Drukuj Powrót do artykułu

Pamięć o tych, którzy ratowali Żydów

15 stycznia 2011 | 09:48 | ml, mj / sz Ⓒ Ⓟ

Wspólnym modlitwom i dyskusjom z okazji Dnia Judaizmu towarzyszyć będą wystawy oraz projekcje filmów o tych, którzy podczas wojny oddali życie ratując Żydów: zamęczonym w obozie koncentracyjnym greckokatolickim księdzu Emilianie Kowczu oraz rodzinie Ulmów.

Błogosławiony ksiądz Emilian Kowcz

Ks. Emilian Kowcz, kapłan greckokatolicki, uratował grupę Żydów zamkniętych w płonącej synagodze, za co zginął w obozie w Majdanku w 1944 r. Został ogłoszony błogosławionym przez Jana Pawła II.

Urodził się 20 sierpnia 1884 roku w Kosmaczu na Huculszczyźnie jako syn ks. Grzegorza Kowcza, miejscowego proboszcza greckokatolickiego. Maturę uzyskał we Lwowie, studiował w Rzymie. W 1910 r. poślubił Marię-Annę Dobrzańską, w roku następnym przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa stanisławowskiego, Grzegorza Chomyszyna.

Po krótkim czasie administrowania parafią Podwołoczyska zgłosił akces do pracy wśród kolonistów ukraińskich w Bośni, gdzie zaczął pełnić posługę kapłańską. Po powrocie do Galicji przez trzy lata był wikariuszem-kooperatorem w parafii Serniki Górne.

W 1919 r. wstąpił do Ukraińskiej Armii Halickiej, gdzie został mianowany kapelanem tzw. Kosza Brzeżańskiego. Przeszedł kampanię galicyjską i naddnieprzańską. Internowany przez Polaków, a następnie zwolniony, w latach 1921-22 był proboszczem w Borszowie k. Przemyślan. Później objął, jako kanonik, urząd proboszcza parafii Przemyślany z cerkwią filialną we wsi Korosno. Jako proboszcz w Przemyślanach rozwinął wszechstronną działalność religijno-społeczną.

Był zdecydowanym zwolennikiem niepodległości Ukrainy oraz włączenia obszaru b. Galicji wschodniej do przyszłego państwa ukraińskiego (w okresie sojuszu Piłsudskiego z Petlurą). Za działania na rzecz praw społeczności ukraińskiej karany grzywnami a także więziony. Niepodległościowe poglądy i działalność ks. Kowcza nie były jednak związane z jakimkolwiek uczuciem wrogości wobec Polaków, którym pomagał po klęsce wrześniowej.

Po wkroczeniu Niemców przestrzegał przed wstępowaniem do tworzonej przez nowego okupanta policji ukraińskiej i prowadzeniu akcji pacyfikacyjnej przeciwko polskim sąsiadom. Udało mu się uratować grupę Żydów zamkniętych w płonącej synagodze. Nie wahał się katechizować i chrzcić Żydów, którzy o to prosili, czynił to najpierw indywidualnie, a później masowo, łamiąc zarządzenia władz okupacyjnych.

Aresztowany 30 grudnia 1942 r. został wtrącony do lwowskiego więzienia. Przyznał się do udzielania chrztu Żydom, ale odmówił podpisania zobowiązania do zaprzestania tej praktyki w przyszłości. Władze hitlerowskie postanowiły umieścić go w obozie koncentracyjnym na Majdanku, gdzie ks. Kowcz prowadził działalność duszpasterską wśród więźniów różnych narodowości i wyznań. Zmarł 25 marca 1944 r. – według oficjalnych przekazów – z powodu flegmony prawej nogi.

Ks. Emilian Kowcz został ogłoszony błogosławionym przez Jana Pawła II.

Rodzina Ulmów

Rodzina Ulmów z Markowej udzieliła podczas okupacji hitlerowskiej schronienia Żydom. Ten prosty odruch chrześcijańskiej miłości bliźniego wszyscy – rodzice i siedmioro dzieci – przypłacili życiem. 24 marca 1944 r. hitlerowcy zamordowali w Markowej łącznie szesnaście osób. Rozpoczęty we wrześniu 2003 r. drugi proces beatyfikacyjny polskich męczenników z okresu II wojny światowej zmierza do ogłoszenia rodziny Ulmów błogosławionymi.

Wieś Markowa przed wojną należała do największych w całym kraju. Zamieszkiwało ją blisko 4,5 tys. osób. W tym można było się doliczyć około 30 rodzin żydowskich. W lecie 1942 okupanci hitlerowscy wymordowali większość Żydów mieszkających we wsi. Przetrwali tylko ci, którzy wcześniej ukryli się w innych gospodarstwach. Jedną z rodzin, która podjęła ryzyko ochrony Żydów było małżeństwo Józefa i Wiktorii Ulmów.

Oboje pochodzili z Markowej. Józef urodził się w 1900 r. Był utalentowanym sadownikiem. Unowocześniał uprawę drzew owocowych, z zamiłowaniem prowadził hodowlę pszczół. Na dodatek hodował jedwabniki. To zupełnie niecodzienne zajęcie przyciągało uwagę całej okolicy, zaś osobistą wizytą zaszczycił Ulmę książę Andrzej Lubomirski.

Józef był także społecznikiem: bibliotekarzem, młodzieżowym działaczem katolickim. Jego wielką pasją było fotografowanie. Ożenił się z 12 lat młodszą Wiktorią Niemczak. W ciągu siedmiu lat małżeństwa urodziło im się sześcioro dzieci. Tuż przed wojną zakupili kawałek żyznej ziemi w nieodległej części Kresów. Jednak z powodu wojny nie dane im było się tam przenieść.

Nie wiadomo dokładnie od kiedy, Józef i Wiktoria Ulmowie przechowywali w swym domu ośmioro Żydów. Było to 5 mężczyzn z pobliskiego Łańcuta. Nazywali się Szall, a także miejscowe Żydówki: Gołda i Layka Goldman z małą córeczką. Dom Ulmów był położony nieco na uboczu wsi, z dala od innych zabudowań, a zwłaszcza daleko do posterunku granatowej policji.

Jednak w małych społecznościach trudno wszystko ukryć. Konspiracja nie trwała zbyt długo. Duże ilości pożywienia i innych artykułów zakupywane przez Wiktorię były dość czytelnym znakiem, że coś tajemniczego dzieje się w ich gospodarstwie. Markową nieraz odwiedzało wojsko niemieckie, które wizytowało posterunek policyjny.

Nadszedł 24 marca 1944 r. Wieczorem pod posterunek w Markowej ściągnięto cztery furmanki. Powozili okoliczni chłopi. Około pierwszej w nocy grupa czterech niemieckich żandarmów oraz czterech funkcjonariuszy granatowej policji wyruszyła na północ. Przed świtem dotarli do gospodarstwa Ulmów. Niemcy z policjantami udali się do domu. Rozległy się strzały.

Na strychu domu zabito najpierw trójkę ukrywających się Żydów. Potem już na oczach furmanów kolejną ginęły dwie siostry Goldman, córeczka jednej z nich i pozostali Szallowie. Na zewnątrz wywleczono też Ulmów. Zginęli najpierw rodzice: Józef i jego żona Wiktoria, mająca za kilka dni urodzić siódme dziecko. Kierujący zbrodnią Dieken zadecydował, aby zabić także dzieci Ulmów. Kolejno ginęli Stasia, Basia, Władziu, Franuś, Jantuś, Marysia. Zmarło też to bezimienne, jeszcze nie narodzone…

Nie jest pewne, co było powodem zbrodni z 24 marca. Obfitym źródłem materiałów o historii tamtych lat są badania pochodzącego z Markowej Mateusza Szpytmy, pracownika krakowskiego IPN-u. Historyk podejrzewa, że ktoś doniósł Niemcom o ukrywanych Żydach.

Przyczyną mogła być chęć wzbogacenia się. Otóż wspomniani Szallowie posiadali w Łańcucie majątek: dom i kawałek terenu. W zamian za ich oddanie łańcuckiemu posterunkowemu Aleksandrowi Lesiowi, Żydzi otrzymali schronienie w mieście. Potem jednak „opiekun” wypędził ich z ukrycia. Musieli ratować się tułaczką i schronieniem w Markowej. Wobec zbliżającego się końca wojny, zagarnięty majątek mógłby znów powrócić do prawowitych właścicieli. Być może więc u podstaw zbrodni leżała chęć zysku. Miejscowy konfident doniósł, żandarmeria dopełniła dzieła…

„Dla tej prostej rodziny nie było różnicy pomiędzy dzieckiem z polskiej rodziny czy rodziny żydowskiej, gdyż każdy ma prawo do życia niezależnie od pochodzenia. Ich śmierć była konsekwencją ich wiary, realizacji miłości wobec człowieka” – mówi metropolita przemyski, abp Józef Michalik.

„Rodzina Ulmów z Markowej, jest przykładem, że w tamtych tragicznych czasach możliwy był czyn miłości wobec drugiego człowieka. Miejmy nadzieję, że Ulmowie i ich śmierć w obronie człowieka, zostanie zauważona przez salony, które wciąż oskarżają Polaków o antysemityzm” – dodaje abp Michalik.

Proces beatyfikacyjny rodziny Ulmów rozpoczął się w 2003 r. W Markowej odsłonięty został pomnik upamiętniający rodzinę Ulmów. Obecnie trwają przygotowania do budowy w Markowej muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej.

Za swoje czyny rodzina Józefa i Wiktorii została uhonorowana tytułem „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”. Żydowski Instytut Pamięci – Yad Vaszem – przyznał im ten tytuł 13 września 1995 r. Wnioskodawcą była Główna Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce.

„Czyż może być bardziej klasyczny przykład ryzyka z jakim spotkali się Polacy pomagający Żydom w czasie okupacji hitlerowskiej” – stwierdziła przedstawicielka Yad Vashem, Bożenna Rotman.

Jak podaje Yad Vashem, Ulmowie zostali upamiętnieni za to, że „próbowali uratować życie rodzinom żydowskim, w rezultacie czego cala rodzina została zamordowana”.

Polaków najwięcej

Wśród wszystkich, którzy otrzymali tytuł „Sprawiedliwych” najwięcej jest Polaków. Wedle oficjalnych danych z początku 2003 na ogółem 19.706 wyróżnionych z całego świata przypada 5.733 osoby polskiej narodowości.

Jak podają źródła historyczne podobnych rodzin w najbliższej okolicy było za czasów okupacji jeszcze co najmniej dwie. Józef i Julia Bar przechowywali pięcioosobową rodzinę Riesenbachów. Rodzina Antoniego i Doroty Szylar pomogli żydowskiej rodzinie Weltzów. Mimo wstrząsających wieści o zamordowaniu Ulmów nikt z nich nie został wyrzucony ze schronienia aż do końca wojny.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.