Drukuj Powrót do artykułu

“Katyń” – pierwszy film o zbrodni katyńskiej stawia pytania egzystencjalne

24 sierpnia 2007 | 14:30 | mkc//mam Ⓒ Ⓟ

“Katyń” – pierwszy film o masowej zbrodni dokonanej na polskich oficerach w 1940 roku przez Sowietów jest nie tylko artystycznym ukazaniem dramatu zamordowanych i ich rodzin, ale również wyzwaniem dla widza, przed którym reżyser stawia egzystencjalne pytania o patriotyzm i prawdę.

Premierę zaplanowano na 17 września, 68. rocznicę agresji Związku Radzieckiego na Polskę. Do kin wejdzie 21 września. Jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć reżyser Andrzej Wajda był pełen obaw, co do reakcji, jakie wywoła film. Stwierdził wręcz: “Wiem, że będę krytykowany”.

Do realizacji filmu zaangażował same sławy i bardzo długo szukał odpowiedniego scenariusza. Dopiero tekst Andrzeja Mularczyka okazał się najbardziej oddającym jego widzenie tego, czym był i czym jest “Katyń”. Za kamerą stanął Paweł Edelman, muzykę skomponował Krzysztof Penderecki. Aktorzy reprezentują różne pokolenia. Możemy zobaczyć Jana Englerta, Maję Komorowską i Krzysztofa Kolbergera, ale również Danutę Stenkę, Artura Żmijewskiego, Maję Ostaszewską, Magdę Cielecką oraz znaną wszystkim z filmu “Jasminum” małą Wiktorię Gąsiewską.

Dla Wajdy jest to film bardzo osobisty. Jego ojciec, kapitan Jakub Wajda, adiutant 72. Pułku Piechoty, zginął w Katyniu. Jednak nie jest to film o nim samym. Reżyser zastanawiał się, czy pokazać historię jednej postaci, czy też bohaterów z rożnych środowisk. Wybrał drugą wersję.

Katyń, jako temat, nie jest przedstawiony tylko jako moment mordu, ale jako dramat bliskich, dramat narodu. “Te fakty dla dzisiejszego widza stanowić mogą tylko tło wydarzeń, jakimi są ludzkie losy, gdyż tylko one pokazane na ekranie mogą poruszyć widza w przeciwieństwie do relacji z naszej historii, dla której jest miejsce w spisanych dziejach tamtych czasów” – mówi Wajda.

Film Wajdy porusza nie dlatego, że zbrodnia sowietów przedstawiona jest realistycznie i towarzyszy mu przejmująca muzyka Pendereckiego. Nie ilość krwi, ale ból i cierpienie najbliższych powodują, że film jest wstrząsający. “Katynia” nie sposób ocenić “chłodnym okiem” – nie da się przyjąć pozycji obiektywnego obserwatora. Dla wzmocnienia przekazu Wajda po raz pierwszy w Polsce wykorzystał po technikę 4K obejmującą wszystkie możliwe zabiegi z dźwiękiem i obrazem.

Po co dziś kręcić taki film? Czy już nie wiemy wszystkiego w sprawie Katynia? Czy potrzebujemy kolejnego dramatu wojennego? Jak pokazują wyniki przeprowadzonej ankiety, ponad połowa Polaków nie wie, co się wydarzyło w Katyniu. Smutne, ale niestety prawdziwe. Tak więc choćby z powodów czysto edukacyjnych ten film jest potrzebny. Ale to nie jest jedyny powód. Reżyser zaznacza, że celem filmu nie jest odkrycie “całej prawdy o tym wydarzeniu, gdyż została ona już dokonana zarówno w historycznym, jak i politycznym aspekcie”. Film pokazuje, że reżyserowi nie chodzi tylko o jednoznaczne ukazanie prawdy. Odpowiadając na najgłębsze pytania egzystencjalne Wajda nie bawi się w moralizatorstwo. Pozostawia widza samego – nie daje prostych odpowiedzi.

Czym to jest patriotyzm w tak skomplikowanej politycznie sytuacji? To jedno z najważniejszych pytań filmu. Jakie są granice uczciwego sumienia? Słowa generała granego przez Jana Englerta wypowiedziane podczas wigilii do uwięzionych żołnierzy, choć nieco patetyczne, są jednak bardzo prawdziwe… Dramatyczna jest postać porucznika Jerzego grana przez Andrzeja Chyrę. Jako jednemu z niewielu udało mu się uniknąć zagłady i w 1945 roku wraca do Polski jako major stworzonej przez Sowietów Pierwszej Dywizji Kościuszkowskiej. Nie potrafi jednak udźwignąć poczucia winy, wewnętrznego rozerwania, że z jednej strony uniknął śmierci a z drugiej, że służy teraz oprawcom. Po spotkaniu z generałową popełnia samobójstwo. Wajda nie pozwala widzowi na jednoznaczny czarno-biały osąd. Żadna z postaci filmu nie da się zamknąć w prosty schemat.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.