Drukuj Powrót do artykułu

Kraków: Sympozjum o słudze Bożym Janie Tyranowskim

21 października 2017 | 17:48 | kana | Kraków Ⓒ Ⓟ

W auli Salezjańskiego Domu Inspektorialnego w Krakowie odbyło się sympozjum poświęcone słudze Bożemu Janowi Tyranowskiemu. Wśród gości był m.in. ks. abp Enrico Dal Covolo, promotor jego procesu beatyfikacyjnego.

– W czasie II wojny światowej Tyranowski był cennym współpracownikiem parafii pw. św. Stanisława Kostki na Dębnikach w Krakowie. W tym okresie, ze względu na prześladowania ze strony nazistów, parafia była pozbawiona kapłanów. W tych właśnie latach sługa Boży przejął zasadniczą rolę w historii powołania Karola Wojtyły – mówił postulator.

– Od chłopięcych lat miał bardzo dobrą formację chrześcijańską. W 1935 roku, słuchając kazania na temat świętości, zrozumiał, że także on jest do niej powołany. W tamtej chwili postanowił zostać świętym – dodał abp Dal Covolo.

Tyranowski, przez wielu nazywany „zakonnikiem w świecie” założył m.in. grupę żywego różańca, z którego wyszło wiele powołań kapłańskich i zakonnych. To dzięki swojemu kierownikowi duchowemu zrozumiał, że został powołany do apostolatu wśród młodzieży. Od tamtej chwili jego dom stał się miejscem spotkań i formacji duchowej dla ponad setki młodych ludzi. – Dzięki temu ten prosty chrześcijanin doprowadził wielu młodych ludzi do głębszego poznania Boga, życia z Nim i w Nim dzięki łasce uświęcającej – wyjaśnił postulator.

Z kolei dr Maria Burghardt przypomniała zebranym, że Tyranowski i Wojtyła wiele czasu spędzali, spacerując po Bulwarach Wiślanych. Rozmawiali wtedy na temat duchowości Karmelu, w tym dzieł św. Jana od Krzyża i św. Teresy Wielkiej. – Mówiono o nich, że spotkali się dwaj mistycy – dodała Burghardt.

O duchowości karmelitańskiej w życiu Jana Tyranowskiego opowiedział o. Łukasz Strzyż OCD. – On nie przyciągał do siebie osobowością. Stwarzał dystans. Jednak to właśnie jego człowieczeństwo było tym najważniejszym narzędziem apostolskim. To, jaki on był, kim był i co w sobie nosił było „magnesem”, który przyciągał młodych – mówił karmelita.

– Punktem wyjścia jego duchowości było zrozumienie tego, że Bóg mieszka w nim. To „zamieszkiwanie Boga w duszy” jest bowiem kluczowe w duchowości Jana od Krzyża. Bóg nie jest tylko Kimś, kto przychodzi tylko z zewnątrz. On jest wpisany w istotę człowieczeństwa – dodał o. Strzyż.

Podczas sympozjum zebrani mogli także zobaczyć brewiarz, Mszał Rzymski oraz książki należące do Jana Tyranowskiego, w tym m.in. „Żywy płomień miłości” św. Jana od Krzyża z autografem właściciela.

Ponadto, przygotowano pokaz zdjęć wykonanych przez Tyranowskiego. – Niemal wszystkie zdjęcia wykonane zostały w latach 1929-1934 – mówił ks. Artur Świeży. Jak dodał, Tyranowski bardzo skrupulatnie zapisywał informacje dotyczące czasu i miejsca wykonania zdjęć. Wysyłał je także na wystawy, gdzie były zauważane i nagradzane.

Sympozjum było częścią „Dnia Wdzięczności” zorganizowanego w podziękowaniu za ogłoszenie heroiczności cnót Jana Tyranowskiego. Od tego momentu słudze Bożemu przysługuje tytuł „Czcigodnego”.

Jan Tyranowski urodził się w 1901 roku w Krakowie. Był kierownikiem duchowym młodego Karola Wojtyły. Pracował także jako księgowy i krawiec. Zmarł w opinii świętości 1947 roku. Jego grób znajduje się w kościele pw. św. Stanisława Kostki na Dębnikach w Krakowie.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.