Drukuj Powrót do artykułu

Łukaszenka o zakazie wjazdu dla abp. Kondrusiewicza: „Otrzymał zadania z Polski”

01 września 2020 | 18:17 | belsat.eu | Mińsk Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. catholic.by | BelTA/Associated Press/East News

Niewpuszczenie do kraju zwierzchnika Kościoła katolickiego na Białorusi skomentował prezydent Alaksandr Łukaszenka. Przyczyną ma być rzekome zaangażowanie hierarchy w politykę.

Prezydent podkreślił przy tym, że sprawa jest szczegółowo analizowana. – Jeśli tam wszystko jest czysto i zgodnie z prawem, to i my postąpimy zgodnie z prawem. Dla nas nie ma znaczenia, czy to główny katolik, główny prawosławny czy główny muzułmanin. Powinien żyć zgodnie z prawem. A jeśli na dodatek wlazłeś w politykę i pociągnąłeś za sobą wierzących – katolików, którzy są wspaniałymi ludźmi, to jesteś podwójnie odpowiedzialny – powiedział Łukaszenka.

Szef białoruskiego państwa oznajmił dziennikarzom, że arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz niespodziewanie wyjechał do Warszawy na konsultacje, gdzie otrzymał „określone zadania” i z tego właśnie powodu znalazł się na wspólnej dla Białorusi i Rosji liście osób objętych zakazem wjazdu. Łukaszenka nie powiedział jednak, jakie miałyby być to zadania i nie uściślił, który z krajów – Rosja czy Białoruś – uznała go za osobę niepożądaną i z tego powodu wciągnęła na wspólną listę. Prezydent dodał za to, że posiada informacje, jakoby metropolita, poza białoruskim, posiadał jeszcze obywatelstwo innego kraju. Podkreślił równocześnie, że jest dumny z panującej na Białorusi tolerancji religijnej.

Alaksandr Łukaszenka odniósł się też do wydarzeń na mińskim Placu Niepodległości z 26 sierpnia, gdy chroniących się w murach kościoła pod wezwaniem Św. Św. Szymona i Heleny demonstrantów otoczyła milicja, uniemożliwiając opuszczenie świątyni. – Nie zamknęliśmy kościołów, nawet, jeśli oni uprawiali antyłukaszenkowską, antypaństwową propagandę. Nie zamknęliśmy, a wręcz przeciwnie – staramy się je wspierać i ich bronić. Widzieliście to na Placu. A oni stworzyli fake-news, jakobyśmy tam ludzi do kościoła nie wpuszczali” – powiedział.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.