Drukuj Powrót do artykułu

Patriarchat Moskiewski liczy na poprawę stosunków ekumenicznych

31 października 2007 | 10:30 | mp//mam Ⓒ Ⓟ

Obecność nowego arcybiskupa na czele metropolii katolickiej w Moskwie rodzi nadzieję na stabilizację naszych wzajemnych relacji i szansę na ich dalszy rozwój – mówi o. Czaplin, zastępca przewodniczącego Wydziału Stosunków Zewnętrznych Patriarchatu Moskiewskiego.

A oto tekst rozmowy z o. Wsiewołodem Czaplinem, zastępcą przewodniczącego Wydziału Stosunków Zewnętrznych Patriarchatu Moskiewskiego:

KAI: Patriarcha Aleksy II w specjalnym przesłaniu wydanym z okazji ingresu nowego metropolity w Moskwie abp. Paolo Pezzi, wyraził nadzieję, że nominacja ta przysłuży się pogłębieniu dialogu ekumenicznego pomiędzy Kościołem rzymskokatolickim a Rosyjską Cerkwią Prawosławną. Czy Ojciec mógłby wyjaśnić, w jakim sensie?

O. Wsiewołod Czaplin: Patriarcha powiedział nawet więcej, że z nowym arcybiskupem metropolii Matki Bożej w Moskwie wiąże nadzieję na dalszy i owocny rozwój wzajemnych stosunków pomiędzy Kościołem rzymskokatolickim a prawosławnym i na szybsze rozwiązanie istniejących problemów. Od tego bowiem zależy wiarygodność świadectwa obu naszych Kościołów we współczesnym świecie.

KAI: Na jakim etapie znajduje się obecnie dialog katolicko-prawosławny w Rosji? Co zmienia ta nominacja?

– Najważniejsze jest codzienna praca duszpasterska. Za czasów abp. Kondrusiewicza ustanowiliśmy wzajemne robocze kontakty. Była zgoda, co do niektórych spraw, ale w ostatnich latach sukcesów we wzajemnych kontaktach było o wiele mniej. Z wielką nadzieją patrzymy na wyświęconego teraz abp. Paolo Pezzi. Jest to człowiek mądry, oddany swojej pracy, aktywny i znający Rosję od środka. Jego obecność na czele metropolii katolickiej w Moskwie rodzi nadzieję na stabilizację naszych wzajemnych relacji i szansę na ich dalszy rozwój, w tym na zwycięstwo ducha realizmu.
Poziom dialogu pomiędzy naszymi Kościołami jest dziś o wiele bardziej satysfakcjonujący niż kilka lat temu. Zaczynamy osiągać porozumienie nawet w tych kwestiach, które dotąd nas dzieliły. Nie chodzi tu o teologiczne różnice pomiędzy prawosławiem i katolicyzmem, lecz o te problemy jakie pojawiły się po rozpadzie Związku Radzieckiego w związku z pojawieniem się równoległych struktur Kościoła katolickiego na tych terenach.
Dziś, odchodzą już te czasy, kiedy to niektórzy misjonarze uważali, że Rosja stanie się krajem katolickim….

KAI: Czy rzeczywiście tacy istnieli?

– Oj tak. Byli tacy, ale przez delikatność nie będę wymieniać ich nazwisk. Tak samo, do przeszłości odchodzą czasy, kiedy to niektórzy prawosławni szantażowali naszą hierarchię, że pójdą do katolików. Takie postawy odchodzą w przeszłość. Dziś rozumiemy, że żadna pokusa ani szantaże dokonywane siłą, pieniędzmi lub chytrością nie przekroją religijnej mapy wschodniej Europy. Teraz – bardziej niż skupiać się na konkurencji międzywyznaniowej -powinniśmy zająć się budowaniem wzajemnej współpracy.

KAI: Cieszę się, że ojciec mówi, że te czasy odchodzą w przeszłość. Rozumiem więc, że nie będziemy więcej słyszeć ze strony Kościoła prawosławnego zarzutów o “katolicki prozelityzm”?

– Problem wciąż istnieje. Na przykład istnieją takie domy dziecka prowadzone przez katolickie siostry, gdzie mieszkające tam dzieci zostały ochrzczone w Kościele prawosławnym, a przychodzący tam księża zachęcają do modlitwy w rycie katolickim. Jest też problem w tych miejscach, gdzie historycznie rzecz biorąc nie było grekokatolików, a powstają nowe ich ośrodki.

KAI: Czy ojciec mówi o Ukrainie czy o Rosji?

– Mówię o wszystkich prawosławnych krajach. Tu chodzi o południowo-wschodnią Ukrainę, o Białoruś, także dotyczy to niektórych rosyjskich regionów. Uważam, że grekokatolicy winni wykazywać się nie tyle tworzeniem nowych placówek tam gdzie ich nie było, co winni zająć się pracą duszpasterską na tych terenach, gdzie już funkcjonują. Są też byli prawosławni duchowni, nad którymi ciążą skandale, a teraz pragną zostać grekokatolikami i stworzyć paralelne do prawosławia struktury.

KAI: Ale istnienie Kościoła greckokatolickiego jest faktem. Co możemy zrobić z naszej strony, aby prawosławie nie podnosiło tego jako problemu?

– Nie kwestionujemy istnienia tego Kościoła jako zjawiska historycznego. Protestujemy przeciwko sięganiu dziś do metody uniatyzmu. Jest to niezgodne także z katolicką eklezjologią. A kiedy mają miejsce takie przypadki, to niezbędny jest wzajemny dialog, konsultacje, aby nie dochodziło do nieprzewidywalnych i niekontrolowanych działań. Tylko poprzez wspólne rozwiązywanie problemów można będzie znaleźć konstruktywne rozwiązanie. Na terenie Federacji Rosyjskiej działa komisja mieszana złożona z przedstawicieli Kościoła rzymskokatolickiego i Kościoła prawosławnego i jej działalność oceniam pozytywnie.

KAI: Kilka tygodni temu Patriarchat Moskiewski utworzył specjalną komisję mającą zajmować się kwestią prymatu papieskiego. Czy możemy liczyć na jakieś zbliżenie stanowisk w tej sprawie?

– To oczywiste, że nasze stanowiska z Kościołem katolickim w tej kwestii są rozbieżne. A teraz kiedy dyskusje na temat prymatu zaczynają się rozwijać w różnych gremiach, to tym bardziej ważne jest, aby jeszcze raz w ramach Kościoła prawosławnego podjąć badania na ten temat i sprecyzować nasze stanowisko. Trzeba w tym uwzględnić wiele elementów: nauczanie Ojców Kościoła, wewnętrzne prawo prawosławnej Cerkwi jej wielowiekową tradycję.

KAI: Jaka jest nadzieja na przyjazd Ojca Świętego do Rosji bądź na jego spotkanie z patriarchą Aleksym II?

– Nie rozważamy na razie przyjazdu Papieża do Rosji. Natomiast jeśli chodzi o spotkanie Benedykta XVI z patriarchą Aleksym II, to takie spotkanie nie może służyć tylko pięknej telewizyjnej relacji, ale musi być dobrze przygotowane. Patriarcha Aleksy II nigdy nie mówił, że wyklucza możliwość takiego spotkania. Co więcej, obecnie możliwość wzajemnego spotkania staje się tym bardziej realna. W różnych gremiach wspólnie z Kościołem katolickim pracujemy nad rozwiązaniem wielu problemów. W wypadku kiedy ta praca zakończy się sukcesem, to otworzy to możliwość dla takiego spotkania.

KAI: Jaka jest dziś religijna samoświadomość rosyjskiego społeczeństwa?

– Po okresie 70 lat ateizacji Rosjanie stają się na nowo religijnym narodem. Przede wszystkim – co warte jest podkreślenia – 70 lat komunizmu nie zlikwidowało wiary w społeczeństwie. Wiemy jak wielu działaczy komunistycznej partii potajemnie chrzciło dzieci, odprawiało religijne pogrzeby, itp. To prawda, że ta wiara nie była głęboka, ale trwała. Nawet najwyższa partyjna wierchuszka nie została uwiedziona przez ateistyczną ideologię.
Dziś, po kilkunastu latach intensywnej pracy Cerkwi, od 55 do 65 proc. Rosjan nazywa siebie prawosławnymi. Około 80 proc. Rosjan zostało ochrzczonych. Dokonuje się też znamienna przemiana pokoleniowa. Babuszki w naszych świątyniach są dziś w zdecydowanej mniejszości. Głównie są to młode rodziny z dziećmi. Ok. 30 proc. wiernych stanowią dziś dzieci, około 30 proc. ich rodzice, a reszta to ludzie starsi. Około 10 proc. wierzących regularnie uczęszcza do Cerkwi, reszta nieregularnie, głównie z okazji Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Jedna trzecia społeczeństwa posiada w swoich domach literaturę religijną oraz przedmioty kultu, głównie ikony. Cerkiew cieszy się też wysokim zaufaniem społecznym.

KAI: A jakie są główne problemy w pracy duszpasterskiej Cerkwi?

– O wiele bardziej skuteczna mogłaby być np. ewangelizacja za pomocą środków masowej informacji. Należałoby też znacznie bardziej rozwinąć parafialną działalność poza samym kultem i sprawowaniem sakramentów. Warto tworzyć więcej grup, w których formowaliby się ludzie świeccy. Bardzo istotna jest praca w dziedzinie kultury za pomocą wydawania książek, większej obecności w mediach, itp. W każdej w tych dziedzin jest bardzo wiele do zrobienia. Nie możemy być usatysfakcjonowani samym faktem, że wielu ludzi powróciło, bądź zupełnie na nowo odkryło Kościół. Musimy potrafić działać w nowoczesnym społeczeństwie.

KAI: A rodzina w Rosji, jakie są jej problemy? Obserwujemy w Rosji katastrofę demograficzną…

– Tak, ale w ostatnich latach mamy też pewną poprawę w tej dziedzinie, przezwyciężenie najbardziej negatywnych tendencji. Polityka pronatalistyczna wprowadzona przez prezydenta owocuje tym, że młode rodziny łatwiej decydują się na posiadanie dzieci. Jednak podstawowy problem to nie pieniądze. Najważniejsza jest kwestia mentalności. Olbrzymią rolę pełnią wzorce obecne w kulturze masowej. Najbardziej niebezpieczny pod tym względem był początek epoki wolności, kiedy to proponowano wolność beż żadnych hamulców i wartości: wolność jako chęć użycia, przygody i konsumpcji. Wówczas najczęściej pojawiającymi się reklamami były reklamy kasyn, restauracji, drogich wakacji czy inne używek, domów publicznych nie wykluczając. Uprawianie prostytucji w społeczeństwie było traktowane nawet jako coś prestiżowego. Wiele dziewcząt w szkołach uważało, że to bardzo zaszczytny zawód i planowało go wybrać, gdyż przynosi on całkiem duże pieniądze.
Teraz na ulicach czy w telewizji coraz częściej widzimy reklamy pokazujące matkę z maleńkim dzieckiem. Społeczeństwo zaczyna rozumieć, że życie -którego celem jest tylko zdobywanie pieniędzy i używanie – nie ma sensu i nie przyniesie szczęścia tylko doprowadzi de destrukcji. To jest bardzo ważna zmiana jaką – po tych bardzo negatywnych doświadczeniach pierwszych lat wolności – zaczyna przeżywać rosyjskie społeczeństwo.

KAI: Czy w tych zmianach świadomości dostrzec można też rolę Cerkwi?

– Jak najbardziej. Cerkiew od siedmiu czy ośmiu lat za jeden z najważniejszych aspektów swojego duszpasterskiego programu traktuje sprawy moralności i umocnienia rodziny. Muszę powiedzieć, że kiedy władze przed kilku laty zaczęły wprowadzać obowiązkowe zajęcia w szkołach na temat planowania rodziny, to Cerkiew ostro się temu sprzeciwiała. Byliśmy osamotnieni. Parlament przyjął jednak ustawę idącą w tym kierunku. Na terenie szkół zaczęto reklamować prezerwatywy oraz mówić, że homoseksualizm i zoofilia to normalne formy współżycia.

KAI: Do Ojca dotarły z pewnością echa dyskusji na temat lustracji duchownych, jaka przetoczyła się przez Kościół w Polsce. Dyskusja na ten temat trwa obecnie w prawosławiu rumuńskim. Czy jest to też problem dla Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej?

– Nie widzę istotnej różnicy pomiędzy kontaktami ze służbami sowieckimi a np. ze służbami amerykańskimi. Jeśli te kontakty – w dowolnym kraju – istniały i były prowadzone dla dobra Kościoła, to nie widzę w tym nic zdrożnego. Jeśli natomiast szkodziły Kościołowi i jego wiernym, to źle. Nie jest to problem dotyczący tylko przeszłości. Także dziś istnieją w różnych krajach podobne kontakty. Problem w tym, aby były one prowadzone dla dobra Kościoła.

KAI: A czy Rosyjski Kościół Prawosławny uzyskał już dostateczną autonomię od państwa?
Tak. U nas przeważa roboczy styl we wzajemnych stosunkach Cerkwi i państwa. Wiele robimy wspólnie, ale oczywiście także spieramy się przy różnych okazjach…

KAI: A konkretnie jakich? Jakie są dziś pola sporu Cerkwi z państwem rosyjskim?

– Na przykład na temat potrzeby wprowadzenie religijnego wychowania w szkole. Mamy też zupełnie inne stanowiska wobec wielu kwestii ekonomicznych czy dotyczących polityki społecznej, jaka ma miejsce dziś w Rosji. Cerkiew na swych Soborach zdecydowanie krytykuje niektóre zmiany społeczne, jakie następują w Rosji: przede wszystkim olbrzymią przepaść jaka powstaje między bogatymi a biednymi w ostatnich latach. Cerkiew nie może patrzeć na to obojętnie. Takie różnice zdań – jak sądzę – są czymś zupełnie normalnym. Jednak niezależnie od tego w prawosławiu dominuje tradycja poszukiwania jedności i harmonii pomiędzy Kościołem a narodem. Dlatego nastawieni jesteśmy przede wszystkim na partnerstwo i kontakty z państwem o charakterze roboczym.

KAI: Obawiam się, że na ziemi trudno zbudować będzie tę “jedność” pomiędzy Kościołem a państwem, o której marzy świat prawosławny?

– Prawosławie nie zna doktryny “rozdziału” Kościoła od państwa, rozdziału pomiędzy czysto religijną a świecką sferą, która dominuje w świecie katolickim. Dążymy do jedności dla dobra społeczeństwa.

Rozmawiał Marcin Przeciszewski

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.