Drukuj Powrót do artykułu

List Kościołów Niemiec nt. zakończenia wojny

08 maja 2005 | 18:30 | ts //mr Ⓒ Ⓟ

W związku z 60. rocznicą zakończenia II wojny światowej, dwa największe Kościoły Niemiec – katolicki i ewangelicki – przypomniały, że należy dokonać rachunku z przeszłością i zachować w pamięci ofiary panowania przemocy narodowo-socjalistycznej. Publikujemy treść listu.
*Kto traci pamięć, traci orientację* |
|Słowo Kościołów chrześcijańskich Niemiec z okazji 60. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej

Po raz 60. obchodzimy 8 maja 2005 roku rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej. Tego dnia narody Europy i świata, a wraz z nimi i my, Niemcy, zostały ostatecznie wyzwolone spod okrutnego panowania narodowego socjalizmu. Przez długi jeszcze czas odczuwano cierpienia wojenne, a orędzie pojednania bardzo powoli znajdowało posłuch. Jednak mimo to wraz z tą datą rozpoczęła się epoka, w której pokój w Europie zaczął nabierać realnych kształtów. Również i dziś, w sześćdziesiąt lat od zakończenia wojny, jako Kościoły chrześcijańskie pragniemy być orędownikami pokoju.

Przypominamy, abyśmy byli świadomi własnej odpowiedzialności.

Coraz mniej żyje wśród nas ludzi, którzy sami przeżyli okrucieństwa wojny, wydarzenia ją poprzedzające i nowy początek po katastrofie, i którzy mogą z własnej perspektywy o tym opowiadać. Tym bardziej usilne stały się starania, by opracować te wydarzenia historycznie i zabezpieczyć osobiste wspomnienia świadków tamtych czasów. Świadczą o tym liczne nowe filmy, audycje telewizyjne i książki. Historia przemocy, która wyszła z ziemi niemieckiej i odbiła się również na Niemczech, świadomie czy nieświadomie, wywiera w dalszym ciągu wpływ na życie, sposób myślenia i wrażliwość ludzi. Tak więc ciągle na nowo istnieje potrzeba rozprawiania się z naszą historią i jej interpretacją. Kto traci pamięć, traci orientację.

Nie upamiętniamy historii nieszczęść i win dlatego, aby się na wieki do niej przykuć, ale dlatego, by przerwać jej zaklęty krąg. Jako chrześcijanie wiemy, że wiara w dobroć Boga wyzwala i pozwala w sposób wolny stawić czoła mrocznym stronom własnej biografii i historii win własnego narodu.

Przypominamy, aby okrucieństwa drugiej wojny światowej i panowanie przemocy narodowo-socjalistycznej zachowały swoją przestrzegającą siłę.

Druga wojna światowa pociągnęła za sobą ponad 50 milionów ofiar śmiertelnych. Na wschodzie Europy, gdzie wojenna kampania niemiecka prowadzona była jako wojna zagłady rasistowskiej, ale także i w Niemczech zniszczonych zostało wiele miast i wsi. W niemieckich obozach koncentracyjnych dokonywano niewyobrażalnych zbrodni. Planowa zagłada Żydów jeszcze i dziś przekracza wszelkie wyobrażenia. Jakkolwiek trudne wydawałoby się naszym rówieśnikom i młodemu pokoleniu stawianie ciągle przed oczami tamtych wydarzeń, pragniemy utrwalać je jako przestrogę i czynić wszystko co w naszej mocy, aby nie było nigdy możliwe powtórzenie tego okrucieństwa.

Przypominamy, abyśmy nie mylili się co do bałamucenia człowieka, jego zdolności do nieludzkich czynów i jego braku odwagi.

Do przypomnienia o zbrodniach dokonanych przez Niemców przyczyniło się przypominanie w ostatnich latach niemieckiego ruchu oporu i jego uczestników. Spiskowcy 20 lipca, członkowie “Białej Róży”, mężczyźni i kobiety tacy jak Dietrich Bonhoeffer, Alfred Delp, Bernhard Liechtenberg czy Sophie Scholl są świadkami lepszego świata i pozostają świecącym i dodającym otuchy przykładem buntu sumienia przeciwko bezprawiu i przemocy.

Bywało wiele oznak oporu w życiu codziennym czasów nazistowskich. Nie wolno jednak tracić z oczu proporcji: do wyjątków bowiem należała gotowość sprzeciwu wobec barbarzyństwa, nie mówiąc już o gotowości poświęcenia własnego życia w ruchu oporu. Rozpowszechnione natomiast i “normalne” – również wśród chrześcijan – było współdziałanie, milczenie, chęć niewidzenia. Panowanie narodowo-socjalistycznej przemocy mogło skutecznie funkcjonować przez tak długi czas, ponieważ my, ludzie, jesteśmy często ślepi na zło, skłonni do wspierania zła, zbyt tchórzliwi do sprzeciwu przeciwko złu i zdolni do własnych złych czynów. Jako chrześcijanie nie mamy złudzeń, gdy idzie o człowieka: jest on powołany do tego, aby być współpracownikiem Boga, ale ciągle jest opętany przez diabła.

Przypominamy, aby po bezprawiu zadanym ofiarom nie nastąpiło wygaśnięcie pamięci o nich.

Reżim narodowo-socjalistyczny, druga wojna światowa i jej konsekwencje sprawiły, że miliony ludzi stały się ofiarami bezprawia i przemocy. Nieustannym obowiązkiem jest zachowanie pamięci o tych ofiarach i o ile to możliwe, wyciągnięcie ich z anonimowości. Bezprawie, przez które stracili życie, nie może odnosić spóźnionego triumfu z tego powodu, że wygasa pamięć o jego ofiarach.

Przez pewien czas w Niemczech panowało wielkie zawstydzenie, że poza kręgiem ludzi prześladowanych przez reżim narodowo-socjalistyczny, przywoływano we wspomnieniach także inne ofiary niemieckie, przede wszystkim ofiary zmasowanych bombardowań, ucieczek i wypędzeń. Panowała zrozumiała troska, że w ten sposób mogłoby dojść do porównywania ofiar po jednej i drugiej stronie, a co za tym idzie – do relatywizowania niemieckiej winy. Przemilczając jednak te ofiary poszlibyśmy na rękę tym, którzy żyją tylko przeszłością i ich młodym naśladowcom, którzy dziś chcą do własnych celów wykorzystać cierpienia niemieckiej ludności cywilnej. Co ważniejsze, jest to historyczna i moralna odpowiedzialność oddania sprawiedliwości wszystkim ofiarom i przypominanie sobie historii bez skrótów. Tylko wówczas, gdy się tak stanie, również nasi potomkowie uzyskają odpowiedni stosunek do własnego pochodzenia, zakorzenionego głęboko w historii naszego narodu. W ten sposób, nie zacierając przyczyn i skutków, dostrzeżemy przekleństwo zwyrodniałej przemocy, która do dziś obciąża życie wielu ludzi.

Przypominamy, abyśmy byli wdzięczni.

Na skutek próśb i spotykając się ze zrozumieniem, Niemcy zostały uwolnione od wielu skutków, którymi obciążyła nas narodowo-socjalistyczna historia winy. Stosunkowo szybko zachodnia część Niemiec otrzymała szansę budowania systemu opartego na wolności i budowania dobrobytu. Po długich dziesiątkach lat dyktatury komunistycznej w Europie Środkowej i Wschodniej, również we Wschodnich Niemczech, jako jednej z konsekwencji wojny – mimo wszelkich występujących jeszcze problemów – Europa wkroczyła w nową, pełną nadziei fazę swojej historii. Przezwyciężony został podział Niemiec na dwa państwa. Ale my, ludzie, krótko pamiętamy. Przejawiamy skłonność, by to, czym się dzisiaj cieszymy, uważać za coś oczywistego. Łatwo zapominamy, skąd pochodzimy i w jakiej sytuacji znajdował się nasz kraj i naród przed dwoma pokoleniami. Pamięć leczy fałszywe pozory oczywistości. Powoduje, że jesteśmy wdzięczni za to, co osiągnęliśmy, i jednocześnie przypomina, aby znowu nie przegrać szczęścia, jakie zostało nam dane.

Przypominamy, abyśmy nie ustawali w staraniach o zapewnienie i utrwalanie pokoju teraz i w przyszłości.

Obrona pokoju, jego utrwalanie i odnawianie pozostaje naszym głównym zadaniem również w 60 lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Wiemy, że nie ma trwałego pokoju bez sprawiedliwości, bez ochrony praw człowieka, bez wolności i bez poszanowania prawa. Określa to jednocześnie wyzwania, wobec których stoimy tu, w kraju, i w kontaktach z zagranicą.

W życiu wewnętrznym kraju mamy strzec i umacniać cenne osiągnięcia państwa prawa opartego na zasadach wolności i demokracji. W stosunkach zewnętrznych Niemcy muszą kontynuować drogę pokojowego sąsiedztwa i współpracy w coraz bardziej integrującej się Europie. Musimy być wdzięczni, że w znacznej części Europy stosunki zewnętrzne odrębnych państw narodowych w znacznym stopniu stały się już stosunkami wewnętrznymi w jednej Unii politycznej. W ten sposób na kontynencie, od którego w XX wieku rozpoczęły się dwie wojny światowe, zostały stworzone dobre podstawy dla trwałego ładu pokojowego. Teraz Unia Europejska powinna znaleźć równowagę między pogłębianiem wspólnoty między obecnymi jej członkami i ostrożnym kontynuowaniem rozszerzania. Jednocześnie jako Europejczycy ponosimy wielką, być może coraz większą odpowiedzialność za rozwiązywanie problemów międzynarodowych i sprawianie, by zapanowało prawo. Doświadczenie drugiej wojny światowej przypomina, byśmy dołożyli wszelkich wysiłków do stworzenia sprawiedliwego pokoju.

W tym roku w dniu 8 maja przypada niedziela poprzedzająca uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Już w tę niedzielę oczekiwanie wspólnoty chrześcijańskiej kieruje się na przyjście Ducha Świętego. Wyznają go chrześcijanie ponad wszelkimi granicami mówiąc: “Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela”. Ożywcza moc Boga objawiła się nam właśnie w nowym początku po katastrofie drugiej wojny światowej. Możemy jej zaufać także obecnie i w przyszłości.

Hanower/Bonn/Frankfurt nad Menem, 27 kwietnia 2005 r.

Bp dr Wolfgang Huber

Przewodniczący Rady Kościołów Ewangelickich w Niemczech

Kard. Karl Lehmann

Przewodniczący Konferencji Biskupów Niemieckich

Bp dr Walter Klaiber
Za zarząd Wspólnoty Roboczej Kościołów Chrześcijańskich w Niemczech

Tłum. Teresa Sotowska (KAI)

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.