Drukuj Powrót do artykułu

Kraków: ks. infułat Janusz Bielański spoczął na cmentarzu Salwatorskim

08.11.2018 , md, Kraków Ⓒ ℗

Na cmentarzu Salwatorskim w Krakowie pochowany został ks. infułat Janusz Bielański. Wieloletni proboszcz katedry na Wawelu zmarł 3 listopada w wieku 79 lat.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się Mszą św. w katedrze na Wawelu. Trumna z ciałem ks. infułata Janusza Bielańskiego spoczywała na katafalku przed ołtarzem ojczyzny. Położono na niej Pismo św. i stułę oraz kielich i infułę. Na konfesjonale, w którym od lat spowiadał zmarły proboszcz wawelski, złożono wiązankę białych kwiatów.

„Prostota i wdzięczność to dwie cnoty, których przez całe życie uczył się ks. Janusz” – mówił bp Jan Zając w wygłoszonej homilii. Jak podkreślał, tej postawy uczył się on od św. Jana Pawła II i kard. Franciszka Macharskiego.

„Przybyliśmy z potrzeby serca, by wraz z tobą, ks. Januszu, a nade wszystko z Maryją, Matką kapłanów, wyśpiewać wspólnie dziękczynne Magnificat za twoją drogę życia” – wyznawał wieloletni przyjaciel zmarłego kapłana.

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył abp Marek Jędraszewski. W katedrze obecni byli kardynałowie Stanisław Dziwisz i Kazimierz Nycz, krakowscy biskupi Jan Zając, Jan Szkodoń, Damian Muskus OFM oraz Tadeusz Pieronek, a także członkowie Kapituły Katedralnej, koledzy rocznikowi zmarłego kapłana, osoby konsekrowane oraz wielu duchownych. W uroczystościach uczestniczyli również pracownicy katedry i Zamku Królewskiego i licznie zgromadzeni krakowianie.

Bp Zając przypomniał koleje życia ks. Bielańskiego i jego posługę kapłańską, zwłaszcza w katedrze na Wawelu, która jest „matką wszystkich kościołów i świadkiem tak wielu podniosłych wydarzeń w ciągu ponad tysiącletniej historii Kościoła na polskiej ziemi”. „To miejsce onieśmiela, a zarazem mobilizuje” – stwierdził.

„Rocznik 1963 miał to szczęście, że mógł z bliska dostrzegać, jak te dwie cnoty: wdzięczność i pokora, obecne w sercu oraz pasterskiej posłudze Jana Pawła II, otwierają serca ludzi całego świata na przyjęcie Bożej mądrości, zawartej na kartach Ewangelii” – kontynuował rocznikowy kolega wawelskiego proboszcza i dodał, że katedra wciąż czerpie z tego duchowego bogactwa, jakie pozostawili tu św. Stanisław Biskup i św. Jadwiga, a wraz z nimi „rzesza wiernych naśladowców, którzy stali się również apostołami Bożego Miłosierdzia”.

„Ks. Janusz tej postawy wdzięczności i pokory, a zarazem miłosierdzia, uczył się także u boku ks. kard. Franciszka, któremu przez lata jego posługi towarzyszył podczas kanonicznych wizytacji kolejnych parafii” – przypomniał kapłan.

Przyznał, że wyjątkowym darem ks. Bielańskiego było również poczucie humoru. „Umiał znaleźć dobre słowo dla kapłana, dla wiernych, podnieść na duchu, wlać z serce nadzieję, nabrać mądrego dystansu wobec pojawiających się trudności. Potrafił z siebie żartować i cieszył się osiągnięciami swoich współbraci w kapłaństwie” – wspominał.

Kaznodzieja podkreślał ponadto, że wdzięczność i pokora w życiu kapłana muszą iść w parze, bo „im trudniejsze zadanie do spełnienia, tym większej potrzeba miłości, pokory i Bożego wsparcia”. Jak opowiadał, duszpasterz Wawelu uczył się tej postawy na modlitwie, przy ołtarzu i w konfesjonale. Z taką postawą przyjął również czas próby, kiedy musiał zrezygnować z probostwa.

Zaznaczył, że wdzięczność i pokora to najpewniejsza droga do wiernego pełnienia Bożej woli, do której musimy ciągle dorastać. „Wdzięczność i pokora uświadamia nam, że nie mamy prawa nikogo osądzać, bo jedynie Pan Bóg zna w pełni serce każdego z nas, ale mamy prawo i obowiązek modlić się za tych, których Bóg stawia na drogach naszego życia i posługiwania” – stwierdził hierarcha.

Po Mszy św. ciało ks. infułata Janusza Bielańskiego zostało odprowadzone na cmentarz Salwatorski i złożone w grobowcu. Jak mówił dziennikarzom po ceremonii kard. Kazimierz Nycz, „odszedł człowiek, który był kawałkiem historii nie tylko katedry, ale całej diecezji”.

„Pamiętam jego obecność w Krakowie od moich seminaryjnych czasów. Wtedy kiedy chodziliśmy do niego na katechezy, widzieliśmy w nim człowieka życzliwego, dobrego, ciepłego. Tak go pamiętają klerycy wielu pokoleń, tak go pamiętają księża a przede wszystkim ludzie świeccy” – powiedział metropolita warszawski. Dodał, że ks. infułat Bielański był „duszą katedry”. „On nadawał katedrze swoiste ciepło, które było szacunkiem dla historii, dla świętych i dla wszystkich” – stwierdził.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.