Drukuj Powrót do artykułu

„Niedziela” publikuje rozmowę z Marianną Popiełuszko matką ks. Jerzego Popiełuszki

01 czerwca 2010 | 14:26 | ks. mf Ⓒ Ⓟ

„Oddałam go Bogu” to tytuł wywiadu, który publikuje tygodnik katolicki „Niedziela” w najnowszym numerze z datą 6 czerwca 2010 r. Z racji beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki z Marianną Popiełuszko matką kapłana męczennika rozmawia Milena Kindziuk.

W rozmowie Marianna Popiełuszko wspomina m.in. lata dziecięce i młodzieńcze ks. Jerzego Popiełuszki. Mówi o nim jako o człowieku modlitwy „Jako dziecko modlił się w domu razem ze wszystkimi. Modlitwa u nas była wspólna. W środę zbieraliśmy się razem w kuchni i modliliśmy się przed obrazem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, w piątek do Serca Pana Jezusa, a w sobotę do Matki Boskiej Częstochowskiej. Tak było zawsze. Pierwsze wskazówki i pierwsze seminaria to on miał w domu”- wspomina Marianna Popiełuszko.

Przyznaje także, że sama modliła się wiele razy przez wstawiennictwo syna „Modlę się do Boga. Bo do Boga trzeba się modlić, nie do ludzi. Można jednak prosić innych o wstawiennictwo. Niejeden raz mi pomógł. Kiedyś bardzo bolały mnie nogi, miałam mieć operację. Kiedy pojechałam do grobu księdza Jerzego i tam się modliłam, bóle ustąpiły. Cały tydzień bez przerwy mogłam kopać kartofle” – przyznaje Marianna Popiełuszko.

Matka kapelana ludzi pracy w wywiadzie dla „Niedzieli” podkreśla, że bardzo ważnym miejscem w życiu ks. Jerzego Popiełuszki był Niepokalanów. „Mówił też dużo o o. Maksymilianie Kolbe, który żył w Niepokalanowie. To był dla niego wzór. Pamiętam, kiedy przyjeżdżał do domu z seminarium na ferie albo wakacje, przywoził obrazki ze św. Maksymilianem, a także przeźrocza. Wyświetlał je ludziom z całej wioski, którzy wtedy zbierali się u nas w domu”- mówi pani Popiełuszko.

Na pytanie o męczeńską śmierć syna odpowiada, że „oni uderzyli nie w Popiełuszkę, ale w sutannę. Uderzyli w Kościół. Dla mnie jego śmierć to jest kamień na całe życie. Co tu mówić, to taka wielka boleść. Odnawia się stara rana, a ta rana zawsze jest i będzie, bo kto może coś takiego zapomnieć. Ale nikogo nie osądzam, śmierci niczyjej nie żądam. Pan Bóg sam kiedyś osądzi. Ile trzeba, tyle mordercy będą musieli odpokutować. Niech im Pan Jezus daruje. Najbardziej bym się cieszyła, żeby się oni nawrócili”- podkreśla Marianna Popiełuszko.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.