Drukuj Powrót do artykułu

O Kościele i kapłanach w Wielki Czwartek 2019

18 kwietnia 2019 | 15:29 | O. Stanisław Jaromi OFM Conv. Ⓒ Ⓟ

Sample

W Wielki Czwartek dostaję wiele wyrazów sympatii i podziękowań, za to co robię jako ksiądz. Super, ale dziś proszę: Drodzy świeccy, pomagajcie swoim kapłanom odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Świat się zmienia, my się zmieniamy, papieże się zmieniają i.. (myślą niektórzy) mamy bałagan, nierealne oczekiwania, kwestionowanie świętej tradycji, protestantyzację itp..

Dziś na rannych mszach krzyżma w katedrach odnawiamy nasze kapłańskie przyrzeczenia, potem kończymy przygotowania do liturgii Triduum paschalnego. Ciemnica już gotowa, kwiaty do bożego grobu przywiezione, trzeba jeszcze przećwiczyć czytanie pasji i całość na sobotę i rezurekcję.. kto jeszcze pomoże, kto zaśpiewa psalmy? Większość wymawia się od jakiekolwiek zaangażowania.. przecież sam nie będę czytał wszystkiego.. to niektóre troski polskiego księdza… [On tu wszystko ogarnia, organizuje i ciągle słyszy, jacy to księża się okropni, pazerni, klerykalni, niedostępni itd..]

Wiele razy mnie pytano, dlaczego księża w Polsce są inni, niż w sąsiednich krajach. Wyżej jedna z odpowiedzi.. gdy byłem proboszczem w Czechach po spotkaniu rady parafialnej wzmocnionej liderami grup i wspólnot wiedziałem, że to oni przygotują wszystkie dekoracje, czytania i śpiewy. Tylko uzgodniliśmy, że w liturgii wielkanocnej w tym roku czytamy wszystkie 9, ale w krótszych wersjach, bo starsze osoby muszą zdążyć na ostatnie autobusy… Ja mogłem bez pośpiechu spowiadać i przygotować to, co do mnie należy…

Idąc dalej można powiedzieć, że mamy poczucie zagubienia wobec nowoczesności, utraty wpływów i swoiście rozumianej konserwatywnej tożsamości. A i świat hołduje zupełnie innym zasadom, raczej chce być „greed and speed” (chciwy i szybki). I wielu z nas jest zagubionych, niektórzy zalęknieni, inni żyją nostalgią dobrych starych czasów…

Wiemy też, że jesteśmy słabi i grzeszni, wiemy, że jako Kościół katolicki popełniamy również ciężkie błędy i dopuszczamy się poważnych zaniedbań. Cieszy jednak to, że w coraz większym stopniu jesteśmy również na tyle dojrzali, aby się do tego przyznać, publicznie o tym powiedzieć, przeprosić i szukać właściwych rozwiązań.

Widzimy, jak świadomość kryzysu zmienia myślenie o Kościele, jak formuły klerykalne (w których wychowywano całe pokolenia, także mnie!) ustępują przed eklezjologią wspólnoty, według której każdy jest ważny, a najważniejszy – najsłabszy, nie zaś ten z najwyższym tytułem.

Kto pamięta, gdy na początku swojego pontyfikatu papież podzielił się swoją wielką tęsknotą: „Och, jakże bardzo chciałbym Kościoła ubogiego i dla ubogich!”. Wypowiedział te słowa, tłumacząc, dlaczego to św. Franciszek z Asyżu – a nie np. św. Franciszek Ksawery – zainspirował go do wyboru imienia. Takiej tęsknoty raczej w Polsce nie mamy.

Na początku marca spędziłem kilka dni w Watykanie na konferencji o celach zrównoważonego rozwoju i religijnej odpowiedzialności za świat jako Wspólny Dom. W czasie jednej z przerw rozmawiałem z kard. Maurice Piatem z Mauritiusa i zapytałem go m. in. co nowego w taką debatę wnosi jego perspektywa, lidera Kościoła ubogiego, mieszkańca niedużej wyspy na wielkim oceanie, gdzie kontrasty społeczne są wyjątkowo duże? Potem mówiliśmy o trudnych sprawach Kościoła i pomyślałem dziś, że warto o tym opowiedzieć..

Mówiliśmy o Kościele który razem z Jezusem szuka zagubionych i idzie na peryferie, nie boi się zanurzyć w nędzy i biedach świata, aby i tam głosić Dobrą Nowinę; który na nowo szuka równowagi pomiędzy modlitwą i pracą, liturgią i diakonią, służbą Bożą a służbą ludziom i światu; który jest mocno przekonany, że ma coś bardzo ważnego dla świata: Wiarę, Nadzieję, Miłość i całe orędzie Ewangelii.

To Kościół zainteresowany światem i jego problemami, który chce razem z innymi powiedzieć STOP niszczeniu, eksploatacji planety; który nie zgadza się by ludzie byli odpadami w globalnych procesach, aby odpadami były dzieci z wadami czy chorobami oraz zwierzęta z masowych hodowli jako nie spełniające jakościowych kryteriów; który wsłuchuje się w głos nauki w kwestii klimatycznej i nie chce być obojętny wobec licznych raportów pokazujących zależności pomiędzy zmianami klimatu a nędzą w świecie, chorobami, produkcją żywności, energetyką i stylem życia.

To Kościół który nie boi się współpracy z fachowcami i z szacunkiem odnosi się do poglądów innych, który widzi ważnych partnerów w ONZ, organizacjach rozwojowych i pozarządowych, uznaje dialog za ważną metodę działania oraz poszerza przestrzenie dialogu i działania na nowe obszary. Który rozumie, że na jednej planecie żyjemy razem z wyznawcami innych religii, innych etyk i stylów życia, z bogatszymi od nas i z biedniejszymi od nas; że jest nas coraz więcej a na ziemi jest coraz ciaśniej i choć wiele problemów potrafimy razem załatwić, to jednak jest jeszcze wiele wyzwań, które warto rozwiązywać wspólnie i pokojowo. Który wybiera realizację projektu, jaki 800 lat temu zapoczątkował św. Franciszek z Asyżu, gdzie Bóg jest Ojcem wszystkich i całego stworzenia a my braćmi i siostrami.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.