Drukuj Powrót do artykułu

Katechezy dla Polaków na ŚDM w Panamie

25 stycznia 2019 | 01:14 | pb (KAI Panama) | Panama Ⓒ Ⓟ

Sample

W Panamie przez trzy dni – 23, 24 i 25 stycznia – odbywają się poranne katechezy dla uczestników Światowych Dni Młodzieży. Polacy gromadzą się w czterech miejscach: w kościele św. Łukasza Ewangelisty w dzielnicy Costa del Este, w kościele Matki Bożej Wniebowziętej w pobliżu ruin Starej Panamy, w kościele św. Józefa w San Miguelito oraz w sali gimnastycznej im. Grenalda.

Po katechezie wygłaszanej przez biskupa, jest czas na pytania młodych, po czym uczestniczą oni w Mszy św. Animację katechez i liturgii powierzono młodzieży z diecezji tarnowskiej, radomskiej, kaliskiej i archidiecezji poznańskiej.

Przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Młodzieży bp Marek Solarczyk był 23 stycznia pytany o różnice między Polską a Panamą w wyrażaniu wiary i zachowaniu ludzi w kościołach. Przyznał, że szanuje tutejsze zwyczaje, choć jego wrażliwość jest „troszkę inna”. Zaznaczył, że podobnie jak w Panamie jest na południu Europy. Np. Włosi potrafią w czasie Mszy odbierać telefony.

– Pieśń na wejście w czasie ceremonii otwarcia ŚDM była jak całkiem niezły hicior z listy przebojów Programu III. Jakby komuś, kto nie zna hiszpańskiego puścić taki utwór, to mógłby się nie zorientować, że jest to pieśń na wejście – zauważył hierarcha.

Tłumaczył, że jest to po prostu odmienna wrażliwość, której sam kiedyś doświadczył w Poroninie, gdy zamiast czytania z Księgi Pieśni nad Pieśniami usłyszał „czytanie z Księgi Śpiwków nad Śpiwkami”. To jest element kulturowy. Ważne, żeby bez względu na to, jak będziemy go wyrażać, nie tracić z oczu tego, co jest najważniejsze – żeby się modlić i przeżyć swoje spotkanie z Panem Bogiem, a nie np. machać do kamery, gdy nas pokazuje na telebimie w czasie Mszy św.

Wiele pytań dotyczyło kobiet – ministrantek i nadzwyczajnych szafarek Komunii św., bardzo licznych w Panamie. – W Watykanie trudno znaleźć przy papieżu kobiety, które by mu asystowały podczas liturgii. Zazwyczaj są to klerycy na różnych etapach formacji – przyznał biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej.

Zaznaczył, że również w Polsce zdarzają się ministrantki, choć nie jest to powszechne. – Nie odpędzam, ale nie znam sytuacji, żeby w Polsce nadzwyczajnym szafarzem Komunii była kobieta, chyba że są to siostry zakonne, które mają zgodę na wystawianie Najświętszego Sakramentu w swoich wspólnotach. To jest element historii, że do tych spraw angażowani byli mężczyźni, przynajmniej w Polsce – przypomniał hierarcha.

Jedna z warszawskich uczestniczek ŚDM wyznała, że tak duża liczba młodych wierzących jest dla niej nowością, bo w jej otoczeniu jej rówieśnicy albo w ogóle odeszli z Kościoła, albo są wobec niego nastawieni „totalnie anty”, a coraz większe grono osób przechodzi na wyznania protestanckie. Pytała, czy po ubiegłorocznym Synodzie Biskupów o młodzieży są jakieś konkretne plany zaradzenia temu „ogromnemu problemowi”. Dodał, że ci, którzy się z takimi sytuacjami stykają, nie mają przygotowania do tego, by osobom poszukującym Boga wyłożyć całą wiarę katolicką i doprowadzić do relacji z Nim, co jest „strasznie długim i trudnym procesem”.

W odpowiedzi bp Solarczyk przyznał, że nie mamy przymiotu Boga Stworzyciela, który mówi: „Niech się stanie” – i dzieje się. – Nawet papież tego nie zrobi. Potrzebujemy sojuszników. Jesteśmy na etapie refleksji i przygotowywania Dyrektorium Duszpasterstwa Młodzieży – ujawnił przewodniczący Rady. Znajdzie się w nim próba opisania sytuacji i wskazania, jak być powinno. – Ale, oczywiście, zawsze do tego będą potrzebni ludzie, którzy będą to realizowali. Wielka nadzieja jest taka, że wasza obecność na ŚDM w Panamie nie zakończy się tutaj – zaznaczył hierarcha.

Wskazał, że w wielu parafiach dzieje się wiele fajnych rzeczy, ale jest ich wciąż za mało. Nie możemy jednak załamać rąk i powiedzieć: nie da się. Zawsze wszystko zaczyna się od tego, że ktoś powie: ja chcę, ja potrafię. Może warto stworzyć coś nowego, oprócz tego, co już jest? – zastanawiał się bp Solarczyk.

Zaznaczył, że był Synod, są Światowe Dni Młodzieży, będą dalsze wydarzenia, ale chodzi o to, żebyśmy wszystko, co się dzieje na co dzień, robili z całą troską i odpowiedzialnością. – Podstawową sprawą jest stworzenie sojuszu różnych osób w różnych miejscach, w różnych dziełach, które już są realizowane – podkreślił biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej.

– Dzieło jest przed nami, starajmy się, żeby było nas jak najwięcej – dodał bp Solarczyk.

W homilii w czasie Mszy odprawianej 24 stycznia w kościele św. Józefa biskup pomocniczy archidiecezji wrocławskiej Andrzej Siemieniewski zaznaczył, że na pytania zadawane przez ludzi młodych odpowiada się stopniowo przez całe życie. Krótka odpowiedź jest jedynie drogowskazem, ale nie jest kompletna, więc pytania wciąż powracają. Właśnie dlatego Jezus mówił, że jest Drogą, Prawdą i Życiem. Trzeba iść za Nim, słuchać Jego słów, by uświadomić sobie, że idziemy drogą życia – tłumaczył hierarcha.

Dał przykład św. Pawła Apostoła, który szedł za Jezusem i z biegiem czasu odpowiedzi, które dawał w swoich listach były coraz głębsze. Dopiero 20-30 lat po swoim nawróceniu napisał: teraz wiem, jaki jest plan Boga. – To właśnie pytania i odpowiedzi sprawiają, że jesteśmy w drodze – podkreślił bp Siemieniewski.

Zauważył też, że w czasie ŚDM odkrywamy Kościół jako pielgrzymujący i to, że każdy chrześcijanin jest pielgrzymem, który wyrusza w drogę i nią idzie. Mówi o tym wprost hiszpańska wersja hymnu tego spotkania.

Podczas ŚDM odkrywamy także, że Kościół jest powszechny. Na przykład spotyka się tu radość z bycia Polakiem i radość z bycia Panamczykiem, a wtedy się ona podwaja i staje prawdziwie katolicka. Kościół jest katolicki, bo obejmuje tyle różnych narodów, języków, sposobów modlitwy, które „jednym głosem chwalą Pana”, przekonywał wrocławski biskup pomocniczy.

Wśród wielu pytań zadanych przez młodzież – która czasem pierwszy raz w życiu miała szansę prowadzić taki bezpośredni dialog z biskupem – pojawił się problem akceptacji samego siebie. Bp Siemieniewski zauważył, że akceptacja może być dobra i zła. Dobra polega na tym, że mam cierpliwość dla siebie i swoich niedoskonałości, tak jak ma ją również dla nas Bóg, który zsyła słońce i deszcz na dobrych i złych. Jesteśmy jak rośliny, które najpierw puszczają zielone liście, powoli rozwijają się i dopiero później wydają owoce. Wymaga to jednak pracy nad sobą. Złą akceptacją byłaby zgoda na własny grzeszny stan z poczuciem zwolnienia się z podejmowania wysiłku jego zmiany.

Młodzi pielgrzymi pytali także o to, jak zachęcić do ekumenizmu ludzi do niego nie przekonanych. Hierarcha podkreślił za św. Augustynem, że wszystkich chrześcijan łączy przyjęty przez nich chrzest i odmawiana przez nich modlitwa „Ojcze nasz”. A ci, którzy nazywają Boga Ojcem, są braćmi i siostrami. Biskup Hippony pisał w V wieku w północnej Afryce, gdzie żyli też donatyści, że nawet gdyby mówili, iż nie chcą mieć z nami nic wspólnego, to my chcemy mieć coś wspólnego z nimi. – To myślenie w naszych czasach odżyło – stwierdził bp Siemieniewski.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.