Drukuj Powrót do artykułu

Ujawnienie nadużyć w Ratyzbonie to wola oczyszczenia

20 lipca 2017 | 15:13 | Rzym, Ratyzbona / sal, ts (KAI) / bd Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. pixabay.com

Z ujawnienia przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich w chórze katedralnym w Ratyzbonie zadowolony jest ks. Hans Zollner, członek watykańskiej Komisji Ochrony Nieletnich przed pedofilią. Niemiecki jezuita, który jest także dziekanem wydziału psychologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, w wywiadzie dla dziennika „La Repubblica” stwierdza, że „ten, kto zbłądził, musi za to zapłacić”.

„Kościół czekał na wyniki tego dochodzenia i chwała ordynariuszowi Ratyzbony, biskupowi Rudolfowi Voderholzerowi za odwagę, jaką się wykazał, chociaż błędów dopuścili się inni, w tym także jego poprzednicy na dziesięciolecia przed objęciem przez niego tego urzędu” – powiedział ks. Zollner. Podkreślił, że przedstawiony 18 lipca raport „to rezultat woli dokonania oczyszczenia, obecnej w Kościele” i dodał, że chociaż “fakty są przerażające, to jednak nikt dzisiaj nie zamierza niczego ukrywać”.

W rozmowie z innym włoskim dziennikiem – mediolańskim „Corriere della Sera” kapłan niemiecki zaznaczył, że „jest to droga, którą jako Kościół mamy przebyć, jakkolwiek to nas rani. Musimy przyznać się: Pan nauczył nas, by się nie bać, «prawda was wyzwoli»”.

Czytaj także: Bp Piotr Libera dla KAI: pedofilia to zło, które musi być wykorzenione do końca

Jezuita zwrócił przy tym uwagę, że zwolniony niedawno przez Franciszka ze stanowiska prefekta Kongregacji Nauki Wiary kard. Ludwig G. Müller, który był wcześniej ordynariuszem Ratyzbony, był zawsze za zerową tolerancją wobec pedofilii, niezależnie od tego, „cokolwiek by się pisało czy mówiło”. Ks. Zollner przypomniał, że “procesy księży oskarżonych o pedofilię ciągnęły się zbyt długo i przyszły prefekt skarżył się na to”.

Jednocześnie wyjaśnił, że brat Benedykta XVI, ks. Georg Ratzinger, któremu też stawiano zarzuty w tej sprawie, „był dyrektorem chóru, a nie szkoły, w której dochodziło do tych przypadków, i która znajdowała się w innej miejscowości, a to nie jest to samo. Często jednak nie przytacza się faktów w sposób poprawny”.

***

Przez dwa lata specjalna komisja badała przypadki przemocy fizycznej lub seksualnej popełnione na członkach światowej sławy dziecięcego chóru katedralnego z Ratyzbony. W ogłoszonym 18 lipca br. 450-stronicowym raporcie końcowym, upoważniony przez diecezję Ratyzbony prawnik Ulrich Weber, stwierdził 547 „w pełni udowodnionych” przypadków przemocy.

Począwszy od 1945 r. ogółem 500 „wróbelków z Ratyzbony” znosiło przemoc cielesną, a 67 – przemoc seksualną. Prawdopodobnymi jej sprawcami było 49 osób, 9 z nich dopuściło się przemocy seksualnej. Do czynów tych dochodziło zwłaszcza w latach 60. i 70., ujawnia raport, o którym informuje niemiecka agencja katolicka KNA. Potem do 1992 r. tylko incydentalnie informowano o przypadkach przemocy fizycznej.

Przebywanie w szkołach chóru w Etterzhausen i Pielenhofen ofiary określały jako „piekło”, „więzienie” czy „obóz koncentracyjny”. Jak wyznały po latach, przemoc fizyczna była „każdego dnia i często bardzo brutalna”. Wszystkie przypadki, o jakich mówiono, były „z niewieloma wyjątkami zabronione i karalne” już w tamtych czasach.

Jak wynika z raportu, „niemal wszystkie osoby odpowiedzialne” w chłopięcym chórze katedralnym posiadały „przynajmniej częściową wiedzę” o czynach przemocy, jednak okazywały niewielkie zainteresowanie tym tematem. Priorytetem bowiem była ochrona instytucji. Losy ofiar ignorowano, a winowajcy często byli specjalnie chronieni.

Zwłaszcza „kierownikowi chóru katedralnego R.” [ks. Georg Ratzinger – przyp. KNA] zarzucono, że „nie zauważał” sprawy i nie ingerował. Autor raportu pytany, czy R. wiedział o przemocy seksualnej, stwierdził, że nie ma na to żadnych dowodów. Podkreślił jednocześnie, że „niedopełnienie obowiązków” przez rodziców i „zaniedbania” ze strony kontroli kościelnej i państwowej spowodowały, iż przeciwko przemocy nie zostały podjęte żadne środki.

Raport Webera stwierdza, że proces opracowania całej sprawy rozpoczął się w 2010 r. od bp. M. [bp. Gerharda Ludwiga Müllera]. Chodziło w nim jednak tylko o odpowiedzialność za „słabe strony w strategii, organizacji i komunikacji” i sprawę zakończono, gdy jego następcą był bp V. [bp Rudolf Voderholzer, obecny ordynariusz Ratyzbony].

W połowie 2015 r. powołano niezależną instancję do wyjaśnienia sprawy oraz bezpośredniego kontaktu z ofiarami w celu szczegółowego opracowania całego problemu. Obecnie zlikwidowane już zostały wszelkie niedociągnięcia organizacyjne, uaktualniono pedagogikę zgodnie ze współczesnymi wymogami. Panuje też „wielka wrażliwość” na tę tematykę, stwierdza ogłoszony raport.

Choć wszystkie sprawy się już przedawniły, diecezja zapowiedziała gotowość odszkodowań ofiarom w wysokości od 5 do 20 tys. euro. Decyzja o tym, komu takie odszkodowania zostaną przyznane, zapadnie w szerszym gremium, w oparciu o „raport Webera”. Dotychczas złożono 300 wniosków. Szacuje się, że diecezja zapłaci ofiarom ogółem 2-3 mln euro.

„Wszyscy popełniliśmy błędy, wiele się nauczyliśmy i dziś widzimy, że wiele powinniśmy robić lepiej” – powiedział dziennikarzom na zakończenie prezentacji raportu wikariusz generalny diecezji ratyzbońskiej, ks. Michael Fuchs. Podkreślił, że nad tą sprawą, otwartą w 2010 r., trzeba jeszcze dalej pracować. Tę opinię podziela również były biskup Ratyzbony i były już prefekt Kongregacji Nauki, kard. Gerhard Ludwig Müller wyrażając jednocześnie zadowolenie z publikacji raportu.

Kapłan oświadczył, że w imieniu sprawców, których raport obciąża winą, diecezja może tylko przeprosić ofiary. Wyraził jednocześnie nadzieję, że przychylna postawa diecezji w tym procesie przełamała „problem jej wiarygodności”.

Wikariusz generalny podkreślił też, że w prowadzonym od kilku lat wyjaśnianiu przypadków przemocy fizycznej i seksualnej miał „wielki udział” 93-letni obecnie były kierownik chóru katedralnego, ks. prałat Georg Ratzinger.

Wydarzenia, jakie po latach ujawniono w ostatnich latach, wstrząsnęły opinią publiczną . Obecny dyrektor szkoły „wróbelków z Ratyzbony”, Berthold Wahl ujawnił, że znacznie spadła liczba kandydatów do jego szkoły. Obecnie sytuacja zaczyna się powoli stabilizować.

 

Wersja do druku

Przeczytaj także

20 lipca 2017 10:00

Bądźcie Kościołem, pokażcie ludziom Jezusa!

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.