Drukuj Powrót do artykułu

Ks. dr Marcyński SAC o komunikacji religijnej

10 maja 2016 | 09:55 | Anna Malec / br Ⓒ Ⓟ

Myślę, że Jezus wykorzystywałby social media, ale myślę też, że broniłby tradycyjnego przekazu, spotkania na żywo – mówi ks. dr Krzysztof Marcyński SAC, autor książki „Komunikacja religijna i media”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Petrus. W rozmowie z KAI wyjaśnia na czym polega komunikacja religijna, mówi też, czy media są dobrym narzędziem głoszenia Ewangelii.

Anna Malec (KAI): W tytule książki używa Ksiądz sformułowania „komunikacja religijna”. Czym jest ta komunikacja? Co ją wyróżnia?

Ks. dr Krzysztof Marcyński SAC: Komunikacja religijna to jest taki sposób kontaktu człowieka z człowiekiem, który prowadzi do Boga, nakierowuje na Boga, sprawia, że Bóg staje się obecny w tym spotkaniu i rozmowie. Może ona odbywać się różnie, np. między świeckimi, duchownymi, między świeckimi i duchownymi, w różnych kontekstach – w parku na ławce, w pociągu, przy stole, przy ambonie. Mnie jednak interesuje komunikacja religijna w najczystszej postaci, której doświadczamy podczas Eucharystii. To właśnie w czasie Liturgii Słowa odbywa się komunikowanie słowa Bożego za pomocą wcielonego świadka. Komunikuje on słowo Boże ludziom, realnie obecnym. Jest więc to spotkanie na żywo. I co więcej, podczas tej komunikacji religijnej tworzy się wspólnota, czyli to, co jest celem komunikacji – jednoczenie ludzi, communio.

Można powiedzieć, że komunikacja religijna jest to łączenie ludzi w Bogu i łączenie ludzi z Bogiem. Możemy to wyrazić w postawie – komunikuję, aby wierzyć i wierzę, aby komunikować.

KAI: Czy Bóg – w tak pojętej komunikacji – powinien być treścią spotkania, treścią przekazu?

– Niekoniecznie. Nie musimy wprost rozmawiać o Bogu, by doszło do spotkania z Bogiem. W przypadku jednak komunikacji religijnej chodzi o takie spotkanie człowieka z człowiekiem, które prowadzi do spotkania z Bogiem. I w tym znaczeniu Bóg jest treścią tego spotkania, niekoniecznie wypowiedzianą wprost. Jezus potrafił tak rozmawiać. Nie wszystkie jego rozmowy w każdym zdaniu odnosiły się bezpośrednio do Boga, a jednak do Boga prowadziły.

KAI: Może Ksiądz podać przykład takiej religijnej komunikacji Jezusa?

– „Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać ” – mówił do swoich uczniów. W tym obrazie nie ma treści religijnej, ale konkluzją ostatecznie jest Bóg. I takich przykładów w Ewangelii mamy bardzo dużo. Jest to chociażby wyjaśnianie ważnych spraw związanych z Bogiem za pomocą przypowieści, obrazu, metafory. To pokazuje, że Jezus był doskonałym komunikatorem w prowadzeniu ludzi do Boga. Jeśli więc chcemy zobaczyć i zrozumieć, czym jest komunikacja religijna, popatrzmy na Niego, na Jego komunikację, na Jego styl. Zobaczmy, jak On się z ludźmi komunikował.

KAI: Myśli Ksiądz, że ten styl komunikowania Jezusa da się przyłożyć na nasz współczesny sposób rozmowy, w którym dominuje komunikacja za pośrednictwem mediów?

– W kontekście mediów komunikacja religijna nabiera nowego wyrazu. Potrzeba ją na nowo określić, ponieważ odbywa się w środowisku zdominowanym przez media. Z jednej więc strony trzeba pielęgnować tę pierwotną komunikację religijną, tradycyjnie pojętą – jako spotkanie na żywo, a z drugiej trzeba uczyć się komunikacji religijnej w świecie mediów.

Na przestrzeni wieków Kościół różnie komunikował, zależnie od dominującego medium w danej epoce. Inaczej komunikował w epoce słowa (w epoce plemiennej), inaczej w epoce słowa drukowanego, a jeszcze inaczej w erze mediów elektronicznych. Zawsze jednak komunikowanie religijne w najczystszej postaci odbywało się na żywo w osobie tego, który uwierzył całym sobą w Jezusa, spotkał Go w swoim życiu, czyli świadka. Ważne, by mieć świadomość kontekstu głoszenia słowa Bożego. Trzeba nazwać ten kontekst, określić go, zrozumieć i umieć zaaplikować słowo Boże do tego kontekstu.

KAI: Myśli Ksiądz, że Jezus korzystałby z mediów społecznościowych?

– Media nie są ważniejsze od słowa Bożego, od głoszenia słowa Bożego. Słowo Boże jest pierwsze. Ono jest najważniejsze, a nie narzędzia, techniki i formy jego przekazu. Myślę, że Jezus wykorzystywałby social media, ale myślę też, że broniłby tradycyjnego przekazu – na żywo – w spotkaniu osób w ciele. On się wcielił, On ciałem komunikował. To jest główne narzędzie głoszenia. W ciele przekazywał swojego Ducha, ciałem swoim odkupił nas na krzyżu, w ciele zmartwychwstałym nas zbawił i ciało swoje pozostawił w Eucharystii i jest głową Ciała Mistycznego, czyli nas wszystkich, żyjących w ciele. Najważniejszym medium, przez które Jezus nas zbawia jest ciało w różnych jego wymiarach.

Komunikowanie religijne w najczystszej postaci, czyli głoszenie słowa Bożego w Liturgii Słowa i w spotkaniu na żywo odbywa się za pomocą świadków, którzy całym sobą – ciałem i duchem przybliżają nam Boga. I tego nie da się zrobić za pomocą żadnego medium, nawet najbardziej interaktywnego. I jeśli tego nie wiemy i na to się nie zgodzimy, tracimy to, co najbardziej istotne, w czym rozgrywa się prawdziwe świadectwo.

KAI: W Księdza książce pojawia się raczej niespotykane dzisiaj stanowisko, wyrażające to, że media nie są dobrym narzędziem głoszenia słowa Bożego, co więcej nie pozwalają na to. Co to znaczy?

– W tym stwierdzeniu nie chodzi o potępienie mediów czy negatywny stosunek do mediów. Powiedziałbym nawet, że przeciwnie. Za Piusem XII, Soborem Watykańskim II powtórzę, że media to godne podziwu dary Boże. To, co dzisiaj można zrobić za pomocą środków przekazu jest niewiarygodne! I niewątpliwie możliwości tych narzędzi zasługują na podziw. Nie tylko się nimi zachwycamy, ale je także używamy do tego stopnia, że są one naszą „jakby” naturą ludzką, naszym przedłużeniem, o czym mówił Marshall McLuhan, a kontynuuje jego szkoła. Źle się czujemy, kiedy np. jesteśmy w pracy i orientujemy się nagle, że zostawiliśmy telefon komórkowy w domu.

KAI: Czyli roli mediów Ksiądz nie neguje?

– Ależ oczywiście, że nie. Media w komunikacji religijnej mają swoje miejsce, ale to jednak nie jest miejsce najważniejsze. Przez media wiele załatwiamy – robimy zakupy, rezerwujemy bilety lotnicze, realizujemy przelewy bankowe, czytamy gazety, porozumiewamy się ze sobą, tworzymy różne społeczności, uprawiamy sport przy pomocy mobilnych aplikacji, a nawet pozostając w miejscu, możemy przenieść się w wirtualny świat i tam w aktualnym czasie jakby żyć. Są jednak pewne sprawy, których nie można załatwić przez media. Nie można np. zjeść batona, który widzimy na ekranie telewizora, nie da rady też napić się wody, której zdjęcie przesłał nam ktoś na snapchacie. Nie można także przez media powołać człowieka do życia. Można z dzieckiem porozmawiać telefonicznie, ale sam akt poczęcia życia jest już niemożliwy. I analogicznie, przez media możemy o Bogu porozmawiać, ale ten najczystszy akt przekazu wiary rodzi się w spotkaniu na żywo, w kontakcie, gdzie słyszę kogoś, czuję i widzę. To, co najbardziej przekonuje, to żywy człowiek.

KAI: Jak więc mają się te możliwości mediów do głoszenia słowa Bożego?

– Marshall McLuhan nauczył mnie ważnej rzeczy. Każde medium ma swój sposób organizowania przekazu, jego formułowania i kształtowania. Każde medium ma swój sposób zakomunikowania tej treści, jaką w nią wkładam. Każde medium ma więc swoją naturę. I cokolwiek czynimy za pomocą mediów – czy używamy ich do rozrywki, czy do pracy, bądź też w celach duszpasterskich – w pierwszej kolejności powinniśmy poznać ich naturę. Muszę się zgodzić na to, jak konkretne medium przekaz formuje i go przekazuje. Na przykład radio przekazuje wszystko dźwiękiem. To, co wizualne, smakowe przetwarza na dźwięk. Nie da rady za pomocą radia pokazać baletu. Podobnie jest w przypadku pisma, które bodźce przechodzące przez nasze zmysły przekłada na litery alfabetu.

My mamy polisensoryczne doświadczenie świata, a media te doświadczenie redukują. Podobnie jest z mediami społecznościowych, o których tak dużo ostatnio się mówi i bardzo chętnie wykorzystuje. One również mają swoją naturę, którą tworzą ich możliwości – możliwość zamieszczania krótkich wiadomości, udostępniania ich dowolnemu gronu, możliwość zamieszczania zdjęć, memów, i w końcu możliwość wyrażania reakcji na daną treść poprzez polubienie jej, bądź też nie czy dodanie komentarza. Nie da się za pomocą memów przeprowadzić dysputy filozoficznej. To jest natura social mediów i kiedy zaczynam z nich korzystać jestem jej świadomy. Mój przekaz musi się dostosować do jej granic i wymogów.

I właśnie w tym znaczeniu media nie są najlepszym narzędziem głoszenia słowa Bożego w jego najczystszej postaci. Nie umożliwiają spotkania na żywo, czyli tego, co jest istotą głoszenia. Jezus przyszedł na świat w ciele – wcielił się. Wcześniej Bóg komunikował się z ludźmi np. poprzez pismo, a w Jezusie i przez Jezusa czyni to w pełni. Komunikować się więc religijnie – w tej najczystszej postaci – to komunikować się całym ciałem i duchem, całą swoją symfonią życia. My możemy się chować za mediami, bo tak jest wygodniej. W spotkaniu na żywo człowiek niejako obnaża się – widać, czy jest ktoś autentyczny, czy nie.

KAI: Większość z nas, czy tego chcemy czy nie, jest użytkownikami i odbiorcami mediów. Jak zatem głosić słowo Boże dzisiaj, by dotarło do ludzi przyzwyczajonych do pewnej formy przekazu?

– Po pierwsze, głosić przede wszystkim całym sobą. Nie tylko intelektem, emocjami, pismem, ale sobą – tym, jaki jestem. Swoim stylem bycia, komunikowania się. To, co najbardziej przekonuje, to bycie autentycznym w wierze. Papież Franciszek przypomniał ostatnio słowa św. Franciszka z Asyżu, które wypowiedział do swoich braci: „Zawsze głoście Ewangelię, a gdyby okazało się to konieczne, także słowami!”

Po drugie, to głoszenie całym sobą wynika z wiary w Jezusa. Głosić całym sobą nie znaczy głosić swojego stylu, głosić siebie. Nie chodzi o to, by skupiać się na sobie, pilnować, by mój styl być atrakcyjny i ciekawy! W to głoszenie całym sobą wpisana jest pokora. Chodzi o to, by ten styl był autentyczny w wierze. Jezus, którego życiem swoim głoszę jest najważniejszy.

I po trzecie, w komunikacji religijnej bardzo ważny jest sam akt komunikowania, jego sposób, jego styl, czyli – tak, jak wcześniej powiedziałem – komunikuję, aby wierzyć i wierzę, aby komunikować. W tej komunikacji religijnej kanałem przekazu jest człowiek, formą miłość, a treścią Chrystus. Jak będziesz kochał i głosił całym sobą, wówczas będziesz szukał nowych metod, nowych form, nowego języka, które pomagają zbliżać do Boga. Trzeba ciągle na nowo poszukiwać tego języka, sposobów i metod.

KAI: Czy można się więc szkolić w komunikacji religijnej?

– Panuje teraz rzeczywiście moda na różnego rodzaju szkolenia, zwłaszcza w zakresie komunikacji. Owszem, można, a nawet trzeba szkolić się w komunikacji religijnej. Można tu mówić o zdobywaniu kompetencji wiary. Na kompetencję składa się wiedza, umiejętność i postawa. Podstawą zatem przekazu wiary jest znajomość tego, w co ja wierzę, co jest treścią wiary. Benedykt XVI w przedmowie do katechizmu dla młodzieży YOUCAT napisał, że powinniśmy poznawać swoją wiarę tak, jak muzyk nuty. Solidnie i starannie. To jest swoistego rodzaju ćwiczenie, jak na siłowni. Poznaję Boga, by wchodzić w większą relację z Nim. I tu kolejna ważna rzecz – kompetencja relacji. Tak, jak wkładamy wysiłek w naukę języka, to także wysiłek wkładamy w relację z Bogiem, prosząc Go, by był z nami. Bóg daje łaskę. On ostatecznie daje mi doświadczenie, a nie inaczej. Mogę również „ćwiczyć się” w relacjach z ludźmi. Tu zdobywamy kompetencje, przede wszystkim poprzez tworzenie dojrzałych relacji. Uczyć się człowieka – jak powiedziała aktorka Maja Komorowska – to uczyć się jego muzyki.

Nie zaczynajmy szkolenia w zakresie komunikacji religijnej od gromadzenia narzędzi medialnych, od urozmaicania technik komunikacyjnych. Zacząć trzeba od siebie – od relacji z samym sobą, relacji z Bogiem i z innymi. Zacząć trzeba od świadomości i zrozumienia tych trzech relacji w moim życiu i podjęcia decyzji na nieustanne zdobywanie kompetencji w tym zakresie. Potem ze swobodą i fantazją możemy dobierać odpowiednie medium i techniki komunikacyjne i uczyć się z nich umiejętnie korzystać.

rozmawiała Anna Malec

***

Krzysztof Marcyński SAC – ksiądz, medioznawca, absolwent New York University w Stanach Zjednoczonych na specjalności media ecology. Adiunkt w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na UKSW w Warszawie oraz wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Pallotynów w Ołtarzewie. Zajmuje się szczególnie rozumieniem mediów, komunikacją religijną i kompetencją komunikacyjną. Autor książki „Komunikacja religijna i media”, współautor m.in. „Sztuki komunikacji według Franciszka” oraz „Komunikacji społecznej według Benedykta XVI”.

 

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.