Drukuj Powrót do artykułu

Nie wolno zapomnieć o Auschwitz – wspomnienia byłych więźniów i ich bliskich

28 stycznia 2020 | 09:43 | Łukasz Sośniak SJ, Paweł Pasierbek SJ/vaticannews.va / hsz | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. BP KEP

W obozie zagłady Auschwitz-Birkenau oprócz ponad miliona Żydów zginęło także około 75 tysięcy Polaków. Ci, którzy przeżyli, przez dziesięciolecia przyjeżdżali tutaj w uroczystość Wszystkich Świętych oraz w inne dni roku, aby zapalić znicz i złożyć kwiaty. Pozostałości obozu były jedynym grobem ich rodzin jaki mogli odwiedzić.

Liliana Segre, włoska działaczka społeczna, pochodzenia żydowskiego, ma dziś 90 lat. Do obozu koncentracyjnego została wywieziona z Włoch w 1944 roku. W wywiadzie dla Radia Watykańskiego podkreśla, jak ważną rzeczą jest, aby nie zapominać o tamtych czasach i nie poddawać się, nawet w najtrudniejszych momentach.

„Chcę, aby moja historia bycia więźniarką w obozie koncentracyjnym w Auschwitz-Birkenau była ostrzeżeniem dla młodych ludzi, aby byli silni i umieli dokonywać dobrych wyborów. By uczyli się nie słuchać tych, którzy najgłośniej krzyczą, nawet jeżeli jest to łatwiejsze. Muszą uczyć się zaufania do siebie samych. Siłę można mieć nawet w najcięższych chwilach, iść do przodu, krok za krokiem, nie zatrzymując się. Nie nienawidzić, nie mścić się, ale także nie zapominać”. To słowa ocalonej z zagłady więźniarki Auschwitz-Birkenau.

„Od lat walczę, aby nic z cierpienia tak wielu ofiar, nie zostało utracone, aby nie zapomniano o tych okropnych i niewypowiedzianych historiach, które miały miejsce w Auschwitz i w innych obozach koncentracyjnych. Dlatego tak ważne jest, aby poznawać historię, która bierze się z pamięci, bo bez historii nie ma pamięci – podkreśla Liliana Segre. – Z pełnym szacunkiem więc czynię moimi słowa Papieża, że «jeśli utracimy pamięć, to zniszczymy przyszłość». Czynię te słowa moimi, ponieważ doskonale je rozumiem po tym wszystkim, co przeżyłam, a co jest dla mnie nie do zapomnienia i czego jestem świadkiem. Przez wiele, wiele lat spotykałam dziewczęta i chłopców opowiadając im moją historię, ale nigdy nie mówiłam im o odwecie i nienawiści. I dlatego trzeba przeorać ziemię, na której rośnie nienawiść – jak mówi Papież Franciszek – i zasiać tam pokój. Te słowa czynię także i moimi”.

Wielu z tych, którzy przeżyli Zagładę już odeszło. Jednak młodsze pokolenia kontynuują tradycję ocalałych. Co roku do Auschwitz z Warszawy przyjeżdża Mariusz Talarek, który w obozie stracił wielu swoich bliskich.

„Przyjeżdżam do obozu Auschwitz przede wszystkim by się pomodlić za wszystkie ofiary tej strasznej gehenny. Auschwitz to też historia mojej rodziny. Tutaj został zamordowany mój dziadek i moi pradziadkowie. W obozie przejściowym w Zamościu zmarły z wycieńczenia moje dwie ciocie, miały wówczas jedna półtora, a druga dwa i pół roku. Moja babcia, która również znalazła się w tym obozie przejściowym, w sposób niebywały, mogę powiedzieć – cudowny, uciekła w ciąży z moją mamą i z moją ciocią, małym dzieckiem, umierającym na jej rękach. To było 2 lutego 1943 r. Następnego dnia, jej mąż, czyli mój dziadek, został przetransportowany do Auschwitz, skąd już nie wrócił – wspomina Mariusz Talarek. – Im jestem starszy, tym bardziej interesuję się historią, tym, co przeżyła moja mama, która po urodzeniu nie poznała już swojego ojca, ani dziadków. Wiem jak bardzo głęboka to rana, która jest żywa do dziś. Moja mama nie ma sił, by odwiedzić obóz. Ja staram się kontynuować to, co robiła moja babcia, która przyjeżdżała tu praktycznie przez całe swoje życie. Nie miała grobu swoich najbliższych, dlatego tutaj, 1 listopada i w inne dni w roku, zapalała znicz i składała kwiaty. Ja przejąłem pałeczkę po babci. Im jestem starszy, tym bardziej dojrzewa we mnie potrzeba bycia tutaj i mówienia o historii Polski, historii mojej rodziny, która miała głęboki wpływ na moje życie”.

 

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.