Drukuj Powrót do artykułu

Kielce: proboszcz parafii katedralnej wydał oświadczenie w związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi bezdomnego Pana Jana

03 maja 2019 | 12:19 | dziar | Kielce Ⓒ Ⓟ

Ks. Adam Kędzierski, proboszcz parafii katedralnej, wydał dzisiaj wieczorem oświadczenie w związku z artykułami prasowymi i w mediach społecznościowych na temat p. Jana kojarzonego z osobą pomagającą w bazylice katedralnej i pozostawionego bez dachu nad głową.

Proboszcz stwierdza w nim – w imieniu własnym, księży i pracowników, że w artykułach prasowych i mediach społecznościowych pojawia się „wiele nieprawdziwych i krzywdzących informacji na ten temat”.

„Wyrażamy nadzieję, że wszyscy zajmujący się tą sprawą będą o niej informować rzetelnie (…),wyrażam ubolewanie w związku z zaistniałą sytuacją” – pisze.

„Pan Jan nie jest, i nigdy nie był kościelnym w bazylice katedralnej w Kielcach. Nie wiązała nas też z nim żadna – pisemna czy ustna – umowa i nie miał żadnego wyznaczonego zakresu obowiązków. Pan Jan sam proponował, że przyjmie ofiarę za drobną pomoc” – pisze ks. prob. Adam Kędzierski.

Tłumaczy, że jesienią ub. roku pan Jan został zauważony, jako nocujący w okolicy bazyliki – na ławce, w parku i innych miejscach. „W trosce o jego życie i zdrowie proponowany mu był pobyt w różnych miejscach dla osób potrzebujących. Propozycje te spotkały się ze stanowczą odmową Pana Jana. Pracownicy bazyliki katedralnej w Kielcach zaproponowali mu miejsce do ogrzania, którym było pomieszczenie przy toaletach obok bazyliki. Otrzymał również klucz do tego miejsca. Po pewnym czasie okazało się, że Pan Jan na tyle zadomowił się w tym pomieszczeniu, że przeniósł do niego wszystkie swoje rzeczy osobiste. Zaczął tam również nocować. Nie chcąc go wyrzucać w trakcie zimy, na jego własną prośbę zezwoliłem na jego tymczasowy pobyt” – wyjaśnia w oświadczeniu proboszcz bazyliki katedralnej.

Podkreśla, że „Pan Jan nie został zmuszony do mieszkania w w/w pomieszczeniu. Robił to z własnej woli, prosząc mnie o to, aby mógł tam zostać”. Dodaje, że był on „lubiany przez pracowników katedry i księży” oraz że „każdy z nich w miarę możliwości pomagał mu ofiarami pieniężnymi, paczkami żywnościowymi, posiłkami i innymi rzeczami materialnymi”, a „Pan Jan nigdy nie skarżył się na swoją sytuację”.

Proboszcz przypomina także, że Pan Jan „pod Kielcami ma dom rodzinny, w którym nie chce mieszkać”. Ma również rodzinę, z której pomocy mógłby korzystać, ale „nie chciał tego”.

Dodaje także, że Pan Jan, gdy pomagał w jednej z podkieleckich parafii, nie skorzystał z propozycji tamtejszego proboszcza, aby zamieszkać we wskazanym domu pomocy. Przebywał tak ok. dwóch tygodni, a potem zrezygnował.

„Na chwilę obecną wraz z władzami miasta i pracownikami Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, znaleźliśmy mu miejsce w Centrum Interwencji Kryzysowej. Ze strony Kościoła zaproponowano mu mieszkanie i pobyt w Domu dla Niepełnosprawnych w Piekoszowie” – dodaje proboszcz Kędzierski.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.