Drukuj Powrót do artykułu

Nieskuteczne starania o odtworzenie Pomnika Wdzięczności Ameryce

12 sierpnia 2019 | 11:44 | Waszyngton | Patryk Małecki Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. wikipedia

Towarzystwo Jana Karskiego od kilkunastu lat prowadzi starania o odtworzenie Pomnika Wdzięczności Ameryce, który w Warszawie stanął w 1922 r. Niestety dotąd bezskutecznie. Zwolennikiem odbudowy monumentu jest m. in. kard. Stanisław Dziwisz, który nie ukrywa zdziwienia brakiem takiego pomnika w publicznej przestrzeni stolicy Polski.

Zwolennikami wzniesienia w Warszawie Pomnika Wdzięczności Ameryce byli m. in. Ignacy Paderewski i Józef Piłsudski. W niedzielę 29 października 1922 r., z okazji jego odsłonięcia kard. Aleksander Kakowski przewodniczył w archikatedrze uroczystemu nabożeństwu, po czym osobiście uczestniczył w uroczystości.

W 2019 r. obchodzone jest 100-lecie nawiązania stosunków dyplomatycznych Rzeczypospolitej Polskiej ze Stanami Zjednoczonymi. Ranga historyczna tych związków jest oczywista, a zasług Ameryki w odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. nie da się przecenić. Dzięki determinacji prezydenta Woodrowa Wilsona wspartej poparciem Kongresu i amerykańskiej opinii publicznej Polska powróciła na mapę Europy.

Wypełniając moralny testament Jana Karskiego, towarzystwo którego jest on patronem, od dziesięciu z górą lat dobija się do sumień radnych i decydentów miasta Warszawy o odtworzenie Pomnika Wdzięczności Ameryce dłuta Xawerego Dunikowskiego. Tym bardziej, że stanął on w centrum Warszawy, przy Skwerze Hoovera tuż przy Krakowskim Przedmieściu – ze składek społeczeństwa, a głownie polskich dzieci . Ostatnio, uznając, iż próby dialogu z władzami warszawskimi się wyczerpały, Towarzystwo Jana Karskiego zwróciło się do prezydenta RP, ale jeszcze nie otrzymało odpowiedzi.

Warto zaznaczyć, że także Laureat Nagrody Orła Jana Karskiego i niezwykle popularny w Ameryce hierarcha kard. Stanisław Dziwisz nie ukrywa zdziwienia brakiem pomnika w przestrzeni publicznej stolicy Polski.

Niełatwe dzieje pomnika

Polsce wyniszczonej rozbiorami i zdewastowanej wojną tuż po jej zakończeniu Ameryka pośpieszyła z ogromną pomocą. Programem tym kierował Herbert Hoover bliski współpracownik prezydenta. Później sam zasiadł w Białym Domu. Pomoc dotyczyła nie tylko gospodarki, ale w ogromnej części kierowana była też do cierpiącej głód i choroby ludności, przede wszystkim do polskich dzieci. Hoover stał się w Polsce postacią kultową. Modlono się za niego w kościołach, pisano o nim wiersze. Wielkim szacunkiem otaczał go kardynał Aleksander Kakowski. Nie krył dlań podziwu Józef Piłsudski.

Polacy postanowili wystawić w Warszawie Pomnik Wdzięczności Ameryce. Marszałek Sejmu Wojciech Trąmpczyński został prezesem honorowym komitetu budowy, a kompozytor Adam Wieniawski, bratanek słynnego wirtuoza Henryka Wieniawskiego, stanął na jego czele. Do komitetu zaprosił swego przyjaciela rzeźbiarza 47-letniego wówczas Xawerego Dunikowskiego. Obaj po odzyskaniu niepodległości przybyli do Polski z Paryża. Pierwszy objął profesurę Konserwatorium Warszawskiego, drugi profesurę w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dunikowskiemu powierzono realizację pomnika.

Wieniawski przygotował specjalną odezwę do dzieci polskich, aby w geście wdzięczności za pomoc Ameryki i Hoovera, najmniejszymi choćby datkami wsparły budowę pomnika.

Odsłonięciu pomnika 29 października 1922 r. towarzyszyły tłumy Warszawian, które zapełniły Krakowskie Przedmieście, z którego wyodrębniono Skwer Hoovera, na którym stanął monument.

Niestety monument wykonany został z kruchego piaskowca. Dunikowski chciał sprowadzać włoski marmur, ale presja czasu i polityki na szybki efekt okazały się silniejsze.

Pomnikowej Ameryce w postaci kobiecej szybko wietrzała kamienna uroda. Warszawa zaczęła stroić sobie żarty z pomnika i „wdzięczności” jaką miał wyrażać. W 1930 r. rozebrano go. Pomnik miał zostać odtworzony, jednak żaden z planowanych terminów (m.in. 1932, 35, 38) nie został dotrzymany. Przebywający w Warszawie w 1946 roku Hubert Hoover mógł jedynie oglądać sobie miejsce po pomniku na skwerze swego imienia i sfotografować się tam.

Brak zainteresowania w wolnej Polsce

Wraz z transformacją ustrojową po 1989 r., temat powrotu pomnika powrócił. Tym bardziej, że Polska obstawiona była pomnikami wdzięczności Związkowi Sowieckiemu. O moralnym obowiązku przywrócenia monumentu wielokrotnie przypominał Jan Karski. Robił to także Jan Nowak Jeziorański. Bezskutecznie. Znaleziono natomiast sposoby na ulokowanie w Warszawie… kopii paryskiego pomnika Charlesa De Gaulle’a i kopii waszyngtońskiego pomnika Tadeusza Kościuszki. Towarzystwo Jana Karskiego rozpoczęło więc w 2009 r. akcję mającą na celu zakończenie skandalu związanego z przywracaniem tego monumentu. W społecznym komitecie odbudowy pomnika, jaki się wówczas wyłonił aktywnie angażował się bp Tadeusz Pieronek. Akcja nie napotkała zainteresowania kolejnych prezydentów Warszawy, m. in. Hanny Gronkiewicz-Waltz i większości radnych.

W końcu ub. r Towarzystwo Jana Karskiego skierowało poruszający apel do radnych miasta Warszawy nowej kadencji w sprawie odtworzenia pomnika. Podkreślano okazję jaką stanowi stulecie ustanowienie dyplomatycznych stosunków polsko-amerykańskich. Jednak ani przewodnicząca Rady Miasta, ani prezydent Warszawy nie znaleźli czasu na spotkanie w zarządem Towarzystwa, aby zastanowić się, co należałoby zrobić, aby pomnik ten przywrócić.

Inicjatorzy zostali skierowani na niższe szczeble magistrackie, a tam zaproponowano warianty lokalizacyjne daleko odbiegające od godnej ekspozycji monumentu i jej wizualnej dostępności dla przechodniów. Dlatego też m. in. ze środowiskami hooverowskimi w Ameryce, Towarzystwo Karskiego skierowało do wszystkich radnych warszawskich kolejne wystąpienie, tym razem już z konkretnymi propozycjami lokalizacyjnymi, wśród których wymieniono: powrót w historyczne miejsce na Skwer Hoovera (lub inne przy Krakowskim Przedmieściu); Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego; Ogród Saski w okolicy Błękitnego Pałacu, gdzie 100 lat temu mieścił się Amerykański komitet pomocy Polsce, kierowany przez Herberta Hoovera; Plac Teatralny – okolice odtworzonego Pałacu Jabłonowskich (historycznego Ratusza) aktualnie Citibank Handlowy; lub u wlotu Wierzbowej, przy której znajdowała się historyczna siedziba MSZ.

Wobec braku jakiejkolwiek reakcji Towarzystwo Karskiego postanowiło zwrócić się w sprawie do prezydenta Andrzeja Dudy. Ponadto bratanica i córka chrzestna bohatera zapowiada także przekazanie prezydentowi RP reprintu ulotki apelującej do wspierania zbiórki na Pomnik, jaka kolportowana była w całej Polsce w 1922 roku.

W liście podpisanym przez dr. Wiesławę Kozielewską-Trzaskę, wiceprzewodniczącą Towarzystwa, bratanicę i córkę chrzestną Jana Karskiego czytamy:

Szanowny Panie Prezydencie,

Piszę w sprawie honoru, godności i przyzwoitości w relacjach Polski i Stanów Zjednoczonych.

Generał Profesor Jan Karski, według wielu, najwybitniejsza postać relacji polsko-amerykańskich XX wieku, czując się na równi Polakiem i Amerykanem uważał, że wszystko, co służy budowaniu wzajemnej przyjaźni, współpracy i sojuszowi powinno być pielęgnowane i eksponowane.

Dlatego przy wszelkich okazjach zwracał uwagę, że Polska odzyskawszy suwerenność i niepodległość po 1989 roku, nie jest w stanie przywrócić na swoje miejsce w centrum Warszawy – Pomnika Wdzięczności Ameryce dłuta Xawerego Dunikowskiego wystawionego w 1922 roku, zbiorowym wysiłkiem Polaków, w tym głównie dzieci polskich.

Historia wznoszenia tego monumentu jest powszechnie znana, podobnie jak żenująca jego destrukcja i kolejne obietnice władz Polski rekonstrukcji dzieła. Niestety do wybuchu II wojny niedotrzymane.

O ile za czasów powojennej dominacji komunistycznej brak Pomnika Wdzięczności Ameryce był stanem „naturalnym”, o tyle po 1989 roku budził już zdumienie. Jan Karski wyrażał je wielokroć. Pomnika nie odtwarzano, natomiast wciąż utrzymywano pomniki wdzięczności imperium sowieckiemu.

Od 2008 roku, kontynuując myśl Patrona – Towarzystwo Jana Karskiego apelowało o odtworzenie monumentu w jego historycznej lokalizacji. Warszawa odmawiała.

W grudniu 2018 roku, ponownie zaapelowaliśmy do Radnych Miasta Warszawy o przewrócenie pomnika na 100-lecie stosunków dyplomatycznych Polski i Stanów Zjednoczonych. Zwracaliśmy się o spotkanie z Przewodniczącą Rady Miasta i Prezydentem Miasta. Daremnie.

Otrzymaliśmy od służb podległych Urzędowi Miasta ewentualne sugestie lokalizacyjne w miejscach daleko gorszych od Skweru Hoovera, oryginalnego miejsca monumentu. Złożyliśmy propozycje własne. […] Potraktowane zostały wyniosłym milczeniem.

Wyrażając swoją dezaprobatę dla takiego traktowania pamięci narodowej, której fundamentalnym składnikiem są relacje z Ameryką i wdzięczność za to, że Polskę przywróciła na mapę Europy, nie widząc realnej perspektywy odpowiedzi na apel o przywrócenie Pomnika – zwracamy się do Pana Prezydenta o podjęcie działań przywracających ład moralny w stosunkach polsko-amerykańskich, czego emanacją byłby monument. Jest jeszcze czas, aby w roku 100-lecia relacji naszych państw kamień węgielny pod ten pomnik został wmurowany.

Jestem przekonana, że pod tymi słowami i narracją godności podpisuje się z Nieba, mój Wielki Stryj i Ojciec Chrzestny – Jan Karski.

Wiesława Kozielewska-Trzaska

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.