Drukuj Powrót do artykułu

Kościół musi pamiętać tak o swej świętości, jak i grzeszności

12 stycznia 2019 | 02:52 | ks. Ireneusz Wołoszczuk, kg | Strasburg Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Diocèse aux Armées

Walcząc ze zjawiskami pedofilii i nadużyć seksualnych w swych szeregach, Kościół musi pamiętać zarówno o swym powołaniu do świętości, jak i o grzeszności swych członków. Zwrócił na to uwagę w rozmowie z KAI arcybiskup Strasburga Luc Ravel. Podkreślił również znaczenie prawa kanonicznego w zapobieganiu i zwalczaniu tych ciężkich plag, nękających współczesny Kościół.

KAI: Papież wezwał do Rzymu przewodniczących episkopatów wszystkich krajów, aby zająć się sprawami nadużyć seksualnych wśród duchownych. Czy Ksiądz Arcybiskup uważa, że pedofilia jest w tej chwili najbardziej palącym problemem Kościoła katolickiego ?

Abp Luc Ravel: Moim zdaniem w tej sprawie powinniśmy brać pod uwagę dwie rzeczy. Po pierwsze, należy pamiętać o charyzmacie papieża, który nadał tej tematyce priorytet i z jego wielu wypowiedzi wynika, że jest ważne, aby Kościół zajął się tym ukrytym rakiem, który powoduje ogromne zniszczenia. Po drugie, powinniśmy liczyć się z naciskiem ze strony mediów, na co zwrócił uwagę Franciszek w przemówieniu do Kurii Rzymskiej w czasie składania życzeń świątecznych. Według niego owa presja medialna w tej sprawie była pozytywna i wskazała wiele złych rzeczy w Kościele. To są te dwa źródła, które nam mówią, że musimy się tym zająć, to znaczy zdiagnozować tę chorobę.

Czy to jest najważniejsze w życiu Kościoła? Nie! Najważniejsze jest to, po co jesteśmy jako Kościół. Nasuwa mi się takie porównanie: „Jak można kontynuować studia, gdy dowiedzieliśmy się, że mamy raka?”. Najpierw należy się leczyć z tej choroby, ale jednocześnie lub zaraz potem można nadal studiować. Oczywiście tak jak dużo ciekawsze jest studiowanie niż wychodzenie z choroby, tak i dla Kościoła również bardziej interesujące jest szukanie sposobów pracy z młodzieżą, co dziś jest priorytetem, niż zajmowanie się przypadkami nadużyć seksualnych, których – jak się okazuje – jest znacznie więcej niż nam się wydawało.

KAI: Jakie więc, zdaniem Ekscelencji, są przyczyny pedofilii w Kościele? Czy to znaczy, że Kościół jest miejscem, w którym jest więcej takich przypadków niż gdzie indziej? A może to tylko media usiłują zrobić z tego jedynie problem Kościoła?

– Uważam, że sprawa ta pokazuje w świadomości wielu ludzi, także niewierzących, czym jest misterium Kościoła. I zarówno wśród wierzących, jak i ateistów widać wymagania wobec Kościoła, których nie mają oni w stosunku do innych instytucji, np. rodziny, którą najbardziej dotyka zjawisko pedofilii. Ten wymóg czystości i świętości Kościoła wydaje mi się bardzo zdrowy i święty. Dlatego nie chciałbym porównywać Kościoła z innymi instytucjami, gdyż różnimy się w sposób zasadniczy. Jesteśmy instytucją Bożą, w której czynnik ludzki nie powinien nigdy zapominać o stronie nadprzyrodzonej, sakramentalnej. Mam tu na myśli chrzest – sakrament inicjacji chrześcijańskiej, ale też inne sakramenty, a zwłaszcza kapłaństwo.

Nie jesteśmy organizmem, który wybiera swoich przedstawicieli demokratycznie jak inne organizmy. Dlatego obecny kryzys nadużyć seksualnych powinien umożliwić Kościołowi lepsze zrozumienie swej odmienności, tego, że został wezwany do świętości i czystości w dużo większym stopniu niż inne instytucje i w ten sposób może być znakiem dla innych. Wydaje mi się to bardzo ważne, bo jeśli nam, w Kościele, uda się zdiagnozować i określić zarówno ilościowo, jak i jakościowo, to, co wydarzyło się w głowach tych księży, jak dopuszczali się swych perwersji i jak nadużywali swojego autorytetu kapłańskiego, popełniając przestępstwa na dzieciach i jeśli Kościołowi uda się rozwiązać te sprawy, to wtedy stanie się znakiem dla innych.

I tu wracamy do podstawowego pytania: po co jest Kościół? Otóż nie po to, aby jedynie pouczać innych, ale po to, aby być jak latarnia morska dla innych i służyć za wzór, ale nie teoretyczny, tylko praktyczny, który pociąga za sobą innych. I w tym kontekście na pytanie – czy w Kościele jest więcej przypadków pedofilii niż gdzie indziej – nie uda się nigdy w pełni odpowiedzieć, bo nigdy nie będziemy mieli wszystkich danych. Po drugie, nie jest to dla nas najważniejsze, bo Kościół jest ludem świętych, to znaczy wezwanych do świętości, jest Jeden, Święty, Katolicki i Apostolski. Dzisiaj trzeba przypomnieć, że świętość Kościoła polega na tym, że jest on święty dzięki swojemu Panu i Głowie, a jednocześnie bardzo grzeszny z powodu swoich członków.

KAI: Jak wobec tego Kościół może skutecznie walczyć z pedofilią w swoich szeregach? Jakie są sposoby zapobiegania temu grzechowi?

– Trzeba walczyć skutecznie, to znaczy walczyć z tą chorobą w jej trzech wymiarach czasowych: przeszłym, teraźniejszym i przyszłym. Ten wymiar przyszły to jest właśnie prewencja, zapobieganie. Musimy zastanowić się, co robić, aby katecheza w Kościele była skuteczna i aby nigdy już nie dochodziło do takich problemów. Aby im przeciwdziałać, trzeba wprowadzić tzw. „kodeks dobrych obyczajów”, bardziej wymagający niż jakaś teoretyczna tylko „karta postępowania”. Pozwoli on wszystkim, a szczególnie księżom dostosować zachowanie w duszpasterstwie do tych wymagań, wiedzieć, gdzie są czerwone linie, czego nie należy robić, gdzie być ostrożnym a gdzie zmienić sposoby działania.

Za ważną uważam też konieczność przywoływania przeszłości, aby wiedzieć z punktu widzenia historycznego, co się wydarzyło, bo przeszłość najczęściej wpływa niekorzystnie na przyszłość. We Francji powstała Komisja, która ma się tym zajmować i ustalić owe elementy historyczne. Teraźniejszość to słuchanie i – jeśli jest taka potrzeba – sygnalizowanie przypadków pedofilii wymiarowi sprawiedliwości oraz doraźnie środki polegające na odsunięciu od duszpasterstwa tych księży, co do których wysuwane są oskarżenia oraz na pomaganiu wszystkim ofiarom.

Toteż gdy nauczymy się działać w trzech wymiarach tej choroby, czyli mając wiedzę o tym, co wydarzyło się w minionych dziesięcioleciach, a może nawet stuleciach, co należy robić dzisiaj, szczególnie na płaszczyźnie kanonicznej i prawnej, będziemy mieć jasność w tej dziedzinie.

W tym kontekście proces kard. Philippe’a Barbarina jest jak najbardziej symboliczny. Kiedy mówi on, że „był wierny zasadom Kościoła, robił to, co mi zlecono”, to są to działania na polu kanonicznym, które dzisiaj mało kogo już obchodzą. Ten równoległy sposób działania – kanonicznego i cywilnego wymiaru sprawiedliwości – jest dziś, szczególnie we Francji, dla społeczeństwa nie do przyjęcia.

KAI: Czyli chodzi o to, czy Kościół traktował pedofilię jak każdy inny grzech, a więc w kategoriach przebaczenia i nawrócenia a nie sądu? Czy uważano, że pedofil może się nawrócić, że jest to przejaw chwili słabości? A może za mało znane były mechanizmy psychologiczne pedofilii?

– Prawo kanoniczne istnieje właśnie dlatego, że nie wszystko można rozwiązać na drodze spowiedzi i nawrócenia. To ono powinno było zadziałać w tych przypadkach, bo przecież ma środki zaradcze i sankcje. Poza tym, powinien jeszcze istnieć tzw. „kodeks dobrych obyczajów” w duszpasterstwie. Nie zapominajmy, że Kodeks Prawa Kanonicznego jest prawem ludzkim, stosowanym wobec ludzi, który może się zmieniać i zmienia się. Wspiera go oczywiście asystencja Ducha Świętego, ale on się jednak zmienia i np. ostatnio zmienił go nieco papież Franciszek. Dlatego pedofilia nie może być w nim rozpatrywana jedynie jako problem grzechu i nawrócenia.

Kodeks Prawa Kanonicznego powinien się zajmować właśnie takimi sprawami z forum zewnętrznego [czyny publicznie znane – KAI], podczas gdy forum wewnętrzne [grzechy znane tylko sumieniu – KA] działa równolegle – dzięki spowiedzi i nawróceniu. Zapomniano, że ów wymiar wewnętrzny łączy się z zewnętrznym i gdy pojawią się ofiary, to zaczną one mówić i sprawa staje się publiczna, nawet jeśli agresor próbował zmusić je do milczenia za pomocą jakiejś tajemnicy. Takie sytuacja prędzej czy później wychodzą na jaw, budząc skandal. Może niektórzy uważali, że wpływ Kościoła na ludzi jest tak duży, że takie grzechy nigdy nie zostaną upublicznione. Ale dziś pozycja Kościoła jest znacznie słabsza i sprawy takie wychodzą na światło dzienne, a media natychmiast je podchwytują i upowszechniają.

KAI: Bardzo dziękuję Księdzu Arcybiskupowi za rozmowę.

***
Arcybiskup Luc Marie Daniel Ravel urodził się 21 maja 1957 w Paryżu. Ukończył studia politechniczne w zakresie paliw i silników, uzyskując dyplom inżyniera, a następnie studiował filozofię i teologię w opactwie Saint-Pierre w Champagne-sur-Rhône, zdobywając tytuł magistra na uniwersytecie w Poitiers. Potem wstąpił do Zgromadzenia Kanoników Regularnych św. Wiktora (CRSV), w którym 25 czerwca 1988 przyjął święcenia kapłańskie. Pełnił następnie różne funkcje w swym zgromadzeniu i pracował duszpastersko.

7 października 2009 Benedykt XVI mianował go biskupem polowym Francji (sakrę nominat przyjął 29 listopada tegoż roku) a 18 lutego 2017 Franciszek powołał go na arcybiskupa Strasburga i urząd ten abp Ravel pełni do chwili obecnej.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.