Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

Ks. Dariusz Kowalczyk dla KAI: idealizm młodych ludzi przynosi cudowne owoce!

06.10.2017 , Warszawa / Dorota Abdelmoula / bd Ⓒ ℗

Sample Fot. dzielo.pl

W obliczu przemian współczesnego społeczeństwa, idealizm młodzieży pozostaje niezmienny. Jeżeli się go nie zniszczy, a właściwie ukierunkuje i wzmacnia – przynosi cudowne owoce! – mówi w rozmowie z KAI ks. Dariusz Kowalczyk, przewodniczący Zarządu Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

Dorota Abdelmoula (KAI): Zbliżające się obchody 17. Dnia Papieskiego przypominają nam, że stypendyści FDNT rozpoczęli po wakacjach kolejny rok formacji i zaangażowania dla Kościoła i społeczeństwa. Skąd czerpie Ksiądz inspirację i motywację do towarzyszenia im w kolejnych miesiącach intensywnych działań?

Ks. Dariusz Kowalczyk: Przede wszystkim inspiracją jest dla nas nauczanie św. Jana Pawła II, które nieustannie nam towarzyszy. W pierwszym semestrze analizujemy tematykę Dnia Papieskiego, który obchodzony jest tuż po rozpoczęciu roku akademickiego. Z kolei w styczniu ogłaszane jest hasło kolejnego Dnia, które towarzyszy nam w drugim semestrze. Rozważamy je w naszej formacji i inspirujemy się nim, podsumowując i planując nasze działania.

Fantastyczne jest dla mnie to, że liderom naszych wspólnot naprawdę zależy na wspólnym działaniu, co widać w czasie wakacyjnych podsumowań, kiedy krytycznie i z zaangażowaniem podsumowują wykonane zadania, by w przyszłości działać jeszcze lepiej. Ich atutem jest to, że mają wieloletnie doświadczenie bycia we wspólnocie, na różnych jej szczeblach, a sposób, w jaki czerpią z tego doświadczenia, zapewnia ciągłość naszemu Dziełu. Nie można też przecenić tego, że nasi stypendyści przyjaźnią się między sobą. To są silne więzi, które same w sobie są dużym osiągnięciem i rodzą wdzięczność i satysfakcję.

Wyrazem tej wdzięczności będzie też najbliższy Dzień Papieski. To również owoc wielkiego zaangażowania wspólnot z całej Polski?

– Tak, wspólnoty prześcigają się w kreatywności, przygotowując program obchodów. Obserwuję, że od kilku lat coraz popularniejsze stają się np. biegi papieskie, zainicjowane przez Poznań. Kolejną nowością, w której przodują Katowice, są gry miejskie, które nie tylko dają ogromną satysfakcję organizatorom, ale też bardzo ożywiają społeczność, która w atrakcyjnej formie poznaje papieskie nauczanie i życiorys.

Dzień Papieski to także wiele koncertów i widowisk artystycznych, m.in. megawidowiska w katowickim Spodku, które – co istotne – są organizowane z dużym udziałem naszych stypendystów. Oni piszą libretta, odgrywają główne role w sztukach. Przykładów utalentowanych absolwentów FDNT jest wiele, to np. nasz fantastyczni muzycy, Piotr Solorz czy Krzysztof Majda, który niedawno wydał swój (…) soulowo-jazzowy album „Tribute to Grzegorz Turnau”. Cieszymy się, że ci młodzi ludzie, budując swoją karierę i pomnażając talenty, pamiętają o wspólnocie, z której wyszli i wciąż chcą jej służyć.

Czytaj także: W niedzielę XVII Dzień Papieski

Przygotowując tegoroczny Dzień Papieski bazowaliśmy też na doświadczeniu ŚDM. Także jego hasło, wybrane przez Konferencję Episkopatu: „Idźmy naprzód z nadzieją!”, zaczerpnięte jest z 58. punktu papieskiego listu apostolskiego „Novo Millennio Ineunte” i zostało wybrane w roku, kiedy Polska przeżywała dwa ważne jubileusze: chrzcielny i Rok Miłosierdzia. To hasło jest próbą kontynuacji papieskiej zachęty z Krakowa, by zejść z kanapy i założyć wyczynowe buty.

Znakomita organizacja Fundacji, oparta w dużej mierze na kreatywności i odpowiedzialności młodzieży, pokazuje, że Wasi stypendyści „zeszli z kanapy” zanim stało się to modne.

– Wysoki poziom organizacji, to rzeczywiście kolejne z naszych osiągnięć, które chcemy utrzymać. Gdybyśmy skupili się tylko na strukturze – ta zabiłaby ducha, ale połączenie struktury i ducha – to jest to! Rozpisane funkcje, regulaminy, wybory, przekazywanie obowiązków – to daje poczucie trwałości naszej organizacji, a młodzież zachęca, by dołączyć do stabilnej organizacji i wnieść w nią własną kreatywność. Ale o Fundacji mówimy, że powstała 18 lat temu i powstaje cały czas – z każdym rocznikiem nowych stypendystów.

Trzeba powiedzieć, że nasi stypendyści to prawdziwe drogocenne perły. Odnoszą sukcesy na wielu polach i fantastyczne jest to, że potrafią tę działalność połączyć z promocją papieskiego nauczania, Dnia Papieskiego i samej Fundacji. Ich zaangażowanie buduje markę naszej Fundacji: pokazuje, że ludzie, którzy przez lata ofiarowali swoje środki na nasze cele – zrobili świetną rzecz!

Naszym wspólnym sukcesem jest też wolontariat: młodzi ludzie, którzy są w hospicjach, w domach samotnej matki, w więzieniach, poprawczakach, schroniskach dla zwierząt… nie znam też wspólnoty kościelnej, w której nie byłoby naszych stypendystów: to, m.in. Oaza, KSM, harcerze czy Wspólnota Sant’Egidio – wsparcie jest dwustronne, bo oni wiele czerpią, ale też dają coś z siebie tym wspólnotom.

Coraz częściej mówi się, że stypendyści FDNT budują współczesne elity polskiego społeczeństwa i Kościoła. To efekt „wyłuskiwania” najlepszych czy oferowania wszystkim tak solidnej formacji?

– Z jednej strony wyłuskujemy tych, którzy dostali od Boga talenty, z drugiej, pomagamy im rozbudzić wielkie pragnienia i odwagę przyjmowania wielkich wyzwań. Starsi koledzy, którzy coś osiągnęli i mają dalsze plany, motywują w tym młodszych.

Kiedyś Jan Paweł II powiedział, że nie tylko można, ale wręcz trzeba być ambitnym, ale w sposób mądry. Nie wolno być głupio ambitnym. Jeśli ktoś widzi swoją karierę, na przykład, w instytucjach rządowych czy samorządowych, w służbie zdrowia czy biznesie i ma talenty od Boga – powinien być ambitny, powinien stopniowo i mądrze przygotowywać się do przejmowania (…) odpowiedzialności za społeczeństwo i naród. A także za Kościół, bo nasi absolwenci wybierają też kapłaństwo i życie konsekrowane: w tym roku do zakonów wstąpiły trzy nasze maturzystki, każdego roku formację w seminariach rozpoczyna też kilku „naszych” kleryków.

Często słyszymy, że nasi absolwenci są nie tylko utalentowani, ale mają też kapitalne umiejętności pracy w zespole. To nasza marka, tego ich uczymy, bo przy dużych celach musi być team. Dzisiejszy atomizujący się świat potrzebuje wspólnotowości. A najcenniejsza jest wspólnota ducha: modlitwa i przebywanie w świecie wartości Jana Pawła II.

Obecne pokolenie stypendystów nie pamięta już pontyfikatu papieża Polaka i poznaje go poprzez jego nauczanie. Czy to wystarcza, by naprawdę ich zainspirować?

– Oni doskonale wiedzą kim był Jan Paweł II. Troszczymy się o to, regularnie publikując jego życiorys, nauczanie, homilie. To wielki wysiłek, ale poprzez medytacje, ale też konkursy i wydarzenia staramy się, by poznali go jak najlepiej, zrozumieli, jak gigantyczną rolę odegrał w dziejach świata, i tę wiedzę umiejętnie przekazali tym, którzy nie mieli szans, by go poznać.

Ksiądz od wielu lat towarzyszy młodzieży. Czy na tej podstawie możemy spróbować zdiagnozować, jak zmieniają się młodzi ludzie w Polsce na przestrzeni ostatnich lat?

– Pierwsza zmiana: 15 lat temu 80 proc. naszych studentów wybierało kierunki humanistyczne. Dziś? Spośród 160 młodych studentów, którzy brali udział w naszym obozie, to tylko ok.10 osób. Kolejną przemianą jest ogromny wpływ mediów społecznościowych, bez których nie ma dziś świata młodych ludzi i dialogu prowadzonego wśród młodzieży. To ogromnie przebudowuje ich świadomość, wzmaga potrzebę komunikowania o sobie, swoich osiągnięciach i poglądach. Z tymi mediami wiążą się także pewne problemy, których nie można bagatelizować. Zdarzają się nieodpowiedzialne sposoby korzystania z nich, a nawet swoiste uzależnienia, nie mniej (…) jest to też droga ewangelizacji. Powtarzamy naszym stypendystom, że korzystanie z wszelkich mediów musi się opierać o trzy zasady: dobry wybór, umiar i ocena.

W przeddzień synodu biskupów, papież pyta o to, jakie są dziś potrzeby młodych i jak pomóc im w rozeznawaniu drogi życiowej. Jak Ksiądz odpowiedziałby na te pytania?

– Wydaje mi się, że dużym wyzwaniem są dziś przeróżne braki w domach młodych ludzi: brak obecności i zainteresowania, brak ciepła i bliskości, brak jednego z rodziców, brak wychowania religijnego, są rodziny dysfunkcyjne – to ma ogromne znaczenie w rozwoju wiary i rolą Kościoła jest te braki w miarę możliwości uzupełnić. Musimy także powrócić do powagi narzeczeństwa, sakramentalnego podejścia do małżeństwa, szacunku do życia i relacji, którymi nie można się bawić. Encyklopedią i przebogatym skarbcem wiedzy typu „know–how” w tych dziedzinach jest spuścizna nauczania św. Jana Pawła II.

Jeszcze do niedawna w większości przypadków naturalne było to, że ludzie, którzy słabli w wierze, odzyskiwali ją w domu. Dziś nie jest to oczywiste, wielu młodych mówi, że to rodzina liczy dziś na nich. Niestety, trendy „rozluźnienia” moralności, m.in. w obszarze narzeczeństwa czy małżeństwa – mają swoje konsekwencje.

Młodzi ludzie potrzebują też autorytetów. Niesłychanie ważne jest to, żeby ich ktoś docenił, pochwalił ich osiągnięcia i oni oczekują tego od Kościoła, który także w tej kwestii uzupełnia zadania rodzicielskie. Oni chcieliby w nas, dorosłych, widzieć autorytety, wzory, wręcz ideały: bo oni wierzą w idealny świat. Jak wielkie zadanie przed nami … ?

W obliczu przemian współczesnego społeczeństwa, ten idealizm młodzieży pozostaje niezmienny. Jeżeli się go nie zniszczy, a właściwie ukierunkuje i moderuje – przynosi cudowne owoce! Młodzież, to grupa społeczna o największych ideałach – pomimo trudności, jakie przechodzą. To widać po zdolności młodych ludzi do poświęceń: oni dostrzegają tych, którzy sami sobie nie radzą i chcą im nieba przychylić. To jest powiew młodości i biada tym, którzy go nie widzą i nie doceniają!

Czy ubiegłoroczne Światowe Dni Młodzieży pomogły nam zrozumieć młodzież, czy to jednak niewykorzystana szansa?

– Myślę, że wiele osób zobaczyło świat, o którym wcześniej nie wiedzieli, że istnieje. Widzę to w wielu parafiach, w których przybyło młodych ludzi: pojawiły się grupy charytatywne, wspólnoty, ministranci, grupy które identyfikują się ze swoją parafią. Choć są i takie miejsca, w których mówi się: przegapiliśmy. Z pewnością można było wykorzystać tę szansę jeszcze lepiej, ale dla wielu środowisk była ona przełomowa, nawet, jeśli na ŚDM pojechało tylko kilka osób.

Na koniec wróćmy do działalności FDNT. Nie byłaby ona możliwa w obecnym kształcie, gdyby nie wsparcie polskiego społeczeństwa. Jaki obraz Polaków wyłania się z tej współpracy? Czy jesteśmy chętni do pomagania?

– Jeśli widzimy potrzebę niesienia pomocy – jesteśmy ofiarni. Nieco trudniej jest przekonać nas, że stała, choć mniej spektakularna praktyka pomocy, jest niezwykle korzystna, że towarzyszenie młodemu człowiekowi przez kilka, czy kilkanaście lat, aby wyrósł, aby nie zostawić go na pewnym etapie – to jest coś wielkiego. Ale nie możemy narzekać: w zeszłym roku zbiórka z okazji Dnia Papieskiego wzrosła o 7 proc. czyli o 510 tys. zł. Nie widać słabnącej wrażliwości naszego społeczeństwa, choć trzeba pracować nad zachętą do pomocy systematycznej. Do tego trzeba większej refleksji i świadomości, której budowanie jest naszym zadaniem, jako fundacji. W ubiegłym roku mieliśmy aktywne 2 tys. stypendiów, podobną liczbę chcemy osiągnąć w tym roku. Mamy nadzieję, że uda się nam zwiększyć kwoty stypendiów.

Prawdopodobnie wciąż jesteśmy największym programem stypendialnym w Polsce: nie pomostowym i nie tylko materialnym, ale też formacyjnym. Dbamy o integralny rozwój młodych ludzi, a fakt, że działamy od 18 lat pokazuje, że cieszymy się poparciem społecznym.

FDNT stara się odpowiadać na aspiracje i marzenia młodych ludzi, a jakie są aspiracje i marzenia Księdza, jako kierującego jej działalnością?

– Np. takie, żebyśmy się otworzyli na sprawy międzynarodowe. Mam nadzieję, że dojrzeje w Polsce projekt, w ramach którego będziemy wysyłali większą liczbę młodych ludzi na najlepsze uniwersytety świata, nie tylko do Europy w ramach Erasmusa. Tak, aby po powrocie ten młody człowiek mógł być perspektywą dla swojego narodu, państwa i Kościoła. Myślę, że jest to bardzo potrzebne i korzystne, a osoby, które kształciły się w różnych instytucjach na świecie, pokazują dziś, jak spłacać ten dług wdzięczności swojej Ojczyźnie.

Marzę o tym, byśmy mogli nadal wspierać tak dużą liczbę młodych osób. Ważne jest to, by nadal znajdowały się miasta, które będą przyjmowały nas na obozy. Są to bardzo duże przedsięwzięcia, gdyż gromadzą corocznie 2000 osób. Białystok i Tarnów fenomenalnie ugościły nas w tym roku, za co jestem niezmiernie wdzięczny. Świętnie czuliśmy się także w bieszczadzkich Myczkowcach. Wzruszające jest patrzenie na to, jak miasta, które miały radość, zaszczyt i przywilej goszczenia niegdyś papieża Jana Pawła II dziś chcą przyjmować papieską młodzież – Jego „żywy pomnik”.

Na zakończenie wyrażam najserdeczniejszą wdzięczność Konferencji Episkopatu Polski, która 18 lat temu podjęła odważną decyzję o powołaniu do życia naszej Fundacji, jako pokłosia pielgrzymki papieskiej z 1999 roku za stałe wsparcie, zainteresowanie i troskę. Słowo „dziękuję” wypowiadam też wobec tak wielu osób duchownych i świeckich, które stanęły na naszej drodze i ciągle z nami są. Niestety, nie sposób ich wszystkich wymienić. Bardzo wiele Wam zawdzięczamy! Jedną z nich jest ks. prał. Jan Drob, były prezes fundacji. O nim ksiądz arcybiskup Wiktor Skworc powiedział w zeszłym roku w Katowicach, że „to małe dziecko – którym na początku była fundacja – wziął kilkanaście lat temu na wychowanie”.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Dorota Abdelmoula

Wersja do druku

Przeczytaj także

04 października 2017 21:24

Kraków: „Za daleki Bliski Wschód” – spotkanie z o. Zygmuntem Kwiatkowskim SJ

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.