Drukuj Powrót do artykułu

O pedofilii, sprawiedliwości i prewencji

27 lutego 2013 | 09:38 | tom (KAI) / br Ⓒ Ⓟ

Jeśli Kościół w Polsce na bieżąco będzie działał w duchu sprawiedliwości wobec ofiar i sprawców, podejmie pracę prewencyjną i spróbuje przekonać media, co Kościół w tym kierunku zamierza robić lub – jak wiem – już coś robi, wtedy rzetelnie podejdzie do problemu nadużyć seksualnych wśród ludzi Kościoła – uważa ks. prof. Hans Zollner SJ.

W rozmowie z KAI prof. Zollner, dyrektor Instytutu Psychologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, który jest, m. in. ekspertem w dziedzinie prewencji i przeciwdziałaniu nadużyciom seksualnym duchownych względem dzieci podkreśla, że Kościół, mierząc się z problemem pedofilii nie powinien się lękać, ale dobrze do niego przygotować. “Kościół ma swego Pana, który powiedział, że możemy zdać się na Niego. I dzięki temu możemy mieć odwagę uczciwego spojrzenia na nasze grzechy i zbrodnie oraz podejścia do nich w duchu sprawiedliwości, ale i miłosierdzia” – powiedział.

KAI “Specyfika pomocy psychologicznej osobom duchownym i konsekrowanym z uwzględnieniem seksualności” – to temat szkolenia, jakie niedawno Ksiądz Profesor prowadził w Warszawie. Jedna z poruszonych kwestii dotyczyła nadużyć seksualnych względem nieletnich. Dlaczego akurat ten temat jest tak ważny dla duchownych?

Ks. prof. Hans Zollner: Temat jest ważny, gdyż to duchowni mają do czynienia z wieloma ludźmi, w tym z dziećmi i młodzieżą. Ważne jest także to, że Kościół, szczególnie księża, mają za zadanie przez swoje powołanie robić to, czego wymaga Ewangelia i postępować wg tego, czego chce od nas Jezus. A mówi On nam w Ewangelii św. Marka (9, 42): “Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze”. Jezus wyraźnie zwraca uwagę na szczególną troskę wobec małych. Każdy pojedynczy przypadek nadużycia wobec dziecka jest zły, a tym bardziej jest zły, gdy jego sprawcą jest ksiądz. Dlatego musimy zwracać szczególną uwagę i robić wszystko, aby nie dochodziło do takich przypadków. Jest to także ważny temat nie tylko, gdy chodzi o formację duchownych i o towarzyszenie im ze względu na opiekę nad dziećmi. Jest to temat dotyczący wszystkich, którzy mają do czynienia z dziećmi i młodymi ludźmi. Ponadto widzimy, że w krajach Europy Zachodniej, USA, Kanadzie – właściwie wszędzie – temat nadużyć seksualnych jest bolesny, poważny i wzbudza wielkie zainteresowanie.

KAI: Na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim odbyła się 5 lutego br. sesja podsumowująca ubiegłoroczną konferencję “Ku uzdrowieniu i odnowie”, poświęconą problemowi pedofilii księży. Co i na ile zmieniło się w tym aspekcie w Kościele?

– Sesja, jaka miała miejsce 5 lutego odbyła się w rok po wspomnianym sympozjum z udziałem przedstawicieli episkopatów z całego świata, przełożonych generalnych zakonów i ekspertów. Jego tytuł – „Ku uzdrowieniu i odnowie” – został zaczerpnięty z jednego z papieskich listów. Zauważyliśmy, jak zmienił się punkt widzenia całego Kościoła, co do kwestii nadużyć seksualnych. Trzeba podkreślić, że pedofilia jest jedną z form nadużyć. W sensie ściśle psychiatrycznym chodzi o molestowanie dzieci przed wiekiem dojrzewania i jest to względnie mała część wszystkich form nadużyć. Jest to okropne nadużycie, ale ilościowo nie jest ono najliczniejsze. Inspiracją do zorganizowania sympozjum był „Okólnik do Konferencji Episkopatów w sprawie opracowania «Wytycznych» dotyczących sposobów postępowania w przypadku nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych wobec osób niepełnoletnich” wydany 16 maja 2011 r., przez Kongregację Nauki Wiary. Nakazała ona episkopatom całego świata przygotowanie w ciągu roku wytycznych w sprawie nadużyć seksualnych duchowieństwa wobec nieletnich. Sympozjum w 2012 r. miało pomóc zwłaszcza tym episkopatom, które z różnych powodów nie mogły sobie poradzić z tym tematem, bo albo nie pojawił się on wyraźnie w opinii publicznej ze względu na niewielką liczbę znanych przypadków, albo nie mógł się pojawić ze względów kulturowych np. w krajach Afryki, czy Azji.

KAI: Jak Kościoły lokalne zareagowały na wspomniany dokument Kongregacji Nauki Wiary?

– Jak dotychczas episkopaty dobrze zareagowały. Ok. 80 proc. z nich opracowało i przysłało wytyczne. Najmniej dokumentów otrzymano z krajów afrykańskich. Ma to różne przyczyny, m. in. toczące się w nich wojny, ale również kulturowe, powodujące, że nie było dostrzegania nadużyć jako takich. Otrzymano wytyczne z prawie wszystkich krajów Europy, Ameryki Południowej i Północnej oraz z Australii i Oceanii. Sytuacja uległa zmianie, gdyż biskupi na całym świecie musieli podjąć refleksję na ten temat. 5 lutego br. przedstawiliśmy książkowe wydanie tekstów wszystkich wystąpień z sympozjum z 2012 r., w 12 językach. Jako pierwsze ukazało się wydanie w języku polskim przygotowane przez jezuickie Wydawnictwo WAM w Krakowie. Książka jest ważna dla biskupów i wszystkich odpowiedzialnych za kształcenie księży oraz dla wszystkich osób zajmujących się dziećmi i młodzieżą w Kościele, nauczycieli i wychowawców. W tych bardzo interesujących tekstach można znaleźć wiele na temat tego, co dzieje się w Kościele odnośnie nadużyć. Nie tylko tego, co zaczęło się wczoraj, ale co niektóre organizacje robią na ten temat od lat, np. w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Irlandii, gdzie od dawna funkcjonują specjalne programy kształcenia i prewencji. Wydanie książki w 12 językach – m. in. po słowacku, chorwacku, węgiersku, rumuńsku i ukraińsku – daje Kościołowi w tych krajach co najmniej pewien punkt odniesienia. Ponadto rozpoczęto cały szereg działań prewencyjnych. Małym wkładem Gregoriany w ten proces jest utworzenie Centrum Ochrony Dzieci z pomocą państwowego uniwersytetu w Ulm w Niemczech. Centrum ma swą siedzibę w Monachium.

KAI: Jakie cele stawia sobie Centrum?

– Za pośrednictwem propozycji programu kształcenia na wysokim poziomie Centrum ma uwrażliwiać księży, diakonów, pracowników duszpasterskich na całym świecie na problematykę seksualnego wykorzystywania dzieci i młodzieży oraz wspierać lokalne programy prewencji. Dzięki oświatowej platformie internetowej osoby zaangażowane w duszpasterstwie mogą się dowiedzieć m. in., jak rozpoznać oznaki, że mogło dojść do nadużycia, jakie kroki należy podjąć w wypadku, gdy doszło do seksualnego molestowania, jak postępować ze sprawcą, jakie kroki prawne podjąć w ramach ustawodawstwa danego kraju, w ogóle, jak podejść do problemu. Także dużo się zmieniło w wielu Kościołach lokalnych i krajach pod tym względem, że zdobyto się na odwagę szczerego zmierzenia się z przeszłością, aby właściwie przepracować przypadki nadużyć i szczerze wyznać, że i u nas miały one miejsce. Jak zauważyła Kongregacja Nauki Wiary nie ma kraju na świecie, w którym nie doszłoby do nadużyć seksualnych wobec nieletnich. By uznać te fakty trzeba mieć odwagę i szczerość wg. słów Jezusa, że prawda nas wyzwoli. Musimy przyjrzeć się przeszłości, wysłuchać ofiar, pociągnąć do odpowiedzialności sprawców i zaproponować możliwą pomoc.

KAI: Kościół zerwał zmowę milczenia wokół “nadużyć seksualnych” i jest przykładem dla innych instytucji, jak radzić sobie z tym problemem.

– Nasze doświadczenia, np. w Afryce, wskazują na to wyraźnie. W ramach Centrum Ochrony Dzieci współpracujemy z dwoma diecezjami w Afryce, które stały się absolutnie przykładami w takich kwestiach, jak przestrzeganie praw dziecka, kobiet i ofiar. W tym aspekcie o wiele długości wyprzedzają one inne środowiska społeczne. Również w Niemczech Kościół katolicki jest jedyną społeczną instytucją, która tak rygorystycznie podeszła do kwestii nadużyć. Każda diecezja wyznaczyła osobę odpowiedzialną za ochronę dzieci przed nadużyciami. Do tej osoby ofiary nadużyć mogą się zgłaszać, znaleźć poradę. Oczywiście, mogą przyjść nie tylko ofiary nadużyte przez duchownych. Tam spotkają wykwalifikowane osoby, które właściwie podejdą do nich i znajdą odpowiednie środki, aby pomóc poszkodowanym. Ponadto w aspekcie nadużyć Kościół stara się kształcić, szkolić osoby z innych środowisk społecznych – w szkołach, stowarzyszeniach muzycznych, psychoterapeutycznych i medycznych. Nie twierdzę, że Kościół jest dla wszystkich wzorem, ale przynajmniej wyraźnie próbuje coś robić w dziedzinie, w której Kościół ewangelicki i inne Kościoły nie podjęły jak dotychczas żadnych kroków. Można więc powiedzieć, że Kościół katolicki nie tylko odrabia swoje zadanie domowe, ale że można się jeszcze od niego czegoś uczyć.

KAI. W porównaniu z innymi środowiskami kwestia nadużyć w Kościele jest zjawiskiem o niewielkiej skali. Dlaczego jest nadal mocnym instrumentem dyskredytowania Kościoła?

– Istnieją środowiska zainteresowane dyskredytowaniem Kościoła i to trzeba z realizmem widzieć. Z drugiej jednak strony trzeba uznać, że niestety mamy niewiele pewnych danych statystycznych, na podstawie których można powiedzieć, że Kościół prezentuje się lepiej niż inne środowiska. Statystycznie rzecz biorąc przypadków nadużyć seksualnych wśród księży prawdopodobnie nie jest mniej niż w reszcie społeczeństwa, niż w innych środowiskach. Faktu, że mamy do czynienia z próbami dyskredytowania Kościoła nie można wykorzystywać do bagatelizowania nadużyć przez wskazywanie na innych, np. na rodziny. Jest prawdą, że do nadużyć dochodzi najczęściej w rodzinach, szczególnie ze strony ojca wobec córki lub syna, czy ze strony matki wobec syna, ale nie można używać tego argumentu, aby się nie konfrontować z faktami we własnych szeregach. Niestety do przypadków molestowania seksualnego dochodzi również w Kościele.

KAI: Czy i na ile nadużycia wpłynęły na odejścia wiernych od Kościoła katolickiego?

– Na przykładzie Niemiec możemy zobaczyć, że po wybuchu skandalu nadużyć seksualnych w lutym i marcu 2010 r. wzrosła liczba wystąpień z Kościoła. Nie były to miliony, ani bardzo wielkie liczby. Wielu ludzi mówiło sobie: Kościół głosi wysokie wymagania etyczne, a tu jego księża dopuszczają się takich czynów, stojących w całkowitej sprzeczności z jego nauczaniem. Z drugiej strony interesujące jest także to, że w tym czasie również wiele wystąpień odnotowano w Kościele ewangelickim i nie jest jasne, jakie były tego przyczyny.

KAI: Ksiądz pedofil to zawsze łakomy kąsek. Jak Kościół powinien medialnie radzić sobie z tym problemem?

– Z jednej strony sprawca, czy jest nim ksiądz pedofil, czy ktoś inny, musi mieć gwarancję, że będą respektowane przysługujące mu prawa zgodnie z ustawodawstwem danego kraju i z godnością osoby. Do momentu wydania wyroku skazującego należy z taką osobą tak postępować jak z każdym obywatelem. Ogólnie mówiąc, Kościół powinien działać aktywnie i w sposób pozytywny zajmować się problemem nadużyć we własnych szeregach i umiejętnie się z tym obchodzić w społeczeństwie. To znaczy, powinien postępować dalekowzrocznie i czynić, co w jego mocy, aby jak najlepiej radzić sobie z tym problemem. Przede wszystkim osoby odpowiedzialne muszą znać dokładnie przypadki pedofilii, aby móc powiedzieć, że tu i w takim czasie to się wydarzyło, tak, aby nie było sytuacji, że każdy kto przyjdzie będzie mógł anonimowo wrzucić coś do jednego worka bądź też poda liczby, które zupełnie nie odpowiadają rzeczywistości. Albo powie też, że Kościół nie troszczy się o ofiary nadużyć, albo ksiądz za seksualne nadużycia został przeniesiony z jednej parafii na drugą. Jeśli Kościół dobrze odrobi swoje zadanie domowe wtedy nie stanie się łatwym łupem dla prasy. Stanie się łatwym łupem dla prasy wtedy, gdy będzie w szoku i nie będzie dobrze przygotowany, jeśli będzie musiał się przyznać, że wiedział o tym, a nie zrobił tego, co powinien uczynić.

KAI: Wiemy, jaka była skala pedofilii w Stanach Zjednoczonych, Niemczech a nie wiemy jak to wygląda w Polsce i Europie Wschodniej. W opublikowanej niedawno w Polsce książce „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w Kościele mówią”, jej autor stawia tezę, że nie dość, że polskie media milczą nt. problemu wykorzystywania nieletnich przez duchownych, to jeszcze Kościół w Polsce zupełnie nie dostrzega tego problemu. Przy całej dyskusyjności tej publikacji zawierającej wiele błędów to jednak problem jest. Co Ksiądz Profesor radziłby Kościołowi w Polsce? Jak powinien zareagować na problem nadużyć?

– Nie mogę udzielać żadnych rad Kościołowi w Polsce. Mogę tylko powiedzieć o tym, jakie doświadczenia w tym aspekcie ma Kościół w Niemczech. Na ich podstawie można powiedzieć, że popełniono te same błędy, jakie 10 lat wcześniej popełniono w Irlandii, a jeszcze wcześniej w Stanach Zjednoczonych itd. Przede wszystkim milczenie o tym, albo mówienie, że u nas takich przypadków nie było i nie ma. Ktokolwiek ma do czynienia z tą problematyką wie dobrze, że tak nie jest. Potrzebna jest szczerość i uczciwość. W ostatnich dwóch, trzech latach podróżowałem po krajach Europy Środkowej i Wschodniej i zawsze słyszałem, że nie było tam przypadków nadużyć, bo gdyby były to komuniści zrobiliby wokół tego wielką wrzawę. To nieprawda. Dlaczego tego nie zrobili tego nie wiem. Mogę tylko przypuszczać. Podobnie jest z pytaniem, dlaczego media na ten temat wiele nie mówiły? Mamy polityków, grupy społeczne, które nie mają żadnego interesu, aby publicznie zajmować się tematem nadużyć seksualnych, a to z tego powodu, że ludzie mediów, polityki czy finansów dopuścili się również nadużyć seksualnych. Dlatego też nie mają żadnego interesu, aby media intensywnie zajmowały się tym tematem. Z perspektywy niemieckich doświadczeń można powiedzieć, że trzeba się przygotować a nie lękać, czyli przeciwnie do tego, co autor wspomnianej książki sugeruje już w tytule. Kościół ma swego Pana, który powiedział, że możemy zdać się na Niego. I dzięki temu możemy mieć odwagę uczciwego spojrzenia na nasze grzechy i zbrodnie oraz podejścia do nich w duchu sprawiedliwości, ale i miłosierdzia. Dlatego możemy też dobrze przygotować się na reakcję mediów. Śledziłem, co na temat nadużyć pisano, w książkach, artykułach w Niemczech na przestrzeni lat 2002-2010 i w sumie nie wiadomo, co doprowadziło, że temat ten akurat w 2010 r. eksplodował w mediach. Jeśli Kościół w Polsce dobrze się przygotuje to nie musi dojść do medialnej eksplozji, czyli jeśli na bieżąco będzie działał w duchu sprawiedliwości wobec ofiar i sprawców, podejmie pracę prewencyjną i spróbuje przekonać media, co Kościół w tym kierunku zamierza robić lub – jak wiem – już coś robi. Szczególnie w kraju, w którym praca tego typu jest mało znana.

KAI: W kontekście nadużyć seksualnych ważna jest też formacja osób duchownych…

– Oczywiście. Ważne jest w średniej i długoterminowej perspektywie, jakich księży kształcimy, kim ma być kapłan przyszłości. Czy i jak zwracamy we formacji uwagę na potrzeby emocjonalne i afektywne, na to jak obchodzić się ze swoją seksualnością, kruchością, jaką przekazujemy wiedzę, aby dobrze sobie radzić z tymi wyzwaniami, z granicami własnej wytrzymałości, z oczekiwaniami innych wynikającymi z funkcji itp. Na te pytania musimy sobie odpowiedzieć, aby wiarygodnie żyć Ewangelią i wiedzieć, czego oczekuje od nas Pan Bóg.

KAI: Jak zapobiegać ewentualnym nadużyciom w przyszłości w kręgach kościelnych i w społeczeństwie?

– Przede wszystkim zainteresowanie tym tematem cały czas wzrasta. Jeszcze przed 20, 30 laty nikt się tym tematem w Europie nie interesował. Obecnie mówi się o tym w mediach oraz społeczeństwo w o wiele większym stopniu tym się zajmuje. Dzieci jest coraz mniej i dlatego stają się coraz bardziej cenne i dlatego pewnie pragnie się im zapewnić lepszą ochronę. W Indiach żyje ok. 160 mln dzieci, czyli prawdopodobnie więcej niż młodych mieszkańców w całej Europie i, jak mówią oficjalne statystyki, 50 proc. z nich jest seksualnie wykorzystywanych. Jest ich tyle, że troska o nie jest powszechna. Chrześcijanie w tym kraju są niewielką mniejszością. Należy chronić dzieci, dbać o ich prawa, tak jak tego chce od Kościoła Chrystus. Dzieci są istotami uprzywilejowanymi przez Jezusa. Najmniejsi i bezbronni są tymi, których Pan stawia na pierwszym miejscu, dlatego naszym zadaniem jest szczególna troska o nich. Ponadto ważne jest, abyśmy posiadali dobre wytyczne i wiedzieli jak mamy postępować, gdy dojdzie do seksualnego nadużycia, gdy doszło do niego w przeszłości; byśmy mieli możliwość udzielenia odpowiedniej pomocy w postaci poradnictwa i terapii. Lepiej jest zainwestować wiele w prewencję niż później w naprawianie błędów i zaniedbań. Jeśli kandydaci na nauczycieli i księży otrzymają pomoc, aby zauważyć u siebie ryzyko czy tendencję do nieodpowiednich zachowań i będą wiedzieć, że nie mogą wykonywać swojego zawodu i powołania, to możemy mieć nadzieję, że będzie coraz mniej przypadków nadużyć seksualnych także w Kościele katolickim.

Rozmawiał Krzysztof Tomasik

Ks. prof. Hans Zollner jest wicerektorem do spraw akademickich i dziekanem Instytutu Psychologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2010-2011 był członkiem naukowej grupy roboczej przy „Okrągłym Stole” w sprawie nadużyć seksualnych wobec dzieci zorganizowanym przez rząd RFN. Przewodniczył też komitetowi organizacyjnemu międzynarodowego sympozjum dla biskupów i wyższych przełożonych zakonnych pt. „Ku Uzdrowieniu i Odnowie”, które odbyło się w lutym 2012 r. na Uniwersytecie Gregoriańskim. W języku polskim dostępne są materiały z tego sympozjum wydane przez WAM pt. „Ku uzdrowieniu i odnowie” oraz książka jego współautorstwa pt. „Kościół a pedofilia”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.