Drukuj Powrót do artykułu

Morderca Heleny Kmieć skazany już ponad osiem miesięcy temu

23 marca 2018 | 15:39 | pra / pz | Kraków Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. WMS

Wyrok na mordercę polskiej wolontariuszki misyjnej Heleny Kmieć, która została zabita 24 stycznia 2017 roku w Boliwii zapadł już 13 lipca 2017 – przypomina KAI. Z niejasnych powodów dopiero w tym tygodniu polskie media obiegła informacja, że Romualdo Mamio dos Santos, przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, poprosił o skróconą formę procesową i otrzymał karę 30 lat więzienia, bez możliwości ubiegania się o skrócenie wyroku.

Media w naszym kraju powołują się na informację boliwijskiego portalu opinión.com.bo. Zarówno dyrektor Wolontariatu Misyjnego Salvator, do którego należała Helena, jak i siostry służebniczki dębickie, które prowadzą misję w Cochabambie nie potrafią wytłumaczyć, dlaczego ta informacja pojawiła się teraz i zrobiono z niej tzw. newsa.

Przełożona Wikariatu Misyjnego w Boliwii s. Bejzyma Jodłowska zrzuca to na karb specyficznego funkcjonowania mediów w Ameryce Łacińskiej, gdzie po latach potrafi się zrobić z czegoś sensację. Adwokat reprezentujący rodzinę Heleny Kmieć i siostry służebniczki dębickie potwierdza, że wyrok zapadł 13 lipca 2017 roku. Siostry zwracają uwagę, że proces odbywał się bez udziału rodziny i samych sióstr, nie był nagłaśniany – nikt nie organizował w tej sprawie konferencji prasowych. Możliwe więc, że boliwijski portal dopiero teraz dotarł do tych informacji.

Ale s. Bejzyma Jodłowska już w sierpniu opowiadała o skazaniu mordercy Heleny Kmieć na 30 lat więzienia autorom wydanej niedawno książki „Helena. Misja możliwa”. „To młody chłopak. (…) Od 15 lat wychowywał się praktycznie na ulicy, przyjmował narkotyki” – mówiła wówczas s. Bejzyma.

Druga z sióstr obecnych tragicznej nocy w Cochabambie niedawno na łamach tygodnika „Niedziela” prostowała informacje, jakoby Romualdo Mamio dos Santos był wychowankiem szkoły a nawet ochronki prowadzonej przez siostry. „Nie jest to prawdą, nie był siostrom znany. Do Cochabamby przybył ok. dwa lata wcześniej, a w pobliże dzielnicy, gdzie znajduje się nasza misja, sprowadził się dwa tygodnie przed tą tragedią. Ale czy tam rzeczywiście mieszkał – nie wiemy” – napisała s. Savia Bezak.

Helena Kmieć (1991 – 2017) należała do Wolontariatu Misyjnego Salvator w Trzebini od 2012 r. Od początku mocno angażowała się w działalność wspólnoty. Posługiwała na placówkach misyjnych na Węgrzech, w Zambii i Rumunii. Działała również w Duszpasterstwie Akademickim w Gliwicach, śpiewała w Chórze Akademickim Politechniki Śląskiej. Angażowała się w pomoc dzieciom w nauce w świetlicy Caritas i działalność Katolickiego Związku Akademickiego w Gliwicach.

W lipcu 2016 r. pełniła funkcję koordynatorki Światowych Dni Młodzieży w rodzinnej parafii w Libiążu. 8 stycznia 2017 r. rozpoczęła posługę z ramienia Wolontariatu Misyjnego Salvator jako wolontariuszka misyjna w Boliwii, z zamiarem półrocznej pomocy siostrom służebniczkom dębickim w prowadzonej przez nie ochronce dla dzieci w Cochabambie, gdzie została zamordowana 24 stycznia 2017 r.

Wersja do druku

Przeczytaj także

23 marca 2018 11:20

Nauczanie Jana Pawła II o obronie życia wciąż aktualne

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.