Drukuj Powrót do artykułu

Komandosi i kombatanci na Mszy św. w 69. rocznicę zamachu na Franza Kutscherę

01.02.2013 , kos Ⓒ ℗

W przeddzień 69. rocznicy zamachu na Franza Kutscherę, znienawidzonego dowódcy SS w Warszawie, uczestnicy zamachu, żołnierze Szarych Szeregów, kombatanci i weterani modlili się podczas Mszy św. w katedrze polowej w intencji poległych kolegów, żołnierzy AK oraz komandosów z Lublińca, którzy są spadkobiercami tradycji batalionu „Parasol”. Mszy św. przewodniczył ks. kmdr Janusz Bąk, delegat biskup polowego ds. duszpasterstwa środowisk kombatanckich.

– Spotykamy się na szczególnej Eucharystii w 69. rocznicę akcji Kutschera. Wielu nam zarzuca, że często świętujemy porażki i przegrane. A to było zwycięstwo, to był znak, że nie zgadzamy się na przemoc, na takie traktowanie polskiego narodu – powiedział biskup polowy Józef Guzdek na początku Mszy św. Biskup Guzdek powitał członków akcji Kutschera z Batalionu „Parasol”, żołnierzy z Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca, którzy kontynuują tradycje Batalionu, młodzież ze szkół noszących imię Batalionu „Parasol” i Szarych Szeregów oraz wszystkich gości.
– Akcja została przeprowadzona 1 lutego 1944 roku w Alejach Ujazdowskich w pobliżu ulicy Pięknej. Ci młodzi ludzie byli wychowani w poszanowaniu tradycji niepodległościowej, w umiłowaniu ojczyzny, za którą trzeba oddać życie – mówił ks. Bąk.

Obok pocztów sztandarowych żołnierzy AK i komandosów z Lublińca, stanęli członkowie grup rekonstrukcyjnych oraz młodzież ze szkół noszących imiona żołnierzy i jednostek Armii Krajowej.
Mszę św. koncelebrował ks. mjr Henryk Kietliński, członek zastępu Szarych Szeregów. Na zakończenie Eucharystii ks. Janusz Bąk udzielił specjalnego błogosławieństwa żołnierzom Zespołu Bojowego „C” udającym się na XIII zmianę do Afganistanu.

Następnie głos zabrała Maria Stypułkowska-Chojecka ps. „Kama”, uczestniczka zamachu na Kutscherę. – Pamiętam jak wszyscy byliśmy oddani sprawie, jak bardzo zależało nam na wolności kraju, jak byliśmy wobec siebie sympatyczni, mili, koleżeńscy, wspierający się wzajemnie. Chciałabym bardzo, żeby moje wnuki podobnie potrafili żyć dla innych, żeby połączyła nas wzajemna radość współdziałania – mówiła.

Generał Franz Kutschera przybył do Warszawy w listopadzie 1943. Pod jego rządami, w cotygodniowych egzekucjach ginęło około trzystu osób. Codziennie były rozwieszane w miejscach publicznych obwieszczenia o kolejnych Polakach, którzy będą rozstrzelani w razie zamachu na jakiegokolwiek żołnierza niemieckiego. Wyrok śmierci na SS-mana wydało Kierownictwo Walki Podziemnej, które początkowo miało problem z identyfikacją Kutschery, podpisującego rozporządzenia jako Dowódca SS i Policji na Dystrykt Warszawski, bez podania nazwiska.

Zamachu dokonali 1 lutego 1944 roku żołnierze harcerskiego oddziału „Agat”. Udającego się do pracy dowódcę SS zaskoczono nieopodal pałacyku w Al. Ujazdowskich, gdzie znajdowała się komenda SS. Jego samochód został zablokowany a następnie ostrzelany przez żołnierzy AK. Kutschera zginął na miejscu. Oprócz Dowódcy SS i kilku innych Niemców, w akcji poległo czterech Polaków (dwóch w wyniku odniesionych ran i dwóch po dramatycznej ucieczce i skoku z mostu Kierbedzia do Wisły), a dwóch zostało rannych. Po tym zamachu Niemcy zakończyli masowe mordy w Warszawie, które wcześniej powtarzały się z niezwykłą regularnością. Po zamachu hitlerowscy dowódcy bali się, że spotka ich podobny los, dlatego wyraźnie zmniejszyły się represje, aż do wybuchu Powstania Warszawskiego.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.