Drukuj Powrót do artykułu

Ks. Zbigniew Pawłowski. Misjonarz w sercu Afryki

22 października 2019 | 18:45 | Urszula Siniarska | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Rwanda, perła Afryki, kraj tysiąca wzgórz stał się miejscem misyjnej posługi pallotyna ks. Zbigniewa Pawłowskiego. 44 lata spędzone w samym sercu Afryki to piękna księga zapisana pracą duszpasterską, realizacją różnorodnych projektów promujących człowieka, a przede wszystkim odpowiadanie na Boże zamysły przemawiające z codziennych wydarzeń. Z okazji trwającego Nadzwyczajnego Tygodnia Misyjnego przybliżamy sylwetkę ks. Zbigniewa Pawłowskiego.

„Caritas Christi urget nos”

Założyciel Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego św. Wincenty Pallotti fundamentalnym przesłaniem swoich duchowych synów i córek uczynił słowa “Caritas Christi urget nos” (Miłość Chrystusa przynagla nas).

20 września 1974 r. siedmiu pallotynów wyruszyło w tzw. drugiej „karawanie misjonarzy” (pierwsza miała miejsce rok wcześniej) do Kigali, stolicy Rwandy. Był wśród nich młody kapłan, który niespełna 5 miesięcy wcześniej, bo 27 kwietnia 1974 r. otrzymał święcenia kapłańskie w Pallotyńskim Seminarium Duchownym w Ołtarzewie.

Urodzony 27 sierpnia 1949 r. w Czerniewie (obecnie diecezja ełcka), od dziecka bardzo chciał wyjechać na misje. Rwanda, perła Aryki z deszczowymi lasami, wilgotną roślinnością sawanny, o pagórkach zachwycających piętrami bujnej roślinności i Narodowym Parkiem Wulkanów, podobnie jak inne kraje kontynentu nosiła brzemię konfliktów plemiennych oraz plagi ubóstwa. Ks. Zbigniew zastał kraj piękny, ale niczym wulkan drżący od naporu wewnętrznych konfliktów. Zapewne polski misjonarz nie spodziewał się, iż wulkan ten wybuchnie i naznaczy boleśnie 44 lata jego misyjnej posługi w tej perełce kontynentu.

Misja głoszenia – praktyka miłości

Po krótkim kursie języka Kinyarwanda z entuzjazmem rozpoczął pracę w parafii Mugombwa, a następnie w Save, w diecezji Butare. Nie ograniczał się do głoszenia Miłości Boga, ale ją praktykował. Pragnął, aby Chrystus promieniował w ludziach pozbawionych szans na rozwój, upokorzonych ubóstwem i wykluczeniem.
W centrum ewangelizacji stawiał sakramenty, a jego katechezy i homilie, a przede wszystkim osobiste świadectwo wiary, zdobywały dla Chrystusa nowych wiernych. Był głęboko przeświadczony o roli laikatu w Kościele. Czerpiąc natchnienia z charyzmatu św. Wincentego Pallottiego angażował wszystkie stany w misję apostolatu.

26 grudnia 1976 r. zostaje wikariuszem w Gikongoro. Następnie w latach 1979-1993 pełni posługę proboszcza i rektora w Kigali-Gikondo. Od 15 lipca 1993 r. do 28 lutego 1994 r. – proboszcza w Kinoni. Wszędzie, gdzie się pojawia, zyskuje ogromną sympatię wiernych. Jego rozbrajający uśmiech, spokój i brak pośpiechu połączone z konkretnym przekazem i konsekwencją w działaniu budzą wśród Afrykańczyków najpierw ciekawość białego człowieka, a potem szacunek i wielką sympatię.

Menedżer apostolstwa słowa drukowanego

Jedną z cech pallotyńskiego charyzmatu jest apostolstwo słowa drukowanego. Polscy pallotyni, idąc śladem podobnych inicjatyw, realizowanych przez wspólnotę w różnych krajach na świecie, także w Rwandzie otworzyli drukarnię i wydawnictwo Pallotti-Presse. Oficjalna inauguracja działalności tych jednostek miała miejsce 9 września 1984 r. W latach 2003-2005 r. dyrektorem i rektorem kompleksu był ks. Zbigniew Pawłowski. Dzięki umiejętności łączenia pracy duszpasterskiej ze zmysłem praktycznej realizacji projektów ks. Zbigniew zapisał się jako skuteczny menedżer tej instytucji. Kontynuował spuściznę dotychczasowych dyrektorów wydawnictwa, którzy skutecznie odpowiadali na potrzebę utrwalania i szerokiego rozpowszechniania Dobrej Nowiny poprzez książki i czasopisma.

W służbie na rzecz przebaczenia i pojednania

Kibeho – mała miejscowość w rwandyjskiej diecezji Gikongoro miała stać się w przyszłości dla polskiego misjonarza miejscem szczególnej misji. Dziś Kibeho jest celem pielgrzymek do znajdującego się tam sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Zostało ono wzniesione na polecenie Maryi, która objawiała się tam od 28 listopada 1981 r. do 28 listopada 1989 r. trzem uczennicom jako Matka Słowa i Matka Bolesna, wzywając do modlitwy i szczerego nawrócenia serc.

Jedna z najtragiczniejszych wizji miała miejsce 19 sierpnia 1982 r. Wówczas dziewczęta ujrzały rzekę krwi i tysiące ofiar masowych mordów. Wizja ta była przepowiednią bratobójczej rzezi, do której doszło w Rwandzie w kwietniu 1994 r. Wówczas to, w trakcie trzech miesięcy, zamordowano w bestialski sposób ponad 800 tysięcy ludzi. Plemię Tutsi zostało poddane przez Hutu bezwzględnej etnicznej czystce. Sąsiedzi zabijali sąsiadów, mężowie swoje żony. Mordowano w wioskach, na stadionach, w kościołach. Trzy miesiące, od kwietnia do lipca 1994 r., piekło otworzyło nad Rwandą swoje wrota, wpisując się w zbiorową pamięć jej mieszkańców, ale także misjonarzy.

Ks. Zbigniew, podobnie jak jego współbracia, znalazł się w samym oku cyklonu ludobójstwa. Rwandę opuścił wraz z ewakuowanymi obcokrajowcami. Powrócił po 3 miesiącach, aby kontynuować swoją misję – w innym już kraju! Kraju przeoranym głębokimi ranami szaleńczej nienawiści, okrutnej, bestialskiej przemocy, zdrady i bezdennego cierpienia.

Po czasie pożogi ks. Zbigniew zajął się odbudową zniszczonego biskupstwa Ruhengeri. Zorganizował odbudowę kościołów i plebanii, małego seminarium duchownego, 3 szkół średnich i jedynej w Rwandzie szkoły katechetycznej. Nadzorował budowę i formowanie diecezjalnego sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w mieście Ruhengeri.

Był także odpowiedzialny za formację 28 kleryków z diecezji Ruhengeri, studiujących w Wyższym Seminarium Duchownym w Zambii. Angażował się w odbudowę struktur misyjnych, a przede wszystkim zranionych ludzkich serc.

U stóp Matki Słowa w Kibeho

Rwanda potrzebowała cudu przebaczenia. Przebaczenia mordercy męża, żony, dzieci i innych najbliższych. Rzecz po ludzku niemożliwa. A jeszcze trudniejsza, gdy mordercą był sąsiad, nauczyciel lub nawet osoba bliska. Dwa miejsca stały się szczególnie uprzywilejowane w rozlaniu łaski przebaczenia i skruchy. I oba znalazły się pod opieką pallotynów: sanktuarium Jezusa Miłosiernego w Ruhango i Matki Słowa w Kibeho.

Od sierpnia 2005 r. kustoszem sanktuarium w Kibeho i rektorem miejscowej wspólnoty pallotyńskiej został ks. Zbigniew. Jak podkreślał, sanktuarium położone na wzgórzu, symbolu rwandyjskiej martyrologii ze względu na złożone na nim 25 tysięcy prochów ofiar masakry, ma być miejscem przebaczenia, nawrócenia i pokoju. „Ludzie muszą sobie nawzajem darować winy. Kibeho to szkoła przebaczenia, w której zapomina się, kto jest Tutsi, a kto Hutu. To miejsce pojednania, w którym rozbrzmiewa Ewangelia Krzyża, a pod opieką Matki Słowa ludzie odnajdują nadzieję” – tłumaczył.

Poza pracą duszpasterską misjonarz zajmował się także rozbudową zaplecza pielgrzymkowego. Chciał, aby 600 tysięcy pielgrzymów odwiedzających rokrocznie sanktuarium znalazło godne miejsce spotkania z Chrystusem i drugim człowiekiem.

Dzięki staraniom polskiego pallotyna w Kibeho realizowanych jest wiele inicjatyw o charakterze pastoralnym i socjalnym: szkoły, ośrodek zdrowia, parafia, wspólnoty religijne, opieka nad wdowami, sierotami, okaleczonymi, „To spotkanie z ludzkim cierpieniem, biedą materialną, jak i z duchowym głodem” – mówił ks. Pawłowski.

Ludobójstwo w Rwandzie kosztowało życie prawie miliona Tutsi. Ale to nie jedyna przerażająca liczba. Kolejna pokazuje ogrom cierpienia osieroconych i okaleczonych dzieci. Szacuje się, iż hekatomba z 1994 r. pozostawiła po sobie 100 tys. sierot.

Cierpienia osieroconych dzieci głęboko poruszyły serca polskich misjonarzy. Jako naoczni świadkowie wydarzeń i ich skutków przekazywali oni wiernym w Polsce informacje o okrutnych cierpieniach najmłodszych. W 1996 r. został uruchomiony projekt o nazwie Pallotyńska Adopcja Serca. Ks. Zbigniew był jego wieloletnim koordynatorem i pomostem łączącym adopcyjnych rodziców w Polsce i adoptowane dzieci w Rwandzie, które dzięki patronatowi materialnemu i duchowemu mogły się uczyć, leczyć i wchodzić w dorosłe życie. „Sieroty cierpią z wielu powodów, zwłaszcza psychiczne i duchowo, bo są na tym świecie same. Nie mają nikogo, kto by się nimi zainteresował, skarcił, pochwalił, przytulił. Adopcja Serca ociera niejedną łzę, wypełnia nadzieją pustkę sierocego serduszka” – mówił.

Spełniona misja

W 2018 r., po 44 latach pobytu w Rwandzie, ks. Zbigniew powrócił do Polski, do rodzimej wspólnoty w Ząbkach. Ma poczucie spełnionej misji. Wszystkie dzieła zapoczątkowane i realizowane przez polskich pallotynów i przez niego osobiście znalazły się w dobrych rękach. Ziarno wydało owoce w postaci rwandyjskich kapłanów, którzy swoje powołanie i duchową oraz intelektualną formacje zawdzięczają polskim pallotynom, w tym także ks. Zbigniewowi, i z powodzeniem wcielają charyzmat Pallottiego na Czarnym Lądzie.

Jednak ks. Zbigniew nie osiadł laurach. Poprzez katechezy, homilie, spotkania misyjne i inne inicjatywy formuje świadomość odpowiedzialności za misje wśród wierzących na polskiej ziemi.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.