktyki celibatu można by dopuścić święcenie żonatych mężczyzn w Niemczech na wzór Kościoła greckiego. Temat ten był poruszany w Niemczech wielokrotnie, choćby w XVIII w., później zaś przed i po Soborze Watykańskim II. Wydaje się, że w jakimś stopniu nie da się od niego uciec. Wywołuje to jednak, zdaniem autorów listu, niepotrzebny chaos wśród wiernych. Brak wyjaśnienia tej kwestii prowadzi jedynie do podważenia autorytetu nauczycielskiego Kościoła. A to z kolei może skutkować nieposłuszeństwem czy rezygnacją z kapłaństwa. Widzimy więc, że odwlekanie tej dyskusji, rezygnacja z niej, w żaden sposób nie rozwiązuje sytuacji. Dyskusja i tak będzie się odbywać – ale będzie to dyskusja nieuporządkowana. Potrzeba autentycznego zainteresowania hierarchii, które pozwoli pod jej przewodnictwem i dzięki wkładowi uczonych teologów, jak i innych specjalistów, na dokładne przebadanie sprawy. Zwrócono uwagę, że należy się przyjrzeć temu od strony psychologicznej, socjologicznej, prawnej, duchowej, moralnej i teologicznej. Jest to zatem bardzo szerokie podejście do tematu.

KAI: Celibat mimo nauczania o jego duchowości, o nim jako charyzmacie, wciąż bardziej kojarzy się z narzucanym prawem…

– Tak, to jest problem, na niego tez zwracali uwagę niemieccy teologowie, że celibat jest przede wszystkim postrzegany na zasadzie arbitralnego „prawa”, nakazu który ma być przestrzegany ze względu na autorytet prawodawcy. Natomiast bezżeństwo jako forma życia nie jest prawnie rozumianym obowiązkiem, ale jest „darem” Chrystusa. Jest to powołanie i charyzmat, który należy rozwijać i pielęgnować. Legalistycznie rozumiany celibat jest porażką urzędu nauczycielskiego, który dzisiaj nie potrafi ukazać jego teologicznego fundamentu.

KAI: Dlaczego encyklika Pawła VI wydana trzy lata wcześniej nie wystarczyła?

– Bo od tej duchowej, teologicznej strony encyklika na temat celibatu zupełnie nie rozwiązała problemu. Wciąż traktuje o nim w kategoriach prawa i dyscypliny. Co więcej, jak zauważają autorzy, jej treść jest archaiczna względem Soboru Watykańskiego II. Piszą, że jej nauczanie jest „nieefektywne” i sprawia wrażenie, że broni czegoś co jest skazane w niedalekiej przyszłości na porażkę – jest podszyta defetyzmem. Jest to niezwykle ostra ocena encykliki, sugerująca wręcz w pewien sposób, że wyrządziła więcej szkody niż pożytku.

KAI: A jak z tą kwestią spadku powołań?

– Autorzy listu dopuszczają z dużym prawdopodobieństwem możliwość, że obowiązek celibatu jest współwinny małej liczbie powołań – chociaż już sam Ratzinger w liście z 1977 r. krytykował taką argumentację. Przestrzegają również przed szkodliwym i fałszywym przeświadczeniem, że mała liczba kapłanów-celibatariuszy będzie wystarczająca dla „małego” Kościoła przyszłości. Pisali: „Musimy koniecznie ostrzec przed argumentem, że liczba prawdziwych katolików będzie w niedalekiej przyszłości tak mała, że liczbowo niewielki bezżenny kler będzie wystarczający”. Takie myślenie może ich zdaniem stać się fundamentem ideologii „małej reszty”, do czego nie powinno się dopuścić.
Ponadto mała liczba powołań zdaniem autorów – którzy tak jak Ratzinger byli profesorami i wykładowcami, mającymi kontakt ze świeckimi teologami jak i klerykami, i młodymi księżmi – przekłada się również na ich jakość. Przez to, że jest coraz mniej chętnych na kapłanów, przyjmuje się często osoby, których w normalnych warunkach by się nie dopuściło do święceń. Są to czasem osoby mało uzdolnione w porównaniu do innych studentów teologii, co z kolei skutkuje tym, że angażowanie do różnych posług tych mniej uzdolnionych kapłanów będzie prowadziło do zaniżenia ogólnych standardów i wymagań na różnych stanowiskach kościelnych. Jak zauważają na podstawie własnych obserwacji – ze względu na konieczność celibatu, mało uzdolnionych studentów teologii decyduje się na kontynuowanie nauki, która nie daje im perspektyw.

Służba kapłańska jest siłą Kościoła, jego „armią”, która ma prowadzić wiernych do zbawienia. Nie może więc to być licha, skromna liczbowo jak i jakościowo siła. Kościół mający za zadanie prowadzić ludzkość do Chrystusa nie powinien zadowalać się „małą resztą”. Musi zastanowić się co zrobić, by zwiększyć tą swoją główną pierwszą linię walki o dusze.

KAI: Czyli można powiedzieć, że ks. prof. Ratzinger i pozostali niemieccy teologowie w tym dokumencie bronili celibatu, wbrew narracji towarzyszącej ostatnio wyrwanemu z kontekstu cytatowi?

– Tak. Według nich celibatu należy bronić – ale nie jako prawa, tylko jako wzoru życia. Nie może być tak, że jest on przestrzegany ze względu na autorytet prawa i ludzkich prawodawców, tylko jako powołanie do takiego w pełni oddanego życia dla Królestwa. Łatwo zauważyć, że dzisiaj mówiąc o celibacie mówi się podobnie – językiem legalizmu, podkreślając negatywne aspekty jak to, że jest to wyrzeczenie, „krzyż”, jakaś forma cierpienia której trzeba podołać. Brak absolutnie tej pozytywnej, ewangelicznej wizji bezżenności, która była obecna od początku w Kościele. Bezżenność jest w pierwszym rzędzie owocem duchowego doświadczenia i tak powinien być przeżywany i rozwijany, a nie przestrzegany jako suchy przepis. Z tego też względu jego promowanie i zachęcanie do niego nie może się opierać na arbitralnym ludzkim prawie (jak było np. w przypadku encykliki Pawła VI), lecz zasługuje on na to, by wysunąć w jego obronie jak najlepszą teologiczną argumentację. Należy również pamiętać, że ta forma życia na zawsze pozostanie dla świata „skandalem” dla świata.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.