Drukuj Powrót do artykułu

Ks. Krakowiak: Kościół musi pracować wspólnie ze służbą zdrowia i z wolontariatem

03 stycznia 2009 | 06:18 | Radio Watykańskie/a. Ⓒ Ⓟ

Krajowy duszpasterz hospicjów ks. Piotr Krakowiak SAC komentuje tegoroczny duszpasterski plan Kościoła w Polsce.

– „Otoczmy troską życie” to temat planu duszpasterskiego Kościoła w Polsce na rok 2008-2009. Skąd właśnie taki temat? Skąd pomysł?

Ks. P. Krakowiak: Co roku Konferencja Episkopatu Polski podejmuje tematy ważne dla całego społeczeństwa, a ja z wielką radością wziąłem udział w przygotowaniu tego programu duszpasterskiego. Byłem bowiem na spotkaniu wszystkich przedstawicieli diecezjalnych komisji duszpasterskich. Temat „Otoczmy troską życie” wiąże się z debatą, która jest obecna w całej Europie, a więc i u nas, o początku życia. Mamy tu zatem sprawę in vitro i inne zagadnienia związane z początkiem ludzkiego istnienia, no i oczywiście temat końca życia; opieka paliatywno-hospicyjna, ale również pokusa eutanazji, która stoi w drzwiach. W tych dniach słyszymy, że Luksemburg jest kolejnym krajem, który legalizuje eutanazję i tak powoli w Europie, której jesteśmy częścią, ten temat staje się coraz bardziej obecny. Co z tego tematu będzie dla nas wynikało? Myślę, że przede wszystkim pogłębienie go przez duszpasterzy. Już w kilku diecezjach miałem okazję prowadzić dni skupienia, czy wykłady dotyczące tego tematu. Rekolekcje dla kapelanów szpitali, hospicjów i domów opieki były również organizowane na ten temat na Jasnej Górze i myślę, że będzie jeszcze wiele takich inicjatyw i spotkań, które przypomną tę prawdę, że życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci jest święte, bo Bóg nam je dał i mamy je szanować i otaczać troską.

Z drugiej strony chodzi również o kwestie praktyczne. Właśnie w działaniach duszpasterskich, w parafiach będzie okazja powiedzieć i o początku życia, i o tym, co wszyscy chrześcijanie powinni wiedzieć również o końcu życia, czyli o tematyce paliatywno-hospicyjnej, o opiece nad osobami starszymi. Myślę, że to jest rosnący problem również w naszym kraju. Coraz więcej ludzi potrzebuje pomocy, towarzyszenia i dobrze, że Kościół oddychając niejako rytmem życia całego społeczeństwa tę tematykę podejmuje i poświęca jej czas. Myślę, że tego pogłębienia nigdy nie jest za wiele i chciałbym zachęcić wszystkich duszpasterzy do sięgnięcia po dostępne informacje. Wiele jest na ten temat w naszym podręczniku, zapraszam także na stronę, gdzie o kwestii końca życia można wiele przeczytać i skorzystać również w przygotowywaniu katechez, kazań, czy spotkań duszpasterskich.

Nie obawia się Ksiądz, że to będzie kolejna, tylko i wyłącznie dawka teorii, wiadomości?

Ks. P. Krakowiak: Bardzo bym chciał, żeby tak nie było. Szansą na to jest choćby fakt, że mamy około 400 ośrodków paliatywno-hospicyjnych w Polsce. Proboszczów chciałbym zachęcić, żeby znaleźli najbliższe hospicjum, zaprosili do grup parafialnych, czy na spotkania liturgiczne pracujących tam lekarzy, pielęgniarki, duszpasterzy, wolontariuszy. Myślę, że pięknym owocem takiego roku mogłoby być pogłębienie w Kościele świadomości, że zadanie, jakie otrzymaliśmy od Pana Boga przez objawienie się Jezusa Miłosiernego siostrze Faustynie, to nie tylko piękny kult, ale również konkret, który mamy zanieść ludziom wokoło, a może i całemu światu. Jeśli będziemy potrafili dobrze się zająć ludźmi ciężko chorymi, umierającymi, jeśli nie zaistnieje u nas w kraju pokusa eutanazji, to czyż nie będzie to znak sprzeciwu w społeczeństwie, które dzisiaj tak bardzo się wymawia, że nie ma pieniędzy, że nie ma sposobów, że nie ma jak pomagać ciężko chorym, starszym, umierającym?! Wydaje się, że w Polsce ten temat nie istnieje, dlatego, że dobra opieka paliatywno-hospicyjna jest skutecznym sposobem na odsunięcie pokusy eutanazji. Mam nadzieję, iż będziemy mogli takim przykładem pokazać innym, że można tej drogi spróbować.

Ale to wszystko oznacza, że trzeba się zaangażować razem, zintegrować siły, że to Kościół musi pracować wspólnie ze służbą zdrowia i z wolontariatem. To jest oczywiście ogromny wysiłek społeczny i ludzki, ale przecież to jest bardzo chrześcijańskie. W Kościele pierwotnym było tak, że wspólnoty, oprócz głoszenia Ewangelii, zajmowały się ciężko chorymi, wdowami, nie opuszczały ludzi, którzy byli w potrzebie. Myślę, że w Roku św. Pawła powinniśmy sobie to przypomnieć i do tego wrócić. Mam nadzieję, że oprócz teorii będzie przede wszystkim praktyczne spojrzenie na to, co już robimy. Może warto przy okazji powiedzieć o tym, czym możemy się pochwalić, z czego możemy być dumni, że wiele razy wsparcie przychodzi również od wspólnoty Kościoła. Wiele zbiórek jest prowadzonych w kościołach. Opieka paliatywno-hospicyjna bez Kościoła nie byłaby w Polsce tym, czym jest. O tym warto wiedzieć, zwłaszcza wobec opinii tych, którzy bardzo chętnie krytykują Kościół za różne rzeczy. Warto wspomnieć o tych setkach i tysiącach ludzi, którzy każdego dnia korzystają z pomocy, również dzięki wielkiemu zaangażowaniu Kościoła.

Kampania społeczna dotycząca opieki hospicyjnej i troski o życie jest już bardzo obecna w polskich mediach, ale jak by Ksiądz ocenił polskie media i ich mówienie o życiu w ciągu minionego roku?

Ks. P. Krakowiak: Myślę, że to niestety ciągle bywa działanie okazjonalne, czyli od akcji do akcji. Trudniej jest niestety przebić się poza już ustalonymi okresami, kiedy jest na to czas. Ja się śmieję, że jestem takim „dyżurnym listopadowym”, bo to czas, kiedy się mówi o umieraniu i śmierci. Kiedy w innym czasie przychodzi zdobyć troszkę przestrzeni w mediach, to już nie jest takie łatwe. Tymczasem trzeba o tym nieustannie mówić, bo media to współczesna ambona, to miejsce i sposób na dotarcie do społeczeństwa. Staramy się to robić przez edukację społeczną, współpracujemy z jak najszerszą grupą mediów troszcząc się o to, żeby wartości, które wyznajemy były respektowane. Cieszymy się, że tę współpracę udaje się prowadzić z katolickimi mediami, ale staramy się również wyjść dalej, wierząc, że czasami przez takie działania można przedstawić nasze osiągnięcia również szerszej społeczności. Takim przykładem była akcja „Umierać po ludzku”, która poprowadzona wspólnie z „Gazetą Wyborczą” na wzór akcji „Rodzić po ludzku” przyniosła dobre efekty w postaci choćby wizyt we wszystkich uczelniach medycznych w Polsce. Były dyskusje ze studentami medycyny na temat tego, że nie uczy się ich rozmowy z ciężko chorym, umierającym pacjentem. Byłem w tych uczelniach, spotykałem studentów, którzy mówili: „Dziękujemy, że ktoś wreszcie o tym powiedział, że my nie jesteśmy do tego przygotowani”. Oczywiście nie chodzi o to, żeby oskarżać wykładowców czy nauczycieli albo system. Chodzi o to, by pokazać, że to jest bardzo trudna sztuka i że tak, jak trudno się nauczyć w seminarium sztuki dobrego spowiadania, tak nie sposób się nauczyć do końca na uczelni medycznej rozmowy z pacjentem. Co nie znaczy, że trzeba ten temat omijać.

Te warsztaty były takim pierwszym zaczynem. Ludzie teraz chcą na takie spotkania przyjechać nawet na własny koszt, żeby zdobyć umiejętność, która jest równie ważna, a czasami o wiele ważniejsza niż to, co wystudiują z książek, niż to, czego muszą się nauczyć. A trzeba przyznać, że to jest bardzo trudny i pracochłonny system studiowania, jeśli chodzi o medycynę. Takich działań trzeba podejmować wiele i mam nadzieję, że i w hospicjach, i w całym środowisku służby zdrowia zrozumienie dla tego problemu będzie rosło, bo Kościół chce być tu sojusznikiem. Nasze działania, które prowadzimy w ramach krajowego duszpasterstwa hospicjów, czy jako Fundacja Hospicyjna, w żaden sposób nie chcą nikomu nic zabrać, ani nikomu powiedzieć, że coś robi źle. Wręcz przeciwnie, chcemy powiedzieć, że z doświadczeniem, które mamy troszczymy się o tego samego chorego. Razem możemy zrobić lepiej i więcej, więc zjednoczmy nasze siły, bo współpraca to coś ważnego, co w końcu prowadzi do tego, że choremu jest lepiej, że on się mniej boi.

Rozm. B. Zajączkowska

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.