Drukuj Powrót do artykułu

Koszalin: rozmowy o formacji do kapłaństwa

07.06.2018 , xwp, Koszalin Ⓒ ℗

Mała liczba kandydatów, wpływ mediów – także społecznościowych, sytuacja rodzin – to tylko niektóre współczesne wyzwania formacji do kapłaństwa. W Koszalinie 7 czerwca spotkali się wychowawcy seminariów duchownych z metropolii szczecińsko-kamieńskiej.

Rektorzy, prefekci i ojcowie duchowni z Koszalina, Szczecina i Paradyża, rozmawiali o różnych aspektach formacji do kapłaństwa.

– Spotykamy się po to, żeby umocnić więzi braterskie i wymienić się doświadczeniami z naszej codziennej pracy – wyjaśnia cel spotkania ks. dr Wojciech Wójtowicz, rektor WSD w Koszalinie, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych w Polsce.

Jednym z tematów rozmów była sytuacja powołań, także w kontekście ich liczby. Wszystkie trzy seminaria borykają się od lat z poważnym kryzysem w tej materii. W Koszalinie jest obecnie nieco ponad 30 alumnów. W Szczecinie – podobnie. W Paradyżu – nawet mniej niż 30.

– Nie przywiązywałbym się do liczb, natomiast Jesus zachęca nas do ciągłej modlitwy o powołania. Kiedy mówił: “Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”, przewidział pewne sytuacje – mówi ks. dr Krzysztof Łuszczek, rektor ze Szczecina.

Oprócz liczby powołań, omawiano także najważniejsze wyzwania formacyjne obecnych czasów.

– Wyzwaniem formacji jest to, że do seminarium przychodzą “dzieci tego świata” ze wszystkim tym, co ten świat niesie. Często są to młodzi ludzie z rozbitych rodzin, a więc już jakoś zranieni. Przychodzą ze świata, w którym mocno obecne są media. Jest im więc trudno zdobyć się na chwilę ciszy, odstawić na bok komputer czy telefon – zauważa ks. Łuszczek.

Na problemy, jakie rodzi dominująca obecność mediów w przestrzeni społecznej, zwraca uwagę także rektor z Koszalina.

– Widzimy zmiany mentalnościowe u naszych kleryków, które zachodzą bardzo szybko. Musimy za tymi zmianami nadążać. Ja widzę je nawet z perspektywy pięciu lat bycia rektorem. Najbardziej te zmiany przejawiają się w ustosunkowaniu się do rzeczywistości. Poprzez obecność w mediach społecznościowych, każdy dziś może mieć we wszystkich tematach swoją opinię, komentować, lajkować. Kandydaci przychodzą do seminarium, chcą formować się do kapłaństwa, wchodzą w rzeczywistość Kościoła, która jednak narzuca pewne zewnętrzne ramy, także w kwestii doktryny, prawa, co z tej perspektywy może rodzić problemy. Trzeba ich zaprosić do pokory, otwartości i przyjęcia zasady, że jest jedna wiara, jeden Bóg i jeden Kościół. Droga powołania, także w skutek tego, jest drogą ofiary, wyrzeczenia i powściągliwości – stwierdza ks. Wójtowicz.

Rektor seminarium diecezji zielonogórsko-gorzowskiej w Paradyżu podkreśla z kolei rolę samej wizji kapłaństwa, która rodzi się w sercach i umysłach kandydatów.

– Największą trudnością w formacji jest dotarcie do człowieka z przekazem, że kapłaństwo jest służbą – ofiarną służbą. Sporym niebezpieczeństwem dla kandydata jest zafascynowanie się kapłaństwem, ale zgodnie ze swoją wizją. Młody człowiek może mieć obraz księdza, jego pracy np. w jakiejś wspólnocie i to chciałby sam robić jako kapłan. Kiedy natomiast okazuje się, że biskup chce go posłać do czegoś innego, rodzi się bunt. Bycie w grupie, która księdza akceptuje, lubi, jest pociągające, ale codzienna praca katechety, czy konieczność pójścia po raz kolejny w tygodniu na pogrzeb, praca kancelaryjna, już dużo mniej – mówi ks. dr Dariusz Mazurkiewicz.

– Formacja w seminarium jest więc czasem na ociosanie tego, co ludzkie i wyprostowanie wizji kapłaństwa, która nie zawsze przystaje do tego, jakich kapłanów chce mieć Kościół i Jezus Chrystus – dodaje rektor z Paradyża.

Z wychowawcami spotkał się także bp Edward Dajczak, który w swojej konferencji mówił m.in. o wolności w przestrzeni formacyjnej.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.