Drukuj Powrót do artykułu

Kaznodzieja zabity kozackimi torturami

16 maja 2002 | 11:22 | mp //ad Ⓒ Ⓟ

Za swoje życie gorliwego kaznodziei, pracującego wśród wsi z pogranicza prawosławia i katolicyzmu, został porwany przez zagon kozacki i w strasznych torturach zabity. 16 maja wspominamy św. Andrzeja Bobolę.

Św. Andrzej Bobola zostanie dziś uroczyście ogłoszony patronem Polski – patronem ewangelizacji w trudnych czasach. Uznawany jest za też patrona jedności Kościoła. Kapłan całkowicie oddany misji ewangelizacyjnej – aż do ostatniej kropli krwi.
Andrzej Bobola był człowiekiem *mało znanym za życia*, który swą sławę zawdzięcza nie tylko męczeńskiej śmierci w 1657 r., ale i późniejszym objawieniom. Przedziwna tajemnica świętości i Bożego wybrania. Nie wiemy nawet gdzie i kiedy dokładnie się urodził. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa w Strachocinie koło Sanoka w 1591 r. Nie jest jednak znana data dzienna jego urodzin. Martyrologium Rzymskie zamieszcza o nim lakoniczną notatkę: “Zmarły w Janowie koło Pińska, na Polesiu, św. Andrzej Bobola, kapłan Towarzystwa Jezusowego. Wycierpiawszy od schizmatyków różne rodzaje tortur zdobył chwalebną palmę męczeństwa (+ 1657)”.
Jego *męczeństwo poprzedziło* zwyczajne, *szare życie jako kaznodziei*. Nie zasłynął dorobkiem publicystycznym jak współcześni mu jezuici: sinolog – Michał Boym, leksykograf – Grzegorz Knapski, wynalazca w dziedzinie wojskowości – Oswald Krüger, poeta – Maciej Sarbiewski, matematyk – Stanisław Solski, architekt – Bartłomiej Wąsowski i wielu innych. Uczeń szkoły jezuickiej w Braniewie do Towarzystwa Jezusowego wstąpił 31 lipca 1611, a w jedenaście lat później otrzymał święcenia kapłańskie. Po ukończeniu formacji zakonnej rozpoczął pracę duszpasterską w Nieświeżu. W 1622 r. Bobola przystąpił do egzaminu ad gradum – z całości nauk filozoficznych i teologicznych. Egzamin ten wypadł fatalnie, co opóźniło ostateczną profesję. Zyskał jednak sławę kaznodziei i dlatego chciano go mieć w stolicy, aby tamtejszej elicie zapewnić dobrego mówcę. Pomimo zabiegów jezuitów warszawskich został skierowany do Wilna i pracował w kościele św. Kazimierza. Okazał tam wyjątkowe oddanie bliźnim. Gdy w czerwcu 1625 r. nawiedziła Wilno epidemia i kto mógł ratował się ucieczką, on z kilku innymi, nie zważając na niebezpieczeństwo, pośpieszył do posługi chorym. Sześciu jego współbraci poniosło śmierć na skutek epidemii.
2 czerwca 1630 złożył uroczystą profesję zakonną. Po niej doświadczył jednej z cech jezuickiego charyzmatu: *nieustanne przenoszenie z miejsca na miejsce*. Najpierw został posłany do Bobrujska, zamieszkanego przede wszystkim przez prawosławnych. Stamtąd po trzech latach przeniesiono go do Płocka, stamtąd do Warszawy, później kolejno do Łomży, Wilna, Pińska, trzeci raz do Wilna i wreszcie w 1652 r. – powtórnie do Pińska. W ostatnim okresie życia Andrzej Bobola pracował *jako misjonarz na Polesiu*. Żyjący na pograniczu katolicyzmu i prawosławia w prymitywnych warunkach lud, nie zawsze potrafił odróżnić przyjaciela od wroga i prawdę od fałszu. Do największych osiągnięć Boboli należało przyjęcie na łono Kościoła katolickiego wiosek: Bałandycze i Udrożyn.
*Owocność jego pracy ewangelizacyjnej drażniła* jednak… Tereny te – w sytuacji ówczesnego osłabienia Rzeczpospolitej – stały się obszarem ostrej rywalizacji wpływów Rzymu, Konstantynopola i Moskwy. A bezpośrednio po powstaniach kozackich, ci ostatni – przyjmując stopniowo opiekę Moskwy – szczególną nienawiść kierowali ku jezuitom.
Śmierć poniósł z rąk jednego z *kozackich zagonów*, którzy – w panującej wówczas zawierusze – dotarli w okolice Pińska. Uciekając, został schwytany 16 maja 1657, w pobliżu folwarku Predyła. Znienawidzonego Lacha *obnażono i skatowano*. Następnie skrępowano mu ręce i przywiązano do pary koni, które popędzono w kierunku Janowa. W czasie czterokilometrowego biegu pomiędzy końmi dostał jeszcze mnóstwo razów batogami i cięcie szablą w lewe ramię. W Janowie wprowadzono go do szopy na rynku służącej za rzeźnię. Jak podaje jeden z biografów: z gałązek dębowych upleciono wieniec i wciśnięto mu na głowę, następnie rzucono na stół i ogniem *przypalano ciało*, wbijano drzazgi za paznokcie, zdzierano skórę z rąk, piersi, palców i głowy, odcięto palec wskazujący od lewej dłoni i końce dwóch innych palców, wydłubano prawe oko, świeże rany posypano plewami, odcięto nos i wargi, wyrwano język, wreszcie za nogi powieszono u powały. Po dwóch godzinach żywego jeszcze zdjęto ze sznura. Dwukrotne cięcie szablą w szyję zakończyło *tortury*.
Do dziś męczeńska śmierć Andrzeja Boboli wywołuje skrajnie odmienne reakcje ze strony katolików i prawosławnych. O ile dla nas to męczeństwo jest niejako tragiczną ceną za podziały międzywyznaniowe, jakie wówczas zaczęły z nową siłą wpływać na historię Rzeczpospolitej, to dla prawosławnych hierarchów święty ten, na dodatek jezuita, stanowi wciąż wyzwanie trudne do zaakceptowania. Pamiętać należy, że Andrzej Bobola był jednym spośród pięćdziesięciu kilku jezuitów, którzy oddali życie za wiarę w tym czasie na wschodnich kresach Rzeczypospolitej.
Niedługo *po śmierci został zapomniany*, a odkryto go na nowo dzięki osobistej interwencji “zza grobu”. W 1702 r. ukazał się o. Marcinowi Godebskiemu SI. Duch Andrzeja nakazał mu wydobycie trumny, a gdy to uczyniono, okazało się, że *ciało zachowało się w stanie nienaruszonym*. Zabiegi polskich biskupów sprawiły, że Benedykt XIV, 9 lutego 1755, wpisał Bobolę na listę męczenników. W 1764 r., na sejmie w Warszawie, sprawa wypłynęła na nowo. W konstytucjach, które zaprzysiągł Stanisław August, zamieszczono zobowiązanie: Starać się będziemy wnieść instancję do Stolicy Apostolskiej o beatyfikację Andrzeja Boboli SI. Upadek Polski uniemożliwił dalsze o to starania. W 1808 r. otaczane czcią ciało przewieziono do Połocka, gdzie relikwie wydawały się bardziej bezpieczne pod opieką jezuitów działających tam pomimo kasaty zakonu. W 1819 r. Andrzej Bobola ukazał się powtórnie dominikaninowi z Wilna o. Alojzemu Korzeniewskiemu, zapowiadając wyzwolenie Polski. Powiedzieć miał wówczas: “Polska zostanie odbudowana, a ja zostanę jej głównym patronem!”Jego beatyfikacja nastąpiła w 1853 roku, a dokonał jej – mimo sprzeciwu zaborców – papież Pius IX. Gdy w 1863 r. przybyła do Połocka komisja władz carskich, aby przeciwdziałać kultowi, na głowę jednego z urzędników spadła cegła, co zostało zinterpretowane jako widomy znak niebios.
Kult św. Andrzeja w Połocku stał się także wyzwaniem dla bolszewików. 23 czerwca 1922 kościół otoczyło wojsko. *Po otwarciu trumny ciało rzucono na posadzkę*. Zwłoki nie rozsypały się. 20 lipca zabrano je do Moskwy, umieszczając na wystawie higienicznej, jako eksponat. Wystawa ta stała się miejscem pielgrzymek katolików. Ciało ukryto więc w magazynie, a następnie pozwolono na jego wywiezienie do Rzymu. Nieco wcześniej w Polsce, kiedy w 1920 roku wojska sowieckie dotarły do wrót Warszawy, z polecenia kard. A. Kakowskiego w oblężonej stolicy między 6 a 15 sierpnia odbyły się nowenny i procesje z modlitwami za pośrednictwem św. Andrzeja Boboli, mające na celu uproszenie zwycięstwa nad bolszewikami. W ostatnim dniu nowenny 15 sierpnia miał miejsce “cud nad Wisłą”.
*Relikwie świętego*, w tryumfalnym pochodzie – po uroczystej kanonizacji dokonanej w Rzymie przez papieża Piusa XI 17 kwietnia 1938 r. – w czerwcu tego roku powróciły do kraju i zostały zdeponowane w warszawskim domu jezuitów przy ul. Rakowieckiej 61. W rok później po wybuchu wojny, kiedy pierwsze bomby trafiły w kaplicę jezuitów na Rakowieckiej, podjęto decyzję przeniesienia relikwii do kościoła Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście. Niemcy zatrzymawszy pochód nie domyślili się czyje zwłoki są przenoszone, a będąc pewni, że to zwykły pogrzeb kapłana, przepuścili go dalej. Podczas powstania warszawskiego relikwie zostały ukryte w dominikańskim kościele św. Jacka. Na Rakowiecką powróciły po wojnie, jednak przez długie lata władze komunistyczne nie godziły się na zbudowanie tam sanktuarium świętego. Budowa ruszyła dopiero na skutek liberalizacji lat 80., a pierwsza msza u grobu świętego w jego sanktuarium została odprawiona w 1988 roku, w 50. lecie kanonizacji. Ostatnie dwudziestolecie związane jest z szybkim rozwojem kultu świętego nie tylko na ziemiach polskich, ale również Białorusi. W miejscu jego męczeńskiej śmierci w Janowie Poleskim modlą się zarówno katolicy jak i prawosławni.
We wrześniu 1992 roku zostało powołane oficjalne Stowarzyszenie Krzewienia Kultu św. Andrzeja Boboli, które zgodnie ze swym statutem usiłuje krzewić kult świętego, a przede wszystkim przywracać go wszędzie tam, gdzie został on wykorzeniony.
Św. Andrzej Bobola *od obecnego roku jest kolejnym patronem Polski*. Jego wybór zatwierdziła 13 marca 2002 roku watykańska Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów na prośbę występującego w imieniu Konferencji Episkopatu, Prymasa Polski kard. Józefa Glempa, złożoną w liście z dnia 8 stycznia 1999 roku Św. Bobola będzie czczony na równi ze św. Stanisławem Kostką. Głównymi patronami Polski są Najświętsza Maria Panna Królowa Polski, św. Wojciech biskup męczennik, św. Stanisław biskup męczennik.
Święto św. Andrzeja Boboli w polskim kalendarzu liturgicznym jest obchodzone 16 maja. Św. Andrzej Bobola jest dziś nie tylko drugorzędnym patronem Polski, ale również patronem metropolii warszawskiej, diecezji łomżyńskiej, płockiej i warmińskiej, oraz drugorzędnym patronem archidiecezji wileńskiej.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.