Drukuj Powrót do artykułu

Kaja Godek: w społeczeństwie panuje niezgoda na zabijanie niepełnosprawnych dzieci

21 czerwca 2017 | 13:58 | Warszawa / Anna Rasińska / wer Ⓒ Ⓟ

W społeczeństwie panuje niezgoda na zabijanie niepełnosprawnych dzieci – powiedziała w rozmowie z KAI Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina, która w sierpniu zamierza złożyć w Sejmie projekt obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”, zakładający likwidację przesłanki eugenicznej z ustawy aborcyjnej. W 2016 roku z 1044 aborcji, aż 1000 dotyczyło właśnie przesłanki o podejrzeniu niepełnosprawności.

Anna Rasińska (KAI): Obywatelski projekt “Zatrzymaj Aborcję” to kolejna szansa na wzmocnienie ochrony życia w Polsce. Na czym dokładnie polega ta inicjatywa i jakie są wobec niej rokowania?

Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina: Złożymy obywatelski projekt antyaborcyjny, chroniący nienarodzone dzieci przed zabijaniem. Projekt jest tak skonstruowany, że niesie stosunkowo niewielkie zmiany w ustawie, a jednocześnie ratuje bardzo dużo dzieci. Chodzi o wykreślenie punktu dotyczącego przesłanki eugenicznej z ustawy aborcyjnej. Inicjatywa spotyka się z entuzjazmem. Za pomocą platformy CitizenGO rozesłaliśmy zaproszenia do włączenia się w zbiórkę podpisów i w trzy dni zgłosiło się 5 tysięcy internautów. Podpisów nie można zbierać przez internet, ale można poprosić te osoby, aby zbierały je w swoim otoczeniu, tak zrobimy i tym razem.

Czytaj także: PFROŻ o inicjatywie „Zatrzymaj aborcję”

W 2015 r. w szczytowym momencie 1,5 tysięcy internautów wspierało zbiórkę podpisów. Wnieśli oni do końcowego wyniku 50 tysięcy głosów poparcia. Jeżeli już teraz internautów jest ponad trzy razy więcej, to rokowania wyglądają naprawdę dobrze. To wszystko pokazuje, że w społeczeństwie panuje niezgoda na zabijanie niepełnosprawnych dzieci, wśród zwykłych ludzi, którzy po prostu chcą się włączyć, żeby im pomóc.

Dlaczego ustawa zakłada właśnie zakaz aborcji eugenicznej? Jak wyglądają statystyki aborcji wykonanych ze względu na tę przesłankę?

– Na dziś 96% aborcji to aborcje wynikające z przesłanki eugenicznej. W 2016 roku z 1044 aborcji, aż 1000 dotyczyło właśnie przesłanki o podejrzeniu niepełnosprawności. Chcę zaznaczyć, że obowiązywanie takiego przepisu to dyskryminacja wszystkich dzieci, także tych, którym uda się mimo wszystko narodzić. Ten przepis stygmatyzuje osoby niepełnosprawne jako bezwartościowe i niepotrzebne, a ich rodziców jako nierozważnych, czy wręcz szalonych, bo stworzyli problemy, które można było przecież rozwiązać.

Czy oprócz ochrony dzieci przed aborcją eugeniczną w projekcie pojawią się jeszcze jakieś inne wzmianki? Czy projekt będzie zakładał karalność kobiet?

– Projekt nie zakłada karalności kobiet. W Kodeksie Karnym wszystko pozostaje tak ja było. Kończymy natomiast z dyskryminacją dzieci niepełnosprawnych i dzięki temu ratujemy ich bardzo dużo. Nie piszemy nowej ustawy, wykreślamy po prostu jeden punkt i w ten sposób ratujemy 96% obywateli, których się obecnie zabija, w dodatku w majestacie prawa.

Założenia kampanii „Zatrzymaj Aborcję” zostały przedstawione biskupom podczas 376. zebrania plenarnego KEP. Jak duchowni zareagowali na tę inicjatywę?

Episkopat odniósł się przychylnie do tej inicjatywy. Sam fakt, że osoby świeckie zostały wpuszczone na zebranie plenarne, żeby przedstawić założenia projektu, jest wyrazem ogromnej dobrej woli ze strony biskupów.

Czytaj także: Episkopat zapoznał się z obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Zatrzymaj aborcję!”

A co z politykami? W jednym z wywiadów Jarosław Kaczyński powiedział, że PiS nie wycofuje się z dążenia do zakazu aborcji z powodu choroby dziecka. Czy może to zwiastować poparcie partii rządzącej dla inicjatywy?

– Politycy są wrażliwi na głos obywateli. Wielu z nich składało deklaracje świadczące o ich negatywnym stosunku do przesłanki eugenicznej. Wśród nich znaleźli się m.in. prezydent Andrzej Duda i prezes PiS Jarosław Kaczyński, którzy mówili, że zabijanie niepełnosprawnych dzieci to barbarzyństwo, które powinno zostać zakończone. Powinniśmy takie deklaracje traktować poważnie. I pamiętać, że polityka to sfera działania. Deklaracje powinny zapowiadać podjęcie konkretnych kroków albo przynajmniej ośmielać obywateli, by powiedzieli, czego chcą.

A jednak Sejm odrzucił projekt “Stop aborcji“, skąd pomysł, że tak nie stanie się również z projektem “Zatrzymaj aborcję”?

– Składamy projekt, który jest tak zgodny z deklaracjami obozu rządzącego, że chyba bardziej się nie da. Poza tym od wielu lat generowało się poruszenie w kwestii aborcji. W Polakach rodziło się oczekiwanie poprawy ochrony życia poczętego. Ten zapał nie powinien zostać wygaszony.

Czytaj także: Sejm odrzucił obywatelski projekt całkowitego zakazu aborcji

Chcemy dać sygnał, że odrzucenie jednego projektu powoduje, że wkrótce pojawia się następny. Kiedy Polska Federacja Ruchów Obrony Życia, złożyła kolejny projekt chroniący nienarodzone dzieci w Komisji ds. Petycji, niektórzy posłowie wyrażali zdziwienie, że tak szybko pojawił się kolejny projekt. To właśnie chcemy pokazać, że odrzucenie projektu nie spowoduje, że ludzie, którym droga jest ochrona życia spakują manatki i pójdą do domu. To jest zbyt ważna sprawa, żeby ją zostawić.

Czy Twoim zdaniem możemy się wkrótce spodziewać kolejnej fali “czarnych protestów”?

– Jeżeli lewica będzie organizowała “czarne protesty” w obronie prawa do zabijania niepełnosprawnych dzieci, to zaprzeczy ideałom, które sama głosi. Przecież to obrońcy wykluczanych i uciśnionych. Jeżeli lewica zamierza protestować przeciw inicjatywie, która likwiduje dyskryminację niepełnosprawnych, to znaczy, że sama sobie przeczy.

Jak nakłonić do zmiany stanowiska ws. aborcji eugenicznej osoby nieprzekonane?

– Czasem pojawia się taki odruch, żeby tłumaczyć, że niepełnosprawni ludzie są fajni i z tego powodu nie powinno się ich zabijać. Mam opór przed takim argumentowaniem. Ich się nie powinno zabijać, bo są ludźmi. Tak jak my nie musimy jakoś specjalnie udowadniać, że zasługujemy na własne życie, tak samo nie powinniśmy podobnych certyfikatów wymagać od osób niepełnosprawnych. Oni mogą się nie podobać, mogą być trudni w kontakcie, mogą się zachowywać inaczej niż reszta. Czy to sprawia, że nie są ludźmi?

Ten, kto ma w tej sprawie wątpliwości, powinien postawić się na miejscu nienarodzonego dziecka i spróbować pomyśleć, jak by się czuł, gdyby sprawa dotyczyła jego samego. Fakt, że urodziliśmy się zdrowi to nie powód do wywyższania się, ale zobowiązanie do pomocy osobom, które miały mniej szczęścia. Także do pomocy przez przywrócenie im prawa do narodzin.

A co z kwestią badań prenatalnych?

– Niektóre choroby można leczyć już w stadium prenatalnym, więc odmowa badań prenatalnych, byłaby absurdem. Będą one w dalszym ciągu dostępne, jednak nie będą stanowiły podstawy do zabijania dzieci. W ten sposób przywracamy im ich pierwotny cel – diagnostykę.

Czytaj także: Kaja Godek dla KAI: Wśród ludzi jest chęć zmiany istniejącej ustawy aborcyjnej

Cała gałąź medycyny zajmująca się diagnostyką prenatalną od początku istnienia, służyła do leczenia i ratowania ludzi. Ten obszar niestety został wypaczony.

Kiedy poznamy pełną treść projektu?

– Z chwilą złożenia do Sejmu, umieścimy go również w internecie, by był publicznie dostępny. Będzie go można pobrać i zbierać pod nim podpisy. Po zgłoszeniu projektu do Sejmu, które nastąpi najpewniej w sierpniu, marszałek ma 14 dni na rejestrację komitetu inicjatywy obywatelskiej. Wtedy zaczną się 3 miesiące na zbieranie podpisów, mam nadzieję, że będzie to początek września. Pod projektem obywatelskim musi się podpisać co najmniej 100 tys. osób. Liczymy, że zaangażowanie ludzi spowoduje, że będzie ich o wiele więcej! Mam nadzieję, że parlamentarzyści będą wrażliwi na ten ważny głos.

Rozmawiała Anna Rasińska

Wersja do druku

Przeczytaj także

21 czerwca 2017 10:00

Wrażliwość św. Josemaríi na biednych

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.