Drukuj Powrót do artykułu

18 milionów pielgrzymów – fenomen kultu ks. Jerzego Popiełuszki

05 czerwca 2010 | 14:59 | aw, maj Ⓒ Ⓟ

Kult ks. Popiełuszki rozpoczął się niemal od chwili, gdy dotarła wiadomość o jego uprowadzeniu. Ludzie przybywali tłumnie do kościoła św. Stanisława i czuwali tam – dzień i noc. Cały czas trwały spowiedzi, księża byli świadkami nawróceń i powrotów do Kościoła – nieraz po wielu latach. Pogrzeb zamordowanego kapłana zgromadził 3 listopada 1984 r. od 600 do 800 tys. wiernych. Stał się wielką publiczną manifestacją, choć nie polityczną.

Przez kilkanaście miesięcy po pogrzebie pielgrzymi przybywali tak tłumnie, że w kolejce do grobu stać trzeba było nawet kilka godzin. I ludzie stali – bez względu na pogodę. Tak rodziło się nowe sanktuarium i kult, który wciąż trwa. Każdego dnia do grobu ks. Popiełuszki przybywają grupy pątników. Jak dotąd przybyło ich 18 milionów (w samych tylko zorganizowanych grupach, nie licząc pielgrzymów indywidualnych).

Pątnicy w liczbach:
– 18 milionów pielgrzymów w zorganizowanych grupach
– Polacy z 7512 miast
– 310 tys. cudzoziemców ze 134 krajów

Przy grobie modlili się m.in.:

papież Jan Paweł II
kard. Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI
kard. Karl Lehmann, przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec
kard. Jean-Marie Lustiger, arcybiskup Paryża
kard. Christoph Schonborn, arcybiskup Wiednia, przewodniczący Episkopatu Austrii
kard. William Joseph Levada, prefekt Kongregacji Nauki Wiary

prezydent USA George Bush
była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher
prezydent Republiki Czeskiej Vaclav Havel
były premier Włoch Giulio Andreotti
premier Węgier Victor Orban
prezydent Gruzji Michał Saakaszwili
przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Poettering

Prośby o beatyfikację

Już 5 listopada, 2 dni po pogrzebie, do prymasa Józefa Glempa wpłynęła pierwsza pisemna prośba o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego. 178 podpisów złożyła grupa pracowników Szpitala Ginekologicznego w Warszawie, gdzie ks. Popiełuszko był kapelanem. 28 listopada kolejną taką prośbę – z 456 podpisami – złożyli studenci KUL. Pisali ludzie z całego świata. Już w 1985 r., a więc w rok po śmierci kapłana do Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej napłynęło dokładnie 13 940 imiennych próśb z 17 krajów o beatyfikację ks. Popiełuszki. W sumie prośby te liczyć można w dziesiątkach tysięcy.

Łaski

Wielu ludzi modli się za wstawiennictwem ks. Jerzego i wielu otrzymuje specjalne łaski. Urząd Postulacji ds. Beatyfikacji zarejestrował tysiące łask, w tym uzdrowienia poświadczone opinią lekarzy. Są też świadectwa pomocy w znalezieniu pracy, czy w trudnych sytuacjach rodzinnych. Przy grobie ks. Jerzego ludzie odkrywają na nowo wiarę, powracają do Kościoła, przystępują po latach do spowiedzi. Jak podkreśla postulator procesu beatyfikacyjnego, ks. dr Tomasz Kaczmarek, ilość tych łask „stawia tego zewnętrznie niepozornego kapłana w szeregu wielkich orędowników u Boga, takich jak Jan Paweł II, o. Pio czy Matka Teresa z Kalkuty”.

Pamięć o ks. Jerzym

W 73 polskich miastach są ulice jego imienia, w 4 – place, w 3 – ronda. Imię ks. Popiełuszki noszą ulice także we Francji i w Niemczech, w Nowym Jorku jest plac jego imienia. Jest też ks. Jerzy patronem 23 szkół w Polsce, jednej w USA i w Sydney w Australii, patronem licznych stowarzyszeń, wspólnot i instytucji we Włoszech, Francji i Kolumbii. W Warszawie patronuje szpitalowi na Bielanach.

70 pomników w Polsce
8 pomników zagranicą – w USA, Anglii, Norwegii, Francji
140 tablice pamiątkowe
18 krzyży ku jego czci
izby pamięci
symboliczne groby w 23 polskich miastach

Poświęcono mu:
150 publikacji po polsku,
50 w innych językach
50 prac magisterskich
2 doktoraty
2,6 mln stron internetowych

Wersja do druku

Drukuj Powrót do artykułu

18 milionów pielgrzymów – fenomen kultu ks. Jerzego Popiełuszki

18 lutego 2010 | 09:29 | Alina Petrowa-Wasilewicz / kw Ⓒ Ⓟ

18 milionów osób, w tym dwóch papieży, prezydenci i premierzy światowych potęg, ale przede wszystkim zwykli ludzie z całej Polski i świata – nawiedziło grób sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki przy kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.

– To wyraźny znak działania łaski, którą Bóg chce przekazać każdemu z nas za pośrednictwem męczennika. Gdyż po ludzku nie dałoby się tego zorganizować – uważa proboszcz parafii św. Stanisława Kostki ks. prałat Zygmunt Malacki. Od ponad 25 lat do parafii płynie strumień ludzi, żeby się pomodlić przy grobie charyzmatycznego księdza.

Fenomen za życia i po śmierci

Kult księdza – kapelana służby zdrowia i duszpasterza ludzi pracy w trudnych latach po ogłoszeniu stanu wojennego – rozpoczął się praktycznie w chwili, gdy dotarła wiadomość o jego porwaniu przez agentów Służby Bezpieczeństwa – 19 października 1984 roku. Już nazajutrz do kościoła św. Stanisława zaczęły przybywać tłumy ludzi, którzy nie opuszczali tego miejsca w dzień i w nocy. Przez cały czas trwały spowiedzi – zdumieni księża byli świadkami nawróceń, powrotów do Boga po dziesięcioleciach „absencji”.

Trudno wytłumaczyć ten fenomen. Ks. Jerzy pracował w żoliborskiej parafii zaledwie 4 lata. Ludzie, którzy go znali mówią, że był całkiem zwyczajny i niczym się nie wyróżniał. „Był człowiekiem niezwykle skromnym, nawet z trudem i oszczędnie wyrażającym swoje myśli. A potem był kościół, ołtarz, ornat i nagle stawał się innym człowiekiem. Wielkość rodziła się przy ołtarzu” – to opinia mecenasa Macieja Bednarkiewicza, który dobrze znał księdza.

Ten niepozorny kapłan, który nauczał, że zło trzeba dobrem zwyciężać, gromadził tłumy, zwłaszcza gdy po ogłoszeniu stanu wojennego, w każdą ostatnią niedzielę miesiąca, zaczął odprawiać Mszę za Ojczyznę.

Mimo utrudnień i szykan władz już jego pogrzeb, który odbył się 3 listopada, stał się wielką manifestacją, zgromadził tłumy. Ale wbrew obawom nie była to manifestacja polityczna, a zbiorowe opowiedzenie się za konkretnymi wartościami. Szacuje się, że na pogrzeb przyszło ok. 600-800 tys. ludzi, niektórzy twierdzą, że około miliona. Ks. Malacki uważa, że nie jest to liczba zawyżona, zważywszy, że ulice wokół kościoła aż po dzisiejszy pl. Wilsona, były szczelnie wypełnione uczestnikami. Proboszcz św. Stanisława zwraca uwagę na ważną decyzję kard. Glempa, który uznał, że należy pochować ks. Jerzego na kościelnym dziedzińcu. – To była opatrznościowa decyzja, na Powązkach taki tłum nie miałby się gdzie pomieścić. Kult prywatny księdza zaczął się intensywnie rozwijać – dodaje ks. Malacki.

Kult mierzony liczbami

A ludzie przybywali bez przerwy – dotychczas grób ks. Jerzego nawiedziło 18 mln pielgrzymów. – To tylko ci „policzeni”, przybywający w grupach – wyjaśnia proboszcz św. Stanisława. Nikt nie liczył natomiast osób, które przybywają indywidualnie. Jest wśród nich dwóch papieży – Jan Paweł II i Benedykt XVI, kardynałowie i biskupi z całego świata, ostatnio prefekt Kongregacji ds. Kanonizacyjnych abp Angelo Amato oraz kard. William Joseph Levada, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, głowy państw, m.in. prezydent USA George Bush, była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher, prezydent Republiki Czeskiej Vaclav Havel, były premier Włoch Giulio Andreotti, premier Węgier Victor Orban, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski i wielu innych. Ostatnio na grobie duszpasterza „Solidarności” byli prezydent Gruzji Michał Saakaszwili i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Poettering. Proboszcza parafii św. Stanisława szczególnie ucieszyła wizyta delegacji Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.

Wśród odwiedzających grób jest 310 tys. cudzoziemców ze 134 krajów. – Chyba nie ma kraju na świecie, którego mieszkańcy nie nawiedziliby miejsca spoczynku ks. Jerzego – uważa ks. Malacki. Byli tu, co zrozumiałe, pielgrzymi z całej Polski, konkretnie – z 7512 miast. Przyjeżdżają w grupach, z pocztami sztandarowymi, młodzi i starzy. Modlą się 10-15 minut przy grobie, nawiedzają kościół. Nieustannie przybywają pielgrzymi indywidualni. Ostatnio ks. Malacki dyskretnie obserwował mężczyznę w sile wieku, który wysiadł z eleganckiego samochodu, zapalił wielki znicz i długo modlił się przy grobie. – Za wstawiennictwem ks. Jerzego powierzył jakąś cząstkę swojego życia. Była też kobieta, która przy 20-stopniowym mrozie złożyła na śniegu bukiet świeżych kwiatów.

Do kościoła na Żoliborzu przybywają także ludzie innych wyznań. Ks. Malacki rozmawiał z grupą Japończyków, którzy nie są chrześcijanami. Zapytani, dlaczego tu przyszli, wyjaśnili, że wiedzą, że spoczywa tu ksiądz, który zginął za wolność, sprawiedliwość, prawdę i miłość. A oni chcą zaczerpnąć z siły jego ducha, aby potrafili żyć tak jak on.

Kult bez granic

Tak samo spontanicznie kult duszpasterza „Solidarności” przekroczył granice parafii i rozlał się po całej Polsce – i świecie. W 73 polskich miastach są ulice jego imienia, w 4 – place, w 3 – ronda. Imię ks. Popiełuszki noszą ulice także we Francji, Niemczech, w Nowym Jorku jest plac jego imienia. Patronuje też ks. Jerzy 23 szkołom w Polsce, jednej w USA i w Sydney w dalekiej Australii.

Wyrazem kultu jest 70 pomników księdza w Polsce i 8 zagranicą – w USA, Anglii, Norwegii, Francji, a także 140 tablice pamiątkowe, 18 krzyży ku jego czci, izby pamięci. W 23 polskich miastach znajdują się jego symboliczne groby, gdzie ludzie modlą się i zapalają znicze.

Jest żoliborski kapłan także patronem licznych stowarzyszeń, wspólnot i instytucji we Włoszech, Francji i dalekiej Kolumbii. W Warszawie patronuje szpitalowi na Bielanach.

Ponad ćwierć wieku od śmierci ks. Popiełuszki powstało o nim 150 publikacji po polsku, 50 w innych językach – obok najbardziej popularnych także po norwesku, duńsku, węgiersku, japońsku. Jego życie i dzieło są tematem 50 prac magisterskich i 2 doktoratów. Księdzu Jerzemu poświęconych jest 2,6 mln stron internetowych.

Fenomen służb przykościelnych

Ks. Malacki zwraca uwagę na kolejny fenomen, związany z duszpasterzem „Solidarności” – powstanie służb porządkowych, które także powstały spontaniczne. – To fenomen w skali światowej – uważa proboszcz św. Stanisława. Ludzie, którzy przychodzili do parafii po porwaniu, po pogrzebie ks. Jerzego się zorganizowali, gdy zaczęły krążyć pogłoski o tym, że SB chce wykraść ciało męczennika. Wówczas powstał Komitet Obrony ks. Jerzego, do którego zgłosiło się kilka tysięcy osób. Czuwali przy grobie „swojego księdza” dzień i noc. Obecnie jest ich ok. 700. Nieraz przyjeżdżają z różnych miast Polski – z Poznania, Radomia czy Siedlec – żeby swój dyżur odbyć. W miarę upływu lat ukształtowało się pięć grup – Totus Tuus – to służba ściśle porządkowa, czuwająca przy grobie i w czasie wielkich uroczystości, a także służba liturgiczna, medyczna, informacyjna (jej członkowie pełnią także rolę przewodników) oraz grupa, zbierająca obszerną dokumentację poświęconą ks. Jerzemu.

Proboszcz parafii św. Stanisława opowiada o ważnej roli, jaką w szerzeniu kultu mają do odegrania dziennikarze. Od czasu obchodów 25-lecia śmierci męczennika zauważył pozytywny zwrot w ich podejściu do ks. Popiełuszki. Dotychczas interesowało ich przede wszystkim, kto stoi za jego śmiercią, od niedawna jednak przestali pytać o ubeków, zamieszanych w jego mord. Coraz bardziej interesuje ich przesłanie Księdza, głębia jego osobowości. Ludzie mediów zaczynają dostrzegać i opisywać ludzi, którzy przechodzą dzięki wstawiennictwu ks. Popiełuszki wewnętrzną przemianę i czerpią siłę z jego przesłania.

Ks. Malacki mówi także o artystach, którzy związali się z kościołem św. Stanisława. To także łaska, którą zawdzięczają ks. Jerzemu. On nie pytał, czy są wierzący, czy nie, prosił jedynie, by wzięli niedzielne czytania. Zaczęli brać udział we Mszach, wielu z nich odkryło znowu Boga. Nieraz po wielu latach.
Również film „Popiełuszko” Rafała Wieczyńskiego ze znakomitą rolą Adama Woronowicza przyczynia się do szerzenia kultu duszpasterza „Solidarności”. – Bardzo cenne jest, że ten udany, dobry, potrzebny film, dotarł do ludzi młodych – uważa ks. Malacki. – Przypomniał czasy PRL, odkłamał je, ale przede wszystkim pokazał duchowe wnętrze kapłana. I dotarł do ludzi mieszkających daleko od Polski – był wyświetlany we Włoszech i Kanadzie i spotkał się z wielkim aplauzem.

Jakie zmiany na przyszłość?

W 20. rocznicę śmierci księdza w podziemiach świątyni powstało Muzeum im. Ks. Jerzego Popiełuszki. Inicjatywa okazała się strzałem w dziesiątkę – dotychczas odwiedziło je 350 tys. osób. Są tu zgromadzone dokumenty, pamiątki, zdjęcia i wspomnienia po duszpasterzu „Solidarności”, ukazujące jego życie i tragiczną śmierć. Ludzie, którzy wcześniej nawiedzali grób ks. Jerzego, spędzali tu kwadrans, pół godziny. Po powstaniu Muzeum zostają na dłużej. Ks. Malacki ma nadzieję, że po beatyfikacji męczennika ten czas jeszcze się wydłuży, gdyż nawiedzający będą mogli uczestniczyć we Mszy św. Teraz tak również jest, ale po beatyfikacji sytuacja się zmieni – będzie można odprawiać Eucharystię ze specjalnego formularza mszalnego, nawet do 10 Mszy dziennie.

Jako proboszcz ks. Malacki ma jedno marzenie. Ponieważ ks. Jerzy miał za życia charyzmat jednoczenia ludzi, tym bardziej po śmierci może on wyjednać łaskę zjednoczenia wszystkich Polaków – w imię wiary i miłości do Ojczyzny.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.