Drukuj Powrót do artykułu

Kapelan Centralnego Szpitala Klinicznego: szpital jest miejscem misyjnym

11.02.2018 , lk, Warszawa, 11-02-2018 Ⓒ ℗

Szpital jest miejscem misyjnym. Przebywa w nim wielu ludzi, którzy odeszli od Boga lub wiele lat temu zaniedbali swoją wiarę. Choroba jest czasem, w którym pomagamy im powrócić do źródła – powiedział KAI ks. Mariusz Bernyś, kapelan Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie. W niedzielę 11 lutego obchodzony jest Światowy Dzień Chorego.

Ks. Mariusz Bernyś jest kapelanem Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie od 10 lat. Jest to największy tego typu szpital w Polsce. Leczy się w nim na co dzień ponad tysiąc pacjentów stałych, do tego kilkuset pacjentów w przychodzących w trybie dziennym. Wielu z nich zwraca się o pomoc duszpasterską. Przychodzą do kaplicy lub dzwonią do kapelana.

-Szpital jest także swego rodzaju miejscem misyjnym – mówi ks. Bernyś. Dlaczego? Przebywa w nim bowiem także wielu ludzi, którzy odeszli od Boga, albo wiele lat temu zaniedbali swoją wiarę. – Choroba jest czasem, w którym obejmujemy ich opieką duszpasterską i pomagamy im powrócić do Boga, do źródła – przyznaje kapelan.

Jaka jest rola duszpasterza w kontakcie z chorymi? – Ponieważ jest to szpital kliniczny, trafiają do niego pacjenci z bardzo ciężkimi schorzeniami, o jakich poza murami szpitala nie mamy nawet wyobrażenia. Prośby chorych są różne: gorliwi wierzący proszą o sakramenty, gdyż prowadzą głębokie życie duchowe i zależy im na obecności kapłana. Ale są też wyznawcy innych religii, jak muzułmanie czy wyznawcy judaizmu. Większość z nich też bardzo sobie ceni kontakt. Są wreszcie zdeklarowani ateiści, którzy obserwując naszą posługę, też czasem proszą o rozmowę i to przynosi im bardzo dobre owoce – wyjaśnia ks. Bernyś.

„Nasza posługa obejmuje zatem wszystkich, w zależności od tego, na jakim etapie życia duchowego pacjent się znajduje. Zdajemy sobie sprawę, że nie nawrócimy wszystkich, ale wiemy, że każde okazanie serca, rozmowa, a nawet to, że się usiądzie przy łóżku, jest doceniane” – dodaje duszpasterz Centralnego Szpitala Klinicznego.

Zwraca przy tym uwagę, że bardzo rzadko zdarza się, aby chory kategorycznie odmawiał kontaktu z duszpasterzem. – Ale nawet i tacy, którzy z początku tego sobie nie życzyli, w miarę, jak się poznaliśmy lub nawet zaprzyjaźniliśmy, przełamywali wewnętrzny opór – dodał.

Zdaniem ks. Bernysia, taka przemiana nie jest jednak zasługą kapłana, ale wynika z tajemnicy cierpienia danego człowieka. To ona zmusza chorego do sięgania do głębszych wartości, do zadawania sobie pytań, często tych ostatecznych. – To jest ten szlachetny aspekt cierpienia, który kieruje człowieka na drogę życia duchowego – podkreślił duszpasterz.

Światowy Dzień Chorego jest dla pacjentów dniem szczególnym – zaznacza w rozmowie z KAI kapelan. To „czas specjalnego działania Matki Bożej z Lourdes i Jezusa Chrystusa”. – Dzień Chorego ogłosił św. Jan Paweł II, który krzyż cierpienia dźwigał prawie przez całe życie. Przyjmujemy z wielką wiarą, że jest to dzień, w którym Kościół wyprasza szczególne dary łaski, również łaskę uzdrowień. Dlatego wierzę, że Pan Jezus i Matka Boża w tym dniu przychodzą do nas w sposób szczególnie uroczysty, nie tylko z darem podniesienia nas na duchu, ale i z darem uzdrowienia – wyjaśnił ks. Bernyś.

Oprócz opieki duchowej nad chorymi, kapelani obejmują swoją posługą także rodziny pacjentów. – Nasz szpital odwiedza dziennie 6 tys. osób. Wielu z tych ludzi dotyka tajemnica cierpienia, która prowadzi do odnowy życia duchowego. Obszar działania Bożej łaski jest więc ogromny. Dotyczy nie tylko leżących na łóżkach, ale i ich rodzin – zaznacza ks. Bernyś.

Duszpasterz podkreśla, że relacje z dyrekcją szpitala są bardzo dobre. Praca kapelanów spotyka się też z wielkim zrozumieniem lekarzy i całego personelu medycznego. – Często wręcz dostajemy od nich wskazówki, z którymi osobami warto porozmawiać, kogo podnieść na duchu lub po prostu przyjść i być z nim – dodaje kapelan.

Ks. Bernyś zwrócił uwagę, że bieżących problemów związanych z niedofinansowaniem lub złym zarządzaniem służbą zdrowia, które podnoszone były ostatnio choćby w ramach protestu lekarzy rezydentów, w codziennej posłudze na terenie szpitala nie widać.

„Nie doświadczam bezpośrednio tego, aby nagłaśnianie w mediach problemy przenosiły się w jaskrawy sposób na posługę wobec chorych. Raczej widzę, że bierze górę ów ludzki, wynikający z powołania, aspekt pracy z chorym. To jest też jakaś siła cierpienia. Ono przemienia nas wszystkich. Gdy mamy do czynienia z cierpiącymi, tamte sprawy stają się odległe – wyjaśnił ks. Mariusz Bernyś.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.