Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

Kard. Grocholewski o Fatimie, Janie Pawle II i miłosierdziu

18.05.2017 , Świdnica / Rozmawiał ks. Daniel Marcinkiewicz / mz Ⓒ ℗

Sample Fot. Monika Drwal / episkopat.pl

O aktualności objawień fatimskich, zamachu na Jana Pawła II oraz przyjaźni ze świętym papieżem mówi kard. Zenon Grocholewski w rozmowie z ks. Danielem Marcinkiewiczem, rzecznikiem świdnickiej kurii biskupiej. – Przesłanie z Fatimy dotyczy nas wszystkich i wszyscy powinniśmy się żarliwie modlić, nie tylko we własnych potrzebach, ale przede wszystkim w intencji całego świata, o jego nawrócenie – mówi były prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego, który 13 maja ukoronował w katedrze świdnickiej obraz Matki Bożej „Uzdrowienia Chorych”.

Ks. Daniel Marcinkiewicz: Przesłanie z portugalskiej Fatimy jest dla dzisiejszego świata jest wciąż aktualne?

Kard. Zenon Grocholewski: Wszyscy ostatni papieże – św. Jan Paweł II, Benedykt XVI i obecnie papież Franciszek, jak również Konferencja Episkopatu Polski – podkreślali i podkreślają, że to objawienie jest bardziej aktualne w dzisiejszych czasach, niż kiedykolwiek.

Matka Boża się objawiła nie tylko na ten jeden raz, ale przekazała orędzie, które rzutuje na dłuższy okres. Spoglądając na współczesny świat, dostrzegamy wiele różnorodnych konfliktów, okrutnych wojen, prześladowań, niewolnictwa, czy handlu dziećmi i kobietami, wykorzystywanych potem do pornografii, prostytucji, uciążliwej pracy lub przeszczepów. Gdy na to wszystko patrzymy, to przesłanie Matki Bożej, Jej wołanie o nawrócenie, pokutę, modlitwę jawi się jako jeszcze bardziej aktualne, niż przed 100 laty.

Oczywiście, ten apel Matki Bożej, oprócz gorącego wezwania do nawrócenia, przemiany, odnowy dzisiejszego świata, zawiera też element optymistyczny, element nadziei. Mianowicie zapewnienie, że Pan Bóg świata nie opuści i w końcu zakróluje Niepokalane Serce Maryi, zakrólują prawda i dobro.

Przesłanie z Fatimy dotyczy nas wszystkich i wszyscy powinniśmy się żarliwie modlić, i to nie tylko we własnych potrzebach, ale także, a może przede wszystkim, w intencji całego świata, o jego nawrócenie; o to, aby przejrzał i umiał spojrzeć na rzeczywistość oczyma Bożej prawdy. Jest bowiem czymś potwornym, że w XXI wieku tyle było okropnych zbrodni; że ludzie cierpią głód, podczas gdy na zbrojenie, czyli na narzędzia śmierci, wydaje się więcej pieniędzy, niż wystarczyłoby dla zaspokojenia głodu w całym świecie.

Czy pamięta Ksiądz Kardynał zamach na Jana Pawła II z 13 maja 1981 r.?

W tym czasie nie było mnie w Rzymie. Ta straszna wiadomość dotarła do mnie na Kongresie Prawa Kanonicznego w Strasburgu. Wszystkich ona zaskoczyła. Zwracali się do mnie, pytając, co ja myślę? Co się stało? I wtedy przypomniałem sobie słowa Juliusza Słowackiego o „Słowiańskim papieżu”. Dwie refleksje przyszły mi na myśl. Pierwsza to fakt, że ten zamach, który bez wątpienia był przygotowany z wielką fachowością, jednak się nie udał. A druga, że zamach miał miejsce dokładnie w rocznicę objawień fatimskich.

Św. Jan Paweł II zinterpretował to zdarzenie właśnie w tym sensie, tzn. że ręka Matki Bożej ochroniła jego osobę. Niecały miesiąc po zamachu na jego życie, przypisując swe ocalenie Matce Bożej Fatimskiej, ułożył akt oddania, który w jego imieniu został odczytany w bazylice Matki Bożej Większej w Rzymie 7 czerwca 1981 roku.

Zamach był dla mnie ogromnym bólem, a także cierpieniem. Skróciłem o jeden dzień swój pobyt w Strasburgu, aby jak najszybciej powrócić do Rzymu i przeżywać ten czas w łączności z Ojcem Świętym, być obok niego, modlić się o jego powrót do zdrowia, niejako towarzyszyć mu w cierpieniu. To było zdarzenie, które zmuszało do zastanowienia.

Spoglądając dzisiaj na to wydarzenie – czy zmieniło ono bieg historii także Kościoła?

Odpowiedź nie jest taka jednoznaczna. Papież św. Jan Paweł II zawierzył Rosję i świat Niepokalanemu Sercu Maryi, co stanowiło istotny element orędzia z Fatimy. Ten akt – spełniający, jak zapewniła s. Łucja, wolę Matki Bożej – niewątpliwie przyniósł dobroczynne owoce w Europie. Niemniej jednak ludzie mają wolną wolę. Człowiek może ją wykorzystać do tego, aby czynić dobro, słuchając głosu Bożego, ale też i do tego, aby dokonywać zło, by przeciwstawiać się przykazaniom Dobrego Boga. Dlatego tak bardzo potrzebna jest żarliwa modlitwa, aby do serc ludzkich dotarło to przesłanie Maryi, aby zrozumieli potrzebę nawrócenia i mieli odwagę przemiany życia.

Czytaj także: Kard. Dziwisz: tajemnicą serca Jana Pawła II jest miłość

Nie trudno zauważyć, że dzisiaj świat jest chory. Jest bowiem rzeczą absolutnie niezrozumiałą, że ludzie inteligentni, cieszący się ogromnym postępem naukowo-technicznym, dokonują tylu potworności, posługując się przy tym kłamstwem i obłudą. Wołanie Matki Bożej w tej sytuacji jest ukierunkowane na modlitwę różańcową i zawierzenie świata oraz naszych codziennych spraw jej Niepokalanemu Sercu. Ważną intencją codziennej modlitwy wszystkich chrześcijan powinno być wołanie o nawrócenie świata.

W przestrzeni publicznej słychać słowa, że z Polski wyjdzie iskra Bożego Miłosierdzia. Co to oznacza?

Iskra Bożego Miłosierdzia wyszła z Polski. Św. Jan Paweł II najpierw zachwycił się siostrą Faustyną i jako arcybiskup Krakowa rozpoczął jej proces beatyfikacyjny, kiedy jeszcze Kongregacja Doktryny Wiary zabraniała wydania jej „Dzienniczka”, zawierającego objawienia Jezusa Miłosiernego.

To właśnie za pontyfikatu św. Jana Pawła II w 1981 r. ukazało się w Rzymie pierwsze wydanie „Dzienniczka” w języku polskim. Jest on dzisiaj polską książką tłumaczona na największą ilość języków. To św. Jan Paweł II beatyfikował i potem kanonizował s. Faustynę. To on ustanowił święto Miłosierdzia Bożego, które jest obchodzone w drugą niedzielę po Wielkanocy. Zaś konsekrując Bazylikę Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach w 2002 roku, dokonał uroczystego aktu zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu. chciał, aby ta świątynia stała się „światowym centrum kultu Chrystusa Miłosiernego”.

To wszystko spowodowało bardzo żywe zainteresowanie w skali światowej kultem Bożego Miłosierdzia, „Dzienniczkiem” s. Faustyny i praktykami przez nią zalecanymi, a zwłaszcza Koronką do Bożego Miłosierdzia oraz przyczyniło się do rozpowszechnienia i czci na całym świecie obrazu Pana Jezusa Miłosiernego z napisem „Jezus ufam Tobie”, namalowanego według wskazówek Faustyny, której się Chrystus w tej formie objawił. Sam miałem okazję w różnych częściach świata obserwować kult tego obrazu.

To on, św. Jan Paweł II, już na początku swego pontyfikatu, drugą ze swoich encyklik poświęcił właśnie Miłosierdziu Bożemu („Dives in misericordia” – „[Bóg] bogaty w miłosierdzie”) z 30 listopada 1980 r. Jest to encyklika bardzo bogata w treść. Papież Franciszek, ogłaszając Rok Miłosierdzia, podkreślił „wielkie nauczanie” („excelsum magisterium”) zawarte w tej encyklice.

Poza tym, z Bożym Miłosierdziem związane są dwa inne dokumenty św. Jana Pawła II dotyczące pokuty i pojednania. Pierwszym z nich to adhortacja apostolska „Reconciliatio et paenitentia” („Pojednanie i pokuta”) z 2 grudnia 1984 roku oraz list apostolski w formie motu proprio „Misericordia Dei” (2002) o niektórych aspektach sprawowania sakramentu pokuty.

Czytaj także: 97. rocznica urodzin Karola Wojtyły – św. Jana Pawła II

A więc iskra Bożego Miłosierdzia wyszła od św. Jana Pawła II, z Polski, zaś szczególnym miejscem, gdzie gromadzą się wierni, by uczcić to Boże Miłosierdzie, jest sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach. Można tam przecież spotkać osoby z całego świata. My, Polacy jesteśmy więc szczególnie powołani do tego, by kult Bożego Miłosierdzia rozkrzewiać i propagować.

W 100. rocznicę objawień w Fatimie należy zauważyć, że wydarzenia z Portugalii związane są bardzo mocno z miłosierdziem Boga. To właśnie przez osobę Maryi, Bóg „bogaty w miłosierdzie” upomina świat, aby zawrócił z drogi zła i na nowo odkrył moc miłości Boga względem nas; wychodzi naprzeciw ludziom, którzy się pogubili i zatracili w sobie to, co najważniejsze do osiągnięcia prawdziwego szczęścia.

Ksiądz Kardynał był bardzo bliskim przyjacielem Jana Pawła II. Jak Eminencja wspomina Ojca Świętego?

W pamięci mam bardzo wiele wspomnień, które są nadal szczególnie żywe, gdyż od samego początku pontyfikatu św. Jana Pawła II byłem Jego bliskim współpracownikiem. Rozpocząłem pracę w Watykanie już w 1972 roku, czyli sześć lat przed wyborem kard. Wojtyły na papieża. Faktem, który mnie najbardziej uderzył na samym początku Jego pontyfikatu, była Jego pierwsza pielgrzymka. Św. Jan Paweł II już w trzynastym dniu pontyfikatu, 29 października 1978, udał się do sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Mentorelli w Górach Prenestyńskich, które jest jednym z najstarszych miejsc kultu maryjnego w Europie. Położone jest na wysokości 1020 metrów n.p.m., ok. 60 km od Rzymu. Jeszcze jako biskup, a potem kardynał, podczas swych pobytów w Wiecznym Mieście, św. Jan Paweł II często odwiedzał to sanktuarium, wspinając się do niego pieszo. Był tam też krótko przed rozpoczęciem konklawe, na którym został wybrany papieżem.

Znamienne jest to, co wówczas spontanicznie powiedział do zebranych tam wiernych. Wyjaśnił, że przybył tam bo „to miejsce, w czasie moich pobytów w Rzymie, bardzo mi pomagało modlić się”. I potem wypowiedział jakżeż znaczące słowa: „Modlitwa jest pierwszym zadaniem Papieża”, więc nie nauczanie, podróże, rządzenie Kościołem, celebracje liturgiczne czy cokolwiek innego, ale „pierwszym zadaniem Papieża jest modlitwa”. To jest wymowne zdanie. Co więcej, dodał potem, że modlitwa „jest pierwszym warunkiem jego posługiwania w Kościele i w świecie”, czyli głównie od modlitwy zależeć będzie jakość i skuteczność jego Piotrowej służby.

Te słowa św. Jana Pawła II utkwiły bardzo mocno w mojej pamięci. Głębokie zrozumienie znaczenia modlitwy, które potem przejawiało się w całym jego życiu i posługiwania, jest niezmiernie ważnym, powiedziałbym podstawowym, przekazem św. Jana Pawła II skierowanym do współczesnego świata. Oby ono docierało do ludzi!

Pan Jezus przecież był bardzo wyraźny w tym względzie, mówiąc: „Beze Mnie, nic nie możecie uczynić” (J 15, 5b). W naszym życiu chrześcijańskim i w naszym apostolstwie musimy bardziej polegać na Bogu, niż na samych siebie. Bo jeżeli zaufamy jedynie własnym siłom czy zdolnościom, to w Kościele na pewno dużo nie zrobimy.

Dziękuję za rozmowę.

Wersja do druku

Przeczytaj także

16 maja 2017 13:12

Już niebawem Marsze dla Życia i Rodziny w całej Polsce

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.