Drukuj Powrót do artykułu

Ks. Parafiniuk: nie budujmy dla młodych „Kościoła alternatywnego”

09 marca 2019 | 03:30 | azr (KAI) / pw | Rzym Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. BP KEP

Zakończony niedawno Synod przestrzega nas, byśmy nie starali się budować Kościoła „równoległego”: Kościół ludzi młodych nie ma być alternatywą dla wspólnoty Kościoła powszechnego – przypomina w rozmowie z KAI ks. Emil Parafiniuk, dyrektor Krajowego Biura Organizacyjnego ŚDM, który uczestniczy w Rzymie w spotkaniu Komisji ds. Młodzieży Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE).

KAI: Półtora miesiąca po zakończeniu ŚDM w Panamie i niespełna pół roku po Synodzie nt. młodzieży i powołania, biskupi Europy spotykają się, by po raz kolejny rozmawiać na temat ludzi młodych. Czemu będzie poświęcone to spotkanie?

Ks. Emil Parafiniuk: To spotkanie nie tylko biskupów, ale też delegatów z poszczególnych konferencji episkopatów, pracujących w dwóch obszarach: duszpasterstwa młodzieży i duszpasterstwa uniwersyteckiego. Chcemy zastanowić się wspólnie, czy Synod Biskupów zmienił coś w rzeczywistości naszych krajów, czy zmienił coś wśród młodych ludzi i w ich obecności w Kościele? Nie możemy tego zrobić bez kontekstu Światowych Dni Młodzieży, tym bardziej, że papież Franciszek nieustannie podkreśla, że te dwa wydarzenia są mocno związane ze sobą.

KAI: Według księdza ostatni Synod Biskupów coś w Polsce zmienił?

– Przede wszystkim spowodował to, że w wielu miejscach zaczęto mówić o młodzieży na serio. Dokument finalny Synodu jest czytany, komentowany. Zmieniła się też nasza definicja młodych: przestaliśmy ich identyfikować tylko jako określoną grupę wiekową, ale, tak jak mówił o tym już św. Jan Paweł II i przypomina papież Franciszek, staramy się myśleć o młodych ludziach, jako tych, którzy są na etapie odkrywania swojego powołania, swojego miejsca w Kościele. Myślę, że młodzi ludzie są też bardziej ośmieleni i przekonani, że w Kościele jest dla nich miejsce, że mogą coś w Kościele zmienić, ale przede wszystkim: otrzymać.

Jednocześnie też zakończony niedawno Synod przestrzega nas, co wybrzmiało także w Panamie, byśmy nie starali się budować Kościoła „równoległego”: Kościół ludzi młodych nie ma być alternatywą dla wspólnoty Kościoła powszechnego.

KAI: Jak realizowanie postanowień Synodu wygląda dziś z perspektywy księży? Czy w Polsce zaczęła się jakaś rewolucja?

– Zmiany w Kościele, o które proszą ludzie młodzi, dokonują się na drodze ewolucji, a nie rewolucji. I bardzo dobrze, bo rewolucja zakłada, że to, co stare zostanie zniszczone i dopiero zacznie się budowa czegoś nowego, lepszego. Natomiast ewolucja zakłada ożywienie, zmienienie, poprawienie pewnych rzeczy, ale też kontynuowania tego, co dobre. Nie możemy zakładać, że przed Synodem wszystko w Kościele było źle i teraz, dzięki młodym, którzy odważnie zaczęli o tym mówić, zaczną się jakieś gwałtowne zmiany.

Jeśli miałbym wskazać jakiś kamień milowy w naszym duszpasterstwie młodzieży, to powiedziałbym raczej, że były nim także Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, które przyciągnęły wielu młodych do Kościoła. Ten proces odkrywania Kościoła trwa dalej. Wymaga on oczywiście dużych zmian i zaangażowania ze strony księży, ale też ze strony młodzieży. Bo to nie jest do końca tak, że problemem są księża, którzy nie chcą się zajmować młodzieżą w Kościele. Czasem jest też tak, że to młodzież nie chce zajmować się Kościołem. Mam na myśli tych wszystkich, którzy Mszę św. jedynie „przesiadują” w ławkach, którzy przychodzą 5 minut po rozpoczęciu i wychodzą 5 minut przed końcem. Współpraca i zmiany wymagają zaangażowania obu stron.

KAI: A jak został w Polsce odebrany Dokument Końcowy Synodu Biskupów? Jak Ksiądz go odebrał?

– Być może to, co powiem zabrzmi kontrowersyjnie, ale papież Franciszek nie mówi nt. młodzieży rzeczy, których wcześniej nie słyszeliśmy w Kościele. Te same treści, czasem nieco inaczej ubrane w słowa, przekazywali nam też poprzedni papieże.

A sam Dokument Synodalny jest podsumowaniem, zresztą bardzo długim, tych refleksji, które z inicjatywy papieża Franciszka zostały zebrane i przepracowane w ostatnim czasie. Nie da się tego tekstu przeczytać w jeden wieczór i uznać, że już się go poznało. Ojciec Święty zachęca, by się nim modlić i ma on pomóc i księżom i młodym w wypracowaniu własnej recepty, odpowiedniej do konkretnych lokalnych realiów.

To też dokument, w którym bardzo mocno mówią sami młodzi. Wczytując się w ich głosy zastanawiamy się w Polsce, co my możemy zrobić, jak odpowiedzieć na to, co oni sami mówią. Tym bardziej, że ten głos młodzieży, to wynik długiego procesu synodalnego, wielu konsultacji, ankiet, badań, spotkań i zaangażowania osób z całego świata. On nie powstał „na kolanie”. I nie jest gotową receptą na nasze problemy w Kościele.

KAI: A czy jest coś, co Ksiądz by do niego dodał z naszego polskiego doświadczenia?

– Na pewno bym ten dokument trochę „odchudził”, bo rzeczywiście jest on bardzo opisowy i szeroki. Włożyłbym w niego też trochę więcej nawiązań do nauczania św. Jana Pawła II. Nie dlatego, że jestem Polakiem, ale dlatego, że jego wkład w duszpasterstwo młodych jest olbrzymi i coraz bardziej zapominany. W temacie młodzieży papież pozostawił nam bardzo wiele odpowiedzi, których dziś na nowo zaczynamy szukać.

Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną inspirację do pracy z młodymi, która wprost wynika z Ewangelii, a nieco gubi się w obszernym tekście dokumentu. Mam na myśli zadanie, jakie stoi przed duszpasterzami. Co robił Jezus, spotykając się ze swoimi uczniami? Nauczał ich. Szukał odpowiednich środków, mówił w przypowieściach, słuchał pytań, ale cały czas konsekwentnie ich nauczał. Nie pytał: co byście chcieli, żebyśmy dziś robili, ani: to o czym chcielibyście porozmawiać? Oczywiście znał kontekst w jakim żyli, przebywał z nimi, towarzyszył, słuchał ich, wyjaśniał Pismo i odpowiadał na pytania. On sam troszczył się, by odkryć przed nimi najważniejsze treści i głosił Królestwo Boże.

KAI: A o czym Ksiądz będzie mówił podczas rozpoczynającego się spotkania CCEE?

– Będę mówił o naszym przygotowaniu do ŚDM w Panamie i o doświadczeniach młodych ludzi, którzy wzięli udział w tym spotkaniu, o tym, co to wydarzenie nam dało. Będę miał okazję do opowiedzenia szerzej o duszpasterstwie młodzieży w Polsce, o tym, że ŚDM są jego osią. A także o tym, jak młodzi Polacy odebrali słowa papieża Franciszka w Panamie. Będę się starał wspierać świadectwami młodych Polaków.

KAI: Jakie to świadectwa? O czym mówili młodzi Polacy po powrocie?

– Wzruszających świadectw jest wiele. Jednym z nich jest opowieść o ubogiej osobie, która gościła podczas ŚDM pielgrzyma z Polski i na zakończenie pobytu podarowała mu na pamiątkę to, co miała w domu najcenniejszego: swój łańcuszek z medalikiem, zdjęty z szyi. Podobnych scen mówiących o wielkim sercu i wielkiej otwartości było w Panamie wiele. Także doświadczenie tej biedy i nierówności społecznych wielu pielgrzymom otworzyło oczy i pozwoliło w innym świetle spojrzeć na wszystko, co mamy w Polsce.

W młodych Polakach pozostało też doświadczenie innej kultury i innego oblicza Kościoła, w który młodzi i wszyscy świeccy są bardzo zaangażowani. I oczywiście, pozostały słowa Ojca Świętego: te mówiące o byciu „Bożym teraz”, o tym, że Maryja to „influencerka” Boga – młodzi do tych słów i wydarzeń wracają. Wystarczy spojrzeć, co wciąż wrzucają do mediów społecznościowych.

KAI: A co najbardziej zostało Księdzu w pamięci? Tym razem, jako dyrektor KBO ŚDM, miał Ksiądz więcej zadań, ale też więcej okazji do obserwacji.

– Zostało we mnie to przekonanie, o którym mówiłem już w Krakowie. Czy się to komuś podoba, czy nie: ŚDM są dziełem Ducha Świętego i bez jego pomocy, tak po ludzku nie mogą się udać. Wiele jest niewiadomych, zmian, spraw do ogarnięcia. Ale kiedy patrzyłem na młodzież, która wracała z Panamy, po raz kolejny przekonałem się, że warto podjąć to wyzwanie. Wszyscy młodzi, którzy wracali z ŚDM byli inni, odmienieni tym, czego doświadczyli.

KAI: Wrócili, i co dalej? Jakie czekają na nich propozycje? A także na tych, którzy w Panamie nie byli?

– Na młodych ludzi, przede wszystkim czeka dziś ich parafia. Podobne pytanie pojawiało się po spotkaniu młodych w Krakowie i wówczas też mówiliśmy, teraz jest wasz czas na to, żeby odkryć na nowo swoją parafię. A żeby utrwalić to, co działo się w Panamie, przygotowujemy teksty papieża Franciszka, które będą wydane w formie notatnika. Planujemy też wydarzenia, które mogą być dla nich kolejną inspiracją: to np. tegoroczna Lednica, podczas której będziemy też powracać do tego, co działo się w Panamie.

Młodzi ludzie są bardzo kreatywni, to wybrzmiało także podczas Synodu Biskupów. Dlatego niewłaściwe jest patrzenie na młodych, jako tych, którzy przychodzą i tylko pytają: to czym się mamy zająć w Kościele? Wielu młodych ludzi przychodzi do Kościoła z gotowymi pomysłami, albo z intuicjami, które wspólnie możemy przekuwać na konkretne działania. I to słowo: wspólnie chciałbym podkreślić. Bo Kościół, to nie jest plac zabaw, ani, przepraszam za słowo – “cyrk”, w którym mamy występować jedni przed drugimi i się nawzajem oklaskiwać. Kościół, to wspólnota, którą budujemy razem. I dlatego nad pytaniami takimi, jak: co po Panamie, czy: co po Synodzie – też chcemy zastanawiać się razem. Dlatego zapraszamy młodych do parafii, by tam wspólnie o tym pomyśleć.

KAI: Ale czy to nie jest zbyt optymistyczne założenie, że w każdej parafii ktoś młodemu człowiekowi da dojść do słowa? Mamy przecież i takie, w których rzeczywiście na młodych ludzi nikt nie czeka, nie ma dla nich czasu, albo zwyczajnie ich nie rozumie.

– Wówczas mogą poszukać diecezjalnego duszpasterza młodzieży, albo grup czy wspólnot poza parafialnych. Ale w większości przypadków i w parafiach da się coś zrobić. Trzeba podchodzić do sprawy z wiarą i pokorą, a nie w duchu rewolucji. Wszyscy: młodsi i starsi musimy stawiać sobie nieustannie pytanie o drogi, jakimi możemy siebie i innych prowadzić do Boga.

KAI: Mając w pamięci doświadczenia całego procesu synodalnego, ŚDM i wielu innych wydarzeń, co wg księdza mogłoby być dziś znakiem rozpoznawczym polskiego duszpasterstwa młodzieży na arenie międzynarodowej? Czymś, czym nie tylko możemy, ale wręcz powinniśmy się podzielić?

– Z pewnością dwie rzeczy, które może z pozoru są oczywiste. Po pierwsze: tradycja, którą w Polsce mamy, pielęgnujemy i która wciąż jest żywa. Mam na myśli pobożność maryjną, koła Żywego Różańca, w których młodzi modlą się dziś na potęgę, przeżywanie wiary i liturgii, które wyraża się też w postawach takich, jak choćby klękanie podczas Przeistoczenia. Młodzi sam z resztą mówili o tym w ankietach przed synodalnych: chcemy porządnej, poważnej liturgii, a nie przedstawienia.

A druga rzecz, to Sakrament Pojednania, który jest w Polsce bardzo mocno przeżywany i którego młodzi dziś szukają. Wiele dziś mówimy o sposobach towarzyszenia młodym ludziom, o tym, że trzeba szukać nowych dróg by być z nimi. A Sakrament Pojednania, to taki właśnie sposób bycia z młodymi, którego nie trzeba poprawiać i taka obecność, przez którą młodego człowieka dotyka sam Pan Bóg. Zapominając o tym, zaczynamy wyważać otwarte drzwi i na nowo wymyślać odpowiedzi, które Kościół ma od wieków.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.