Drukuj Powrót do artykułu

Patriarcha Filaret atakuje Prawosławny Kościół Ukrainy

15 czerwca 2019 | 10:06 | kg (KAI/RISU) | Kijów Ⓒ Ⓟ

Sample AP/Associated Press/East News

Z coraz ostrzejszymi atakami na nowo powstały Prawosławny Kościół Ukrainy (PKU) i Patriarchat Konstantynopola występuje samozwańczy patriarcha kijowski i całej Rusi-Ukrainy Filaret. Na zwołanym przez siebie ogólnokrajowym forum „Za Ukraiński Kościół Prawosławny! Za Patriarchat Kijowski!”, wygłosił on przemówienie, będące w istocie przekreśleniem zarówno utworzenia PKU, jak i tomosu (dekretu) o jego autokefalii, wydanego przez Konstantynopol 6 stycznia br.

Tekst tego wystąpienia ukazał się na stronie Patriarchatu Kijowskiego (PK; który zresztą formalnie na soborze zjednoczeniowym 15 grudnia ub.r. przestał istnieć), ale w wersji okrojonej, bez najostrzejszych fragmentów wypowiedzi Filareta. Te opuszczone cytaty ujawnił jednak, na podstawie własnego nagrania na dyktafonie, obecny na forum ukraiński dziennikarz sekcji ukraińskiej BBC Witalij Czerwonenko.

Z zapisu wynika, że Filaret (który po ogłoszeniu tomosu o autokefalii otrzymał niespotykany w światowym prawosławiu tytuł patriarchy honorowego PKU) przyznał, że rzeczywiście podpisał postanowienie soboru z 15 grudnia o rozwiązaniu PK, ale uczynił to pod przymusem, gdyż patriarcha konstantynopolski Bartłomiej zagroził, że jeśli tego nie zrobi, to sobór się nie odbędzie i nie będzie tomosu. „A my chcieliśmy mieć tomos, ale prawdziwy tomos o autokefalii, a nie taki, jaki otrzymaliśmy, taki, jaki mają inne Kościoły. Nas oszukano, i to kolejny raz” – skarżył się Filaret.

Przypomniał w tym kontekście, że już wcześniej, za rządów prezydenta Wiktora Juszczenki (2005-10), Fanar [siedziba Patriarchatu Konstantynopola w Stambule – KAI] chciał podporządkować sobie Kościół ukraiński i była już nawet umowa, że „stajemy się częścią Patriarchatu”. Filaret zapewnił, że po poznaniu treści tego dokumentu, natychmiast go odrzucił. „Potem Konstantynopol znalazł inną drogę, bardziej podstępną: udzielamy wam autokefalii i ogłaszamy tomos, ale nie mówią, co tam będzie napisane. I w ten sposób nas przechytrzyli” – powiedział honorowy patriarcha.

Zapewnił następnie, że on i jego zwolennicy nie odrzucają tzw. soboru lokalnego z 15 grudnia 2018, ale – jego zdaniem – było to jedynie zbieranie podpisów pod tzw. soborem lokalnym, którego w rzeczywistości nie było. Filaret przyznał, że na razie, dopóki nie zbierze się „prawdziwy” sobór, nic nie może zrobić z uchwałami tamtego zgromadzenia, ale – dodał – „możemy zachować PK”, który z początku będzie niewielki, „ale wyrośnie z niego wielki Kościół”. „I takim Kościołem, służącym swemu narodowi, może być tylko patriarchat” – podkreślił 90-letni hierarcha. Według niego metropolia [a taki status ma obecnie PKU] to zależności, podczas gdy patriarchat to niezależność.

Filaret zaznaczył ponadto, że zwierzchnik PKU, metropolita Epifaniusz [którego zresztą sam kilka lat wcześniej osobiście wyświęcił na biskupa – KAI] jest „sługą patriarchy ekumenicznego” i wykonuje jego wolę. Pośrednikiem jest Grek Epifaniusz (Dimitriu), którego zwierzchnik PKU konsekrował 25 maja na metropolitę olwijskiego – była to pierwsza chirotonia (sakra) w nowym Kościele prawosławnym od czasu jego powstania. I właśnie za jego pośrednictwem, zdaniem Filareta, Bartłomiej wydaje polecenia, co ma robić PKU i jego zwierzchnik. „To nie jest Kościół autokefaliczny” – podkreślił honorowy patriarcha.

Na zakończenie zaznaczył, że „jeśli nie będzie PK, to nie będzie też duchowej podstawy państwa ukraińskiego. „Patriarchat Moskiewski służy interesom Rosji, a tzw. PKU służy interesom Greków. Nie ma Kościoła, który będzie służył interesom Ukrainy, a Patriarchat Kijowski chcą zniszczyć” – ubolewał niekanoniczny patriarcha kijowski.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.