Drukuj Powrót do artykułu

O. Andrzej Koprowski SJ: ukazując chrześcijaństwo, nie sięgamy do istoty rzeczy

10.09.2017 , Warszawa / Marcin Przeciszewski / bd Ⓒ ℗

Sample Fot. materiały prasowe

– Każde miejsce i każda epoka winny być konfrontowane z wydarzeniem Bożej miłości, jaką ukazał Ojciec w Jezusie Chrystusie – mówi KAI jezuita o. Andrzej Koprowski, wyjaśniając cel napisanej przez siebie ostatnio książki: „Na skrzyżowaniu dróg (Ekklesia). Jak Jezus Chrystus dla nas stworzył swój Kościół”. Jej prezentacja odbędzie się 11 września o godz. 12 w gmachu Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie.

KAI: Na rynku księgarskim ukazuje się książka – album Ojca pod znamiennym tytułem: „Na skrzyżowaniu dróg (Ekklesia). Jak Jezus Chrystus dla nas stworzył swój Kościół”. Czym jest ta książka, jaki był zamysł jej powstania?

O. Andrzej Koprowski SJ: Książka jest owocem bolesnej obserwacji, że bardzo wielu ludzi nie odnajduje w chrześcijaństwie wspaniałej wiadomości o człowieku, sensie życia i drodze jaką może iść, natrafiając na Jezusa Chrystusa.

Klimaty narastające od oświecenia, poprzez ideologie XX wieku, a dziś przez konsumpcyjne podejście do życia, sprawiły, że często – pełni dobrej woli – w rozmowach, w mediach (także katolickich), staramy się pokazać, że chrześcijaństwo da się pogodzić z rytmem i trendami współczesnego świata.

Nie sięgamy jednak istoty rzeczy. Chrześcijaństwo ukazujemy bardziej godnym, wznioślejszym, ale nadal pozostawiamy to życie w świecie, w którym tak naprawdę Pan Bóg jakby nie był obecny. Potem dziwi nas, że docieramy do niewielu, że często jesteśmy mało przekonywujący, a nasze wysiłki nie zmieniają klimatu kultury prowadzącej do spoganienia.

Książka stanowi przewodnik po najważniejszych zagadnieniach wiary, także w odniesieniu do wyzwań, jakie przed chrześcijaństwem stawia współczesny, coraz bardziej komplikujący się świat. Jakie są najważniejsze wśród tych wyzwań?

– Najważniejsze jest, byśmy dostrzegli Boga: Boga Stwórcę, Boga Odkupiciela i Zbawiciela. Kiedy człowiek się pogubił, mechanizmy zła, czyli grzechu, zachwiały życiem jednostek i całych społeczeństw. Zużyte auto zwykle wyrzuca się i kupuje nowe. Bóg Odkupiciel nie porzuca zniekształconego grzechem ludzi świata, ale podejmuje trud odkupienia pierwszego stworzenia, zbawienia człowieka zrujnowanego przez ekonomię grzechu.

Nowe stworzenie nie jest innym autem, ale pierwszym stworzeniem odkupionym, przekształconym, przez zbawienie. Odkupienie trzeba wziąć serio jako odrodzenie człowieka i promocję stworzenia, a nie jako jej zastępstwo, substytucję. Kiedy nadeszła pełnia czasu…

Chrześcijaństwo jest faktem historycznym, związanym z geografią, z określoną przestrzenią, która przekazuje znaczenie każdego słowa Jezusa. Trzeba umieć odczytywać fakty w ich kontekście historycznym i geograficznym: Palestyna, ogród i pustynia; grzech, który wyjaławia ogród i czyni go pustynią; góra i morze; jezioro Galilejskie, miejsce, które swoje doświadczenie przekaże aż po odległe ziemie, ale zarazem pozostanie miejscem codzienności, nie pozbawionej dynamiki drobnych spraw mieszkańców, ich poszukiwań powierzchownych, łatwych rozwiązań. Tak jest i z życiem Kościoła posłanego aż po krańce świata, po wszystkie czasy.

Czytaj także: Prezentacja „Na skrzyżowaniu dróg (Ekklesia). Jak Jezus Chrystus DLA NAS stworzył swój Kościół”

Dziś często gubimy wyczucie znaczenia czasu… Odwołam się do jednego z moich osobistych doświadczeń. W pierwszym roku pontyfikatu Papież Franciszek pojechał do Korei, po kilku miesiącach do Sri Lanki i na Filipiny. Byłem wtedy odpowiedzialny za programy RV. Aby lepiej przygotować dziennikarzy Radia Watykańskiego do obsługi tej wizyty, aby nie powtarzali ogólników za innymi mediami, ale ukazywali głębszy kontekst tej drugiej wizyty, zorganizowaliśmy przez 3 dni spotkania ze specjalistami – jednym z prałatów ze Sri Lanki pracującym w urzędach Stolicy Apostolskiej, Filipińczykiem, asystentem generała jezuitów od spraw Azji, i trzecie ze świeckim, uchodzącym za najlepszego z politologów włoskich, który miał osadzić wizytę w kontekście społeczno-kulturowym.

Niezwykle ciekawe było spotkanie o ewolucji kulturowej i politycznej świata, o decydującym dla pokoju wzroście napięć, jakiego należy się spodziewać, między Stanami Zjednoczonymi i Chinami o panowanie na oceanie i morzach Azji. Stany Zjednoczone są punktem odniesienia militarnego, Chiny – pomocy gospodarczej na drodze rozwoju wielu krajów Azji.

Po wizycie Papieża Franciszka w Korei politologowie i politycy zaczęli stawiać sobie pytanie, czy chrześcijaństwo nie staje się trzecim istotnym punktem odniesienia, kulturowym, dla całej Azji. Przerwałem mu prelekcję pytaniem: czy nie przesadza. Jan Paweł II był niemal 20 razy w Azji, Franciszek tylko raz w Korei – a już pytanie o chrześcijaństwo jako kulturowy punkt odniesienia dla Kontynentu. Odpowiedział: podróże Jana Pawła II przygotowywały, ale potrzebny był czas, dojrzewanie przemian, rozwoju i kryzysu, na kontynencie azjatyckim. To nastąpiło i skrystalizowała to pierwsza wizyta Franciszka.

Jestem przekonany, że podobnie trzeba patrzeć na sytuację świata i chrześcijaństwo. Każde miejsce i każda epoka mają swoją dynamikę rozwoju i dynamikę kryzysów. Każde miejsce i każda epoka winny być konfrontowane z wydarzeniem Bożej miłości, jaką ukazał Ojciec w Jezusie Chrystusie. Wtedy droga zbawienia, droga odkupienia staje się dla konkretnego pokolenia drogą odrodzenia, drogą umocnienia ludzkiej, głęboko chrześcijańskiej tożsamości. Stanie się wtedy też przywróceniem i umocnieniem Bożego ładu stworzeniu.

Ojciec przeciwstawia czas w jakim żyje dzisiejszy świat, „czasowi biblijnemu” i w tym odnajduje jedną z głównych przyczyn gwałtownej sekularyzacji i odchodzenia świata od Boga. Jak to należy rozumieć?

– Rozwój technologiczny sprawia, że wzrasta znacząco rola środków społecznego przekazu. Powodują one zmianę sposobu widzenia rzeczywistości, sposobu uczestniczenia osób w rzeczywistości społecznej. Coraz większa ilość osób kontaktuje się ze środowiskami, które obejmują scenę, bardziej przeżywaną niż ta tradycyjna środowiska ludzkiego, dzięki już nie tylko radiu i telewizji, ale telefonom komórkowym, komunikacji internetowej, technologiom wprowadzającym w rzeczywistość wirtualną.

Stały się one swoistym środowiskiem, które rodzi wydarzenia i informacje, deprecjonuje inne, także te rzeczywiste. Stanowią bodziec, który rozbija tożsamość, jest zdolny do osłabienia wolności wewnętrznej osoby. Strony internetowe porno mają wielu oglądaczy, którzy tracąc wolność wewnętrzną, wpadają w uzależnienie od masturbacji, gubią spojrzenie na człowieka – mężczyznę i kobietę – przez pryzmat ich godności, w dłuższej perspektywie tracą satysfakcję i zdolność normalnego życia małżeńskiego. „Znajomości internetowe” coraz częściej zastępują te, z którymi łączy trud i radość życia.

W ten sposób doszliśmy do poważnego kryzysu kulturowego społeczeństw. Środki społecznego przekazu przestały być tylko „środkami”, a stały się „środowiskiem społecznym”, „swoistym światem normatywnym”, kształtującym mody i środowisko życia coraz większej ilości ludzi. W pewnej mierze zawładnęły człowiekiem, przykrawając jego percepcję i aspiracje, do ram, wyznaczonych przez tych, którzy je tworzą i finansują. Nie jest to „oskarżeniem mediów”, ale opisem faktu, istotnym dla zrozumienia nowych dynamik, jakie warunkują procesy kulturowe społeczeństw, rzutują na poziom moralny wyborów w płaszczyźnie społecznej, obywatelskiej, politycznej, w wymiarze wspólnotowym. Wykorzeniają z traktowania życia jako przebywania stworzonych na obraz i podobieństwo Boga ludzi, w Ogrodzie Pana.

W komunikacji współczesnej dominują stereotypy, też językowe. Używa się coraz mniej słów, ubożeje język przekazu dziennikarskiego, media elektroniczne sprowadzają wszystko do słów/haseł. W efekcie media nie są w stanie ukazać realnej sytuacji człowieka, wzrastającej złożoności społeczeństw, wspólnot krajów oraz życia międzynarodowego. Komunikacja nie tylko jest „coraz szybsza”, ale coraz bardziej wybiórcza, ograniczona do swoistych symboli. Przeciętny odbiorca nie daje rady przełożyć tego wszystkiego na bardziej całościowy obraz, ulega schematom i ograniczeniu percepcji jako „reakcji na bodziec”. Potrzeby osobowe, myśli, serca jako wyraz człowieka, wspólnoty myśli i współpracy z innymi coraz częściej nie znajdują miejsca w przestrzeni medialnej. Gubi się wyczucie więzi obywatelskich, poczucie jedności ludzi tworzących to samo społeczeństwo, mimo różnic. Rwie się tkanka społeczna, narasta „wolność indywidualistyczna” pozbawiona całościowej wizji człowieka i społeczeństwa, więzi jednostki ze społeczeństwem w którym żyje. Czas medialny odciska piętno na sposobie myślenia.

Myśląc o przekazie chrześcijaństwa, trzeba zwrócić uwagę na kontrast istniejący między „czasem medialnym”, a „czasem biblijnym”. Czas medialny nie jest czasem linearnym, jest bardzo wybiórczy, skoncentrowany na skandalach, na tym, co przykuje uwagę i przyniesie wpływy z reklamy. Często najpierw są informacje o końcu, bez początku, bez wynikania jedno z drugiego. Czas biblijny jest czasem siewu, obumierania ziarna, owocowania, dojrzewania. Odpowiada rytmowi życia człowieka, poczuciu sensu i odpowiedzialności za czyny. Ułatwia odnalezienie życia człowieka, mężczyzny i kobiety, jako stworzonego na obraz i podobieństwo Boga, z godnością, rolą wolności, tworzeniem wspólnoty.

 Pasjonujący jest rozdział ukazujący w jaki sposób zło „wchodzi w świat”, posługujący się symbolem „trzech bram”. Na czym to polega, jak winniśmy się przed tym bronić?

– Biblia wprowadza nas na Ścieżki Życia. Stary Testament podprowadza do wejścia na Drogę, jaką jest Jezus Chrystus. Stary Testament pokazuje trzy podstawowe drogi, jakimi w życie człowieka i społeczeństwa wchodzi grzech. Adam i Ewa w Ogrodzie Eden zaufali bardziej podszeptom szatana niż gościnności Boga, któremu zawdzięczali życie. Zazdrość z jaką Kain patrzył na swojego brata. Zabił go, gdyż nie dostrzegł bogactwa w tym, że każdy z nich jest inny i że są braćmi, że wiąże ich więcej niż może dzielić.

Nasze kłótnie w Polsce i we współczesnym świecie… Budowniczy wieży Babel. Grzech ludzkości upitej możliwościami technologii. Pomieszanie języków, brak wzajemnej komunikacji. Gdy z konstrukcji budowlanej spadał człowiek, bez problemu zastępowano go innym, człowiek się nie liczył; gdy spadła cegła, był dramat, bo trzeba było następną wnieść na górę. Myślę, że nie potrzeba wielu dopowiedzeń, by odczytać sytuacje współczesności związane z tymi trzema bramami.

Książka stara się pokazać, jak odkupienie przywraca prawdę o człowieku; to, że poprzez Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego mamy w świecie energię Boga, która w Jezusie zbawia, wyzwala z grzechów. Przywraca środowisko rozwoju człowieka.

Ojciec nie zajmował się biblistyką, a tymczasem książka ta jest świetnym studium przekazu biblijnego. Jak to stało się możliwe?

– Nie jestem biblistą. Przez całe życie kapłańskie pracowałem najpierw w duszpasterstwie akademickim, potem na różne sposoby w instytucjach „struktury Kościoła”. Przez ponad 10 lat byłem odpowiedzialny za programy językowe Radia Watykańskiego: 45 języków. Każdego dnia śledzenie problemów Kościoła w różnych sytuacjach kulturowych całego świata. Rozmowy z koleżankami i kolegami, pochodzącymi ze wszystkich Kontynentów, redaktorami 39 redakcji językowych. Ich trud, by przekazać informacje o tym, co mówią kolejni Papieże i informacje z życia Kościoła na całym świecie do ich krajów.

Doświadczaliśmy faktu, że w mediach światowych obraz Kościoła był całkowicie wypaczony, w pewnym momencie sprowadzony do skandali, do pedofilii i vatileaks – kradzieży dokumentów przez jednego z watykańskich pracowników. Nabrałem przekonania, że czegoś brak w języku naszego przekazu. I właśnie to doprowadziło mnie do zainteresowania Pismem Świętym jako zapisem ukazującym działanie Boga, Jego troskę o zachowanie ładu stworzenia, Jego postawę wobec człowieka, trud odkupienia, by przywrócić ład mimo zalewu grzechu i działania szatana.

Mocą tego doświadczenia Kościół wnosi równowagę między tym, co osobowe i co wspólnotowe, między osobą i społeczeństwem, dobrem wspólnym a godnością osoby. Sygnalizuje konieczność zorientowania mechanizmów rozwoju tak, by uwzględniały godność każdego człowieka, by przełamywać klimat pustyni dzisiejszych miast i czynić z nich dom mieszkających w nich ludzi.

Ważne staje się podkreślenie wspólnotowości chrześcijaństwa, chrześcijaninem jest się we wspólnocie, w Kościele. Jesteśmy chrześcijanami dzięki temu, że świadectwo o ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Jezusie dotarło do nas od apostołów, poprzez pokolenia. Ważne, by poprzez nas zostało przekazane następnym.

Ktoś znający się na duchowości chrześcijańskiej powiedział, że książka ta jest „na wskroś jezuicka”. Co należy przez to rozumieć?

– Szczerze powiem, że pisząc tę książkę bardzo mi zależało na tym, by nie było tam nic „jezuickiego”, by nie odwoływać się do rekolekcji ignacjańskich, do odniesień biblijnych, których wiele jest w pismach św. Ignacego Loyoli. Byłem, i jestem, przekonany, że dziś potrzeba – nie tylko społeczności Kościoła, ale światu, naszemu pokoleniu – dostrzeżenia dzieła stworzenia i naszej odpowiedzialności za ład w świecie, oraz dzieła odkupienia, zbawienia i naszego wejścia na Drogę jaką jest Jezus Chrystus, Prawda i Życie. To nie jest „sprawa jezuicka”, ale sprawa Boga i sprawa ludzkości, warunek jej przetrwania, jej rozwoju. To jest sprawa warunkująca wierność Kościoła misji, jaką otrzymał od Jezusa. Być może to właśnie, uniwersalne, a nie zawłaszczające „dla swoich” spojrzenie ktoś określił jako „na wskroś jezuickie”.

Jan Paweł II mówił, że jednym z najpoważniejszych problemów dzisiejszego świata jest „błąd antropologiczny”. Miejscu i koncepcji człowieka, jako jednemu z podstawowych elementów misji Kościoła we współczesnym świecie Ojciec też poświęca wiele miejsca. Proszę rozwinąć ten wątek.

– Jeszcze raz chcę podkreślić znaczenie c z a s u we wszystkich naszych rozważaniach. Jan Paweł II w odniesieniu do socjalizmu i Bloku Radzieckiego mówił o błędzie antropologicznym leżącym u podstaw systemu. Benedykt XVI mówił o kryzysie antropologicznym współczesności. Papież Franciszek, swoim duszpasterskim spojrzeniem, przyznaje, że mamy do czynienia z kryzysem ekonomicznym, kryzysem kultury, kryzysem wiary, ale u podstaw wszystkiego – osoba ludzka jest zagrożona. Dyktatura ideologii niszczy osobową wartość i godność osoby ludzkiej, mężczyzny i kobiety. Drgawki mechanizmów zglobalizowanego świata wywołują wahania giełdy, a nie zabijanie ludzi. Widząc coraz większą ilość poranionych ludzi, akcentuje, że Kościół musi do nich wyjść, z Ewangelią musi być ciągle w drodze, musi być czymś w rodzaju szpitala polowego.

Cotygodniowe rozważania przed modlitwą Anioł Pański przez rok skupiał na tematyce rodziny, akcentując rozdział, jaki nastąpił między rodziną a społeczeństwem, między rodziną i szkołą; zerwanie paktu wychowawczego, kryzys przymierza wychowawczego społeczeństwa i rodziny, nadszarpnięte relacje między rodzicami i nauczycielami. Konsekwencje tego ponoszą dzieci. Zwracał uwagę na wzrastającą liczbę ekspertów, którzy przejmują rolę rodziców również w najbardziej intymnych aspektach wychowania. Tworzy się klimat, że eksperci wiedzą wszystko na temat życia uczuciowego, osobowości, rozwoju, praw i obowiązków, znają cele, motywacje, techniki. A rodzice mają tylko słuchać, uczyć się, dostosowywać. Ulegając ekspertom, rodzice usuwają się w kąt, wyłączają się z życia swoich dzieci. Sparaliżowani są także nauczyciele. Zamiast sprzyjać współdziałaniu rodziny i innych instytucji wychowawczych, szkół, ośrodków sportowych, przeciwstawia się je sobie. Rodzice nie powinni sami się wykluczać z wychowywania dzieci.

Oczywiście, błędy mogą popełniać i rodzice, ale tylko oni są w stanie zrekompensować je w sposób, który dla kogokolwiek innego nie jest możliwy. Ważne, by to wszystko nie paraliżowało lękiem przed popełnieniem błędu, by starać się zrozumieć gdzie naprawdę są dzieci w swojej wędrówce; by być przekonanymi, że one naprawdę chcą więzi z ojcem i matką. Album stara się pokazać, że zbawienie jakie przynosi Jezus, jest zbawieniem całościowym: przywraca osobie jej pełną godność, dotyczy też ładu społecznego, dobrobytu materialnego wspólnoty, ale i stawia wymagania.

Wiele miejsca w swej książce Ojciec poświęca językowi przekazu wiary, pisząc nawet, że dziś przekaz ten winien być podobny do serwisu informacyjnego. Proszę to wyjaśnić.

– W centrum historii świata, historii ludzkości, trzeba ukazać Jezusa, Słowo, które było Bogiem, i któremu swoje istnienie zawdzięcza świat, w tym i człowiek. On „przyszedł do swoich”, by nas odkupić, zbawić, by historię ludzkości znów ukierunkować na życie, które jest w Bogu. „Swoi Go nie przyjęli, tym wszystkim jednak, którzy Go przyjęli dał moc, by stali się dziećmi Bożymi”.

Wielość wiadomości i chaos „szumu informacyjnego” sprawiają, że słowa zwykle spływają jak przysłowiowa woda po kaczce. Kontekst kulturowy współczesności sprawia, że przekaz chrześcijaństwa winien przypominać serwis informacyjny ukazujący działanie Boga, Jego troskę o zachowanie ładu stworzenia, Jego postawę wobec człowieka, trud odkupienia, by przywrócić ład mimo zalewu grzechu i działania szatana. Odniesienia do nauczania Kościoła stają się wtedy świadectwem wrażliwości na humanum, osadzonego w Bogu i zleconego trosce wspólnoty wiary.

Mocą tego doświadczenia Kościół wnosi równowagę między tym, co osobowe i co wspólnotowe, między osobą i społeczeństwem, dobrem wspólnym a godnością osoby. Sygnalizuje konieczność zorientowania mechanizmów rozwoju tak, by uwzględniały godność każdego człowieka, przełamywanie klimatu pustyni dzisiejszych miast i czynienie z nich domu mieszkających w nich ludzi. Ważne jest podkreślenie wspólnotowości chrześcijaństwa, chrześcijaninem jest się we wspólnocie, w Kościele. Chrześcijaństwo staje się szansą przetrwania społeczeństw, naprowadza na drogi Boże współczesności.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marcin Przeciszewski

***
O. Andrzej Koprowski (ur. 1940) w latach 1971–1979 był duszpasterzem akademickim na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1977 r. doktoryzował się w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Od 1979 do 1983 pełnił funkcję rektora „Bobolanum”. W latach 1983–1989 przebywał w Rzymie, gdzie był asystentem generała zakonu do spraw Europy Środkowej i Wschodniej. W latach 1989–1997 kierował nowo powstałą redakcją programów katolickich Telewizji Polskiej, a równocześnie w latach 1992-1997 też warszawskim oddziałem Katolickiego Biura Informacji i Inicjatyw Europejskich (OCIPE). W latach 1997-2003 był przełożonym prowincji wielkopolsko-mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego. W okresie 2004 – 2015 pracował w Radiu Watykańskim jako dyrektor programowy tej rozgłośni.

Wersja do druku

Przeczytaj także

08 września 2017 09:09

300. rocznica koronacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.