Drukuj Powrót do artykułu

Martyrologia i polityka polska

31 sierpnia 2011 | 19:24 | Ks. Ignacy Soler Ⓒ Ⓟ

Jednym z polskich filmów ostatnich lat, który przypadł mi do gustu był „Katyń”. Dlatego zaskoczyły mnie opinie krytyczne o filmie Wajdy. Ktoś mówił: „w ogóle nie lubię tego typu filmów, ponieważ już mam dosyć o polskiej martyrologii”. Musiałem przyznać, że to prawda. Film pokazuje cierpienie polskich oficerów, jak zostali niesprawiedliwie potraktowani i ostatecznie zgładzeni. Oczywiście kolejny obraz martyrologiczny: porażka, która staje się zwycięstwem. Trzeba przyznać trochę racji krytykom: czasami możemy już mieć dość martyrologii rozczulającej się nad sobą w poczuciu ofiary.

Zaczyna się wrzesień i z nim szkoła. Dobrze jest zaczynać na nowo, obserwować ile radości znajduje się na pełnych entuzjazmu twarzach nowych uczniów. Niestety otaczający nas ‘świat’ widzi tylko sprawy polityczne i szczególnie wybory, które są już blisko. Jestem kapłanem Chrystusa i uważam, że nie jest moją misją mówić bezpośrednio o polityce, socjologii, ekonomii czy psychologii. Te ludzkie sprawy podlegają opinii. Kapłan powinien być otwarty na wszystkich ludzi, jego serce powinno być powszechne, katolickie. To nie oznacza, że kapłan nie może mówić o sprawach moralnych związanych z tymi tematami. Mogę jednak udzielić konkretnych rad moralnych ludziom zajmującym się polityką, by pomóc im żyć w prostocie i radości życia, jaką widzimy teraz w małych pierwszoklasistach:

1. Polityka nie jest mętną sprawą. Polityka to dobra rzecz, to sztuka tworzenia warunków, by ludzie mogli żyć w pokoju, bezpieczeństwie, rozwijając własne zdolności i powiększając zasoby ekonomiczne.

2. Polityka jest służbą. Tak jak powiedział Arystoteles, powinni się zajmować nią ludzi bogaci, by nie mieli pokus wzbogacenia się tą pracą. Od polityków żąda się zawsze uczciwości i kompetencji.

3. Polityka ma znak pozytywny. Dobry polityk wie, że jego przeciwnik ma zawsze trochę racji i umie to uznać. Czasami mam wrażenie, że dialog między politykami jest raczej monologiem: nikt naprawdę nie słucha drugiego. Człowiek zajmujący się polityką powinien zawsze z uwagą słuchać innych, odkryć strony pozytywne, nawet kiedy krytykują go. Polityka powinna raczej łączyć niż dzielić ludzi.

4. W polityce nie ma podwójnej moralności: te samo prawo regulujące życie prywatne, reguluje podstępowanie w sferze publicznej. Szanuje się wszystkich ludzi, podaje się rękę wszystkim: trzeba odróżniać pogląd na sprawę od przeciwnika, tak jak w teologii pastoralnej trzeba odróżniać grzech (i potępiać go z całą stanowczością) od grzesznika (zawsze trzeba go zrozumieć i szanować).

5. W polityce nie ma dogmatów. Kościół, biskupi, kapłani nie wspierają żadnej konkretnej partii czy opcji politycznej. Osobiście bardzo się cieszę, że w Polsce katolicy mogą głosować na różne partie bez wyrzutów sumienia.

6. Głosowanie jest sprawą moralną. Niech każdy uczestnik bada swoje sumienie i program danej partii politycznej. Warto wspierać te opcje, które najbardziej zgadzają się z nauką społeczną Kościoła. Pamiętajmy, że kiedy wspiera się głosem daną partię polityczną, którą nie do końca przyjmuje naukę Kościoła to nie oznacza, że głosujący jest odpowiedzialny za zło, które może wyniknąć z jej działania w parlamencie. np., wspierając partię, które nie do końca szanuje prawo do życia nie oznacza, że głosujący popiera to bezprawie. Może się tak zdarzyć, gdy zbraknie na scenie politycznej opcji, która pasowałoby do tego konkretnego człowieka.

7. W polityce nie można zinstrumentalizować Kościoła. Ani parafie, ani rozgłośnie katolickie, ani listy biskupów czy homilie kapłanów nie są ‘miejscem’ by szukać wsparcia dla własnej partii. Brońmy wartości chrześcijańskich z otwartą i świecką mentalnością: nie bądźmy klerykalnymi!

8. Popatrzmy na wspaniały przykład Tomasza Morusa, wielkiego kanclerza Anglii w XVI w., humanisty i pisarza, świętego i patrona polityków. Oto człowiek sumienia, wierny królowi i Bogu. Kiedy miałem piętnaście lat w 1970 r. obejrzałem film Freda Zinnemanna „A man for All Seasons” (Oto jest głowa zdrajcy – polski tytuł), opowieść o życiu angielskiego męża stanu. Ten film zrobił na mnie tak wielkie wrażenie, że tydzień później wróciłem do kina, by obejrzeć go jeszcze raz. Wszystkim polecam, a szczególnie politykom.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.