Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

„Milczenie” Scorsese i kilka (czesko-japońskich) wspomnień

12.03.2017 , Radomsko / O. Stanisław Jaromi / bd Ⓒ ℗

Sample Fot. archiwum prywatne

Przeczytałem kilkanaście tekstów o tym filmie i wiele mądrych analiz. Jedni zachwycają się odwagą zarówno reżysera, jak i bohaterów filmu; są tacy, dla których to obraz pokrętny i promujący zdradę; inni widzą w nim jedną z najbardziej wymagających intelektualnie i duchowo produkcji, jaka kiedykolwiek pojawiła się w kinie. Dla mnie to film ważny, bo stawia mocne pytania, na które nie mogę być obojętny i jako człowiek, i jako ksiądz… Dobrze też, że dostaliśmy go w Wielkim Poście – pomoże nam niebanalnie przeżyć te dni i iść dalej przemienionym…

Po wyjściu z kina moje myśli ogarnęły dwa obrazy…

Pierwszy obraz wypełniają spotkania i rozmowy z czeskimi kapłanami w latach 1991-95, gdy to pracowałem w Brnie i w Opawie. Wśród moich rozmówców byli tacy, którzy w ostatnich latach pracowali na parafiach, i ci, którzy ten czas spędzili w małych nielegalnych wspólnotach czy w podziemnej diecezji bpa Davidka i oficjalnie przy ołtarzu stawali po raz pierwszy w 1990, czasem po kilkunastu latach kapłaństwa. Wśród pierwszych starsi najczęściej przeżyli internowanie czy przymusową służbę wojskową w latach 50-tych i ciężkie więzienie na początku lat 60-tych, więc gdy w 1968 mogli wrócić do parafii, godzili się na liczne kompromisy z władzą, a niektórzy nawet mocno z nią współpracowali, tworząc kolaboranckie stowarzyszenie Pacem in terris. Wśród drugich spora część była mocna schorowana fizycznie i przegrana duchowo, zwykle słabo wykształceni funkcjonowali na marginesie Kościoła.

Był wśród nich i Garupe, był Rodrigues i Ferreira, był też Kichijiro. Ale to wiedzieli oni sami. Ja zaś towarzysząc im przez chwilę w ostatnich ich latach życia, wiedziałem, że nie mam prawa ani ich osądzać, ani przypinać jakichkolwiek łatek czy tworzyć uogólnienia. Raczej wybrać MILCZENIE przepełnione wzajemnym szacunkiem, bólem i modlitwą…

Z biografii licznych męczenników poznajemy jak metodycznie i krwawo niszczono tu elity Kościoła. Wiele wskazuje na to, że obok Albanii, właśnie Czechosłowacja doświadczyła najokrutniejszych w XX-wiecznej Europie prześladowań Kościoła. Dziś najnowsze dzieje tego Kościoła, okrutnie prześladowanego najpierw (przez kilka lat) przez hitlerowców, a potem (przez kilkadziesiąt lat) przez komunistów, interesują tylko nielicznych historyków.

Kiedyś w tym miejscu dla tych, którzy chcieliby oddać cześć czeskim katolickim ofiarom bolszewizmu opublikowałem zaproszenie do małej wioski Bílá Voda położonej przy polskiej granicy k. Paczkowa (zobacz). Tutaj bowiem w latach pięćdziesiątych XX wieku komunistyczne władze Czechosłowacji stworzyły jedno z kilku miejsc tzw. internowania sióstr zakonnych. Do zniszczonej wioski przymusowo zwieziono zakonnice z likwidowanych klasztorów 16 różnych zakonów i zgromadzeń. W efekcie działań komunistów powstał tu prawdopodobnie największy katolicki „klasztor” świata, który w czasie jego 40-letniego istnienia poznało ponad 1000 sióstr. Wiele z nich zostało tu na zawsze… na miejscowym cmentarzu można naliczyć ponad 600 zakonnych imion.

Fot. archiwum prywatne

Drugi obraz pochodzi z kraju, gdzie dzieje się akcja filmu i z mojej wizyty w Japonii przed kilku laty, zwłaszcza z kilkudniowego pobytu w Nagasaki. Mieszkałem w naszym najstarszym klasztorze założonym w 1930 przez o. Maksymiliana Kolbego i próbowałem ogarnąć jego niezwykłe dzieło, rozmawiałem z japońskimi zakonnikami, spotykałem się z dzisiejszymi uczniami franciszkańskiej szkoły kontynuującej tradycje małego seminarium założonego przez św. Maksymiliana. Poznawałem też tragiczną historię wojenną i skutki wybuchu bomby atomowej. Modliłem się w odbudowanej katedrze katolickiej i medytowałem w parku pokoju. Zawsze będąc w takim miejscu, staram się znaleźć czas na osobistą wędrówkę po okolicy. W Nagasaki miałem na to prawie cały dzień, odwiedzałem więc wszystkie dostępne miejsca, w tym świątynie i cmentarze buddyjskie i shinto. Gdy wieczorem przy kolacji opowiadałem o tym, wyczułem pewien dystans. Następnego dnia przełożony zabrał mnie na objazd prowincji. Odwiedzaliśmy nasze klasztory, parafie i centra duchowe. Ale głównym celem był Unzen i pokazane na początku filmu Scorsese gorące źródła – miejsce męczeństwa wielu chrześcijan w XVII w. Dziś to teren chroniony jako park narodowy i centrum sanatoryjno-lecznicze. Ale stojąc przed krzyżami upamiętniającymi tamtejszych męczenników i wsłuchując się w narrację moich japońskich braci franciszkanów, zrozumiałem, jak ta historia jest dla nich ważna. Wielu z nich pochodzących z wysp to potomkowie poznawanych w filmie katolików. Ich wybór Jezusa Chrystusa nie pozwalał im wchodzić do świątyń innych religii, zatem wyczuwany przeze mnie dystans był też rodzajem zakłopotania typu „dobrze, że tam byłeś, ale my nigdy tam nie byliśmy i to jest nasz ważny wybór!”.

Fot. archiwum prywatne

Fot. archiwum prywatne

Scorsese pokazuje obrazy Japonii spowitej mgłą, ciemnością i nazywa je „bagnami”, gdzie chrześcijaństwo nie może postawić stopy. To teza odrzucona przez dzieje ewangelizacji. Przed 150 laty w Japonii doszło do jednego z bardziej zdumiewających wydarzeń w historii chrześcijaństwa. Po 200 latach całkowitego ukrycia spotkały się ze sobą dwie wspólnoty Kościoła katakumbowego. Jedna żyła w Nagasaki, a druga w oddalonej o sto kilometrów miejscowości Imamura. Niestety konsekwencją była nowa fala prześladowań, śmierć poniosło wówczas 670 chrześcijan, ok 3,5 tys. emigrowało. W Japonii chrześcijaństwo pozostało religią zakazaną aż do 1873 r. Obecnie chrześcijan w okolicy Nagasaki jest wiele tysięcy, stanowią ok. 5 % populacji. W Tokio w naszym domu formacyjnym spotkałem kilkunastu studentów przygotowujących się do kapłaństwa. Pozostaje jednak pytanie, co by mi dziś powiedzieli o postawach o. Garupe, Rodriguesa i Ferreiry czy Kichijiro. A może wybralibyśmy MILCZENIE przepełnione wzajemnym szacunkiem, bólem i modlitwą?…

 

Wersja do druku

Przeczytaj także

30 stycznia 2017 10:58

Tygodnik katolicki w Japonii ocenia film „Milczenie” M. Scorsese’a

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.