Drukuj Powrót do artykułu

Stan współczesnej sztuki sakralnej – dyskusja u augustianów

25 kwietnia 2017 | 10:26 | Kraków / opl / mz Ⓒ Ⓟ

Stan współczesnej sztuki, szczególnie sakralnej, był tematem spotkania, które odbyło się w poniedziałek 24 kwietnia w kościele augustianów pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie. Punktem wyjścia do dyskusji była wydana przez “Więź” książka „A piękno świeci w ciemności” – wywiad rzeka, który z bp. Michałem Janochą przeprowadziła Ewa Kiedio.

Oprócz autorów tej publikacji w rozmowie moderowanej przez o. Piotra Lamprechta OSA wzięli udział badacze związani z wydziałem „Artes Liberales” UW: Irina Tatarowa, Witalij Michalczuk i Łukasz Hajduczenia.

Odpowiadając na prośbę o diagnozę obecnej sytuacji w sztuce, bp Michał Janocha nawiązał do miejsca, w którym toczyła się dyskusja – XIV-wiecznej kaplicy św. Doroty, najstarszej części klasztoru augustianów.

Jak zauważył, o ile średniowieczne dzieła sztuki do dziś zachwycają swoim pięknem, o tyle wątpliwe jest, co przetrwa jako spuścizna po naszej obecnej epoce. „Podejrzewam, że poza wielkim śmietnikiem, który pozostanie z naszej cywilizacji, z rzeczy trwałych będzie to bardzo niewiele. To dość pesymistyczne spojrzenie, ale myślę, że trwałość jest jedną z kategorii prawdziwej, wielkiej sztuki, a nasza sztuka dzisiejsza w ogromnej większości jest sztuką chwili” – podsumował bp Janocha.

Czytaj także: Dość szkaradnych kościołów

Ewa Kiedio zwróciła uwagę na to, że obrazy i rzeźby, które trafiają do wznoszonych dziś kościołów, oraz sztuka znajdująca swe miejsce w najważniejszych galeriach to dwa zupełnie różne światy. Tymczasem, jak przypomniała, Episkopat Polski w nawiązaniu do postanowień Soboru Watykańskiego II nakazywał, aby „stylem kościelnym pozostawał każdorazowy styl danej epoki”.

„Dziś nie jesteśmy w stanie tego zrealizować, w każdym razie nie widzę, żeby to miało miejsce. Nie twierdzę, że to wyłącznie wina ludzi Kościoła, bo to, co się dzieje w głównym nurcie sztuki współczesnej, nie bardzo mogłoby się w kościołach znaleźć” – przyznała Kiedio.

Irina Tatarowa jako dojmujący problem wskazała brak poważnej, niezależnej krytyki sztuki, która byłaby w stanie dostarczyć miarodajne kryteria do oceny prac artystycznych. Jak zauważyła, sami proboszczowie nie są w tej dziedzinie dobrze przygotowani.

Wydanie książki „A piękno świeci w ciemności” dr Tatarowa uznała za ważne wydarzenie, otwierające drogę do dalszej dyskusji. „Ta książka to jedna z pierwszych pozycji, która przedstawia wypowiedzi poważnego badacza sztuki, który jednak w tym momencie nie pisze naukowej pracy dostępnej wyłącznie dla specjalistów, tylko zechciał się wypowiedzieć w sposób tak zwany popularny, choć nie upraszczający. Ostatnio takich tekstów w ogóle nie ma” – powiedziała.

Wobec pytania, czy sztuka jest do zbawienia koniecznie potrzebna, Witalij Michalczuk stwierdził, że takie zagadnienie nie ma racji bytu, jako że sztuka po prostu nie ma alternatywy. „Nie można ze sztuki robić boga, ale jedynym miejscem bycia człowieka jest właśnie sztuka, a Bóg przychodzi zawsze tam, gdzie jest człowiek”.

W swoich pytaniach o. Piotr Lamprecht poruszył także kwestię granic wolności twórczej, odnosząc się do głośno oprotestowanego w ostatnim czasie spektaklu „Klątwa”. „Artysta nie jest nadczłowiekiem i nie stoi ponad elementarnymi prawami przyzwoitości i szacunku dla drugiego człowieka, a jego twórczość podlega tym samym prawom – stwierdził bp Janocha. – Kiedy ta twórczość kogoś obraża, kiedy narusza jakąś elementarną zasadę człowieczeństwa, to sprawa jest jasna”.

Z takim podejściem nie zgodził się Łukasz Hajduczenia. Zwrócił on uwagę na fakt, że „prorocy w Starym Testamencie wręcz słynęli z tego, że obrażali, że byli niewygodni”. Jako rolę prawdziwego artysty Hajduczenia wskazał przekazanie prawdy. „Z samej swojej istoty sztuka nie może mieć granicy” – dodał.

Ewa Kiedio zaproponowała, by katolicy przeprowadzili eksperyment i raz postanowili nie protestować wobec sztuki o charakterze prowokacyjnym czy bluźnierczym. „Wówczas spektakl czy praca artystyczna nie zyskałyby rozgłosu. Rozumiem, że czujemy się dotknięci, ale Bogu nic z tego powodu nie ubywa” – tłumaczyła swoje stanowisko.

„Ja bym się z tym zgodził i także zastanawiałem się, czy zabierać głos – przyznał bp Janocha. – Tego typu spektakle nastawione są na protesty i w ten sposób nakręcamy to, na czym artyście zależy”.

W odpowiedzi na refleksję Łukasza Hajduczeni bp Janocha podkreślił, że prorok wprawdzie budził sprzeciw, ale niósł przesłanie Boga.

Na koniec spotkania obecna wśród publiczności prof. Krystyna Czerni ofiarowała bp. Janosze opracowany przez siebie album „Nowosielski w Polsce”, przypominając przy okazji o korespondującym z tematem spotkania problemie – likwidacji kaplicy z ikonami Nowosielskiego na ul. Kanoniczej w Krakowie.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.