Drukuj Powrót do artykułu

Ks. Isakowicz-Zaleski: dokument komisji argumentem dla lobby antylustracyjnego

05 lipca 2007 | 18:10 | awo Ⓒ Ⓟ

Zdaniem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego opublikowany w środę dokument pt. “Prawda i odpowiedzialność” krakowskiej Komisji Teologiczno-Duszpasterskiej “Pamięć i Troska” jest argumentem dla lobby antylustracyjnego. – Daje bardzo mocny oręż tym, którzy są przeciwni ujawnianiu akt IPN i lustracji w Kościele – uważa autor książki “Księża wobec bezpieki”.

W rozmowie z KAI ks. Isakowicz-Zaleski przyznał, że liczył na to, iż Komisja “Pamięć i Troska” zgodnie ze swą nazwą – zajmie się ludźmi pokrzywdzonymi przez tajnych współpracowników. – Natomiast cały dokument jest troską, ale o tych, którzy krzywdzili – ocenia ks. Isakowicz-Zaleski
“O ile zgadzam się, że nie powinno się mówić do końca prawdy gdy chodzi o wątki obyczajowe, intymne, rodzinne – i taką cenzurę też zastosowałem w swojej książce – to nie zgadzam się z Komisją «Pamięć i Troska», gdy mówi się w dokumencie o tym, iż żeby nie gorszyć maluczkich trzeba ukrywać prawdę” – mówi kapłan. Dodaje, że “w ten sposób należałoby ocenzurować Ewangelię bo przecież Ewangeliści bardzo dokładnie opisali zdradę Judasza, zaparcie się św. Piotra i wiele innych trudnych fragmentów dotyczących życia Jezusa czy Apostołów, a oni nie gorszą maluczkich tylko po prostu, uczciwie i szczerze to opisują – argumentuje ks. Isakowicz-Zaleski.
Jego zdaniem, cały dokument krakowskiej Komisji jest argumentem dla lobby antylustracyjnego gdyż reprezentuje postawę: lepiej po prostu nie badać, najlepiej w ogóle się tym nie zajmować, to zgorszy ludzi, to jest obmowa.
Autor książki “Księża wobec bezpieki” zwraca uwagę, iż “cały czas mówi nie o lustracji, ale o samooczyszczeniu Kościoła” gdyż zależy mu na tym, “żeby sami duchowni oczyścili się”. “Widać, że w tej chwili nie ma szansy na to samooczyszczenie przynajmniej w diecezji krakowskiej” – mówi krakowski kapłan.
Zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego dokument Komisji zamyka możliwość samooczyszczenia, ale – jak podkreśla – zrobią to inni, bo historycy świeccy czy dziennikarze będą mieli dostęp do akt i będą je opisywali natomiast Kościół straci wtedy na wiarygodności – uważa kapłan. – To jest takie pociągnięcie farbą po rdzy, ale wcześniej czy później ta rdza i tak wyjdzie na wierzch – tylko w większym huku i hałasie – przewiduje duchowny.
Zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego “najbardziej kuriozalne” w dokumencie Komisji jest “retoryczne pytanie” dlaczego tak wcześnie ujawniono akta IPN? – “Ja zapytałbym odwrotnie: dlaczego tak późno ujawniono akta IPN? Przecież Kościół wiedział od 1990 roku, że ten problem jest. Przez 17 lat siedziano z założonymi rękami i czekano na rozwój wypadków, więc w piersi powinni uderzyć się raczej wszyscy ci, włącznie z niektórymi przedstawicielami władzy kościelnej, którzy wiedzieli, że ten problem się zbliża, ale liczyli na to, że może to się nie ujawni, że może nie wyjdzie na jaw.
“Dlaczego tak wcześnie ujawniono akta IPN”? Ja tego pytania kompletnie nie rozumiem – mówi duchowny. [Cytat ten w oryginale brzmi: “Dodatkowo nasuwają się pytania: Kto i w jakim celu te wiadomości publikuje w chwili obecnej? Dlaczego tak wcześnie i tak beztrosko umożliwiono dostęp do nich na tak wielką skalę?” – przyp. red.]W opublikowanym wczoraj dokumencie pt. “Prawda i odpowiedzialność” krakowska Komisja Teologiczno-Duszpasterska “Pamięć i Troska” przedstawiła katalog zasad dotyczących publikacji nt. osób współpracujących z SB. Zasady te to: miłość, odpowiedzialność, sprawiedliwość, roztropność, unikanie zgorszenia i troska o dobre imię drugiego człowieka.
“Lustracja, budząca sprzeczne opinie, choć z pewnością potrzebna, nie powinna odbywać się w atmosferze rozliczeń i zemsty, lecz w chrześcijańskim klimacie skruchy, przebaczenia i zadośćuczynienia” – czytamy w dokumencie Komisji “Pamięć i Troska”, której przewodniczy bp Jan Szkodoń.
“W słowie mówionym lub pisanym jesteśmy zobowiązani nie tylko do prawdomówności, ale także i do dyskrecji. Są bowiem takie prawdy, których bez poważnych racji nie wolno ujawnić. Zachodzi wówczas obowiązek zachowania ich w tajemnicy” – czytamy w dokumencie.
Z kolei roztropność nakazuje, “aby brutalnym ujawnieniem prawdy o danej osobie nie spowodować zła, jakim jest zniszczenie zaufania do innych osób, należących do tej samej grupy społecznej, lub wywoływanie i pogłębianie zgorszenia”. Bowiem, jak czytamy, nieroztropne ujawnienie prawdy może w praktyce zrodzić więcej zła niż dobra.
“Każdy z nas stanie kiedyś na sądzie Bożym – czytamy w zakończeniu dokumentu – Każdy z nas zostanie rozliczony ze słów i czynów, również z sądów, które wydał o bliźnich. Pamiętajmy, że będziemy przede wszystkim sądzeni z miłości”.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.