Drukuj Powrót do artykułu

Kryzys uchodźczy to kryzys solidarności?

22 września 2018 | 11:37 | lk / pz | Gniezno Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Paweł Żulewski / KAI

W kwestii polityki uchodźczej panuje złożoność poglądów i informacji, bardzo często negatywnych, trzeba patrzeć szerzej, bo jest to problem globalny – mówił bp Krzysztof Zadarko na Zjeździe Gnieźnieńskim w dyskusji “Kryzys migracyjny – kryzys uchodźczy – kryzys solidarności?”. – Jeśli nie jesteśmy w stanie integrować tych ludzi, to lepiej ich nie przyjmujmy, bo robimy im krzywdę – argumentował z kolei ks. dr hab. Waldemar Cisło. – Jest w Polsce grupa 15 proc. katolików po prostu przeciwnych koncepcji przyjmowania uchodźców – mówiła z kolei Agnieszka Kosowicz.

Moderator spotkania dr Paweł Stachowiak z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu stwierdził, że w dyskusji na temat kryzysu uchodźczego najlepiej byłoby porzucić motyw polityczny, który od razu może podpowiadać, że określone poglądy na temat uchodźców umiejscawiają rozmówcę w sympatiach do konkretnego ugrupowania politycznego.

Mamy problem z uchodźcami w Kościele – mówił Stachowiak. Co to o nas mówi jako o wspólnocie? Istnieje paradoksalna korelacja między niechęcią wobec przyjmowania uchodźców (nie ekonomicznych, ale z krajów objętych konfliktami wojennymi) a częstotliwością uczestnictwa w praktykach religijnych.

Wskazał przy tym na nauczanie Jana Pawła II, którym wielokrotnie mówił, że uchodźcy powinni być postrzegani nie jako obciążenie dla przyjmujących, ale jako szansa na wzbogacenie i rozwój.

“W Polsce natomiast ci, którzy są zdawałoby się najbardziej kościelni, są też zarazem najbardziej niechętni przyjmowaniu uchodźców” – skonstatował dr Stachowiak.

Ks. dr. hab. Waldemar Cisło, przewodniczący polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie przyznał, że temat dotyczy ogromnego dramatu uchodźców, jest to temat trudny, bo jednak jest upolityczniony. – Warto mówić o tym, co już zostało zrobione, aby poprawić sytuację uchodźców – argumentował.

Uchodźcy szukają wprawdzie lepszego miejsca do życia, ale bardzo często padają ofiarą nielegalnych praktyk – mówił ks. Cisło. Nawiązał do informacji o tym, że najlepiej rozwijającą się gałęzią przemysłu jest przynoszący gigantyczne zyski przemysł handlu ludźmi. – Pytanie więc czy nie wspieramy tego procederu – zastanawiał się szef polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie.

– Rozmawiałem niedawno z rodzinami, które wróciły z Francji i Włoch, bo nie umiały się tam odnaleźć, a więc nie jest to ruch jednokierunkowy – wskazywał.

Na koniec stwierdził: “Jeśli nie jesteśmy w stanie integrować tych ludzi, to lepiej ich nie przyjmujmy, bo robimy im krzywdę, dając fałszywą nadzieję”. Jego zdaniem, trzeba wskazywać na realną pomoc udzieloną ofiarom konfliktów wojennych na Bliskim Wschodzie, a nie narażać na utratę życia poprzez sprowadzanie do kraju, co wcale nie musi oznaczać zintegrowania się ze społeczeństwem ich goszczącym.

Bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migracji Turystyki i Pielgrzymek nie zgodził się z tezą, że im wyższy poziom praktyk religijnych, tym mniejsze otwarcie na uchodźców.

W kwestii polityki uchodźczej panuje złożoność postaw, informacji, poglądów w większości negatywnych, pochodzących najczęściej z internetu. Chaos informacyjny służy pogłębianiu się niewiedzy.

Zdaniem bp. Zadarki, w dyskusji na temat pomocy uchodźcom nie widać zatem całego kontekstu problemu. Argumentował, że aby w pełni zrozumieć kontekst, należy wziąć pod uwagę także globalne procesy migracyjne i neokolonizacyjne, mające także wymiar ekonomiczny, jak w przypadku chińskich wpływów w Afryce. Przybywanie uchodźców do Europy to zaledwie wycinek problemu.

Jeżeli parafia spotka uchodźcę, na pewno mu pomoże. Ale jeśli tego uchodźcy nie ma, siłą rzeczy przeciętny polski katolik konfrontuje się z postawami negatywnymi, krążącymi w przestrzeni publicznej. Podkreślił jednak, że wyraźna różnica postaw co do tego, czy i jak pomagać uchodźcom, rysuje się właśnie na linii Odra/Nysa. – Ta zasłona sprawia, że oni myślą inaczej, a my inaczej – dodał.

Biskup zapewnił, że przekaz Episkopatu na temat uchodźców jest cały czas niezmienny, ewangeliczny, a od czasów konkretnych konfliktów wojennych, w tym II wojny światowej, staje się coraz bardziej precyzyjny. Nie dociera jednak do duchowieństwa, a przez to do wiernych. Wiele dokumentów kościelnych na temat tego, jak traktować problem uchodźczy, jest szerzej nieznanych.

Bp Zadarko stwierdził, że nie chce być recenzentem działań politycznych, ale problemu uchodźczego nie da się rozpatrywać w oderwaniu od kontekstu politycznego. Stwierdził też z ubolewaniem w dalszej części wypowiedzi, że w Polsce pomoc migrantom i uchodźcom byłaby wyraźniejsza, gdyby organizacje pozarządowe specjalizujące się w tym obszarze były lepiej dofinansowane.

Wskazał także na ogrom pracy wykonanej za pośrednictwem kierowanej przez ks. Waldemara Cisłę polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Wyraził szacunek dla wielu działań tej organizacji, ale dodał, że w porozumieniu z rządem formułuje ono jednoznaczny przekaz: nie będziemy przyjmować żadnych uchodźców, pomagamy im na miejscu. – To jest tylko częściowe załatwienie sprawy, choć jest to poważna pomoc – powiedział bp Zadarko.

Agnieszka Kosowicz, prezes Fundacji Polskie Forum Migracyjne poinformowała, że od lat pracuje z ludźmi, którzy pokonali Morze Śródziemne i przyjeżdżają do Europy z różnymi doświadczeniami, ale też z różnymi nadziejami. Przypomniała, by pamiętać o rozróżnieniu między pojęciem migracji a pojęciem uchodźstwa, które nie są równoznaczne.

Kosowicz wyraziła ubolewanie, że inicjatywa wyjaśnienia polskiemu duchowieństwu, na czym polega kryzys migracyjny, nie udała się. Była bowiem w 2016 r. wspólna inicjatywa organizacji katolickich i pozarządowych pod nazwą “Wspólnoty schronienia”, która polegała m.in. na zapoznaniu polskich katolików w parafiach z tymi zagadnieniami, ale nie spotkała się z zainteresowaniem proboszczów.

“Chodziło nam o to, aby prowadzić rozmowy z wiernymi, duchownymi, z różnymi grupami ludzi związanymi z Kościołem o tym, co my pracujący w tym obszarze wiemy, i muszę przyznać, że był to ciężkie doświadczenie” – stwierdziła Kosowicz.

Poinformowała, że przez 9 miesięcy jej skuteczność dotarcia z tym tematem do księży wyniosła 2 proc. Kosowicz spotkała się w tym czasie z ok. 150 osobami związanymi z Kościołem, w większości z księżmi. Gotowych do podjęcia rozmowy było tylko trzech z nich. – Trudno mi wyciągać wnioski, co to znaczy – dodała.

Kosowicz stwierdziła jednak, że jest w Polsce grupa katolików, ok.10-15 proc., którzy są po prostu przeciwni koncepcji przyjmowania uchodźców, gdyż zagrażają oni chrześcijańskiej tożsamości. Drugie 15 proc. wręcz przeciwnie, uważa, że pomoc uchodźcom jest podstawowym zadaniem chrześcijanina.

Cały natomiast środek polskiego społeczeństwa – jak to określiła Kosowicz – jest zdezorientowana. – Wielu katolików i księży jest po prostu zagubionych, co ma myśleć – powiedziała prezes Fundacji Polskie Forum Migracyjne.

Najczęściej istnieje obawa przed budzeniem kontrowersji – wielu księży wyrażało bowiem obawy nie o to, czy pomagać uchodźcom, ale o to, żeby w ogóle poruszać ten temat wśród parafian. – Kościół miał obawy, by wejść w ten dialog – dodała Agnieszka Kosowicz.

Dr hab. Marek Rymsza, socjolog i doradca prezydenta Andrzeja Dudy stwierdził, że w polskim kontekście debaty na temat kryzysu uchodźczego istnieje kilka postaw. Jest postawa lęku, ale też obecna jest postawa usuwania się z demonstrowaniem swojej wiary w obawie przed tym, że uchodźcy mogą się poczuć porażeni. Wiara staje się wtedy sprawą prywatną, a to jest postchrześcijański model postępowania.

“Usuwanie z przestrzeni publicznej znaków chrześcijańskiej jest sprzeczne z nauczaniem Jana Pawła II” – dodał dr hab. Marek Rymsza. Na zakończenie swojej wypowiedzi wskazał, że pomoc powinna być oparta na zasadzie wzajemności, jeśli go zabraknie dobroczynność nie spełni swojego zadania.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.