Drukuj Powrót do artykułu

Niewygłoszone przemówienie Benedykta XVI

17 stycznia 2008 | 15:41 | ml (KAI Rrzym)//mam Ⓒ Ⓟ

“Nie przyszedłem narzucać wiary, lecz pobudzać odwagę szukania prawdy”, tymi słowami, kończącymi przemówienie przygotowane przez Benedykta XVI z okazji wizyty na rzymskim Uniwersytecie “La Sapienza”, “L’Osservatore Romano” zatytułował ten tekst, zamieszczony na pierwszej stronie czwartkowego wydania.

Jak wiadomo papież odwołał swoją wizytę, ale, jak podkreślono w wydanym w związku z tym komunikacie, postanowił przekazać uczelni tekst swego wystąpienia.
Jest ono długim rozważaniem na temat, “co może i powinien powiedzieć papież podczas spotkania z Uniwersytetem swego miasta”. “W wykładzie w Ratyzbonie przemawiałem, owszem, jako papież, ale przede wszystkim w charakterze byłego profesora mojego uniwersytetu, starając się połączyć wspomnienia i sprawy aktualne. Na Uniwersytet ‘La Sapienza’, prastarą uczelnię Rzymu, zaproszony zostałem jednak jako Biskup Rzymu, i musze przemawiać w tym charakterze. Oczywiście ‘La Sapienza’ była niegdyś uniwersytetem papieża, dziś jednak jest uniwersytetem świeckim, posiadającym autonomię, będącą, na podstawie samego swego założenia, zawsze częścią natury uniwersytetu, który musi być związany wyłącznie z władza prawdy. W swej wolności od władzy politycznej i kościelnej uniwersytet znajduje swoją szczególna funkcję, właściwa także dla współczesnego społeczeństwa, które potrzebuje tego rodzaju instytucji” – napisał papież.

Wspominając o obiekcji, iż “papież faktycznie nie przemawia w oparciu o rację etyki, lecz czerpie swe sądy z wiary i dlatego nie powinien żądać, aby obowiązywały one tych, którzy nie podzielają tej wiary”, Benedykt XVI wyjaśnia, że “papież przemawia jako przedstawiciel wspólnoty wierzących, w której w ciągu wieków jej istnienia dojrzała określona wiedza o życiu; przemawia jamo przedstawiciel wspólnoty, która przechowuje skarb wiedzy i doświadczenia etycznego, które okazuje się istotne dla całej ludzkości: w tym sensie przemawia jako przedstawiciel racji etycznej”.

Mówiąc o potrzebie nadania “właściwej formy ludzkiej wolności, która jest zawsze wolnością we wzajemnej łączności”, Benedykt XVI podkreśla, że “prawo jest przesłanką wolności, nie jej antagonistą”, dodając, że “w tym miejscu rodzi się jednak natychmiast pytanie: jak określa się kryteria sprawiedliwości, które umożliwiają przeżywaną wspólnie wolność i służą człowiekowi, by był dobry?”. “Tu należy zrobić skok do teraźniejszości: to kwestia, jak można znaleźć normę prawną, która stanowiłaby system wolności, godności człowieka i praw człowieka. Kwestia ta zaprząta nas dziś w demokratycznych procesach kształtowania opinii i która zarazem trapi nas jako kwestia przyszłości ludzkości. Jürgen Habermas wyraża, moim zdaniem, szeroki konsensus aktualnego myślenia, kiedy powiada, że prawomocność konstytucji, jako przesłanki legalności, wypływa z dwóch źródeł: z równouprawnionego udziału w polityce wszystkich obywateli i z rozumnej formy rozwiązywania politycznych sporów. W odniesieniu do owej «rozumnej formy» zauważa on, że nie może ona być wyłącznie walką o arytmetyczną większość, lecz musi cechować ją «proces argumentacji wyczulonej na prawdę» (wahrheitssensibles Argumentationsverfahren). To dobrze powiedziane, ale trudno to przełożyć na praktykę polityczną. Przedstawicielami owego publicznego «procesu argumentacj» są – jak wiemy – głównie partie jako odpowiedzialne za formację woli politycznej. Faktycznie będą one niezawodnie miały na celu przede wszystkim osiągnięcie większości i dlatego będą niemal nieuchronnie troszczyć się o interesy, które obiecują zaspokoić; interesy te jednak są często partykularne naprawdę nie służą całości. Wrażliwość na prawdę wciąż od nowa ulega wyczuleniu na interesy. Za znaczący uważam fakt, że Habermas mówi o wrażliwości na prawdę jako elemencie niezbędnym w procesie politycznej argumentacji, wprowadzając na nowo pojęcie prawdy do debaty politycznej i do debaty filozoficznej” – czytamy w papieskim przemówieniu.

Mówiąc o “nowych wymiarach wiedzy”, jakie otworzyły się przed człowiekiem w naszych czasach, Benedykt XVI zauważa, że przyniosły one także “wzrost poznania i uznania praw oraz godności człowieka, za co możemy być jedynie wdzięczni”. “Jednak droga człowieka nigdy nie może być zakończona, a niebezpieczeństwo popadnięcia w dehumanizację nigdy nie jest zażegnane: jak to widać w panoramie obecnej historii! Niebezpieczeństwo świata zachodniego – by poprzestać tylko na nim – polega na tym, że człowiek, właśnie ze względu na wielkość swej wiedzy i potęgi, poddaje się w obliczu kwestii prawdy. Oznacza to zarazem, że rozum w rezultacie ulega naciskom interesów i powabom użyteczności, zmuszony do uznania jej za ostateczne kryterium. Patrząc z punktu widzenia struktury uniwersytetu: istnieje niebezpieczeństwo, że filozofia, nie czując się zdolna do podjęcia swego prawdziwego zadania, zniży się do pozytywizmu; że teologia ze swym przesłaniem skierowanym do rozumu, zostanie zesłana do sfery prywatności mniej lub większej grupy. Jeśli jednak rozum, troszcząc się o swą rzekomą czystość, staje się głuchy na wielkie przesłanie, jakie niesie mu wiara chrześcijańska i jej wiedza, usycha niczym drzewo, którego korzenie nie sięgają już do życiodajnej wody. Traci odwagę prawdy i tym samym nie staje się większy, lecz mniejszy. W odniesieniu do naszej kultury europejskiej znaczy to: jeżeli chce ona się samobudować w oparciu o krąg własnych argumentacji i tego, co w danym momencie ją przekonuje i – zatroskana o swoją świeckość – odkrywa się od korzeni, z których żyje, wówczas nie staje się bardziej rozumna i czyściejsza, lecz ulega rozkładowi i rozlatuje się” – napisał Benedykt XVI.

“I tak wracam do punktu wyjścia. Co papież ma zrobić czy powiedzieć na uniwersytecie? Na pewno nie powinien starać się narzucać innym w sposób autorytarny wiary, która może być jedynie dana w wolności. Poza jego posługą Pasterza Kościoła i w oparciu o naturę wpisaną w tę posługę pasterską zadaniem jego jest utrzymanie wrażliwości na prawdę; zachęcać wciąż na nowo rozum do wyruszenia na poszukiwanie prawdy, piękna, Boga, i na tej drodze pobudzać do dojrzenia pożytecznych świateł, które wyrosły w ciągu historii wiary chrześcijańskiej i do postrzegania w ten sposób Jezusa Chrystusa jako Światłości, która oświeca historię i pomaga odnaleźć drogę do przyszłości – kończy Benedykt XVI swe niewygłoszone przemówienie na Uniwersytecie “La Sapienza”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.