Drukuj Powrót do artykułu

Ks. Koroza na Górze Tabor: Bóg posyła nas do całego świata, abyśmy zwiastowali ewangelię

05.12.2018 , xpk, Łódź Ⓒ ℗

Tutaj i teraz Bóg posyła nas do całego świata, abyśmy zwiastowali ewangelię, aby Kościół wzrastał, żeby liczba tych którzy wyznają Jego święte imię rosła. Więc idźmy i głośmy tę prawdę całemu światu, poczynając od samych siebie, ale nie kończąc na samych sobie – apelował przewodniczący łódzkiego oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej.

Góra Tabor była miejscem kolejnego wspólnego nabożeństwa Słowa Bożego, któremu tym razem przewodniczył ks. Semko Koroza z Kościoła ewangelicko– reformowanego. Wygłosił on homilię opierając się o tekst ewangelii według św. Mateusza.

Podczas zwiastowania Słowa Bożego pastor kalwiński zauważył, że – teraz my jesteśmy Bożym Izraelem, ale nie dlatego, że kogoś wybieramy, wyręczamy, zastępujemy, ale dlatego, że jesteśmy tu i teraz powołani, aby być Bożym ludem. – Bóg mówi do nas, Bóg otwiera nasze serca, otwiera nasze umysły, daje nam swoje duchowe dary. Bóg daje nam swojego Ducha, abyśmy nie upadali, nie wątpili nie gubili drogi. To my musimy na to Jego wyzwanie, na te Jego dary odpowiedzieć! Czy jesteśmy, czy jesteście gotowi? – pytał.

– Jeśli jesteśmy tutaj, bo jesteśmy Bożymi naśladowcami, jeśli jesteśmy tutaj bo jesteśmy Bożym Kościołem, to języki ognia płoną nad naszymi głowami i naszymi sercami i muszą wywołać w nas przemianę. Jezus stoi tu obok nas. Nie gdzieś daleko, ale przy moim sercu i moim umyśle. A jeśli stoi i oczekuje, że Mu odpowiemy, to jak możemy zamykać się i ukrywać przed całym światem? – podkreślił kaznodzieja.

Pastor zwrócił uwagę na to, – że chrześcijaństwo przez 2000 tyś. lat swojego istnienia wynosi na ołtarze, czci i poważa ludzi, którzy byli męczennikami wiary, ale czym oni się różnili od nas? Dlaczego uważamy, że oni byli powołani do czegoś, czego my nie musimy robić? Nie chodzi o męczeństwo. Ci ludzie nie szli z ewangelią, żeby ją zabili, ale po to, aby ją zwiastować. My mamy czynić podobnie – zaznaczył.

Liturgia była pierwszą wspólną modlitwą w drugim dniu ekumenicznego pielgrzymowania po śladach Zbawiciela w ziemi Izraela. [xpk]

Z kolei przy źródłach Jordanu w Cezarei Filipowej chrześcijanie różnych wyznań pielgrzymujący z Łodzi do Ziemi Obiecanej wspólnie rozważali fragment Markowej ewangelii, w której Jezus pyta swoich uczniów za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego.

Pomocą w medytacji nad tym słowem ewangelii była homilia, którą wygłosił zwierzchnik Kościoła ewangelicko – reformowanego w RP ks. bp Marek Izdebski z Bełchatowa.

“Po pytaniu Jezusa, pada odpowiedź – ty jesteś mesjasz – odpowiada Piotr. Zdaje się, że uczniowie pochwycili czym jest misja Jezusa na ziemi. Jezus zdaje się zaakceptować tę odpowiedź, ale surowo im przykazuje, aby nikomu o tym nie mówili! – podkreślił bp Izdebski.

– Jezus mówi Piotrowi, nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie! Można powiedzieć, że i wtedy od Piotra i teraz od nas – nasz Bóg Jezus Chrystus żąda zerwania z tym, co nas ogranicza. Co sprawia, że wiara jest rutyną opartą na powtarzalności pewnych gestów i rytuałów. Żąda od nas, abyśmy potrafili wyjść poza nasze przyzwyczajenia, abyśmy przestali być niewolnikami tego, co jest wokół nas. Żąda, abyśmy Jego słowa, Jego ewangelię traktowali poważnie jako żywy instrument kształtowania świata wokół nas, a nie jak jakiś skarb, który można by było zamknąć w złotej szkatule, którą wyciągamy w odświętnych momentach, aby się nim od czasu do czasu pochwalić – zauważył.

Kolejnym przystankiem pątniczym szlaku pierwszej Ekumenicznej Pielgrzymki z Łodzi do Ziemi Święte była Kanna Galilejska. W miejscu, w którym jak podaje tradycja Chrystus dokonał pierwszego publicznego cudu, katolicka grupa Ekumenicznej Pielgrzymki uczestniczyła we wspólnej Mszy świętej, której przewodniczył ks. bp Marek Marczak – biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej.

Odwołując się do ewangelicznego opisu wesela w Kannie kaznodzieja zauważył, że – dialog, który się tworzy pomiędzy Maryją, a Jezusem (na weselu), nie jest taki zwyczajny. – Zaraz Maryja mówi do sług – do diakonów: zróbcie wszystko cokolwiek wam powie. Jeszcze Jezus nie zrobił żadnego cudu – przynajmniej o tym nie wiemy, a Ona mówi – zróbcie wszystko, co wam powie – podkreślił biskup Marczak.

– Kiedy św. Jan zaczyna opis wydarzenia w Kanie Galilejskiej – że wydarzyło się to trzeciego dnia – może chodzić o okoliczności tego przyjęcia weselnego, a może tu chodzić o nawiązanie do trzeciego dnia, kiedy to Bóg objawił swoją chwałę. Zresztą taka interpretacja jest również możliwa ponieważ nasz fragment kończy się właśnie takim zdaniem. Ten pierwszy ze znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej – objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego, Jego uczniowie. Bo Bóg przez Jezusa rozpocznie objawiać swoją chwałę przez Chrystusa, przez znaki, które On będzie czynił – dodał celebrans.

W świątyni, która została wzniesiona na miejscu, gdzie odbyło się biblijne wesele jest już tradycją, że przybywający tam małżonkowie odnawiają swoje przyrzeczenia małżeńskie. Po homilii zachęceni przez księdza arcybiskupa zebrani w świątyni przyzywali Ducha Świętego, a następnie w swoich sercach powiedzieli słowo „kocham” tej osobie, która jest dla danego pątnika najważniejsza w jego życiu.

Po zakończeniu liturgii każdy mógł zejść do podziemi świątyni, gdzie była możliwość obejrzenia kamiennej stągwi – która mogła pomieścić dwie lub trzy miary.

Liturgia w Kannie Galilejskiej była ostatnim punktem drugiego dnia pielgrzymki po Ziemi Świętej.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.