Drukuj Powrót do artykułu

Katolicy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

03 lutego 2019 | 01:49 | Krzysztof Tomasik, ts (KAI) / mip | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. freelyphotos.com

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich warunki, w jakich żyje miejscowy Kościół, są względnie dobre. Mimo że także tu religią państwową jest islam, panuje tam klimat w miarę przyjazny wobec mniejszości. Liczbę mieszkańców ZEA szacuje się nawet na 9,5 miliona, z czego ok. 7,3 mln stanowią muzułmanie, głównie sunniccy, a ok. 1,2 mln (12,5 proc.) – chrześcijanie. W najbliższych dniach, dzięki pierwszej w historii wizyty Ojca Świętego, to właśnie chrześcijanie będą w centrum uwagi tego arabskiego pańtwa.

Liczący 9,5 mln mieszkańców kraj składa się z siedmiu emiratów, spośród których największy wpływ mają Abu Zabi i Dubaj. Mają one reprezentację w Federalnej Radzie Najwyższej, najwyższej władzy konstytucyjnej, wykonawczej i ustawodawczej. Kraj nie jest demokracją a decyzje polityczne spoczywają w rękach dynastycznych władców. Wolność religii, prasy, zgromadzeń, stowarzyszeń i wypowiedzi jest znacznie ograniczona.

W przeciwieństwie do Bahrajnu w Zatoce Perskiej fala Arabskiej Wiosny w 2011 roku prawie nie wpłynęła na ZEA. Godne uwagi jest to, że rdzenne społeczeństwo kraju opiera się bardziej na lojalności plemiennej niż na normach demokratycznych, ale ufa rządowi, a jego hojna dystrybucja zysków ze sprzedaży ropy naftowej odgrywa w tym oczywiście znaczącą rolę. ZEA są czwartym najbogatszym państwem z najwyższym dochodem na mieszkańca na świecie i posiadają szóste co do wielkości na świecie zasoby ropy naftowej. Z tego też powodu napływa tu wielu imigrantów a pełnoprawnymi obywatele1ami kraju jest jedynie 15 proc. jego mieszkańców, czyli zaledwie milion osób.

Kościół cudzoziemców dla cudzoziemców

Chrześcijanie to niemal w stu procentach cudzoziemcy, przede wszystkim pracujący tam zarobkowo. Pochodzą z Filipin, Indii, Bangladeszu i innych krajów azjatyckich, ale także z Libanu, Jordanii, Egiptu oraz z Europy. „Jesteśmy Kościołem cudzoziemców dla cudzoziemców” – mówi bp Paul Hinder.

Do Kościoła katolickiego należy ok. 800 tys. wiernych, pochodzących – według danych kościelnych – z ok. 150 państw. Jest też wiele wspólnot protestanckich, prawosławnych i Ormian. W kraju jest stosunkowo dużo kościołów, z których pierwszy zbudowano w 1965 roku, ale dopiero w styczniu 2018 poświęcona została duża katedra prawosławna. Kościoły w Emiratach prowadzą też szkoły, ale w szkołach nie wolno prowadzić nauki religii chrześcijańskich.

Dotychczas katolicy mieli do dyspozycji trzy kościoły, ale 30 grudnia ub.r. położono kamień węgielny pod czwartą świątynię. Stanie ona w mieście Ruwais w północno-zachodnieji części kraju i będzie przeznaczona dla robotników pracujących przy urządzeniach naftowych.

Dniem świątecznym jest w ZEA piątek, dlatego Msze św., na które uczęszcza wielu wiernych, odprawia się nie tylko w niedziele, ale także w czwartki wieczorem i piątki. Są one sprawowane w różnych językach, m.in. angielskim, włoskim, niemieckim, ale także arabskim, malajalam, tamilskim czy tagalskim. W samym Abu Zabi na niedzielną Eucharystię w miejscowej katedrze uczęszcza regularnie ok. 10 tys. wiernych, a w święta od 20 do 30 tys. Ale mieszanka narodowości, kultur, języków, będących wielkim bogactwem tamtejszego Kościoła, stanowi zarazem spore wyzwanie: jak pogodzić czasami sprzeczne albo przynajmniej odległe od siebie, wrażliwości ludzkie i religijne.

Chrześcijanie mogą bez przeszkód wyznawać swoją religię na terenach kościelnych, gdyby jednak chcieli to czynić w innych miejscach, potrzebne są specjalne zezwolenia. Symbole chrześcijańskie, np. krzyż, w miejscach publicznych stanowią tabu. Nie wolno prowadzić działalności misyjnej wśród muzułmanów, ale co pewien czas są przyjmowani do Kościoła dawni hinduiści lub dotychczas nieochrzczeni Europejczycy. Apostazja karana jest śmiercią.

W wywiadzie dla niemieckiego magazynu “Alle Welt” bp Hinder podkreślił, że islam jest “wielowątkową rzeczywistością”. “Istnieją kraje muzułmańskie, w których apostazja, czyli odstępstwo od islamu, jest nadal karane śmiercią i rodzajem rodzinnego prawa linczu, całkowitego ostracyzmu w rodzinie i wśród krewnych wobec osoby, która odeszła od tej religii. Sytuacja jest bardzo delikatna, dlatego w naszej diecezji z zasady odrzucamy wszelkie prośby muzułmanów o chrzest, gdyż byłby to koniec naszej działalności. Jeśli ktoś naprawdę przychodzi do nas z prośbą o chrzest, mówimy mu, aby jechał do kraju, gdzie panuje prawdziwa wolność religijna w sensie zachodnim” – zaznaczył wikariusz apostolski.

Problemy

“Trudno jest mówić o dialogu w społeczeństwie, w którym my, wszyscy obcokrajowcy, jesteśmy traktowani jak obywatele drugiej kategorii, a chrześcijanie muszą zaakceptować istniejącą tu asymetrię w stosunku do naszego muzułmańskiego partnera” – tak sytuację miejscowych chrześcijan ocenia bp Hinder. Położenie chrześcijan w tym kraju nie jest łatwe. Ich praca jest niepewna, są ubodzy, żyją w wielotysięcznych obozach pracy, doświadczają wielu trudności wynikających z faktu, że nie są pełnoprawnymi obywatelami. A jednak, jak wyznaje biskup, ich wiara jest dla niego samego zaskoczeniem i źródłem otuchy. „Niekiedy mówię im: ja jestem waszym pasterzem, ale również wy, dając swój przykład, jesteście pasterzami dla mnie” – wskazuje 76-letni kapucyński misjonarz ze Szwajcarii.

“Wśród wyzwań społecznych, z którymi boryka się tamtejszy Kościół, wymienia m. in.: handel kobietami i trudności z przedłużaniem wiz pobytowych. Z problemów duszpasterskich najważniejszym jest, jak objąć opieką wiernych rozproszonych na wielkich obszarach. Brakuje także kapłanów, a nowi, którzy chcieliby tam pracować, napotykają na przeszkody z otrzymaniem potrzebnych pozwoleń.

Wikariusz apostolski Arabii Południowej zauważa też, że wielu ludzi odeszło od wiary z powodu negatywnych doświadczeń, przemocy, molestowania, uzależnienia od narkotyków. „Tutaj, na ziemi misyjnej, odkrywają oni na nowo obecność Kościoła, zachętę do pojednania, do wejścia w relacje z innymi” – mówi bp Hinder.

Przeciw religijnemu ekstremizmowi

Mimo wielu ograniczeń miejscowi zwierzchnicy Kościołów chrześcijańskich przy różnych okazjach chwalą bardzo otwartą – w porównaniu z innymi państwami tego regionu – atmosferę w kraju, choćby ze względu na obowiązującą ustawę, przewidującą kary za rozpalanie nienawiści rasowej i ekstremizmu. Według obserwatorów jest to novum na Półwyspie Arabskim.

Przykładem otwartości i życzliwości jest fakt, że w zeszłym roku następca tronu emiratu Abu Zabi szejk Muhammad ibn Zajid złożył życzenia bożonarodzeniowe chrześcijanom. “Ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, kraju założonego w duchu tolerancji, miłości i współistnienia, gratulujemy chrześcijanom na całym świecie i życzymy im pokoju i szczęścia, gdy obchodzą Boże Narodzenie” – napisał na Twitterze 24 grudnia. Z kolei rok 2019 w ZEA obchodzony będzie jako Rok Tolerancji. Minister tolerancji zapowiedział, że obchody skupione będą na wspieraniu pokojowego współistnienia i otwartego, pełnego szacunku dialogu między różnymi społecznościami zamieszkującymi ten kraj.

Oczekiwania

Bp Hinder zwraca uwagę, że Franciszek przybędzie “do serca islamu” – miejsca, w którym odczuwa się dużą otwartość i entuzjazm wśród mieszkańców, którzy są dumni z tego, że papież swoją wizytą uczci ZEA, a zwłaszcza Abu Zabi. “Z tego też powodu wzbudza ona wielki entuzjazm, także wśród muzułmanów” – podkreślił wikariusz i dodał, że chrześcijanie są oczywiście nastawieni jeszcze bardziej entuzjastycznie. “Czekali na nią od dawna i zawsze pytali: «Kiedy przyjedzie papież?» Nie było to oczywiście takie łatwe. Teraz marzenie się spełnia” – oświadczył 76-letni biskup-kapucyn.

Jego zdaniem wizytę w meczecie i międzyreligijny wymiar podróży można powiązać z tym, co wydarzyło się 800 lat temu. “W tym samym czasie św. Franciszek z Asyżu odwiedził sułtana egipskiego. Ponad frontami doszło do przyjacielskiego spotkania. Myślę, że papież również uczyni znak, że musimy budować mosty, nawet jeśli nie wierzymy tak samo i w to samo” – powiedział biskup. Według niego spotkania z papieżem są bardzo ważne dla muzułmanów, gdyż niezwykle pozytywnie reagują oni na takie znaczące wydarzenia.

Bp Hinder w liście pasterskim przed papieską wizytą określił ją jako „wydarzenie prawdziwie historyczne”. Wyraził też nadzieję, że „będzie ona stanowić ważny krok w dialogu między muzułmanami a chrześcijanami oraz wkład na rzecz wzajemnego porozumienia na pokojowej drodze Bliskiego Wschodu”. Pierwsza podróż papieża na Półwysep Arabski to „historyczny moment dla dialogu między muzułmanami i chrześcijanami” – zaznaczył wikariusz apostolski.

Z kolei w ogłoszonym przed wizytą przesłaniu Franciszek zapewnił, że jest szczęśliwy, że będzie mógł odwiedzić ten kraj, który “stara się być wzorem współistnienia, ludzkiego braterstwa i spotkania różnych cywilizacji i kultur, gdzie wiele osób znajduje bezpieczne miejsce do pracy i swobodnego życia w poszanowaniu różnorodności”. Przywołał słowa założyciela ZEA – szejka Zajeda ibn Sultana an-Nahajana: “Prawdziwe bogactwo nie znajduje się wyłącznie w zasobach materialnych; prawdziwe bogactwo narodu to ludzie, którzy budują jego przyszłość”. Franciszek wyraził przekonanie, że spotkanie międzyreligijne, w którym weźmie udział, ma na celu potwierdzenie, że “wiara w Boga łączy, a nie dzieli, zbliża nawet przy różnicach, oddala wrogość i niechęć”. Zapewnił, że czuje się “szczęśliwy z powodu szansy, jaką daje mi Bóg, by zapisać na waszej drogiej ziemi nową stronicę w historii stosunków między religiami, potwierdzając, że jesteśmy braćmi, choć jesteśmy różni”.

Liczbę ludności w Emiratach szacuje się nawet na 9,5 miliona, z czego ok. 7,3 mln stanowią muzułmanie, w przeważającej części sunniccy, a ok. 1,2 mln (12,5 proc.) chrześcijanie. Są tam też hinduiści (6,6 proc.) i buddyści (2,25 proc.). Ponadto w ZEA żyje kilka tysięcy Żydów. Podobnie jak w innych państwach nad Zatoką Perską tylko niespełna 15 proc. miejscowych mieszkańców stanowi miejscowa ludność.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.