Drukuj Powrót do artykułu

Milczenie, które… krzyczy – o nominacji generalskiej dla Jana Karskiego

09 września 2015 | 09:21 | Patryk Małecki / br Ⓒ Ⓟ

Sprawa pośmiertnej nominacji generalskiej Jana Karskiego obrasta historią, która warta jest dokumentowania. Ze względu zarówno na jej aspekt moralny, jaki na prostą dewizę klasyka polskiego dziennikarstwa, który na pytanie po co pisze, odpowiadał – żeby było napisane.

No więc piszemy… Na początku zeszłego roku, w którym przypadała 24 czerwca, setna rocznica urodzin Jana Karskiego, jego rodzina reprezentowana przez doktor Wiesławę Kozielewską-Trzaskę, bratanicę i córkę bohatera narodowego wraz z Towarzystwem Jana Karskiego skierowały do ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego apel o uhonorowanie legendarnego kuriera Polski Podziemnej pośmiertną nominacją generalską.

Kancelaria Prezydenta RP odpowiedziała, że Jan Karski spełnia kryteria pozwalające na nominację, a ruch należy do ministra obrony, który powinien wystąpić ze stosownym wnioskiem do prezydenta i zwierzchnika sił zbrojnych w jednym. Ruch nastąpił. Minister Tomasz Siemoniak krótko przed nominacjami na Dzień Wojska Polskiego, 5 sierpnia, dokonał „uzupełnienia” o nominacjach rozporządzenia z 2010 roku w taki sposób, aby Jan Karski szans nie miał. Zawężono pośmiertną „zdolność awansową” tylko do osób, która poległy podczas II wojny, albo w walkach po niej z narzuconą z Moskwy władzą. Karski miał „pecha”, albowiem przeżył swoją walkę.

Zrozumienie tej argumentacji przekraczało zdolności poznawcze wielu Polaków, w tym posłów na Sejm, którzy w sprawie zabierali głos. Mimo interpelacji poselskich i zapytań z trybuny sejmowej minister Siemoniak, nigdy nie był w stanie wyjaśnić motywów swojego „nagłej” noweli do rozporządzenia. W trybie nadzoru nad MON, mógł go o to zapytać zwierzchnik sił zbrojnych, ale czasu nie znalazł. W październiku ub. roku wystąpiła zatem do premier rządu Ewy Kopacz, doktor Wiesława Kozielewska.

Oto ten list:

Szanowna Pani Premier,

Zwracam się do Pani jak kobieta do kobiety. Ponadto jak do osoby, która mogłaby z racji wieku być moją córką. Jako przedstawicielki tego samego zawodu mającego wpisany w etos wymóg pomocy innym. Ośmiela mnie wrażliwość z jaką odnosi się Pani w początkach sprawowania swego urzędu do spraw ludzkich i ważnych dla Polski.

Jestem córką chrzestną Jana Karskiego (Kozielewskiego), jego bratanicą, a także reprezentantką Rodziny Kozielewskich. Powodem, dla którego zabieram czas jest sposób procedowania apelu o pośmiertną nominację generalską dla Jana Kairskiego przez podległy Pani Premier od niedawna resort obrony.

Na początku lutego br. apel o pośmiertne uhonorowania szlifami generalskimi Jana Karskiego, w jego Roku uchwalonym przez Sejm RP pod Pani marszałkowaniem, bohatera Polskiego Państwa Podziemnego (którego 75. rocznicę obchodzimy), legendarnego emisariusza, który próbował powstrzymać Holocaust oraz ukazać światu fenomen Państwa Polskiego pod okupacją – otrzymał Prezydent RP Pan Bronisław Komorowski.

Po kilku miesiącach Kancelaria Prezydenta odpowiedziała, że nominacja jest możliwa z formalnego punktu widzenia, ale musi wystąpić o to z wnioskiem Minister Obrony Narodowej. Na początku kwietnia br. apel o nominację dotarł do Pana Tomasza Siemoniaka. Żadna odpowiedź nie nadeszła.

Krótko przed Świętem Wojska Polskiego, jedna z gazet warszawskich opublikowała wypowiedź rzecznika szefa MON, że minister jest zdania, że pośmiertne awanse generalskie należą się tym co zginęli w walce z wrogiem, albo zostali zamordowania po wojnie walcząc o suwerenność i demokrację. Jan Karski, niestety, przeżył.

Retoryka MON wywołała interpelację poselską Pana Posła Prof. Tadeusza Iwińskiego, który zwracał się o przedstawienie przez Min. Tomasza Siemoniaka rzeczowych argumentów przeciwko nominacji postaci tej rangi. Mimo upływu siedmiu tygodni odpowiedzi na interpelację – brak.

Miesiąc temu w Sejmie odbyła się konferencja prasowa Posłów Ryszarda Kalisza, Tadeusza Iwińskiego i Andrzeja Rozenka. Wyrazili swoje zdumienie odmawianiem Janowi Karskiemu awansu. Przedstawili argumenty na jego rzecz i zaapelowali do Pana Ministra o ponowne rozważenie kwestii i złożenie wniosku awansowego do Prezydenta RP z okazji Święta Niepodległości 11 Listopada. Profesor Iwiński przytoczył rozmowę z Ministrem Siemoniakiem podczas której szef MON wyraził wątpliwość czy Jan Karski (dwukrotnie odznaczony Orderem Virtuti Militari, najwyższym odznaczenie wojskowym) był… żołnierzem. Gdyby nie poniżało to pamięci Stryja, można by uznać ten ministerialny lapsus za specyficzne poczucie humoru.

Po konferencji, zapytany przez PAP, Min. Siemoniak odpowiedział, że głęboko przemyśli sprawę i porozmawia z Posłami, którzy konferencję zorganizowali. Dotąd to nie nastąpiło.

Zwracam się zatem do Pani Premier o przywrócenie w procedowaniu przez MON elementarnych zasad szacunku dla korespondencji, na którą nigdy nie otrzymałam odpowiedzi. Proszę o powzięcie konkluzji czy pośmiertny awans generalski Janowi Karskiemu się należy. Apelując o to, zwracałam uwagę, że byłoby to przede wszystkim symboliczne uhonorowanie środowiska wojennych emisariuszy i kurierów, którzy mieli w tej materii znacznie mniejsze „szczęście” niż uczestnicy bratobójczych walk powojennych.

Ufam, że stanowisko Pani gabinetu czy tez Pani osobista opinii w tej materii zdoła spowodować zajęcie się kwestią uhonorowania Bohatera Polski, tak jak na to zasługuje. Uważam, że ostateczna decyzja w tej sprawie należy się także Polakom i mówić będzie wiele na temat polityki pamięci narodowej RP. Wierzę, że zdoła Pani do takiej decyzji doprowadzić.

Jako kobieta, proszę Panią o wczucie się w moją sytuację osobistą i cały bagaż uczuć, jakie rodzą się i towarzyszą mi w wielomiesięcznej walce o honor i pamięć Mego Ojca Chrzestnego i Stryja. Kwestionowanie jego czynu wojskowego i wojennego, ignorowanie korespondencji i zwodzenie z podjęciem decyzji uważam za standardy, w które trudno uwierzyć w III Rzeczypospolitej. To naprawdę nie służy powadze Roku Jana Karskiego, zaś jego najbliższych boleśnie rani.

Życząc Pani Premier wielu sił i wrażliwości w niełatwe misji,

pozostaję z wielkim szacunkiem,

Dr. Wiesława Kozielewska-Trzaska,

Pełnomocnik Rodziny Kozielewskich

Zapadło milczenie. Kolejne zapytania do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, czy Adresatka listu zapoznała się z treścią i czy można spodziewać się jakiejkolwiek odpowiedzi, pozostawały bez odpowiedzi. Wreszcie, na początku br. rodzina bohatera otrzymała zdawkową odpowiedź pracownika KPRM, która była przytoczeniem wytworzonego okazjonalnie wewnętrznego przepisu wykonawczego MON. Rodzina Jana Karskiego poczuła się takim trybem i kulturą korespondencji zbulwersowana.

W trakcie dalszego dopytywania KPRM czy Ewie Kopacz treść listu jest w ogóle znana i czy personel dał jej szansę zapoznania się ze stanowiskiem rodziny bohatera narodowego, nadeszła zdawkowa odpowiedź, że na listy kierowana do premiera może odpowiadać Kancelaria.

Kolejny zapytania z ostatnich dni czy treść listu znana jest pani premier, KPRM zbyła wyniosłym milczeniem.

Skoro tak, uważamy że kontekście aktualnie prowadzonej debaty: 1) co jest rzeczywistością w polityce, a co nie; 2) kto, komu, kiedy i na co powinien odpowiadać lub nie; 3) kto komu i jak powinien okazywać szacunek; 4) ile i kto może czekać na odpowiedź, by nie czuć się poniżonym – dedykujemy ten tekst wszystkim purystom stylu, formy i savoir vivre’.

Jak mawiał myśliciel milczenie krzyczy najbardziej. Dlatego adresujemy do pani premier Ewy Kopacz w tej formie, proste pytanie: „Czy awans generalski Janowi Karskiemu się należy?” I pomocnicze: „Czy zamierza Pani usnąć w tym przeszkodę w postaci kuriozalnego przepisu wytworzonego z nieznanych intencji przez Pani ministra?”

Odpowiedzi na nie są ważne nie tylko w planie zwykłej ludzkiej przyzwoitości, ale także nadchodzących wyborów.

Patryk Małecki

 

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.