Drukuj Powrót do artykułu

Krzyż i Zmartwychwstanie

02 kwietnia 2015 | 08:36 | Ks. Ignacy Soler Ⓒ Ⓟ

Sample

Medytacja nad tajemnicą Bożego Miłosierdzia z okazji X rocznicy pójścia do Domu Ojca św. Jana Pawła II

Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić.  Bóg przyjdzie, już przyszedł, ale ciągle chce skontaktować się z ludźmi. Nasz Bóg oszalał dla człowieka, zakochał się w swoim stworzeniu. Wielki Tydzień, czas krzyża i odkupienia. Tajemnica Paschalna to ciągle wszechobecna męka, śmierć, zmartwychwstanie, wniebowstąpienia naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Bóg znowu szuka człowieka, każdego z nas. On przyjdzie do naszego życia i przychodzi, by zmienić nas na lepsze. Wszyscy ludzie, wierzący czy niewierzący szukają – często po omacku – Boga żywego, Boga mocnego, Boga miłosiernego.

Każdy człowiek szuka szczęścia. Czy chce, czy nie chce, każdy człowiek do czegoś dąży: do prawdziwego życia, do wypełnienia własnych marzeń. Szczęście jest konieczne, ale niemożliwe w tym życiu. Problem polega na tym, że zło jest ciągle obecne. Zło w nas, wewnątrz nas, w sobie samym. Często pojawia się z powodu braku akceptacji samego siebie, braku rozpoznania w nas obrazu Jezusa Chrystusa. Zło obok nas: grzechy osobiste, struktura grzechu. Zło osobiste w postaci diabła. Ale Chrystus zwyciężył nad złem, i zwyciężył ponieważ wziął nasze nędze, ponieważ rozumiał nasze słabości, nasze smutki i zniechęcenia. On zapłakał widząc nasze słabości.

Miłosierdzie Boga. Zadajemy sobie pytanie: co to jest Miłosierdzie, co to znaczy? Po łacinie “misericordia”, więc oznacza miser in corde: nosić nędzę w sercu. Bóg nosi w swoim sercu, w swoim wnętrzu, naszą nędzę. Bóg nie jest obojętny wobec cierpienia człowieka, wobec zła moralnego i fizycznego otaczającego każdego z nas. Trzeba znowu powtarzać to: Bóg nie jest obojętny. Bóg nosi w swoim sercu naszą nędzę, nasze słabości, nasze smutki i zniechęcenia. I to jest miłosierdzie Boga, Bóg jest bardzo blisko nas.

Miłosierdzie Boga nie jest to tylko jakiś atrybut czy pojęcie, odnoszące się do Boga. Miłosierdzie Boga to cecha charakteryzująca relację Boga z ludźmi, zaczynając od ludu wybranego w Starym Testamencie, zaś objawia swój pełny wymiar z Chrystusem. My mówimy do Boga i On słucha naszych błagań, ponieważ jest miłosierdzie. Dzięki temu mamy relację z Nim, dzięki miłosierdziu Boga możemy mówić do Niego: „Ojcze: dziękuję, przepraszam, proszę”. Objawia się nam wielką tajemnicę Bożego miłosierdzia: że „jesteśmy dziećmi Bożymi i że możemy ufnie rozmawiać z Bogiem — jak dziecko ze swoim ojcem” (Przyjaciele Boga, 145).

W Starym Testamencie miłosierdzie jest wyrażane przez dwa słowa: hesed i rahamin. Hesed oznacza wierność Boga, On wypełni swoje obietnice, jego wierność jest mocniejsza od śmierci i od grzechu człowieka. Rahamin pochodzi od łona matki, jak matka nosi w swoim łonie dziecko, tak Pan Bóg nosi nas. Mówi Bóg przez proroka Izajasza: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie”. Miłosierdzie Boga jest mocne jak wierny Ojciec i przytula nas jak kochająca matka. Miłosierdzie należy do natury Boga, jest On miłością udzielającą się.

Ksiądz spowiednik siedzi w konfesjonale i spowiada bez przerwy. Z jego punktu siedzenia, to jest z tamtego konfesjonału, widzi obraz miłosiernego Jezusa od siostry Faustyny. Widzi również, jak Jego prawą ręką błogosławi i widzi własną prawą rękę, która podnosi się nad penitenta, aby go rozgrzeszyć: ten sam gest, tę samą postać. To On rozgrzesza, to całe miłosierdzie Boga pochyla się nad grzesznikiem. Trzeba pojąć, że Bóg wybacza, ponieważ jest bogaty w miłosierdzie, ponieważ rozumie człowieka i kocha go.

Co to oznacza, być świadkami Bożego miłosierdzia? Oznacza: mimo swoich słabości, ufać miłosierdziu Bożemu, nie zniechęcać się swoim grzechem i grzechem innych. „Cóż jest łatwiej powiedzieć: „Odpuszczają ci się twoje grzechy” czy powiedzieć: „Wstań i chodź?” Bóg nosi w swoim sercu nasze słabości, bóle, cierpienia a także nasze grzechy. I to jest Bóg blisko nas, Bóg bogaty w miłosierdzie.

Jan Paweł II – za św. Faustyną – mówi nam: nie bądź samotną wyspą na oceanie świata, dostrzeż swoich sąsiadów, ludzi skazanych na cierpienie, chorych, biednych. Być świadkiem miłosierdzia, znaczy – dostrzec w drugim człowieku „bliźniego”, podać mu pomocną dłoń, odwiedzić – jeśli choruje, wspomóc – jeśli cierpi biedę. Być świadkiem miłosierdzia, to otworzyć się na każdego z nas.

Św. Bernard miał taki dziwny sen. Widział Chrystusa proszącego go: Bernardzie daj Mi coś! Panie, ja dałem Tobie, całe moje życie, cóż więcej mogę dawać. Ale sen powtarzał się i prośba również: Bernardzie, daj mi coś. I znowu Bernard: ja tak chcę, dawać całe moje życie, ale nie wiem, co więcej powinienem Ci dawać. A w końcu odpowiedź Pana Boga (Bóg zawsze odpowiada na nasze prośby, także kiedy milczy): Bernardzie, daj Mi twoje grzechy. Trzeba więc dawać naszemu Panu nasze grzechy, pozwalać, aby On nam przebaczał, zaufać Miłosierdziu Bożemu.

W Łagiewnikach, w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, ksiądz czyta “Dives in Misericordia” (drugą encyklikę Jana Pawła II). Ksiądz siedzi tam, gdzie jest obraz Jezusa Miłosiernego, w starym sanktuarium gdzie są relikwie świętej Faustyny. Mnóstwo ludzi modli się, wchodzi i wychodzi. Widać ludzi naprawdę pobożnych, czuje się klimat prawdziwej modlitwy. Kapłan ciągle czyta “Dives in Misericordia”, encyklikę o miłosierdziu Boga, trwa w czytaniu aż kończy. Patrzy na obraz Chrystusa i zadaje sobie pytanie: – „Panie Boże, ilu ludzi, którzy tutaj obok mnie się modlą czytało tę encyklikę?” I kontynuuje swoją modlitwę: – ”Panie, nie wiem, ale mam przeczucie, że niewielu czytało ten dokument, ale wszyscy potrafią – patrzą na Ciebie – odkryć tajemnicę miłosierdzia Boga”. Ksiądz czytelnik rozumie, że orędzie miłosierdzia nie tylko jest napisane w tej Encyklice, nie tylko jest napisane w Dzienniczku św. siostry Faustyny, ale także w tym obrazie, który zawsze nosi w sobie pobożny akt strzelisty: Jezu, ufam Tobie!

Nie możemy do końca rozumieć Bożego Miłosierdzia, ponieważ nie możemy do końca rozumieć Pana Boga. Jest to wielka tajemnica. Mimo wszystko możemy poznać, że Bóg jest blisko nas, że nas rozumie, że cierpi z nami, raduje się naszymi radościami. Jeżeli człowiek choruje, Bóg choruje z nim; jeżeli ktoś nie ma pracy, Bóg martwi się razem z tym bezrobotnym. Jeżeli człowiek czuje wielką radość, ponieważ urodziło się dziecko, to i Bóg raduje się z nim. Jeżeli ktoś gra w totolotka i wygra, krzyczy głośno: wygrałem! I Bóg krzyczy z nim: wygraliśmy. Bóg jest miłosierdziem, ponieważ jest szczęśliwy, kiedy my jesteśmy szczęśliwi.

Jubileusz Nadzwyczajny Miłosierdzia. Da się czuć obecność Boga Miłosiernego, który działa przez wstawiennictwo swoich świętych (prawdziwa twarz kościoła jest twarzą świętych): św. siostra Faustyna i św. Jan Paweł II. Kiedy papież polak poszedł do domu Ojca, zdaliśmy sobie sprawę, jak był on wielki. Wielki podarunek Boga dla całej ludzkości. A może zadaliśmy sobie pytanie: – „jaki czas, jakie lata, były najbardziej skuteczne w jego pontyfikacie?”. Nie mamy wątpliwości, że ostatnie lata, po roku jubileuszowym, były najbardziej wymowne, ponieważ mówił w tym języku, w którym wszyscy rozumieją: języku cierpienia i krzyża. Jan Paweł II, cierpiąc, ewangelizował własnym życiem, głosił naukę własnym przykładem. Słowa nauczają, ale przykłady poruszają i przekonują. Cierpienie z Chrystusem i dla Chrystusa przekonuje świat, że warto zaufać Bogu. Bóg miłosierny dał światu takiego człowieka wielkiego formatu.

Trzeba upodobnić się do Boga miłosiernego. Trzeba być miłosiernym człowiekiem. Ale na pierwszym miejscu we własnym domu. Mówi do nas św. Josemaría: „Tak samo nie uwierzę w to, że interesuje cię ubogi na ulicy, jeżeli jednocześnie w domu jesteś przykry dla bliskich, obojętny wobec ich radości, ich cierpień, ich zmartwień; jeżeli nie starasz się zrozumieć i pomijać ich wad, o ile nie stanowią obrazy Bożej” (Przyjaciele Boga, 227). Miłe słowa dla domowników, uśmiechnięta twarz dla współmałżonka, w ten sposób zaczyna się być świadkiem miłosierdzia Boga. Czasami proszą nas o jałmużnę biedni ludzie na ulicy. Czasami dajemy coś, czasami nie, ponieważ nie stać nas, abyśmy pomagali w sposób materialny wszystkim biedakom, ale przynajmniej powinniśmy patrzeć na tego człowieka, porozmawiać chwilę z nim, uśmiechać się do niego, interesować się jego problemami. Żyjąc w świecie, w którym tak wielkie znaczenie ma pieniądz, bogactwo, najczęściej nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielką wartość ma dziś dobry uczynek, dobre słowo, dobry gest, mały uśmiech.

Bóg bogaty w miłosierdzie. Bóg, który przebacza nam jest miłującym ojcem i matką. Każdy człowiek jest powołany do tego, aby czuć ciepło pochodzące z rąk Boga, który nam przebacza w sakramencie pokuty. Wielki Tydzień to czas odkupienia, cierpienia, umierania i zmartwychwstania: radość i nadzieja. Tak, radość. Nasze życie powinno być radosne, nasza radość jest ukorzeniona na krzyżu. Wiemy dobrze, że sakrament spowiedzi jest sakramentem radości. „Myślisz, że twoje grzechy są tak liczne, że Pan nie będzie mógł cię wysłuchać? Mylisz się, bo Jego serce jest pełne miłosierdzia” (Przyjaciele Boga 253). Całe miłosierdzie Boskie dla nas w tym sakramencie, cała radość Boga dla nas. Z tego powodu, my księża, kapłani, osobiście się spowiadamy i siadamy w konfesjonale, cierpliwe czekając, bez pośpiechu, ponieważ pragniemy, by ludzie zbliżali się do Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego w tym okresie, aby przyjąć godnie Chrystusa w Eucharystii.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.