Drukuj Powrót do artykułu

Papież spowiadał w bazylice św. Piotra

10.03.2018 , Watykan / st, pb (KAI) / mz Ⓒ ℗

Sample Fot. AP / EAST NEWS

Miłość Boga nie zna granic, nigdy nie będziemy pozbawieni Jego miłości, pomimo wszelkiego grzechu jaki mogliśmy popełnić – wskazał papież Franciszek podczas nabożeństwa pokutnego w bazylice św. Piotra w Watykanie. Ojciec Święty wyspowiadał się u jednego z penitencjarzy watykańskich, a następnie usiadł w konfesjonale i sam spowiadał wiernych. Nabożeństwo pokutne w Watykanie było częścią inicjatywy „24 godziny dla Pana”.

Ojciec Święty wskazał, że „miłość Boga jest zawsze większa niż możemy to sobie wyobrazić, a nawet wykracza poza jakikolwiek grzech, jaki mogłoby wyrzucać nasze sumienie”. – Jest to miłość, która nie zna granic i nie ma granic. Nie ma tych przeszkód, jakie my, przeciwnie, zazwyczaj stawiamy przed jakąś osobą, obawiając się, że nas pozbawi naszej wolności – stwierdził papież.

Wskazał, że „następstwem stanu grzechu jest oddalenie od Boga”. – I rzeczywiście, grzech jest jednym ze sposobów, w jaki od Niego się oddalamy. Ale nie znaczy to, by On oddalał się od nas. Stan słabości i zamętu w jakim stawia nas grzech, jest kolejnym powodem, dla którego Bóg pozostaje blisko nas. Ta pewność powinna nam zawsze towarzyszyć w życiu – podkreślił Franciszek. Zachęcił do niezachwianej ufności w miłość Ojca, zgodnie ze słowami św. Jana „Jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca”.

– Jego łaska nadal w nas działa, aby umocnić nadzieję, że nigdy nie będziemy pozbawieni Jego miłości, pomimo wszelkiego grzechu jaki mogliśmy popełnić, odrzucając Jego obecność w naszym życiu – mówił papież.

Czytaj także: Franciszek o swej zasadzie „zakaz narzekania”

Zaznaczył, że właśnie ta nadzieja „pobudza nas do uświadomienia sobie zamętu, który często ogarnia nasze życie”, tak jak stało się z Piotrem, który trzykrotnie zaparł się Jezusa „który dla niego idzie na śmierć”. – Piotr, który chciał umrzeć dla Jezusa, teraz rozumie, że musi pozwolić, aby On umarł dla niego. Piotr chciał nauczyć swojego Mistrza, chciał go poprzedzać, ale to Jezus umrze dla Piotra; a Piotr tego nie rozumiał, nie chciał tego zrozumieć. Teraz Piotr staje przed miłością Pana i wreszcie rozumie, że On go kocha i prosi go, żeby dał się miłować. Piotr zdaje sobie sprawę, że zawsze wzbraniał się, by dać się miłować, zawsze wzbraniał się przed tym, aby dać się w pełni zbawić przez Jezusa i dlatego wcale nie chciał, żeby Jezus kochał go całkowicie – tłumaczył Franciszek.

– Jakże trudno pozwolić, aby dać się naprawdę kochać! Zawsze chcemy, aby coś z nas nie było powiązane z wdzięcznością, podczas gdy w rzeczywistości jesteśmy we wszystkim dłużnikami, gdyż Bóg jest pierwszy i zbawia nas całkowicie, z miłością. Prośmy teraz Pana o łaskę, aby pozwolił nam poznać wspaniałość Jego miłości, która gładzi wszelki nasz grzech. Dajmy się oczyścić miłości, aby rozpoznać prawdziwą miłość! – zakończył Ojciec Święty.

Po wspólnym wyznaniu grzechów („Spowiadam się Bogu wszechmogącemu…”) i odmówieniu modlitwy „Ojcze nasz”, kapłani i wierni świeccy udali się do konfesjonałów, by odbyć spowiedź indywidualną. Również papież wyspowiadał się u jednego ze spowiedników bazyliki watykańskiej, po czym sam zasiadł w konfesjonale i – tak jak inni kapłani – przez niemal godzinę spowiadał. W tym czasie śpiewał chór Kaplicy Sykstyńskiej.

Po modlitwie dziękczynnej i śpiewie kanonu z Taizé „Misericordias Domini in aeternum cantabo” (Na wieki będę opiewał łaski Pana), Franciszek udzielił zebranym błogosławieństwa, po czym odśpiewano antyfonę maryjną „Salve, Mater misericordiae” (Witaj, Matko miłosierdzia).

Wersja do druku

Przeczytaj także

09 marca 2018 12:58

Trwa zbiórka żywności pod hasłem „Tak, Pomagam!”

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.