Drukuj Powrót do artykułu

Nowy Jork: papieska Msza św. na Yankee Stadium

21 kwietnia 2008 | 09:02 | pb//mam Ⓒ Ⓟ

Na nowojorskim stadionie Yankee zakończyła się ostatnia Msza św., jaką Benedykt XVI odprawił w czasie swej wizyty apostolskiej w Stanach Zjednoczonych. Uczestniczyło w niej 57 tys. wiernych.

Z papieżem koncelebrowali m.in. amerykańscy kardynałowie i sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Tarcisio Bertone. Wchodzącego na podium ołtarzowe biskupa Rzymu powitała pieśń „Tu es Petrus” oraz okrzyki i oklaski zgromadzonych wiernych. Liturgia tłumaczona była na język migowy.

Ojca Świętego powitał metropolita Nowego Jorku kard. Edward Egan. – Ojcze Święty, Twoja pasterska wizyta jest dla nas wielkim błogosławieństwem – stwierdził hierarcha. Przypomniał, że Msza na Yankee Stadium jest kulminacją obchodów 200. rocznicy ustanowienia pierwszej prowincji kościelnej w Stanach Zjednoczonych, z siedzibą w Baltimore, i czterech diecezji, w tym nowojorskiej. Poinformował, że obecnie w całym kraju jest 195 diecezji, gromadzących ludzi różnych ras i narodów, zjednoczonych w Kościele katolickim.

Kard. Egan podziękował papieżowi za jego encyklikę „Spe salvi” i „za wszystko, co w ciągu minionych trzech lat posługi Następcy św. Piotra powiedział, napisał i zrobił dla pogłębienia naszej wiary i umocnienia naszego zaangażowania w życie na sposób, jakiego uczył nas Pan”. Zapewnił, że papieska wizyta w USA wzmacnia w sercach katolików nadzieję, która podtrzymuje i zmienia życie.

W przerywanej oklaskami homilii papież wskazał na „budzący podziw rozwój”, jakim Bóg obdarzył Kościół w USA w minionych dwustu latach. „Kościół w Ameryce zbudowany został w wierności dwóm przykazaniom miłości do Boga i miłości do bliźniego. Na tej ziemi wolności i możliwości Kościół połączył owczarnie różniące się wyznaniem wiary, a poprzez swoje rozliczne dzieła wychowawcze, charytatywne i społeczne, przyczynił się w znaczący sposób także do rozwoju amerykańskiego społeczeństwa jako całości” – stwierdził Ojciec Święty.

Mówiąc o potrzebie budowania jedności Kościoła, zaznaczył, że nie ma ona innego fundamentu, „jak tylko słowo Boże”. „Wszystkie zewnętrzne oznaki tożsamości, wszystkie struktury, stowarzyszenia czy programy, jakkolwiek wartościowe czy nawet zasadnicze by nie były, istnieją w ostatecznym rozrachunku po to jedynie, by wspierać i krzewić jak najgłębszą jedność, która w Chrystusie jest nieprzemijającym darem Boga dla swego Kościoła” – wyjaśnił Benedykt XVI.

Dodał, że jedność Kościoła narodziła się z tego, co Pismo Święte nazywa „posłuszeństwem wierze”. Przyznał, że „władza”, „posłuszeństwo” nie są dziś słowami łatwymi do wymówienia. Stanowią bowiem „zawadę” w społeczeństwie, „które słusznie dużą wagę przypisuje do osobistej wolności”. Jednak „Ewangelia uczy nas, że prawdziwą wolność, wolność dzieci Bożych, można znaleźć tylko utraciwszy siebie, co jest częścią tajemnicy miłości. Tylko tracąc samych siebie, powiada nam Pan, odnajdujemy prawdziwie samych siebie. Prawdziwa wolność rozkwita, kiedy oddalamy się od jarzma grzechu, który zamąca naszą percepcję i osłabia naszą determinację; widzi zaś ostateczne źródło naszego szczęścia w Nim, który jest nieskończoną miłością, nieskończoną wolnością, życiem bez końca” – tłumaczył papież.

Dodał, że prawdziwa wolność jest „bezinteresownym darem Boga, owocem nawrócenia na Jego prawdę”, która nas wyzwala. „A taka wolność w prawdzie niesie z sobą nowy i wyzwalający sposób patrzenia na rzeczywistość. Kiedy za punkt widzenia przyjmujemy «myślenie Chrystusa», otwierają się przed nami nowe horyzonty!” – zapewnił papież.

Zauważył, że w Stanach Zjednoczonych, będących „ziemią wolności religijnej” katolicy odnaleźli nie tylko wolność praktykowania swojej wiary, ale także pełnego uczestnictwa w życiu cywilnym, „wnosząc swoje moralne przekonania na arenę publiczną, współpracując z sąsiadami w wykuwaniu tętniącego życiem demokratycznego społeczeństwa”.

Wezwał zebranych do „kontynuowania z niewzruszoną determinacją mądrego korzystania z błogosławieństwa wolności we celu budowania przyszłości nadziei dla przyszłych pokoleń”, a także do przezwyciężania „wszelkiego rozdziału między wiarą i życiem, przeciwstawiając się fałszywym ewangeliom wolności i szczęścia” oraz odrzucenia „fałszywej dychotomii między wiarą i życiem politycznym, albowiem jak stwierdził Sobór Watykański II, «żadna działalność ludzka, nawet w sprawach doczesnych, nie może być wyjęta spod władzy Boga»”. Będzie to działaniem „na rzecz wzbogacenia społeczeństwa i amerykańskiej kultury o piękno i prawdę Ewangelii”.

Ojciec Święty zauważył, że nie tylko minione pokolenia ludzi wierzących pozostawiły „nadzwyczajne dziedzictwo”. „Także za naszych dni katolicka wspólnota tego kraju była wielka w dawaniu profetycznego świadectwa w obronie życia, w wychowaniu młodzieży, w trosce o będących wśród was ubogich, chorych i cudzoziemców. Na tych solidnych podstawach musi i dziś zacząć wyrastać przyszłość Kościoła w Ameryce” – stwierdził Benedykt XVI.

Ze szczególnym apelem zwrócił się do ludzi młodych, którzy „są przyszłością Kościoła”. Wezwał ich podjęcia odpowiedzialności, jaką stawia przed nimi wiara w Chrystusa poprzez odważne głoszenie Go „oraz niezmiennych prawd, których jest On podstawą”, a które „czynią nas wolnymi”. „Chodzi o jedyne prawdy, które mogą zagwarantować poszanowanie godności i praw każdego mężczyzny, kobiety i dziecka na świecie, włącznie z najbardziej bezbronnymi spośród istot ludzkich, dzieci nienarodzone w łonie matki. W świecie, w którym, jak przypomniał nam papież Jan Paweł II przemawiając w tym samym miejscu, Łazarz nie przestaje pukać do naszych drzwi, sprawcie, aby wasza wiara i wasza miłość przyniosły owoce w spieszeniu z pomocą ubogim, potrzebującym i pozbawionym głosu. Młodzi mężczyźni i kobiety Ameryki, nalegam na to: otwórzcie serca na wołanie Boga, by pójść za Nim w kapłaństwie i w życiu zakonnym. Czy może być większy dowód miłości od tego, by iść śladami Chrystusa, który gotów był dać własne życie za przyjaciół swoich?” – wołał Ojciec Święty.

Skierował też żarliwy apel do katolików amerykańskich: „Zwróćmy się do Jezusa! On tylko jest drogą, która prowadzi do wiecznego szczęścia, prawdą, która zaspokaja najgłębsze pragnienia każdego serca i życiem, które daje wciąż nową radość i nadzieję nam i naszemu światu”.

Kończąc swoją homilię, wygłoszoną po angielsku, Ojciec Święty zwrócił się do zgromadzonych po hiszpańsku. „Tu, w tym kraju wolności, chcę głosić z mocą, że słowo Chrystusa nie wyklucza naszych aspiracji do pełnego i wolnego życia, lecz ukazuje nam naszą prawdziwą godność dzieci Bożych i zachęca nas do walki z tym wszystkim, co nas zniewala, poczynając od naszego egoizmu i naszych namiętności. Jednocześnie pobudza nas do ukazywania naszej wiary poprzez nasze życie miłości i sprawia, że nasze wspólnoty kościelne będą z każdym dniem coraz bardziej gościnne i braterskie” – podkreślił Benedykt XVI. Wezwał amerykańskich katolików, by „patrzyli w przyszłość z nadzieją”, pozwalając Jezusowi wejść w ich życie. „Tylko On jest Drogą, która prowadzi do szczęścia, które nie zna końca, Prawdą, która zaspokaja najszlachetniejsze ludzkie dążenia i Życiem przepełnionym radością dla dobra Kościoła i świata. Nich wam Bóg błogosławi!” – zakończył papież.

Jedna z intencji modlitwy wiernych, za ofiary wojny i prześladowań, został odczytana w języku polskim. Po Komunii św. włoski tenor Marcello Giordani, występujący w nowojorskiej Metropolitan Opera, zaśpiewał pieśń Césara Francka „Panis angelicus”. Dziękując artyście, papież ukłonił mu się od swego tronu. Na swej stronie internetowej śpiewak napisał, że jest katolikiem i występ przed papieżem był jednym z największych artystycznych marzeń w jego karierze.

Po papieskim błogosławieństwie na Yankee Stadium rozbrzmiała „Oda do radości” Ludwiga van Beethovena. Odchodząc od ołtarza, szeroko uśmiechnięty Benedykt XVI pozdrawiał i błogosławił zebranych na stadionie wiernych. Po drodze do zakrystii witał się też z najbliżej stojącymi uczestnikami Mszy.

Po zakończeniu liturgii na Yankee Stadium, owacyjnie żegnany Ojciec Święty odjechał samochodem do swej rezydencji, którą jest siedziba stałego obserwatora Stolicy Apostolskiej przy ONZ, abp. Celestino Migliore.

Po kolacji i odpoczynku, papież pojedzie ulicami Manhattanu na lądowisko helikopterów przy Wall Street, skąd odleci na międzynarodowe lotnisko im. Johna Fitzgeralda Kennedy’ego na Long Island. Tam o godz. 2.00 czasu warszawskiego odbędzie się ceremonia pożegnania Benedykta XVI, w czasie której wygłosi on ostatnie przemówienie na ziemi amerykańskiej.

Na rzymskim lotnisku Ciampino samolot Shepherd One (Pasterz 1) z Ojcem Świętym na pokładzie spodziewany jest jutro o godz. 10.45.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.