Drukuj Powrót do artykułu

Nieprawdziwe zarzuty “Gazety Wyborczej” wobec biskupa

13 czerwca 2019 | 22:31 | tn (KAI) | Rzeszów Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Diecezja Rzeszowska

Na specjalnej konferencji prasowej Stowarzyszenia „Europa Tradycja” i Ruchu „Stop Laicyzacji” gospodarze odnieśli się do raportu “Gazety Wyborczej” pt. „Biskupi, którzy kryli księży pedofilów”. „Uporczywe twierdzenia «Gazety Wyborczej», przypisujące biskupowi diecezji rzeszowskiej Janowi Wątrobie krycie księży pedofilów, nie znajdują uzasadnienia” – czytamy w oświadczeniu.

13 czerwca 2019 r. przed kościołem św. Krzyża w Rzeszowie odbyła się konferencja prasowa Ryszarda Skotnicznego, prezesa Stowarzyszenia „Europa Tradycja” i Kazimierza Jaworskiego z Ruchu Katolików Świeckich „Stop Laicyzacji”. Obaj przedstawili wspólne oświadczenie na temat raportu „Gazety Wyborczej” pt. „Biskupi, którzy kryli księży pedofilów”, opublikowanym 11 czerwca br. Jednym z nich miał być bp Jan Wątroba.

Ryszard Skotniczny i Kazimierz Jaworski, odnosząc się do raportu, zwrócili uwagę, że zarzuty “Gazety Wyborczej” odnoście tego biskupa, mijają się z prawdą. Dziennik opisał m.in. przypadek ks. Romana Jurczaka, księdza diecezji rzeszowskiej, skazanego prawomocnym wyrokiem w 2012 r. „Problem tylko w tym, iż chodzi o sytuację, która miała miejsce na długo przed tym, zanim biskup Jan został biskupem w Rzeszowie (a nie był wcześniej nawet kapłanem Diecezji Rzeszowskiej). Nawet postępowanie sądowe, o które chodzi, stało się prawomocne a treść wyroku jawna dla opinii publicznej, zanim biskup Jan został naszym rzeszowskim pasterzem. O co więc chodzi «Gazecie Wyborczej»? Co niby biskup miał ukrywać?” – pytają autorzy oświadczenia.

W raporcie pojawiają się też, obecne wcześniej w innych artykułach “Gazety Wyborczej”, nieprawdziwe informacje na temat skierowania ks. Jurczaka do pracy duszpasterskiej w Kraczkowej albo w archidiecezji przemyskiej (ks. Jurczak został pozbawiony funkcji duszpasterskich, nie został natomiast wykluczony ze stanu duchownego ani też suspendowany czyli zawieszony w czynnościach kapłańskich, może zatem odprawiać Msze i sprawować inne sakramenty).

„Każdy kapłan, który chce odprawić Mszę w kościele, może pójść do proboszcza i poprosić o umożliwienie mu tego. Proboszcz sprawdza specjalną legitymację kapłańską, dokonuje wpisu w księdze, sprawdza, czy na księdzu nie ciążą kary kościelne i nie ma żadnych powodów, by takiemu księdzu odmówić prawa odprawiania Mszy. Gdyby «Gazeta Wyborcza» zdecydowała się na kwerendę w innych parafiach Diecezji czy województwa, być może okazałoby się, że ksiądz Roman odprawiał Mszę w jeszcze innych kościołach. Co miałoby z tego wynikać? W szczególności dla zarzutu, jakoby biskup Jan «ukrywał księży pedofilów»?” – czytamy w oświadczeniu.

W ostatniej części oświadczenia autorzy zwracają uwagę, że nieprawdziwe informacje służą tworzeniu złego wizerunku Kościoła. „Zarzut rzekomych nieprawidłowości uderza nie tylko personalnie w biskupa, ale w Kościół. Chodzi o budowanie przekonania, iż Kościół jest strukturą zła, produkującą pedofilię i ukrywającą takie niecne działania. To jest obraźliwe dla wszystkich katolików i dlatego czujemy się upoważnieni do żądania przeprosin na ręce biskupa. Jeśli przeprosiny i sprostowanie nie nastąpią, będziemy prosić biskupa o rozważenie podjęcia kroków prawnych przez Diecezję. Z natury swej misji biskupi niechętnie decydują się na dochodzenie swych osobistych praw przed instytucjami państwowymi. Jednak jest taki moment, gdy działania skierowane przeciw biskupom są tak naprawdę atakiem na wszystkich katolików. Wówczas trzeba rozważyć, czy roztropne jest godzenie się na dyskryminowanie katolików w życiu publicznym” – kończą oświadczenie jego autorzy.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.