Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

Nie widać końca wojny w Sudanie

13.09.2017 , Yambio / RV / bd Ⓒ ℗

Sample Fot. Nathaniel Tetteh / Unsplash.com

„Sytuacja w Sudanie Południowym nie jest łatwa. Wojna trwa od 2013 r. nieprzerwanie do dziś i jej końca nie widać. Odbyło się wiele rozmów pokojowych, ale nikt nie respektuje porozumień. Ani rząd, ani też rebelianci. Dzisiaj walczy się na ulicach, w wioskach i miastach” – powiedział w wywiadzie dla włoskiej agencji informacji religijnej SIR przewodniczący Konferencji Episkopatu Sudanu Południowego, kreśląc obraz swego kraju.

Bp Barani Eduardo Hiiboro Kussala zwraca uwagę na cierpienia powodowane wojną w tym kraju. Wielu ludzi zmuszono do ucieczki. Znajdują schronienie w obozach dla uchodźców założonych w sąsiednich krajach, tzn. Ugandzie, Kenii, Sudanie, Kongu i Republice Środkowoafrykańskiej. Są też przesiedleni na terenie samego Sudanu Południowego, którzy musieli opuścić swoje domy i wioski uciekając przed walkami, aby szukać schronienia w innych częściach kraju. W diecezji Yambio, w której bp Hiiboro Kussala jest ordynariuszem, pięć parafii zamknięto z powodu walk. Ludzie, którzy uciekli z wiosek, znaleźli schronienie przy kościołach, ale żyją w sytuacji ciągłego zagrożenia – powiedział południowosudański hierarcha.

Czytaj także: Ogromny kryzys humanitarny w Sudanie

„Wyjść na ulice jest bardzo niebezpiecznie – mówi bp Hiiboro Kussal. – Wszędzie są rebelianci i zachodzi ryzyko znalezienia się w polu rażenia. Do tego dochodzi dramatyczna sytuacja gospodarki”. Przewodniczący episkopatu Sudanu Południowego zwraca uwagę, że „pieniędzy jest niewiele i nie ma jedzenia. To, co jest na sprzedaż na rynkach, jest bardzo drogie, a ludzie nie mają pieniędzy na jego zakup. Z powodu wojny rolnictwo i hodowla nie są dotowane. W niektórych częściach kraju żywność dostarcza się ludności samolotami. Ale to nie jest rozwiązanie, które może trwać długo” – uważa ordynariusz diecezji Yambio. Obawia się on, że „jeśli taka sytuacja przedłuży się, wielu ludzi wkrótce umrze z głodu, zwłaszcza dzieci”.

Bp Hiiboro Kussala podkreśla, że ​​obecna sytuacja polityczna jest wynikiem braku zaufania między rządem a rebeliantami. Dlatego ważne jest, aby wszyscy uczestnicy tej wojny, należący do różnych grup etnicznych i plemion, ponownie zasiedli do stołu rokowań i rozpoczęli rozmowy pokojowe. Nawet w tak dramatycznej sytuacji południowosudański hierarcha nie traci nadziei na pokój w jego kraju. Jest też przekonany, że trudności i problemy z przeszłości zostaną pokonane. Marzy o kraju, w którym młodzież będzie dorastać z pragnieniem budowania teraźniejszości jak w wielkiej rodzinie, bez podziałów klasowych ani etnicznych.

Wojna domowa w Sudanie Południowym rozpoczęła się w 2013 r. Ma ona podłoże zarówno w rywalizacji między plemionami, jak również w dążeniu do kontrolowania bogatych złóż ropy naftowej w tym najmłodszym państwie świata, powstałym w 2011 r.

Wersja do druku

Przeczytaj także

13 września 2017 09:52

Parlament Europejski uznaje ochronę życia poczętego za przemoc wobec kobiet

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.