Drukuj Powrót do artykułu

Liturgia i ambona nie są miejscem do przemów polityków

29 stycznia 2019 | 06:32 | Dawid Gospodarek | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. BP KEP

Jeśli jest faktyczna potrzeba, aby politycy zabrali głos w miejscu świętym, należy zadbać, aby odbyło się to poza obrzędem liturgicznym i z przygotowanego miejsca poza prezbiterium (nie z ambony) – mówi w rozmowie z KAI bp Adam Bałabuch, Przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Dawid Gospodarek (KAI): Podczas Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan co roku powraca pytanie o obecność braci niekatolików podczas liturgii eucharystii. Czy niekatoliccy duchowni chrześcijańscy mogą głosić homilię podczas Mszy?

Bp Adam Bałabuch: – W 2017 roku, podczas 377. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, przyjęto wskazania dotyczące homilii mszalnej, które zostały przygotowane przez Komisję ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Jest w nich punkt dotyczący właśnie możliwości głoszenia homilii przez niekatolickich duchownych. Wyraźnie sformułowano stanowisko, że w czasie Eucharystii homilię mogą głosić tylko katoliccy duchowni. Wynika ono z watykańskiego Dyrektorium ekumenicznego z 1993 r., gdzie wyjaśnia się, iż zastrzeżenie homilii kapłanowi i diakonowi jest związane z przedstawieniem tajemnic wiary i norm życia chrześcijańskiego zgodnie z nauką tradycji katolickiej. Dlatego też celem zachowania tej zasady wyjaśnianie słowa Bożego w duchu tradycji Kościoła katolickiego rezerwuje się podczas Mszy Świętej szafarzowi katolickiemu.

KAI: A co z niekatolickimi uczestnikami Mszy, np. podczas ekumenicznych wydarzeń?

– Katolickie normy wyraźnie przestrzegają i zakazują udzielania niekatolikom Komunii św. podczas Eucharystii (jak to wskazuje watykańska instrukcja Redemptionis Sacramentum nr 84) oraz głoszenia homilii (o czym wspomniałem wcześniej), ale nie są już tak rygorystyczne odnośnie udziału w innych elementach Mszy. Dlatego niekatoliccy goście mogą na zaproszenie celebransa zabrać głos podczas słów kończących Mszę po Komunii, albo w ramach różnych specjalnych nabożeństw ekumenicznych, które są również praktykowane.

KAI: Czy niekatolicy mogą np. odczytywać wezwania modlitwy wiernych?

– Tu nie ma konkretnych norm. Przypomnijmy jednak, że wezwania modlitwy wiernych, normalnie przypisane dla diakona (OWMR 94), mogą być czytane też przez lektora (OWMR 99), a więc teoretycznie przez każdą osobę wyznaczoną do czytania na prawach lektora (OWMR 101). Nie ma zatem kategorycznych przeciwwskazań, aby wierzący chrześcijanin uczestniczący w liturgii odczytał odpowiednie wezwania. Ważne jest jednak, żeby te wezwania spełniały liturgiczne normy modlitwy wiernych – krótkie, konkretne. Czasem zdarza się, że w tym miejscu nie ma konkretnych wezwań w odpowiedniej kolejności i tematyce, a wygłaszane dość długie modlitwy. To już wtedy nie jest wezwanie modlitwy wiernych.

KAI: A nieochrzczeni uczestnicy liturgii? Czy np. wyznawcy judaizmu lub islamu mogą odczytywać wezwania modlitwy wiernych?

– Nie jest dobrym pomysłem, aby wyznawcy religii niechrześcijańskich mieli odczytywać wezwania modlitwy wiernych, ponieważ Kościół zanosi modlitwy przez Chrystusa, naszego Zbawiciela. Jeśli ktoś w to nie wierzy, trudno byłoby go włączać w odmawianie takiej modlitwy, która jest dla niego czymś zewnętrznym. Sama taka propozycja złożona niechrześcijaninowi byłaby pewną niezręcznością, podobnie jakby osoba niewierząca odczytywała modlitwy, odrzucając ich adresata, którym jest Bóg.

KAI: Czy wypracowano jakieś liturgiczne formy modlitwy, w które mogliby się włączyć żydzi lub muzułmanie?

– Tak. Wystarczy sięgnąć np. do słynnych spotkań międzyreligijnej modlitwy o pokój, które w Asyżu organizował św. Jan Paweł II. Wypracowano tam pewne schematy, przepracowane później przez Benedykta XVI. Można się tym inspirować, organizując różne międzyreligijne spotkania. Warto zauważyć, że tam każdy modli się oddzielnie. Nie jest to jedna wspólna modlitwa, zanoszona w ramach jakiejś liturgii, tylko każdy wznosi modlitwy w zgodzie ze swoją wiarą i religijną tradycją.

KAI: Często kontrowersje budzą wystąpienia np. polityków tuż przed błogosławieństwem kończącym Mszę. Czy to dobra przestrzeń na aktywność polityków? Co poza ewentualnymi krótkimi ogłoszeniami duszpasterskimi może mieć miejsce w tym czasie na liturgii?

– Kościół nie odcina się od problemów publicznych i społecznych, ale do wystąpienia polityków należałoby podchodzić z wielkim wyczuciem sytuacji, w której mieliby przemawiać. Jeśli jest faktyczna potrzeba, aby zabrali oni głos w miejscu świętym, należy zadbać, aby odbyło się to poza obrzędem liturgicznym i z przygotowanego miejsca poza prezbiterium (nie z ambony).

KAI: Praktykowane są też czasem na początku Mszy specjalne powitania np. przedstawicieli władz, profesorów, innych bardziej znaczących gości. Czy liturgia nie powinna być przestrzenią, gdzie (poza prezbiterium) nikogo się nie wyróżnia i wszyscy są traktowani tak samo?

– Sama liturgia nie jest przestrzenią faworyzowania nikogo z obecnych, czy to władz, czy szczególnych gości, należy przypomnieć, że wszyscy w niej są równymi braćmi i siostrami. Natomiast elegancką formą powitania wybitnych gości we wspólnocie jest wyróżnienie ich imiennie przed rozpoczęciem liturgii. Ceremoniał Biskupów (nr 82) przewiduje specjalny wzgląd na prezydenta państwa, który może być przyjęty liturgicznie z wodą święconą przez biskupa u wejścia do kościoła, a następnie prowadząc go na miejsce.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.