Drukuj Powrót do artykułu

Kolejny horror legislacyjny

21 lutego 2013 | 10:06 | aw / br Ⓒ Ⓟ

To kolejny potworek legislacyjny – tak o projekcie ustawy dotyczącej “mowy nienawiści” autorstwa PO mówi KAI prawnik z UW dr hab. Aleksander Stępkowski. Jak podała w środę Rzeczpospolita, nawet dwa lata będą grozić osobie za “mowę nienawiści”.

Ponieważ projekt posługuje się nieprecyzyjnymi sformułowaniami, o tym, co już jest „mową nienawiści” każdorazowo będzie decydował sąd. Posłowie PO, pracujący nad projektem ustawy wprowadzają pojęcia „naturalne cechy osobiste” oraz „przekonania”, a rezygnuje z „przynależności wyznaniowej” oraz „bezwyznaniowości”. Podajemy wypowiedź dr Stępkowskiego:

Projekt ustawy może stać się kolejnym horrorem legislacyjnym, destabilizującym życie społeczne. W projekcie roi się od zwrotów ocennych, których nie sposób jednoznacznie doprecyzować w generalnym i abstrakcyjnym akcie, jakim jest ustawa. Co więcej, w ustawie karnej, a z nią mamy tu do czynienia, taka wieloznaczność urąga wszelkim standardom państwa prawnego, wprowadza bowiem niepewność co do treści prawa. Projektodawcy uważają, że dookreślanie wieloznacznych przepisów jest zadaniem dla sądu. Rolą sądu jednak jest orzekanie na podstawie prawa a nie jego doprecyzowywanie. Wyroki sądowe winny być aktami stosowania prawa, a nie komentarzami do ustawy. W efekcie bowiem proponuje się nam, by treść daleko idącego (zagrożonego wszak karą więzienia) zakazu, określał post factum sąd na podstawie enigmatycznych przepisów, a nie ustawodawca. Proponuje się tutaj regulację będącą tak naprawdę delegacją ustawową kompetencji ustawodawczych w zakresie prawa karnego, na sędziego sądu I instancji. To nie ma nic wspólnego z zasadami państwa prawnego! Takie rozwiązanie powinno zostać zakwestionowane przez TK, który jednak powinien móc się zajmować poważniejszymi sprawami.

Dodatkowo, przepis ten, jeśli będzie wyłączał wprost “działalność artystyczną” z zakresu swego stosowania, otworzy furtkę dla różnej maści skandalistów, którzy będą mogli bezkarnie szargać naprawdę kluczowe wartości. Od tej chwili Nergal będzie mógł dowolnie drzeć Pismo Święte na koncertach, bo przecież koncert to “działanie artystyczne”. Flagi narodowe będzie można wtykać “w co bądź” pod warunkiem, że się to okrzyknie happeningiem lub performancem i zapobiegliwie zgłosi się w urzędzie gminy, iż takie publiczne “działanie artystyczne” będzie miało miejsce. W rzeczywistości bowiem, ustawa taka może mieć – i z całą pewnością będzie miała, jeśli posłowie nie oprzytomnieją – szereg skutków niezamierzonych, określanych fachowo mianem dysfunkcji. Każdy wyjątek, który będzie zawierać może stanowić swoistą “legalizację” zachowań, spośród których wielu rzeczywiście nie można tolerować w życiu społecznym. Projekt ten oceniam jako przejaw głębokiej bezrefleksyjności jego twórców.

Społeczeństwo powinno umieć regulować swoje funkcjonowanie inaczej niż tylko ustawami. W pierwszej kolejności służyć temu celowi powinny dobre obyczaje, względy kultury osobistej itp. One są doskonałymi, elastycznymi i skutecznymi regulatorami współżycia społecznego. Projekt PO jest w istocie ustawowym regulowaniem materii należącej do zakresu dobrych manier. Jeśli ustawa ma określać dozwolone formy komunikowania się, nikt się normami dobrego wychowania w tej mierze nie będzie przejmował. W efekcie wokół nas jest coraz więcej norm ustawowych dzięki nim zaś, coraz więcej chamstwa. Koniec końców można w centrum miasta paradować w obscenicznych strojach (lub bez nich) z oczywistymi wulgaryzmami na transparentach, bo przecież mamy ustawowe gwarancje dla wolności zgromadzeń, wobec których muszą odejść w zapomnienie jakiekolwiek wymogi dobrego smaku i kultury osobistej – stwierdził dr Stępkowski.

Jak donosi Rzeczpospolita, projekt ustawy PO przewiduje, że za znieważenie osób odmiennej orientacji seksualnej lub poglądów politycznych mogą grozić nawet dwa lata więzienia. Karze podlega dyskryminacja z powodu „naturalnych i nabytych cech osobistych”. Nowy przepis wprowadza pojęcia „naturalne cechy osobiste” oraz „przekonania”, a rezygnuje z „przynależności wyznaniowej” oraz „bezwyznaniowości”. O tym, jakie zachowania są dyskryminujące, będzie decydował sąd, rozpatrując każdą sprawę indywidualnie.
Kary więzienia z art. 256 k.k. nie będą grozić osobom prezentującym zakazane treści podczas działalności artystycznej.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.