Drukuj Powrót do artykułu

Konieczna zmiana mentalności ludzi Kościoła

20 maja 2020 | 13:25 | Marcin Przeciszewski Ⓒ Ⓟ

Sample

Oczyszczenie Kościoła z tego rodzaju przestępstw i ochrona dzieci i młodzieży – to nasz podstawowy obowiązek, należący do samej istoty misji Kościoła – podkreśla Marcin Przeciszewski. Komentując dostępny od dziś film braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” prezes KAI konstatuje: „Widać jak bardzo aktualny jest wciąż apel o zmianę mentalności ludzi Kościoła”.

Na marginesie filmu Sekielskich: Jak długo trwać będzie „zabawa w chowanego”?

Wyemitowany kolejny film braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” to film poruszający do głębi. Oglądając go, w naturalny sposób solidaryzujemy się z cierpieniem ofiar krzywdzonych w skrajnie cyniczny sposób przez księdza pedofila. Ich łzy stają się naszymi łzami. Powiedziałbym więcej, jako człowiek wierzący odczuwam głęboki ból wobec bezpośredniego, niemal fizycznego spotkania z „misterium iniquitatis” (tajemnicą nieprawości) obecną w naszej Wspólnocie. A ten ból jest tym silniejszy, im bardziej czujemy się związani z Kościołem, im bardziej chcemy mu służyć.

A głównym tematem filmu są nie tyle przypadki krzywdzenia dzieci przez zdeprawowanych duchownych, tak jak to było w ubiegłorocznym filmie „Tylko nie mów nikomu”, ale znakomita od strony reżyserskiej analiza struktur zła obecnych wewnątrz Kościoła. Choć wiemy, że struktury te stanowią zaledwie jakiś (może tylko śladowy) margines życia Kościoła, tak bezpośrednie spotkanie z nimi jest druzgocące. Kolejna próba naszej wiary i wierności… W ślad za siostrą Faustyną pozostaje nam tylko powiedzieć: „Jezu, ufam Tobie”. Budująca też jest postawa jednego z molestowanych chłopców (dziś dojrzały mężczyzna), że pomimo wszystko nie traci wiary i nadal pracuje jako organista.

Oczywiście, film Sekielskiego jest dziełem stronniczym, gdyż nie dostrzega wielu pozytywnych działań podjętych przez Kościół w celu zwalczenia tego zła, ale nie zmienia to w niczym powagi sytuacji tam ukazanej.

Patrząc na film dostrzegamy, jak trafna jest diagnoza papieża Franciszka, który mówi, że jedną z głównych przyczyn tolerowania wykorzystywania seksualnego przez duchownych jest postawa klerykalizmu, deformująca Kościół od wewnątrz. Klerykalizmu przeżywanego nie jako służba Bogu i człowiekowi, lecz jako okazja do dominacji i władzy, co nie ma nic wspólnego z przesłaniem Ewangelii. A w ślad za tym idzie postawa obrony instytucji za wszelką cenę, nawet w opozycji do tego, co dyktuje sumienie. A taką postawę prezentuje pokazany w filmie biskup. Gdyby to była jakaś fikcja literacka, łatwo byłoby powiedzieć, że autor przesadza, bo przecież jest inaczej. Niestety – w tym wypadku nie przesadza.

Widać jak bardzo aktualny jest wciąż apel o zmianę mentalności ludzi Kościoła. Nie może to być mentalność opierająca się na kulcie Instytucji (choćby z natury była ona najbardziej szlachetna), ale postawa pokornej służby Chrystusowi, który utożsamia się z każdym bezbronnym i prześladowanym – z wszystkimi odzieranymi z ich ludzkiej godności. A ofiara wykorzystywania seksualnego jest w sposób szczególny z tej godności odzierana.

Dlatego proces oczyszczenia Kościoła z grzechów pedofilii wynika wprost z istoty jego misji. Tym bardziej, że – jak to napisał w liście do Irlandczyków papież Benedykt XVI – przestępstwa te i grzechy przyćmiły blask Ewangelii.

Proces oczyszczenia ma różne fazy i niestety nie przebiega w sposób linearny. O. Adam Żak wyjaśnił w jednym ze swych wywiadów, że najpierw jest to faza całkowitej negacji, gdzie po prostu neguje się te fakty. Drugą fazą jest bagatelizowanie problemu. Spotykamy wtedy wypowiedzi typu: „gdzie indziej jest gorzej, nie wyglądamy aż tak źle na tle społeczeństwa”. Jest to typ negacji nie zaprzeczającej rzeczywistości, ale banalizującej i relatywizującej istnienie problemu na terenie kościelnym.

Następną fazą jest faza bezradności. Owszem, zdajemy sobie sprawę, że problem istnieje, ale nie wiemy, co zrobić, jak się z nim zmierzyć, brakuje nam wiedzy, doświadczenia i fachowców… Wreszcie następuje faza przyjęcia odpowiedzialności. I dopiero wtedy pojawia się konsekwentne działanie mające na celu ochronę dzieci. Wiąże się to ze stworzeniem jasnych prawnych form działania, a równocześnie z tworzeniem bezpiecznych środowisk dla dzieci poprzez rozwój programów prewencji.

Gdzie na tej drodze jesteśmy jako Kościół w Polsce? Jeśli chodzi o ten problem, nasz Kościół jest Kościołem „różnych prędkości”. Owszem, wyszliśmy już fazy negacji, nikt istnienia problemu nie neguje. Powiedziałbym, że jesteśmy gdzieś pomiędzy fazą bezradności a fazą odpowiedzialności. Dowodem na tę ostatnią jest opracowanie i wprowadzanie w życie licznych procedur ścigania przestępców oraz tworzenia diecezjalnych i zakonnych programów ochrony i prewencji dzieci i młodzieży, a ponadto powołanie Fundacji Świętego Józefa, której celem jest skonstruowanie szerokiego programu pomocy ofiarom seksualnego wykorzystywania przez ludzi Kościoła. To dobrze – jak zapewnił we wczorajszym wywiadzie dla KAI ks. Piotr Studnicki – że środki na Fundację łożą solidarnie wszystkie polskie diecezje.

Jednak widać, że – pomimo dużej pracy, jaka została wykonana – wciąż jesteśmy gdzieś na początku drogi. A największym problemem wciąż jest mentalność rodząca struktury zła, co dobitnie pokazał film Sekielskich.

Mam wrażenie, że nasz Kościół stopniowo dojrzewa do momentu, w którym zaczyna sobie uświadamiać, że nie pójdziemy dalej, idąc wyłącznie drogą perswazji czy tworzenia nowych dokumentów i struktur pomocy, ale że niezbędny jest i skalpel. Dowodem tego jest dzisiejsze oświadczenie abp. Wojciecha Polaka, delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, w którym zapowiada, że zwróci się poprzez Nuncjaturę do Stolicy Apostolskiej o „wszczęcie postępowania nakazanego przez motu proprio papieża Franciszka dotyczącego zaniechania wymaganego prawem działania”. A chodzi o zaprezentowane w filmie zaniedbania biskupa wobec czynów, jakich dopuścił się podlegający mu ks. Arkadiusz Hajdasz.

Coraz bardziej widać, że jako Kościół w Polsce musimy przejść tę drogę, jaką przeszedł Kościół w tych krajach, gdzie ten kryzys ujawnił się najsilniej, chociaż jest ona niełatwa i bolesna. Ważne jest, abyśmy nie tyle bronili się przed atakami z zewnątrz, co wyciągnęli prawidłowe wnioski. Ta zmasowana nawet krytyka powinna nam uświadomić, że oczyszczenie Kościoła z tego rodzaju przestępstw i ochrona dzieci i młodzieży – to nasz podstawowy obowiązek, należący do samej istoty misji Kościoła.

 

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.