Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

Sługa Boży Jerzy Ciesielski. Wspominamy przyjaciela św. Jana Pawła II

09.10.2017 , Kraków / Liliana Leda / bd Ⓒ ℗

Sample Fot. YouTube

– Jerzy Ciesielski pokazuje współczesnym młodym ludziom, że w życiu jest miejsce na Boga, wiarę, małżeństwo, dzieci, karierę i pasje, i że te sfery da się pogodzić. Młodzi powinni inspirować się jego życiem – mówi w rozmowie z KAI ks. prof. Jan Machniak, biograf Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego. 9 października mija 47. rocznica tragicznej śmierci wykładowcy Politechniki Krakowskiej, znakomitego naukowca, sportowca i przyjaciela Karola Wojtyły, który wraz z dwójką dzieci zginął w katastrofie statku na Nilu w Sudanie, gdzie pracował jako tzw. visiting professor.

Liliana Leda (KAI): Jest Ksiądz Profesor autorem biografii Jerzego Ciesielskiego oraz innych publikacji na jego temat. Skąd zainteresowanie tą postacią?

Ks. prof. Jan Machniak: W czasie studiów w Rzymie spotkałem Jana Pawła II i byłem u niego na prywatnej audiencji. Ojciec Święty zapytał mnie, a wiedział, że studiuję duchowość, czy znam Jerzego Ciesielskiego. Wiedziałem, że był taki człowiek i że w kościele św. Anny w Krakowie znajduje się jego tablica nagrobna, ale nie znałem go bliżej. Wtedy papież powiedział: „To się zainteresuj, bo to jest bardzo ciekawy przykład duchowości świeckich”. Od tego czasu, czyli od lat 80., zacząłem interesować się Jerzym Ciesielskim. Poznałem jego żonę Danutę, córkę Marysię i podczas rozmów z jego żoną dowiedziałem się, że prowadził bardzo głębokie życie wewnętrzne. Jego żona powierzyła mi jego osobiste listy i notatki. Miałem okazję je przestudiować i wykorzystać do napisania książki o duchowej sylwetce Jerzego Ciesielskiego.

Jaki obraz człowieka ukazywały jego prywatne zapiski?

– Jerzy Ciesielski zaczął pisać w ostatnich dniach II wojny światowej i aż do tragicznej śmierci w 1970 r. Możemy więc go poznawać przez pryzmat jego listów i notatek. Po dogłębnym przeanalizowaniu tych treści zorientowałem się, że Jerzy Ciesielski od wczesnego dzieciństwa był człowiekiem, który prowadził bardzo głębokie życie wewnętrzne. Był ministrantem w kościele św. Anny, później działał w katolickiej organizacji „Iuventus Christiana”. Jego przyjacielem i kierownikiem duchowym był wówczas bp Jan Pietraszko. Potem jako student Politechniki odkrył duszpasterstwo młodego wikarego ks. Karola Wojtyły. Tak tworzyło się późniejsze „Środowisko”.

Czytaj także: Papież uznał heroiczność cnót Jerzego Ciesielskiego

Z jego notatek jasno wynika, że był człowiekiem rzeczywiście wielkiego kalibru. Miał zainteresowania techniczne, studiował na Politechnice Krakowskiej, ale jednocześnie studiował wychowanie fizyczne i co było niesamowite – praktykował wiele dyscyplin. Był instruktorem pływania i narciarstwa, doskonale grał w piłkę ręczną, uprawiał wioślarstwo. W okresie studiów był członkiem Klubu Sportowego „Cracovia” i grał w zespole koszykówki, reprezentując Polskę na zawodach międzynarodowych. W Akademickim Związku Sportowym uprawiał wioślarstwo. Gdy poznał Karola Wojtyłę, zapalił przyszłego papieża do chodzenia po górach. To on był swoistą „sprężyną organizacyjną” tych wyjazdów w góry i na narty. To również Jerzy Ciesielski nauczył przyszłego papieża jazdy na nartach i organizował też słynne wyjazdy kajakowe.

Jak ta przyjaźń się wyrażała?

– Mogę powiedzieć z całym przekonaniem, że była to wielka przyjaźń, budowana na wspólnych zainteresowaniach, przede wszystkim duchowych. Karol Wojtyła prowadził też bardzo bogate życie wewnętrzne i od wczesnej młodości szukał Boga. Dlatego, gdy spotkał świeckiego człowieka, który też szuka Boga, to bardzo głęboko się zaprzyjaźnili. Do tego stopnia, że później Karol Wojtyła uczestniczył w różnych ważnych wydarzeniach życia Ciesielskiego, błogosławił jego małżeństwo, chrzcił dzieci. Przeżywał też razem z Ciesielskim całą jego karierę zawodową na Politechnice Krakowskiej. Ciesielski był specjalistą od konstrukcji sprężonych, wymyślił nową metodę dodawania żywic do betonu, co sprawiało, że beton stawał się bardziej elastyczny.

Karol Wojtyła bardzo cenił w Jerzym Ciesielskim jego zdecydowane przekonania, wierność ideałom, a także to, co ich też połączyło, czyli wspólne zainteresowania sportem. Poza tym Ciesielski, oprócz tego, że był bardzo religijny, to był także oddanym patriotą, tak jak Karol Wojtyła.

Dlaczego rozpoczął się proces beatyfikacyjny Jerzego Ciesielskiego?

– Karol Wojtyła był świadkiem jego głębokiego życia wewnętrznego. Wiedział o tym, że Ciesielski dużo się modli, a swoje życie osobiste i zawodowe układa według wartości religijnych. Karol Wojtyła jako arcybiskup, później kardynał, uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II, na którym przypominano, że wszyscy są powołani do świętości i dużo mówiono o świętości świeckich. Dla Karola Wojtyły było ewidentne, że Ciesielski może być wzorem dla ludzi świeckich. Właśnie człowiek, który z jednej strony żyje pełnią życia: małżeństwo, rodzina, dom, jest zaangażowany także w swoją pracę zawodową i to z ogromnymi sukcesami, a z drugiej strony, dla którego w centrum życia zawsze stał Bóg. Jerzy Ciesielski rzeczywiście promieniował świętością.

Na jakim etapie jest obecnie proces beatyfikacyjny?

– Proces rozpoczął się jeszcze w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. W Rzymie został doprowadzony do etapu orzeczenia heroiczności cnót. Obecnie jest bardzo zaawansowany, w tej chwili właściwie brakuje tylko cudu. Dlatego warto modlić się o cud, bo nie ma innych przeszkód, by proces mógł się posunąć dalej. To jest w tej chwili taka rzecz najważniejsza. W przypadku osób świeckich jest to zwykle trudniejsze. Wielu ludzi inspiruje się osobą Jerzego Ciesielskiego w tym sensie, że na przykład układa sobie swoje życie według jego programu. Jerzy Ciesielski ukazuje, w jaki sposób nawiązywać swoją relację z Bogiem, a jednocześnie potrafił wkomponować to w swoje życie rodzinne, był w pełni zaangażowanym mężem i ojcem.

W życiu Jerzego Ciesielskiego był czas dla Boga, czas na karierę naukową, na uprawianie wielu dyscyplin sportowych, ale także czas dla rodziny i na ciągłą pracę nad sobą. Czy prowadzenie takiego stylu życia jest dzisiaj możliwe?

– Jerzy Ciesielski ciągle szukał głębszego życia religijnego, był naprawdę cały czas bardzo blisko Boga. Z tych pism ukazuje się nam bardzo wyrazista postać, która wie, że Bóg daje człowiekowi czas, którego nie wolno zmarnować. Ciesielski cały czas podejmował szczegółową pracę nad sobą we wszystkich wymiarach życia. Umiał pogodzić pracę zawodową, swoje pasje i zainteresowania ze świadomym pogłębianiem życia wewnętrznego. Pokazywał, że pogodzenie tych sfer jest możliwe. W „środowisku”, o czym świadczą jego notatki, Jerzy Ciesielski przygotowywał się do życia małżeńskiego. W jego notatkach widać duży wpływ młodego etyka, ks. Wojtyły. Jerzy wiele rozmyślał nad różnymi aspektami miłości, rozumiał ją nie tylko jako uczucie, ale również odpowiedzialność. Jerzy Ciesielski wpisał się na trwałe w duchowe dziedzictwo Krakowa jako świadek Chrystusa. Budował Boży świat jako mąż i ojciec, nie idąc za głosem własnych upodobań, ale za głosem powołania do życia w małżeństwie i rodzinie. Jako uczony uczynił posługę myślenia drogą do świętości.

Ci, którzy znali Jerzego Ciesielskiego, mówili, że w centrum jego życia stał Bóg i rodzina. Jego studenci mówili, że dzielił się z nimi nie tylko wiedzą, ale również bogactwem człowieczeństwa. Jak świętość Ciesielskiego objawiała się za życia?

– Potrafił, mając rodzinę i dom, wkomponować życie duchowe w plan codziennego życia prywatnego i zawodowego. Świętość objawiała się przede wszystkim w szlachetności postawy. Był człowiekiem niezwykle uczciwym. Studenci mówili, że jest sprawiedliwy i wymagający od siebie i od innych. Był ogromnie cierpliwy, ponieważ kiedy widział, że student ma jakiś problem czy trudności, to nigdy go nie wyrzucał, ale starał się mu pomóc, umawiał się na indywidualne spotkania i tak pracował, żeby student zrozumiał. Ale to co jest takie najważniejsze to to, że w tych trudnych, komunistycznych czasach, dawał świadectwo swojej wiary, nigdy jej nie ukrywał i z tego też powodu nie mógł bezpośrednio robić kariery na Politechnice, dlatego wyjechał za granicę, aby tam przygotować profesurę. W kraju powiedziano mu, że będzie miał trudności. Na Politechnice wyróżniał się i został zauważony.

Ciesielski był bardzo dobrym specjalistą w dziedzinie konstrukcji żelbetowych. Obronił pracę doktorską, mimo że nie należał do partii. Ponieważ nie kryje się z przynależnością do Kościoła, na uczelni tym bardziej przyglądają się jego osobie. Gdy robi habilitację, władze uczelni nie przyznają mu stanowiska docenta. Wtedy decyduje się na wyjazd do Chartumu, gdzie ma zamiar kontynuować pracę naukową i przygotowywać się do profesury.

Jego przekonania, związanie z Kościołem, a nie z partią, świadczą o ogromnej odwadze cywilnej. Trzeba pamiętać, że to były czasy komunistyczne i przyznawanie się do religii nie było wtedy tolerowane. On nigdy nie zapisał się do partii, regularnie chodził do kościoła. To można powiedzieć, że jest taka zwyczajna świętość, ale ona w tamtych czasach wymagała jasnych, klarownych postaw, wręcz nawet heroicznych. Gdyż jeśli ktoś nie poszedł na układy, to nie robił kariery.

Pamięć o Jerzym Ciesielskim przetrwała nie tylko ze względu na jego nietypową śmierć, ale nietypowe życie. Kogo dzisiaj powinien inspirować?

– Jest wzorem szlachetnego i prawego naukowca, który jest wierny ideałom, wartościom, który z nich nie rezygnuje i pozostaje wartościom wierny aż do końca. Może być wzorem dla każdego młodego człowieka, który przygotowuje się do dorosłego życia, wzorem dla studenta, wzorem solidnej pracy. A także inspiracją do tego, jak mądrze układać swoje życie i planować je, jak wspólnie podejmować decyzje w małżeństwie. We współczesnym świecie to są bardzo ważne sprawy, ponieważ dzisiaj młodzi ludzie stoją przed taką perspektywą robienia kariery i odkładają małżeństwo na bardzo późno. A Ciesielski wiedział, że kończą się studia i nawet pisał o tym w swoich notatkach, że teraz musi dokonać ważnego wyboru. Z tego powodu odbył dni skupienia w opactwie benedyktynów w Tyńcu, po to, aby rozważyć tę decyzję.

Dzisiaj młodzi ludzie mają wielkie problemy z podjęciem decyzji. Mają trzydzieści kilka lat i jeszcze uważają, że są za młodzi na małżeństwo. Jerzy Ciesielski pokazuje, że można w zwyczajnych warunkach studiowania, robienia kariery, dojrzewać do tego, by być mężem, ojcem, ale też kolegą i przyjacielem. Dzisiaj jest moda na wyścig szczurów, czyli jak ktoś odkrywa jakieś zdolności, to już liczy się dla niego tylko nauka. Wtedy zapomina o domu, o rodzinie i małżeństwie. A człowiek cały powinien się rozwijać. Także swoje uczucia i emocje, ponieważ rozwinięcie tylko swoich zdolności intelektualnych, czy chęć robienia kariery prowadzi do ślepej uliczki, z której później ciężko jest wybrnąć. Jerzy Ciesielski pokazuje jakie są te zasady, prawidłowości dla integralnego rozwoju, wymiaru duchowego, intelektualnego ale też fizycznego. Może być wzorem dla współczesnych ojców, ponieważ pomimo wielu obowiązków uczestniczył w wychowaniu dzieci, był dla nich ważny i cenił je.

Na czym polega aktualność Jerzego Ciesielskiego?

– We współczesnym świecie bardzo nam potrzeba ludzi, którzy będą świadkami wiary. Jerzy Ciesielski jest świadkiem wiary. On ze swojej wiary uczynił program życia. To człowiek, który stawia na pierwszym miejscu sprawy Boże i nie traci na tym. Warto podkreślić jego uczciwość i wytrwałość w dążeniu do celu. Nawet te trudności, jakie spotykał w pracy zawodowej, nigdy nie odebrały mu radości życia. On wytrwale dążył i ten cel osiągnął. Kiedyś zdarzyło się, że na Politechnice wypadło mu z torby Pismo Święte i kolega go zapytał „To ty jeszcze to czytasz?”, odpowiedział „tak, codziennie to czytam”.

Jego życie to pełne zaangażowanie w różne wymiary, a jednocześnie jasne stawianie hierarchii wartości. Jego postać ukazuje nam współczesnym, że chrześcijanin to człowiek otwarty na świat, który patrzy na świat jako dar od Boga i chce ten świat mądrze przemieniać, biorąc za niego odpowiedzialność poprzez codzienną, sumienną pracę. Uczy nas też rozsądnej i wytrwałej pracy nad sobą. Pokazuje, czym jest odwaga bycia chrześcijaninem w naszych czasach.

Rozmawiała Liliana Leda

Wersja do druku

Przeczytaj także

06 października 2017 12:51

Ks. Dariusz Kowalczyk dla KAI: idealizm młodych ludzi przynosi cudowne owoce!

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.